Aparaty cyfrowe

Korzystanie z aparatów

Wiemy już co te aparaty potencjalnie mogą, zobaczmy jak to wygląda w praktyce. Oba modele są dosyć szybkie. W Sony od momentu włączenia aparatu do momentu zapisania zdjęcia na karcie upłynęło niecałe 5s., w Olympusie analogiczny proces zajął o kilka dziesiątych sekundy więcej (zaważyła szybkość wysuwania się obiektywu). Nawet zdjęcia z lampą można robić praktycznie jedno za drugim.

Auto Focus jest nieco szybszy w Olympusie, choć przy zdjęciach z bliska nie ma praktycznie żadnej różnicy pomiędzy obydwoma modelami. Złapanie ostrości jest sygnalizowane dźwiękowo lub wizualnie, a migawka dodatkowo wydaje charakterystyczny dźwięk i nie zauważyłam, żeby ktoś omyłkowo cofał aparat zanim zdążył on zrobić zdjęcie (problem taki występował w przypadku droższego Nikona Coolpix S510).

Tryb Makro w obu aparatach działa nienagannie. AF łapie ostrość już z odległości ok. 4cm (a więc znacznie bliższej niż w Nikon Coolpix S510) , przy czym wydaje się, że Sony wypada troszkę lepiej niż Olympus. Nieco zawirowań jest z lampą błyskową. Olympus w trybie MAKRO (zdjęcia z min odległości ok. 10cm) pozostaje w trybie automatycznym, a w trybie SUPERMAKRO automatycznie blokuje lampę, co pozwala uniknąć cieni na zdjęciu, lecz może skutkować jego poruszeniem. Sony, w tych samych warunkach świetlnych, w trybie MAKRO, robi ostre zdjęcie z lampą błyskową (i cieniem obiektywu zakrywającym dolną część zdjęcia). Po manualnym wyłączeniu lampy, fota wychodzi w lepszej jakości, niż analogiczne zdjęcie robione Olympusem.

Tryb makro - Sony (z lewej) i Olympus (z prawej)

Podczas pstrykania fotek z bliska, w obu aparatach występują nieznaczne odkształcenia przy krawędziach zdjęcia. Jest to uciążliwe podczas uwieczniania obiektów kwadratowych (dokumenty, kartony itp.). W pozostałych przypadkach odkształcenia są praktycznie niezauważalne.

Odkształcenia - Sony (z lewej) i Olympus (z prawej)

Przy słabym oświetleniu i zdjęciach bez lampy, na prowadzenie znacznie wysuwa się Olympus FE 280. Zdjęcie zrobione tym aparatem jest wyraźnie lepsze, choć i tu trzeba uważać aby go nie poruszyć. Przy zdjęciach z lampą błyskową oba modele robią dobrze doświetlone, wyraźne fotki. Ciekawe, że Olympus do ustawienia ostrości nie potrzebuje dodatkowego doświetlenia (nie puszcza charakterystycznego czerwonego lub zielonego snopu światła), co pozwala na robienie zdjęć z zaskoczenia nawet w kiepsko doświetlonym barze czy kafejce.

Słabe oświetlenie - Sony (z lewej) i Olympus (z prawej)

To samo z lampą - Sony (z lewej) i Olympus (z prawej)

Czerwonych oczu nie da się całkowicie uniknąć. Olympus ma możliwość włączenia lampy z redukcją tego efektu (co może albo pomóc, albo sprawić, że wszyscy zmrużą oczy), w Sony pozostaje liczyć na snop czerwonego światła automatycznie wypuszczany przy zdjęciach w ciemnych pomieszczeniach.

Podczas pstrykania pod światło, w obu modelach barwy wypadają nieco przytłumione dając szarawy obraz. Na szczęście, rzadko kiedy w słoneczny dzień celujemy obiektywem prosto w słońce. W kategorii ciemny obiekt na jasnym tle (w tym wypadku dachy na tle jasnego nieba), oba aparaty wykrywają konieczność użycia lampy błyskowej i otrzymujemy zdjęcia dobrej jakości. Sony Cybershot DSC W55 włącza lampę, nawet gdy ów ciemny obiekt znajduje się na obrzeżach kadru. Ogólnie oba modele radzą sobie dobrze.

Pstrykanie pod światło - Sony (z lewej) i Olympus (z prawej)


Podsumowanie

Na pierwszy rzut oka lepszym wyborem wydaje się być aparat Sony, lecz, gdy się lepiej przyjrzeć widzimy, że Olympus oferuje nam większą ilość dostępnych funkcji, a w wielu wypadkach także lepszą jakość zdjęć. Sony z kolei wydaje się być łatwiejszy w obsłudze, a organizacja dostępu do poszczególnych funkcji lepiej przemyślana.

Oba modele nieźle się też sprawdziły jako alternatywa dla droższych Nikon Coolpix S510 oraz Canon IXUS 75. Oczywiście brakuje im wielu funkcji, chociaż część z nich w rzeczywistości i tak nie jest zbyt potrzebna. Np. edycję zdjęć i tak lepiej zrobić w dowolnym programie na PC, choćby ze względu na możliwość obejrzenia efektów w lepszej rozdzielczości. Jeśli chodzi o kolory, ustawienie światła itp. mam wrażenie, że warto dopłacić, szczególnie za zdjęcia przy słabym oświetleniu. Z drugiej strony 300pln to prawie 40% ceny, a różnice nie były znowu takie duże.

Jak zwykle decyzja należy do Was. Mam tylko nadzieję, że powyższa recenzja pomoże w dokonaniu wyboru.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!