Kojarzycie to uczucie, gdy budzicie się w kulminacyjnym punkcie bardzo przyjemnego snu? Żal i smutek zmieszane z zawodem, że to i tak był tylko sen. Dokładnie to towarzyszyło mi jakieś 15 minut po tym, jak Rockstar podał datę startu pre-orderu GTA 6.
GTA 6, czyli kolejna część definicji gamingu
Seria Grand Theft Auto to dla mnie dużo więcej niż gry komputerowe. Przy zakupie mojego pierwszego komputera, który był prezentem z okazji komunii, dostałem trzy gry. Drugą część serii Need For Speed, Herkulesa i pierwsze GTA. Brawo dla moich rodziców, bo to świetny wybór dla dziewięciolatka. Tak, ta gra miała wpływ na moje życie, ale wyłącznie pozytywny. Tego, co wtedy przeżyłem, nie da się już odtworzyć. Wiem, że to klasyczne zjawisko dobrego wspominania chwil z dzieciństwa, ale biorę to na klatę.
Z perspektywy czasu wiem jednak, że nie chodziło wyłącznie o pierwszą część GTA i sentyment do niej. Niemal wszystkie (udawajmy, że GTA 2 nie powstało) części tej serii to dla mnie kolejna dawka wspaniałych wspomnień godzin spędzonych przed wielkim monitorem CRT, który zajmował większość biurka. GTA 3, Vice City, San Andreas czy w końcu przełomowa "czwórka". Za każdym razem była to prawdziwa uczta. Gry, które weszły do popkultury. Potem była piąta część, którą… kupiłem trzy razy. Miałem ją na Xboxie 360, później na PlayStation 4, a po latach kupiłem jeszcze na PC (nie oceniajcie mnie).
Dlatego uważam, że seria GTA to zdecydowanie więcej niż gry. Dla mnie to są wspomnienia wypalone na płytach, które zostaną ze mną na zawsze. Dlatego właśnie tak bardzo czekam na nadchodzącą część.
Oglądałem oba trailery do "szóstki" po kilkanaście razy. Jestem bardzo spokojny o tę grę. Mogę się założyć, że podobnie - tak jak 3, 4 i 5 - będzie to tytuł przełomowy dla całej branży gier i niedościgniony przez lata ideał dla innych deweloperów.
Nie uczę się na błędach
Ufam Rockstarowi. Wiem, że może to brzmieć naiwnie. W pełni zgadzam się z opinią Norberta Garbarka, który sceptycznie i bardzo ostrożnie podchodzi do preorderów. Sam powinienem tak robić po tym, gdy bardzo mocno sparzyłem się na premierze Cyberpunka 2077.
Są jednak dwie kwestie. Po pierwsze, nie myślę przy GTA racjonalnie. To fakt. Działam tu na emocjach, które starałem się wyżej wytłumaczyć. Po drugie - to Rockstar. Wydawca, który jeszcze nie wypuścił słabej gry. GTA zawsze "dowoziły" w dniu premiery. Dokładnie tak samo było z serią Red Dead Redemption. Oni po prostu wypuszczają skończone produkty. Nie martwią się o odbiór inwestorów, a i gracze dużo więcej im wybaczają.
Uśmiecham się i ocieram łzy
Wszystko pięknie, chciałbym jutro pozbyć się tych 90 dolarów, ale niestety nie mogę. Klasycznie już dla Rockstara, gracze pecetowi będą musieli jeszcze długo poczekać na swoją kolej. Pre-order, który ruszy 25 czerwca czasu polskiego, będzie dotyczył wyłącznie wersji na konsole PlayStation 5 oraz Xbox Series X i Xbox Series S. Pozostaje więc ochłonąć, otrzeć łzy i czekać dalej.