Drakensang - Baldur’s Gate XXI wieku?
Na początku były gry tekstowe, potem doszło trochę grafiki jak w Eye of the Beholder, wreszcie dwa Fallouty, dwa Baldury, w przerwie między nimi Planescape Torment i tak oto gatunek cRPG wkroczył w trzeci wymiar firmowany przez Gothica, Morrowinda czy Neverwinter Nights. Jakby tego było mało, oprócz grafiki doszła masa nowych rozwiązań z nowoczesnymi (opartymi między innymi na moralności - jak w Fable) systemami rozwoju postaci. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że tak naprawdę to co oferowały na przykład wspomniane gry z serii Baldur’s Gate zawierało świetne rozwiązania, znane z czasów RPG’ów powstających na długo przed wynalezieniem komputera. Nowe produkcje w stylu Wiedźmina albo Mass Effect jak najbardziej trzymają poziom, ale gracze wyraźnie tęsknią za odrobinką oldschoolu. I naprzeciw ich oczekiwaniom postanowili wyjść producenci gry Drakensang: The Dark Eye, niemiecka firma Radon Labs.