Wprowadzenie
Słowo „flex” w języku angielskim oznacza wyginanie, nic więc dziwnego, że LG postanowiło w podobny sposób nazwać swojego przełomowego smartfona. Cała konstrukcja została zakrzywiona tak, aby kierować obraz w stronę oczu użytkownika w sposób bardziej optymalny. Podczas pierwszego kontaktu z urządzeniem wiele osób zadało pytanie: Czy smartfon potrafi się wyginać?”. Odpowiedź może się wydawać prosta, ale w cale taka nie jest.
Do budowy Flexa wykorzystano naprawdę interesujący wyświetlacz wykonany w technologii P-OLED (Plastic OLED) z pikselami w tradycyjnym układzie RGB. W praktyce oznacza to, że tradycyjną matrycę OLED'ową zintegrowano z plastikową warstwą stanowiącą nośnik. Warstwa ta cechuje się dość wysoką elastycznością. LG G Flex jest wygięty zauważalnie (okrąg ok. 700 mm), ale sam ekran wytrzyma znacznie ostrzejsze krzywizny. Producent zastosował dość łagodne krągłości ze względu na walory praktyczne. W końcu kto chciałby się posługiwać smartfonem, którego obudowa wygięta jest na stałe pod kątem 90 stopni? Szkoda tylko, że rozdzielczość wyświetlacza nie jest większa – 720x1280 px przy 6 calach przekątnej sprawia raczej skromne wrażenie na tle współczesnych konkurentów z górnej półki.
Kolejnym elastycznym elementem jest bateria Li-Poly. Mamy tutaj do czynienia z dużym ogniwem o pojemności 3500 mAh, które zajmuje sporo miejsca we wnętrzu obudowy. Nie było więc innego wyboru niż zaprojektowanie takiej baterii, która dopasuje się do kształtu wyświetlacza i obudowy.
A więc – czy smartfon potrafi się wyginać? Tak, ale... wyginanie G Flexa na siłę i z premedytacją nie jest wskazane. Wyświetlaczowi i baterii raczej to nie zaszkodzi, sama miniaturowa płyta główna też powinna przetrwać drobne wygięcia, jednak zbyt mocne naprężenia mogą skończyć się gorzej dla obudowy. Producent na swoim filmie pokazuje, że nie powinniśmy martwić się jeśli położymy coś ciężkiego na smartfonie lub np. przypadkowo na nim usiądziemy. Wszystkie elementy konstrukcyjne wraz ze szkłem Gorilla Glass 2 można zupełnie wyprostować, a po zdjęciu ciężaru powrócą one z powrotem do pierwotnego kształtu.
Nie mamy więc tutaj do czynienia z całkiem „miękkim” phabletem, lecz z urządzeniem, które w razie konieczności jest w stanie znieść drobne tortury. Nie jest to wiele, ale... „ajfon” tego nie potrafi. ;-)
Jeszcze bardziej interesującą kwestią jest zdolność tylnej części obudowy do samoczynnej regeneracji powierzchni. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale tył przykryty jest trzema warstwami specjalnej folii o różnej grubości. Nie jest ona niezniszczalna, ale potrafi zasklepić delikatne zarysowania (grubości włosa) które się na niej pojawiły. Ważna przy tym jest temperatura obudowy – dobre rezultaty osiągane są powyżej 20 stopni Celsjusza. W ciepły, letni dzień ryski znikały będą szybciej niż zimą, chyba, że smartfona ogrzejemy w dłoniach lub położymy na chwilę w ciepłym pomieszczeniu.
Poza tymi ciekawostkami użytkownik LG G Flexa otrzymuje też wydajny procesor Qualcomm Snapdragon 800 8974AA, czyli analogiczny do tego ze smartfona LG Nexus 5. W urządzenie wbudowano również nadajnik podczerwieni który w połączeniu z odpowiednim programem wykorzystać możemy w charakterze uniwersalnego pilota TV. Na pokładzie nie zabrakło łączności Wi-Fi w szybkim standardzie „ac”, komunikacji zbliżeniowej NFC oraz obsługi sieci komórkowych 3G i 4G LTE. Pamięć masowa to 32 GB, ale w praktyce wolna przestrzeń magazynowa ograniczona jest do ok. 24 GB.
