Polacy mogą płacić oczami, ale… po co?
Płatność przy pomocy spojrzenia - brzmi jak element żywcem wyciągnięty z filmu osadzonego w odległej przyszłości? Okazuje się, że to rzeczywistość, która funkcjonuje już w Polsce. No dobra, ale tak właściwie… po co to nam?
Płatność spojrzeniem funkcjonuje już w Polsce
Za wprowadzenie tej, bądź co bądź, innowacyjnej funkcjonalności w Polsce odpowiada firma PayEye. Producent dumnie informuje, że najwięcej punktów sprzedaży, w których klienci mogą zapłacić spojrzeniem jest w jego rodzinnym Wrocławiu. W przyszłości jednak technologia PayEye 2.0 ma pojawić się w kolejnych polskich miastach, natomiast do końca 2022 roku dostępnych będzie aż 400 urządzeń umożliwiających tę specyficzną metodę płatności.
Czy płatność spojrzeniem jest skomplikowana? Jak to w ogóle działa?
PayEye 2.0 według deklaracji producenta jest technologią wyjątkowo prostą i intuicyjną w obsłudze i - co może nie być takie oczywiste - nie wymaga jakiejkolwiek ingerencji w ludzki narząd wzroku. Spokojnie zatem, nie trzeba wszczepiać sobie żadnego czipa i przykładać oko do terminala.
W rzeczywistości płatność spojrzeniem przebiega w podobny sposób do klasycznej płatności zbliżeniowej przy użyciu karty. Różnica polega natomiast na tym, że zamiast karty jest spojrzenie. Klient musi tylko pobrać dedykowaną aplikację PayEye, podpiąć kartę płatniczą i skonfigurować profil biometryczny - czyli zeskanować swoje oczy.
PayEye gwarantuje, że technologia płatności spojrzeniem jest obecnie najbezpieczniejszą formą płatności na świecie.
Tyle wystarczy, żeby móc wyjść z domu na zakupy bez karty i telefonu. W punkcie, który obsługuje „spojrzeniową” technologię wystarczy spojrzeć na urządzenie płatnicze (eyepos). Wówczas, nomen omen, w oka mgnieniu karta podpięta do profilu użytkownika zostanie obciążona kwotą transakcji. Szybko, bezboleśnie i przede wszystkim bezpiecznie.
Wszystko brzmi fajnie, ale tak na dobrą sprawę - po co to?
Absolutnie nie neguję rozwoju technologii. Wszak płatność poprzez spojrzenie brzmi tak futurystycznie, jak to tylko możliwe. Niemniej jednak - uważam, że technologia powinna przede wszystkim być funkcjonalna. I dobra, może i funkcją jest płacenie w niecodzienny sposób.
Ale czy to w jakikolwiek sposób poprawia funkcjonowanie obecnych technologii? Pomijam oczywiście płatność przy użyciu fizycznej gotówki, ale o ile szybsza jest płatność spojrzeniem od płatności zbliżeniowej kartą lub telefonem? Jeśli jest to jakakolwiek oszczędność czasu, to podejrzewam, że na tyle marginalna, że można ten argument całkowicie pominąć.
Trudno mi też wyobrazić sobie, że ktokolwiek w XXI wieku porusza się bez telefonu. Brak karty - rozumiem, ale telefonu? Jeśli bez smartfona nie ruszamy się z domu, to po co nam możliwość płacenia spojrzeniem?
Osobiście mam mieszane odczucia odnośnie technologii PayEye. Bardzo podziwiam ilość pracy włożonej w rozwój projektu i samą ideę, ale osobiście tego nie kupuję. Nie widzę w tym nic, co wywoła u klientów reakcję w stylu „Niesamowite! Dlaczego nikt tego nie wymyślił wcześniej, przecież to rewolucja!”. Jeśli Wy, Czytelnicy widzicie więcej plusów PayEye - dajcie znać w komentarzach.
Źródło: PayEye