Aparaty cyfrowe

Wygląd, obudowa, przyciski

Obydwa aparaty zaliczyć można do wagi mysiej. Maja po 5,5cm wysokości i 9cm długości. Sony jest wyraźnie grubszy i ogólnie sprawia wrażenie bardziej topornego. Obudowy wykonane są z matowego plastyku ze srebrnymi elementami z połyskiem. W aparacie Sony jest tego ciut więcej, co potęguje ogólne wrażenie palstikowości, ale przecież nie wygląd jest najważniejszy. Sony Cybershot DSC-W55 dostępny jest w kolorach srebrnym, błękitnym, czarnym i różowym, natomiast Olympus FE-280 występuje w kolorze srebrnym, czarnym, niebieskim i czerwonym.

Za podatność na zabrudzenia minus dla Sony. Po pierwsze, na tych srebrnych, gładkich powierzchniach idealnie widać wszelkie odciski palców, dodatkowo połyskujące na tęczowo. Po drugie, wyświetlacz Olimpusa jest lekko matowy, co ogranicza widoczność smug, w Sony smugi są bardziej wyraziste i mocniej rzucają się w oczy.

Guziczki, w obu aparatach rozmieszczone są bardzo podobnie. Na szczycie malutkie włączniki, obok większe migawki wraz z ruchomymi pierścieniami zoomu. W aparacie Sony mikrofon też znajduje się u góry, co przy oburęcznym trzymaniu aparatu może doprowadzić do powstania filmu niemego.... Najgorsze, że producent jest tej wady świadomy i nawet przestrzega przed nią w instrukcji obsługi.

W sąsiedztwie 2,5 calowych wyświetlaczy bez niespodzianek. Pokrętła do zmian trybów fotografowania, dostęp do menu, kasowania, trybu makro, lampy błyskowej itp. W Sony miła niespodzianka - wizjer. I to nie jakiś tam cyfrowy, tylko zwykłe plastikowe okienko, niezastąpione przy robieniu zdjęć w kiepskim oświetleniu. Do tego guziczek DISP wyłączający wyświetlacz i przedłużający życie baterii :)