Całość kontrolowana jest przez Androida 4.2 z bardzo funkcjonalnym interfejsem Optimus UI, który w tym przypadku otrzymał przyjemny dla oka motyw graficzny „Flex”.
Specyfikacja techniczna i porównanie do konkurentów:
Specyfikacja na stronie producenta.
Wykonanie, ergonomia, ekran
LG G Flex moze być uważany za powiększoną odmianę modelu LG G2. Mamy tutaj do czynienia z dużym smartfonem wyposażonym w 6-calową matrycę. W teorii można go więc uznać za phablet, czyli urządzenie łączące w sobie funkcje smartfona z komfortem obsługi dotykowej znanym z małych tabletów.
Przód w całości przykryty jest szkłem Gorilla Glass 2 pod którym umieszczono czujnik zbliżeniowy, czujnik oświetlenia zewnętrznego, kamerkę do wideokonferencji oraz małą diodę informacyjną. Jak już wspomnieliśmy wcześniej całość włącznie z wyświetlaczem wygięta została tak, aby wyświetlać obraz w kierunku oczu użytkownika w sposób bardziej optymalny niż w smartfonach płaskich. Wygięcie sprawia też, że urządzenie lepiej leży w dłoni i wydaje się nieco mniejsze (pomimo ogromnego ekranu).
Kąty widzenia matrycy P-OLED / RGB są bardzo dobre, głębia czerni wręcz idealna, a jasność w pełni akceptowalna (ok. 415 cd/m2). Szkoda tylko, że 6-calowy wyświetlacz nie ma rozdzielczości 1920x1080 zamiast 1280x720 px – obraz byłby znacznie bardziej szczegółowy.
Uważny obserwator może spostrzec jeszcze jedną, tym razem poważniejszą wadę. Chodzi tutaj o nieco nietypowy szum na ekranie. Wygląda to tak, jakby równomierność świecenia poszczególnych pikseli nie była taka sama. Rzuca się to w oczy głównie w czasie wyświetlania dużych powierzchni graficznych w jednakowym kolorze. Na początku wręcz sądziliśmy, że producent zastosował na niektórych grafikach delikatną teksturę, ale na screenshotach oglądanych na PC jej nie widać.
Firma LG powinna się przyjrzeć uważniej temu problemowi, gdyż konkurencyjne Samsungi podobnego problemu nie mają (co nie oznacza, że wcale nie mają problemów).
Kolejną cechą charakterystyczną G Flexa jest zupełny brak jakichkolwiek klawiszy na bocznych krawędziach obudowy. Po lewej stronie znajdziemy szufladkę dla kart micro SIM.
Prawa krawędź jest zupełnie „goła”.
Dół oferuje dostęp do portu micro USB (transfer plików i ładowanie baterii), wyjścia słuchawkowego oraz małego otworu mikrofonu.
Na górnej krawędzi znajdziemy drugi z mikrofonów.
Tył wykonany został z błyszczącego tworzywa sztucznego. Na jego powierzchni naklejone jest fabrycznie kilka warstw specjalnej folii która ma właściwości regeneracyjne. Jeśli zostanie ona delikatnie zadrapana materiał zasklepi „ranę” a na obudowie nie pozostanie nawet ślad. Większe ryski zostaną zniwelowane tylko częściowo – ich widoczność się zmniejszy, ale nie znikną zupełnie.
W części górnej zintegrowany został obiektyw aparatu głównego. Po jego bokach widoczne są dwa małe kwadraty – lewy to nadajnik podczerwieni (funkcja pilota TV), a prawy lampa błyskowa. Pod aparatem znajdziemy jedyne mechaniczne przyciski jakie umieszczone zostały w smartfonie LG. Górny i dolny odpowiedzialne są głównie za zmianę głośności oraz wykonywanie zdjęć, a środkowy to tzw. POWER, którym włączymy smartfona i zablokujemy ekran. Ten ostatni podświetlany jest w wielu kolorach.
