300 000 (słownie: trzysta tysięcy) luster – każde o wysokości 2,1 metra i szerokości 3 metrów. Wszystkie kontrolowane za pomocą komputerów tak, aby jak najefektywniej skupiać światło słoneczne na szczytach 140-metrowych wież, w których woda przemieniana jest w parę napędzającą prądotwórcze turbiny. Oto jest – największa elektrownia słoneczna na świecie.
Ivanpah Solar Electric Generating System, bo tak nazywa się ów twór, ma za sobą trudne miesiące – ze względu na regulacje prawne sfinalizowanie projektu stało pod znakiem zapytania. Wreszcie jednak udało się osiągnąć cel i największa elektrownia słoneczna na świecie ruszyła. System jest współwłasnością firm NRG Energy, BrightSource Energy oraz, co może być ciekawostką, Google.
Choć Ivanpah Solar Electric Generating System dostarczać będzie energię wyłącznie klientom ze słonecznej Kalifornii, nie mogliśmy tego tematu nie poruszyć. Raz, że jest to największy tego typu system na świecie. Dwa – pozwala mieć nadzieję, że wkrótce inni pójdą w ślady tych projektantów. Nadzieję, bo jak czytamy w oficjalnej informacji prasowej – na pełnych obrotach złożony z trzech wież system może wygenerować łącznie nawet 392 megawaty energii słonecznej, co wystarczyłoby do zapewnienia prądu 140 tysiącom domostw w Kalifornii. To także 400 tysięcy ton tlenku węgla (IV) mniej rocznie, co jest równoważne z usunięciem 72 tysięcy pojazdów z dróg.
Elektrownia zajmuje obszar niemal 13 kilometrów kwadratowych i wygląda naprawdę zdumiewająco. Zobaczcie zresztą sami:
Źródło: Gizmodo