GOL Linhas Aéreas zdecydował o zakończeniu eksploatacji dwóch Boeingów 737 MAX 8 krótko po ich wprowadzeniu do siatki połączeń. Zgłaszane od początku problemy techniczne sprawiły, że samoloty przez znaczną część czasu przechodziły naprawy i przeglądy, a nie pracowały na regularnych trasach.
Wśród usterek, które miały najmocniej uderzać w niezawodność, wymieniane są kłopoty z turbinami CFM LEAP-1B, a także problemy z wyważeniem oraz szereg mniejszych defektów. W praktyce przekładało się to na rosnące koszty i spadającą gotowość do lotów, co nie odpowiadało oczekiwaniom przewoźnika. Pierwszy z samolotów (PS-GRM) rozpoczął loty pod koniec lipca 2025 r., a drugi (PS-GRN) został oblatany w październiku 2025 r.
Po kilku miesiącach obsługi pasażerów oba odrzutowce trafiły na siedmiotygodniowy postój w bazie utrzymaniowej na lotnisku Confins International w Belo Horizonte. Mimo kolejnych prac serwisowych GOL postawił na zwrot maszyn firmie leasingowej. W marcu 2026 r. samoloty przetransportowano do Pinal Airpark w Arizonie, gdzie rozpoczęto ich demontaż i przygotowania do złomowania.
WIDEOMilion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Utrzymywanie wadliwych egzemplarzy oznaczałoby dla linii dodatkowe obciążenia związane zarówno z paliwem i obsługą techniczną, jak i z przestojami wynikającymi z częstego uziemiania. Według doniesień medialnych decyzja o szybkim zakończeniu historii tych maszyn miała ograniczyć dalsze straty po stronie GOL i leasingodawcy, a przy okazji zmniejszyć ryzyko szybkiej utraty wartości aktywów.
Na tym tle wyróżnia się sytuacja trzeciego Boeinga dostarczonego w zbliżonym czasie – PS-GRO. Choć został wyprodukowany pomiędzy dwoma problematycznymi egzemplarzami, nie wszedł do regularnej służby w GOL. Ostatecznie samolot przejęły linie Air Algerie, włączając go do floty w ramach odświeżenia parku maszynowego. Według dostępnych informacji egzemplarz uznano za sprawny i niewymagający poważniejszych napraw.
Złomowanie tak nowych samolotów to sytuacja nietypowa, bo standardowo maszyny tej klasy zarabiają przez lata. W tym przypadku szybki zwrot do leasingodawcy i decyzja o utylizacji pozwoliły zamknąć kosztowny problem bez większych następstw operacyjnych dla przewoźnika.