W części dolnej producent umieścił głośnik. Jakość dźwięku oceniamy jako bardzo dobrą, ale warunek jest jeden – słuchamy go przez wyjście słuchawkowe. Sam głośnik spisuje się akceptowalnie, ale nic poza tym.
W zestawie ze smartfonem oferowane są dobrej jakości słuchawki LG QuadBeat 2, niewielki zasilacz, kabel micro USB oraz małe narzędzie do otwierania szufladki dla karty micro SIM.
Oprogramowanie
LG G Flex w chwili pisania recenzji zarządzany był przez system Android 4.2.2. System jest wystarczająco nowoczesny i spisuje się w tym smartfonie naprawdę dobrze, ale... pomarudzić trochę musimy. Mamy tutaj w końcu do czynienia z topowym i przy okazji drogim urządzeniem, więc zastanawia nas brak aktualizacji do nowszego Androida 4.4. W takim przypadku G Flex kroczyłby całkiem słuszną ścieżką swojego kuzyna – Nexusa 5, a teraz... potencjalny użytkownik musi uzbroić się w cierpliwość i liczyć na łaskę lub niełaskę koreańskiej firmy.
W tej chwili kończymy jednak wszelkie narzekania, bo prawda jest taka, że G Flex działa naprawdę świetnie i oferuje bardzo bogaty zestaw funkcji. Musimy też przyznać, że interfejs Optimus UI z motywem „Flex” prezentuje się bardzo efektownie.
W razie potrzeby interfejs możemy dopasowywać do swoich potrzeb.
Zmienimy np. zestaw klawiszy na dolnym pasku systemowym...
... oraz dopasujemy ich położenie.
Oprócz motywu Flex dostępny jest też klasyczny LG znany z innych urządzeń ultramobilnych.
Jedną z opcji charakterystycznych dla urządzeń z ekranem typu OLED jest wybór trybu wyświetlania obrazu. Znajdziemy go zarówno w konkurencyjnych Samsungach, jak i opisywanym LG. Tryb Naturalny jest najbardziej zbliżony do tego co prezentują wyświetlacze IPS LCD, ale tutaj nie mamy podświetlania tylko komórki, które same generują światło, więc jakość czerni jest znacznie
Po rozwinięciu górnego paska powiadomień otrzymujemy dostęp do zestawu podstawowych kontrolek i skrótów. Znajdziemy tutaj kilka ciekawych opacji.
Dzięki funkcji QSlide można aplikację przekształcić do postaci małego okna „pływającego” na pulpicie, ponad innymi otwartymi programami. Bez problemu dopasujemy przezroczystość takiego okna jeśli zależy nam na tym, aby kontrolować to co dzieje się pod nim.
Interfejs phabletu LG G Flex można podzielić na dwie części w których otwarte będą dwa niezależne programy. Wystarczy przez około sekundę przytrzymać palec na przycisku COFNIJ (strzałka w lewo na dolnym pasku systemowym).
Na przykład na górę przeciągamy przeglądarkę internetową, a na dół wrzucamy notatnik, mapy lub menadżera plików.
W każdej chwili możemy jedną z tych części błyskawicznie przeskalować lub odwrócić kolejność, a w razie potrzeby zmienić jedną z aplikacji na inną.
Dzięki QMemo możemy wykonywać krótkie zapiski oraz rysunki bezpośrednio na pulpicie.
Do wykonywania oraz przywracania kopii zapasowych lub kopiowania danych na inne urządzenia służy aplikacja LG Backup.
Gdy już mamy smartfona LG G Flex pod ręką możemy ze spokojem schować tradycyjne piloty do sprzętu RTV i nie tylko. Phablet oprócz telewizorów, dekoderów STB, odtwarzaczy DVD/Blu-ray czy projektorów obsłużyć potrafi też niektóre klimatyzatory. Wszystko to dzięki wbudowanemu nadajnikowi podczerwieni oraz aplikacji Quick Remote. Wspierane są oczywiście nie tylko urządzenia LG, ale też mnóstwo innych znanych producentów.
Do obsługi dokumentów biurowych zgodnych z MS Office służy Polaris Viewer 5. Jak sama nazwa wskazuje nie mamy tutaj jednak do czynienia z edytorem, lecz zwykłą przeglądarką.
