Nie każdy mieszka w centrum, a godzinna podróż do sklepu po zapomniany proszek do pieczenia nie brzmi jak najlepszy sposób na spędzenie piątkowego popołudnia. Tymczasem mieszkańcy „pechowej części” Rejkiawiku właśnie z takim utrudnieniem muszą się mierzyć. Z pomocą przychodzi jednak firma Flytrex i jej drony.
Dzięki temu, że nie mają problemu z pokonaniem rzeki w poprzek, drony Flytrex skracają czas dostawy z magazynu AHA (jednego z największych e-sklepów w Islandii i pierwszego partnera) do domu klienta z (to liczby uśrednione) 25 do zaledwie 4 minut. To oznacza więc sporą oszczędność czasu, a także – jak nietrudno się domyślić – niemałą redukcję kosztów.
Dronowi kurierzy to idea, z którą ogromne nadzieje wiąże gigant sektora e-commerce, Amazon. Pod koniec ubiegłego roku odbył się pomyślnie zakończony eksperyment z taką dostawą i Amerykanie już patentują kolejne rozwiązania, które mogą sprawić, że drony staną się podstawą jej miejskiego systemu wysyłkowego – „ule dla dronów” w centrach miast czy też paczki ze spadochronami.
Flytrex robi sobie świetną reklamą, ale praktyczne zastosowania są dyskusyjne. Z jednej strony oczywiście możliwość szybszego uzyskania produktów to udogodnienie, któremu trudno zaprzeczyć, z drugiej zaś – nie wiadomo czy ludzie rzeczywiście będą chcieli płacić za „kuriera”, który przetransportuje dla nich małą paczkę (bo dużej przecież nie uniesie).
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Tak czy inaczej jest to kolejny dowód na to, że dronowi kurierzy mogą okazać się bardzo pomocni w pewnych szczególnych sytuacjach (takich jak właśnie niesprzyjający samochodowym dostawom teren). To zaś otwiera możliwości dla sklepów (tych stacjonarnych, jak i internetowych), by zapewnić wszystkim klientom równe traktowanie (czyt. dostawę ekspresową).
Krótko mówiąc: korzyść dla sprzedawcy i korzyść dla klienta – oby więcej takich rozwiązań!
Źródło: Flytrex, Engadget