Do zdarzenia doszło w ubiegłą środę rano, w trakcie przygotowań do Pensacola Beach Air Show. W czasie programu "Breakfast with the Blues" jeden z pilotów elitarnej eskadry pokazowej US Navy wykonał przelot na bardzo małej wysokości tuż nad Pensacola Beach. Podmuch z silników odrzutowca miał rozrzucić leżaki i parasole, a obserwatorzy — zaskoczeni bliskością maszyny — reagowali skrajnie: od niepokoju po wyraźną ekscytację.
Nagrania z plaży błyskawicznie trafiły do internetu i zaczęły krążyć w mediach społecznościowych, zdobywając miliony odsłon. Świadkowie zwracali uwagę na ogłuszający dźwięk silników oraz tzw. jet blast, który miał wyrywać z piasku cięższy sprzęt plażowy. Z relacji wynika, że część osób instynktownie próbowała schować się przed podmuchem, podczas gdy inni traktowali sytuację jak szczególnie widowiskowy fragment treningu.
Blue Angels potwierdzili później, że w trakcie jednego z manewrów doszło do zejścia poniżej uznawanych za bezpieczne wysokości. W komunikacie wyjaśniono, że podczas przelotu związanego z podejściem do lądowania "jeden z samolotów przeleciał niżej niż przewidują standardowe profile", co przełożyło się na zamieszanie na plaży, w tym porwanie cywilnych krzeseł i parasoli. Zespół podkreślił jednocześnie, że bezpieczeństwo widzów, mieszkańców i pilotów pozostaje priorytetem, a incydent objęto analizą pod kątem zgodności z procedurami marynarki oraz wymaganiami Federalnej Administracji Lotnictwa.
WIDEOStart Starshipa już wkrótce. Specjalistyczne kamery już gotowe
Do sprawy odniósł się także dowódca eskadry, kapitan Adam Bryan, przyznając przed mediami, że sytuacja miała niebezpieczny charakter. Tłumaczył, że Blue Angels nie planują lotów tak nisko nad skupiskiem ludzi, dlatego zdarzenie ma zostać dokładnie prześwietlone, by utrzymać najwyższe standardy pokazów i wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Konsekwencji dla pilota nie będzie
Mimo uruchomienia standardowych czynności wyjaśniających, przedstawiciele administracji prezydenta USA oraz wysocy rangą wojskowi szybko publicznie stanęli po stronie pilota. Sekretarz obrony Pete Hegseth udostępnił w sieci fragment nagrania, opatrując go komentarzem: "Pokazy będą trwały, dopóki morale nie wzrośnie". Rzecznik Pentagonu Sean Parnell dołączył słowa wsparcia "Działajcie dalej, Patrioci". Ostatecznie p.o. sekretarza marynarki wojennej Hung Cao poinformował o zamknięciu debriefingu lotniczego i pełnym oczyszczeniu załogi, deklarując: "Bez nagan. Bez zwolnień. Bez problemu. To dźwięk wolności!"
Osoby śledzące temat w branży lotniczej zwracają uwagę, że tak zdecydowane wsparcie polityczne to coś nietypowego na tle wcześniejszych sytuacji, gdy dochodziło do naruszeń zasad. Przypominają jednocześnie, że według wytycznych Federalnej Administracji Lotnictwa samoloty nie powinny latać poniżej 500 stóp (ok. 150 metrów) nad terenami zaludnionymi — choć zespoły akrobacyjne działają w ramach wyjątków, objętych ścisłą kontrolą. W tekście przywołano też przykład z 2011 r.: po podobnym incydencie podczas pokazu w Lynchburgu w Wirginii Blue Angels czasowo wstrzymali loty, a ówczesny dowódca Dave Koss zrezygnował ze stanowiska, biorąc na siebie odpowiedzialność.
W samej Pensacoli, gdzie przeloty Blue Angels są stałym elementem lokalnego krajobrazu, mieszkańcy zwykle podchodzą do takich wydarzeń spokojnie. Zespół stanowi część tożsamości miasta, a lotnicze pokazy nad okolicą Zatoki Meksykańskiej są dla wielu codziennością. Z informacji przekazanych przez przedstawicieli marynarki wynika, że zaplanowane na weekend próby i pokazy mają odbyć się zgodnie z harmonogramem, mimo zamieszania wywołanego nietypowym manewrem nad plażą.