LG oferuje pokaźne możliwości połączeń bezprzewodowych. Oprócz Wi-Fi mamy też Wi-Fi Direct, NFC, Bluetooth, technologię Miracast do bezprzewodowej transmisji obrazu i dźwięku, a nawet funkcję przesyłania plików bez udziału kabla. W tym ostatnim przypadku wystarczy otworzyć przeglądarkę internetową, wpisać adres, który wyświetli się na ekranie smartfona, a następnie login i hasło (również ze smartfona).
Jednoczesne przyciśnięcie klawiszy POWER i VOL- na tylnej ściance obudowy spowoduje wykonanie zrzutu ekranowego i zapisanie go w pamięci smartfona. Co ciekawe użtkownik może wybrać czy chce przechwycić cały obszar interfejsu wraz z paskami systemowymi, czy tylko pole aplikacji (bez pasków).
Obsługa za pomocą gestów również jest bardzo rozbudowana. Musimy przyznać, że niektóre z tych funkcji zaczynają nam do złudzenia przypominać rozwiązania oferowane przez Samsunga w swoich smartfonach i tabletach.
Możliwe jest też śledzenie oczu użytkownika w celu rozpoznania czy patrzy aktualnie na ekran. Np. w czasie odtwarzania filmów gdy na chwilę odwrócimy głowę lub zamkniemy oczy wyświetlany materiał zostanie zatrzymany.
Po podłączeniu słuchawek możemy korzystać z radia FM.
LG oprócz standardowego androidowego odtwarzacza muzycznego dołożyło też własny, który oferuje szerszą funkcjonalność i bogatsze wsparcie dla formatów muzycznych (w tym tych skompresowanych bezstratnie).
Klawiatura ekranowa jak przystało na phablet jest duża.
Jeśli piszemy jednym kciukiem lepiej jest przejść do trybu pomniejszonego, gdy interfejs jest skondensowany i wyświetla się bliżej krawędzi ekranu.
Zakrzywienie ekranu i obudowy sprzyja komfortowi pisania. System podpowiedzi i autokorekty działa poprawnie również w języku polskim.
Sprawność przeglądarki WWW - SunSpider JavaScript Benchmark - Domyślna przeglądarka systemowa, [ms] mniej = lepiej
3DMark (Ice Storm) - Physics test (fps)
3DMark (Ice Storm Extreme) - Physics test (fps)
3DMark (Ice Storm Unlimited) - Physics test (fps)
W 3DMarku Unlimited LG G Flex zanotował najwyższy do tej pory wynik ponad 18000 pkt. Jest on nieco lepszy od LG Nexusa 5.
AnTuTu 4 - Baza danych - I/O
Również w AnTuTu 4 LG G Flex pokonał wszystkich konkurentów włącznie z Xperią Z1 i Xperią Ultra.
GLBenchmark 2.7 – T-Rex HD (offscreen)
W teście T-Rex programu GFXBench LG wypadł pozytywnie, ale daleko mu było do wyniku iPhone'a 5S z dwurdzeniowym, ale 64-bitowym procesorem Apple A7.
GFXBench 3.0
Testu Manhattan nie dało się uruchomić – GFXBench poinformował nas, że smartfon nie jest z nim kompatybilny.
Czas pracy na baterii
- Czas rozmów (3G): 24 godziny 17 minut
- Przeglądanie internetu: 11 godzin 5 minut
- Odtwarzanie filmu: 17 godzin 54 minuty
W testach długości czasu pracy na baterii LG G Flex wypadł świetnie. Liczyć możemy na pełną dobę ciągłych rozmów telefonicznych, 10-11 godzin przeglądania internetu przez Wi-Fi oraz ok 17-18 godzin ciągłego odtwarzania filmów. Jasność ekranu w tym czasie ustawiona była na 35% (wystarczające w warunkach delikatnego oświetlenia domowego).
