"Systematyczny udział w internetowych forach dyskusyjnych pozwala zaliczyć dyskutanta do osób uczestniczących w życiu publicznym. Ocenianie zachowań i wypowiedzi takiej osoby nie narusza jej dóbr osobistych." - pisze Dziennik Gazeta Prawna.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
W ten oto sposób sąd otacza swoistym kloszem użytkowników internetowych for, wśród których czasem zdarzają się niesnaski, a ci bardziej wrażliwi odgrażają się nawet procesami o zniesławienie w przypadku ostrzejszej wymiany zdań. Sąd uważa, że takie swoje poglądy, a tym samym osobę, eksponują celowo i świadomie, godząc się tym samym na możliwość krytyki. W analogiczny sposób funkcjonuje definicja osoby publicznej, którymi są na przykład artyści czy politycy.
W podobny sposób traktowani powinni być internetowi publicyści - na przykład bloggerzy. Sąd zaznaczył jednak, że granica interpretacji jest trudna do wyraźnego określenia i w konkretnych przypadkach zawsze powinna być rozpatrywana indywidualnie.
Choć tego typu wyrok zgodnie z polskim porządkiem prawnym nie ma żadnej mocy wiążącej dla innych sądów, jest to decyzja racjonalna i z pewnością nie pozostanie bez echa w przypadku późniejszych sytuacji, w których doszło do naruszenia dóbr osobistych za pośrednictwem internetu.
Źródło: DGP