Tym samym niepokojące, a zarazem nurtujące wydają się informacje na temat niespodziewanej usługi nowego telefonu Google Nexus One, który... usuwa wulgaryzmy. Swoje śledztwo przeprowadzili pracownicy agencji Reuters i nie kryli zdziwienia jego wynikami. Otóż aplikacja odpowiedzialna za zapis głosu w postaci tekstu bezlitośnie wycina przekleństwa. I nie ma tu mowy nawet o zwykłej cenzurze - program wycina całe słowa!
Redaktorzy postanowili skontaktować się z koncernem w celu wyjaśnienia sytuacji. Jak się okazuje Google wcale nie przyświecała nadmierna pruderyjność, a raczej chęć uniknięcia rozmaitych nieporozumień, kiedy cenzuralne słowo omyłkowo mogłoby zostać potraktowane jako wulgaryzm.
Brzmi szczytnie, ale czy aby na pewno ingerencja w treść naszych wiadomości jest tym, czego jako użytkownicy oczekujemy? I co z ewentualnymi różnicami językowymi? O to ostatnie pyta redaktor cnet.com, którego chorwacki przyjaciel ma nazwisko Fuk.
Źródło: cnet.com