Na duże wyróżnienie zasługuje system oszczędzania energii w trybie czuwania (zablokowany ekran). W naszym przypadku zostawiliśmy w pełni naładowany phablet o godzinie 18:00, a następnego dnia rano o godzinie 8:00 wskaźnik baterii nadal wskazywał 100%. Nie wyłączaliśmy przy tym żadnych usług, a łączność komórkowa ustawiona była na tryb automatyczny (silny sygnał 3G). W czasie typowego codziennego użytkowania G Flex potrafił realnie wytrzymać 2-3 pełne dni.
Jakość zdjęć i nagrań
Aparat główny phabletu LG G Flex pozwala rejestrować zdjęcia w rozmiarze 4160x3120 px, czyli ok. 12,98 Mpx. Ich jakość w ogólnym zarysie jest bardzo dobra. Są wystarczająco szczegółowe, cechują się niezłą dynamiką tonalną i nie są obarczone nadmiernymi deformacjami związanymi ze słabą jakością optyki.
Idealnie jednak nie jest. Gdy oglądaliśmy fotografie w skali 1:1 w oczy rzuciły nam się dwa podstawowe błędy, które niestety są plagą większości współczesnych smartfonów (nawet tych drogich). Producent chcąc na siłę zagwarantować maksymalną ostrość obrazu i przy okazji minimalny poziom szumów najpierw fotki odszumia, a potem silnie wyostrza. W procesie przetwarzania obrazu dodawana jest też kompresja (ale ta akurat jest umiarkowana).
Efekt powyższych zabiegów jest taki, że większość obrazu widocznego w kadrze rzeczywiście jest ostra i czytelna, ale odległe, drobne obiekty, takie jak np. liście na drzewach lub trawa mogą być nieczytelne lub poszarpane. Nierówne krawędzie widoczne są także na niektórych (odległych) obiektach kolistych lub pofalowanych. Algorytmy odszumiające i wyostrzające lepiej dają sobie radę z liniami prostymi oraz dużymi powierzchniami o jednorodnej kolorystyce.
Poważne wady optyki w postaci rozmytych narożników kadru nie są widoczne. Sama rozdzielczość układu soczewek również jest wystarczająca (jak na smartfona), szkoda tylko, że LG G Flex nie jest jej w stanie w pełni wykorzystać ze względu na wspomnianą wcześniej obróbkę sygnału (odszumianie i wyostrzanie). Tryb HDR działa poprawnie, ale w naszym odczuciu zdjęcia w nim wykonana są nieco zbyt wyszarzone i mdłe.
Podsumowując można napisać, że jakość zdjęć jest dobra, ale z pewnością nie wybitna. 8-megapikselowe fotki z iPhone'a 5S podobały nam się o wiele bardziej (były naturalne, bez przesadzonego odszumiania i przede wszystkim bez denerwującego wyostrzania).
Zdjęcia przednie mają rozdzielczość 1920x1080 px i nie prezentują wysokiej jakości (głównie przez bardzo słabą optykę).
Znacznie lepiej sytuacja wygląda w przypadku filmów. Dzięki bardzo wydajnemu procesorowi Qualcomm Snapdragon 800 oraz dobrej optymalizacji działania systemu możliwe jest płynne i bezproblemowe nagrywanie filmów Ultra HD 4K (rozdzielczość 3840x2160 px, 30 kl./s, przepływność ok. 30 Mb/s). Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy nagrali zwykłe filmy Full HD (60 kl./s), ale ich jakość nie dorównuje tej z nagrań 4K – nawet gdy wyświetlamy je na zwykłym monitorze lub telewizorze 1080p. Materiał UHD ma identyczne proporcje jak FHD, więc może przeskalować się w dół, przy czym większość obiektów widocznych na nagraniach będzie ostrzejsza, a szumy mniejsze.
Filmy przednie podobnie jak zdjęcia z tego samego modułu wyglądają słabo. Główną przyczyną jest bardzo słaba optyka.
Podsumowanie
LG G Flex byłby świetnym smartfonem, gdyby... jego ekran nie był tak wielki. Nie zrozumcie nas źle – urządzenie wciąż robi duże wrażenie i pod wieloma względami może konkurować (a nawet wygrywać) z najlepszymi oponentami, ale co z tego, skoro 6-calowy wyświetlacz stawia Flexa na jednej półce z phabletami, a jak wiadomo nie są one zbyt popularne w Polsce.
