Za nami, choć nadal zachęcam do udziału, sonda, w której można wyrazić nasze zapatrywanie się na rolę aparatu w smartfonie. Tym razem zwracamy uwagę na zagadnienie niedostatku pamięci w smartfonie, bardzo istotne dla smartfonowych fotografów i filmowców. Gdy brak slotu na kartę pamięci, ratunkiem jest zewnętrzna pamięć pendrive, czytnik ze slotem na microSD lub zwykłe SD.
Niedobory pamięci zauważą szczególnie użytkownicy, którzy intensywnie korzystają z funkcji multimedialnych. Wideo, dźwięk (szczególnie audio wysokiej jakości i rozdzielczości), a także zdjęcia (szczególnie gdy fotografujemy w parach JPG+DNG), zapełniają pamięć smartfona w ekspresowym tempie.
Gdy mamy do dyspozycji slot na kartę pamięci to nie ma problemu. Wrzucamy 128 GB do smartfona i jesteśmy w siódmym niebie. Ale co mają powiedzieć Ci, którzy za nic nie mogą znaleźć slotu microSD w swoim ukochanym gadżecie?
Gdyby wersja 128 GB smartfonów (a takie wcale nie są na porządku dziennym), nie była o tyle droższa od wersji 32 GB, niż ma to miejsce, to problem byłby może mało istotny. A tak użytkownik niejednego flagowca musi walczyć ze znacznie mniejszą niż 32 GB przestrzenią (trzeba odjąć kilka GB na system). Pomijamy tutaj modele z pamięcią 16 GB i mniejszą. Obecnie w topowym smartfonie, szczególnie fotograficznym, tak mała ilość pamięci to poważny błąd ze strony producenta.
Jak sobie radzą „nieszczęśnicy”? Na rynku dostępne są niewielkie czytniki kart pamięci microSD, zawsze można też sięgnąć po niewielką przejściówkę microUSB-USB, albo po pendrive ze złączem microUSB. Pojawiły się również pendrive’y z wbudowanym modułem Wi-Fi, bardziej kompaktowe niż przenośny dysk Wi-Fi.
Taki dodatek rekompensuje brak pamięci, pozwala zrzucić szybko nadmiarowe zdjęcia czy filmy do zewnętrznej pamięci. Jest także idealnym sposobem na wymianę sporej liczby danych pomiędzy smartfonami. Bezprzewodowe przesyłanie czy rozwiązania chmurowe ma sens, ale nie, gdy w grę wchodzi kilka GB plików, a na dodatek czas nas goni.
Na rynku jest coraz więcej niewielkich pendrive'ów z podwójnym złączem - USB i microUSB. Alternatywą sa przejściówki microUSB - USB, a ostatecznie pendrive'y z Wi-Fi
Są też wady. Przede wszystkim wiążą się ze zwiększeniem gabarytów urządzenia. Poza tym taki wetknięty w złącze microSD czytnik czy pendrive, choćby miniaturowy, jest delikatny. Niektórym producentom akcesoriów udaje się skonstruować ergonomiczne dodatki, na przykład Leef iBridge dla iPhone, w mniejszym stopniu podatne na uszkodzenie.
Wiemy już jakie są oficjalne za i przeciw, teraz czas na waszą opinię. Tytułowe pytanie pozostaje w mocy. Czy dostępność mobilnej zewnętrznej pamięci USB, pendrive, czytnika, przejściowek itd., w wystarczającym stopniu rekompensuje brak slotu na kartę? A może rekompensowałoby gdyby te akcesoria były bardziej przemyślane pod kątem użyteczności w połączeniu ze smartfonem? Jeśli macie dodatkowe przemyślenia, dzielcie się nimi jak zwykle w komentarzach.
Źródło: Inf. własna, SanDisk, leef