Gulfstream G800 poleciał na 100 proc. SAF. Sprawdzili smugi i emisje

Gulfstream G800 wykonał eksperymentalny lot w Stanach Zjednoczonych, korzystając wyłącznie ze zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF). Celem testu było sprawdzenie, jak takie paliwo wpływa na emisje cząstek sprzyjających powstawaniu smug kondensacyjnych.
Gulfstream G800Gulfstream G800
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Paul Bowen
Radosław Kosarzycki
W ramach kampanii badawczej samolot Gulfstream G800 wznosił się na pułap sięgający 15 tys. metrów, pracując wyłącznie na czystym SAF. To pierwszy raz, gdy ten model – wraz z silnikiem Rolls-Royce Pearl 700 – został sprawdzony w locie przy zasilaniu wyłącznie takim paliwem. Równolegle w powietrzu operował specjalnie przygotowany Gulfstream G700, który pełnił funkcję latającego laboratorium i na bieżąco rejestrował emisje cząstek.
Przedsięwzięcie realizowano we współpracy z wieloma partnerami naukowymi i branżowymi, m.in. z Federalną Administracją Lotnictwa (FAA), NASA oraz Niemieckim Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki, a także z innymi instytucjami badawczymi i firmami sektora lotniczego. Taka kooperacja pozwoliła porównać emisje przy różnych paliwach: standardowym Jet A, wersji niskosiarkowej Jet A oraz przy czystym SAF typu HEFA (na bazie estrów i kwasów tłuszczowych).
Zespół potwierdził, że użyte w badaniu ekologiczne paliwo było pozbawione związków siarki i aromatów, charakterystycznych dla tradycyjnych paliw lotniczych. Wstępne analizy wskazały na wyraźny spadek emisji cząstek powiązanych z tworzeniem się smug kondensacyjnych, gdy samolot pracował na czystym SAF.

Gwałtowny manewr i utrata wysokości. Boeing 737 zniknął z radarów

Mark Burns, prezes Gulfstream, podkreślał, że podejście firmy opiera się na testach w realnych warunkach, wdrażaniu nowych technologii i rozwijaniu współpracy, aby ograniczać wpływ lotnictwa na środowisko. Do operacji przygotowano m.in. instalację zaawansowanej aparatury do pomiaru zanieczyszczeń w kabinie samolotu laboratoryjnego oraz szkolenie pilotów pod kątem precyzyjnych lotów w formacji.
Zgromadzone informacje umożliwiły nie tylko ocenę zmian emisji "na samolocie", ale też obserwowanie, jak smugi kondensacyjne rozwijają się kilka kilometrów za maszyną. Rich Moore z NASA ocenił, że współpraca dała pierwsze na świecie obserwacje emisji przy pełnym wykorzystaniu SAF, przy zachowaniu bezpieczeństwa i precyzji niezbędnych do pozyskania wiarygodnych wyników.
Rezultaty kampanii mają trafić do badaczy zajmujących się lotnictwem i naukami o atmosferze. Gulfstream zwrócił uwagę, że dane mogą pomóc w ulepszaniu modeli analitycznych, wyznaczaniu przyszłych standardów jakości paliw oraz tworzeniu strategii ograniczania wpływu branży na klimat. Z kolei FAA wskazała, że współdziałanie z przemysłem ma dostarczyć wiedzy potrzebnej do zmniejszania problemu uciążliwych smug kondensacyjnych.
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