Sztuczne wyspy stały się ptasim azylem, ale część gatunków zaczyna z nich uciekać
Sztuczne wyspy usypane na Zalewie Szczecińskim podczas pogłębiania toru wodnego błyskawicznie przekształciły się w wyjątkowy azyl dla ptaków. W ciągu zaledwie pięciu lat liczba gniazdujących tam gatunków wzrosła z 7 do 35. Brak ludzi i drapieżników stworzył idealne warunki dla rzadkich okazów – to tam po raz pierwszy w Polsce potwierdzono lęg rybitwy wielkodziobej, największej na świecie. Wyspy stały się kluczowym miejscem rozrodu dla szablodziobów, szczudłaków oraz sieweczek obrożnych, skupiając niemal całą ich regionalną populację.
Natura nie znosi jednak próżni i bez stałej ingerencji człowieka ten przyrodniczy raj zaczyna znikać. Zaprzestanie odkładania nowego urobku na jednej z wysp doprowadziło do jej gwałtownego zarastania gęstą roślinnością. Otwarte, piaszczyste tereny zostały opanowane przez trzciny i wierzby, co zmusiło gatunki potrzebujące nagiego podłoża do ucieczki. Naukowcy podkreślają, że samo usypanie wysp nie wystarczy – aby utrzymać je jako trwałe siedlisko, konieczna jest ich stała pielęgnacja i usuwanie nadmiaru roślin.
Doktor nauk humanistycznych, antropolog kulturowy, związany z serwisem benchmark.pl od 10 lat, wykładowca w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego. Dawniej współpracujący m.in. z serwisami Komputer Świat, WhatNext, Gamezilla, GameFaction oraz mediami lokalnymi. Po pracy kolarz amator, miłośnik koszykówki (fan San Antonio Spurs), zaczytany w literaturze faktu i epickim fantasy (im bardziej epickie, tym lepiej), fan klasycznego rapu i jeszcze bardziej klasycznego rocka, choć w mniejszym wymiarze. Zakochany we wszystkim, co stworzył Quentin Tarantino i wszystkim, co działo się z Gwiezdnymi Wojnami przed erą Disneya.