Gry

Benchmark.pl poleca: Call of Duty 2

Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Dyskutuj z nami

Call of Duty to tytuł naprawdę wielki i pomimo kilku wad, zapisał się na trwale w historii gier komputerowych jako ogromny hit. Gra doczekała się oficjalnego dodatku, który jednak nie zaspokoił apetyt

Jednym z najbardziej popularnych gatunków gier są niewątpliwie strzelaniny z widokiem z pierwszej osoby (First Person Shooter). Gatunek ten wyniosły na szczyt naprawdę wielkie tytuły, takie jak Quake czy Doom. Ogromne zainteresowanie tym gatunkiem spowodowało, iż twórcy zaczęli sięgać po coraz to oryginalniejsze pomysły. Nie dziwne zatem, iż w pewnym momencie zwrócili uwagę na dość słabo dotąd wykorzystany, w tego typu grach, okres I i II Wojny Światowej (Wolfenstein też dzieje się podczas II WŚ, ale jeszcze nie o to nam chodzi ;) . Jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę, ponieważ okresy te stały się jednymi z najbardziej wdzięcznych tematów w historii gier komputerowych.

W ciągu ostatnich kilku lat na rynku pojawiło się szereg tytułów osadzonych właśnie w wojennych klimatach - czasem lepszych, czasem gorszych. W czołówce tychże gier uplasowały się dwie wielkie serie - Medal of HonorCall of Duty. Każda z nich prezentowała inny, swoisty sposób rozgrywki. Seria Medal of Honor, IMHO, ma bardziej zręcznościowy charakter, co nie ujmuje jej nic z grywalności. Call of Duty natomiast próbowała skupić się bardziej na oddaniu prawdziwego wizerunku wojny. Nie chodzi tu bynajmniej o dbałość o detale historyczne, takie jak występujące w grze arsenał broni, pojazdów czy też wygląd mundurów, o których nie zapomniano też podczas tworzenia Medal of Honor. Chodzi tu bardziej o niezwykłe odczucia towarzyszące graczom podczas całej gry. Faktycznie Call of Duty na tym polu nie ma sobie równych.

Sądze, że znaczący wpływ na ogromny sukces gry miało splecenie się tworzenia i wydania Call of Duty, z momentem gdy na ekranach kin i telewizorów święciły triumfy - film "Wróg u bram" i serial "Kompania Braci". Twórcy gry zdecydowali się bowiem na dość odważny krok przenosząc prawie żywcem niektóre sceny, bądź też prawie całe scenariusze ze wspomnianych wyżej filmów, do fabuły gry. Manewr ten przyniósł znakomity wręcz efekt, w postaci niesamowitego podkręcenia grywalności i klimatu. Jako przykład niech posłuży tutaj początkowa scena z filmu "Wróg u bram", w której główny bohater otrzymuje zamiast broni jedynie magazynek i razem z innymi atakuje pozycje niemieckie. W grze mamy bowiem dokładne oddanie tamtej sytuacji i trzeba to przyznać - uczucie towarzyszące wówczas rozgrywce jest naprawdę niesamowite.

Ale co tu dużo mówić - Call of Duty to tytuł naprawdę wielki i pomimo kilku wad, zapisał się na trwale w historii gier komputerowych jako ogromny hit. Gra doczekała się oficjalnego dodatku, który jednak nie zaspokoił apetytu rzeszy fanów, którzy oczekiwali całkowicie nowej odsłony gry w postaci pełnoprawnej części drugiej.

No i w końcu, po prawie 2 latach - doczekali się.