W ogólnym rozliczeniu musimy jednak przyznać, że jesteśmy całkiem pozytywnie zaskoczeni. Wygięty ekran P-OLED ma problem z zauważalnymi szumami (nierównomiernym świeceniem pikseli) i cechuje się nieco zbyt niską rozdzielczością, ale samo zakrzywienie okazało się w praktyce wygodne. Po kilku dniach używania tego sprzętu powrót do zwykłego, płaskiego smartfona był po prostu nudny.
Krzywizna nie pogarsza, lecz poprawia czytelność obrazu. Jest on kierowany bardziej optymalnie w stronę oczu użytkownika, a efektem ubocznym jest zmniejszenie ilości uciążliwych refleksów świetlnych. Wygięte szkło Gorilla Glass 2 w mniejszym stopniu narażone jest też na zarysowania.
Co ciekawe dzięki zastosowaniu wyginającej się matrycy Plastic OLED, elastycznej baterii i giętkiego szkła phablet może zostać całkowicie wyprostowany i nic złego nie powinno się z nim stać. Warto jednak zaznaczyć, że konstrukcja nie jest całkiem giętka. Wyprostować może się w sytuacji awaryjnej, gdy np. przez przypadek usiądziemy na smartfonie lub położymy na niego coś ciężkiego.
Pozytywne wrażenie zrobił na nas też tył obudowy. Producent zastosował tutaj kilka warstw niemal niewidocznej folii, która potrafi się samoczynnie regenerować. Innymi słowy jeśli zdarzy się komuś kilka drobnych rysek grubości włosa, to istnieje duża szansa, że materiał całkowicie ją zasklepi. Takie cuda w przypadku zwykłych plastikowych, błyszczących obudów nie są możliwe.
Jeszcze lepiej wygląda kwestia wydajności. Znany i ceniony procesor Snapdragon 800 z ukłądem graficznym Adreno 330 i 2 GB pamięci RAM spisują się po prostu doskonale – nie zależnie od tego czy gramy, oglądamy film, czy używamy programów narzędziowych. LG G Flex potrafi nagrywać filmy 4K Ultra HD, które konkurować mogą z tymi rejestrowanymi przez Samsunga Galaxy Note 3. Jakość zdjęć z 13-megapikselowego sensora również nie zawodzi, choć w tym przypadku 8 Mpx z iPhone'a 5S wypadało lepiej.
Najbardziej zaskoczeni byliśmy długością pracy na baterii. LG G Flex umożliwiał prowadzenie ciągłych rozmów telefonicznych przez całą dobę lub 11 godzin przeglądania internetu przez Wi-Fi. Alternatywnie mogliśmy też wyświetlać filmy przez ok. 18 godzin. W trybie czuwania pomiędzy godziną 18:00 po południu, a 8:00 rano poziom naładowania baterii nie spadł nawet o 1 procent. To naprawdę niezłe osiągnięcie!
Całością zarządza system Android z całkiem udanym interfejsem Optimus UI wyposażonym w motyw graficzny Flex. Szkoda, że mamy tutaj do czynienia z Andkiem 4.2.2, a nie np. 4.4.2, ale powodów do wielkiego narzekania nie mamy. System śmiga płynnie i oferuje bogaty zestaw funkcji. Wśród nich wyróżnić warto choćby uniwersalnego pilota TV i możliwość dzielenia ekranu na pół (uruchamianie dwóch niezależnych aplikacji). Wśród komunikacji bezprzewodowej znajdziemy np. Wi-Fi „ac”, Bluetooth 4.0 z kodowaniem aptX, łączność zbliżeniową NFC, technologię przesyłania obrazu i dźwięku Miracast i bezprzewodowy dostęp do plików przez przeglądarkę internetową na PC.
Wszystko pięknie, tylko ta cena... W typowych sklepach będziemy musieli zapłacić ok. 2900-3000 zł. Jest to jednak urządzenie premierowe, które dopiero pojawiło się na naszym rynku, więc możemy oczekiwać, że w niedalekiej przyszłości cena ta spadnie o kilkaset zł.