Gry

Obywatel Kane i Mr Lynch

Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć jak bardzo istotnym elementem gry jest ciekawa fabuła. Dobra historia może zamaskować wiele minusów i w ogólnie polepszyć odbiór, zła tylko pogrążyć. Kane&Lynch pod tym względem zaskoczył mnie ogromnie. Przez całą przygodę pokierujemy losami osobnika o pseudonimie Kane. Adam "Kane" Marcus był kiedyś najemnikiem, teraz jest tylko podstarzałym weteranem, świadczyć o tym może choćby poważna blizna, która pozbawiła go wzroku w prawym oku. Kiedy spotykamy go po raz pierwszy, właśnie pisze list do swojej córki, sąd skazał go na śmierć, a Kane nie ma złudzeń do tego jak skończy. Z opresji jednak całkiem niespodziewanie ratuje go tajemnicza Siódemka, o której nic nie wiadomo, oprócz tego, że Kane kiedyś wystawił ich do wiatru i zwiał z kasą. Teraz ma trzy tygodnie na odzyskanie pieniędzy, albo Siódemka zabije nie tylko jego, ale również jego rodzinę. By upewnić się, że Kane nie będzie próbował sztuczek Siódemka przydziela mu opiekuna w postaci Jamesa Lyncha. Dość kontrowersyjna decyzja, bo Lynch nie tylko siedział z Kane'em w tym samym więzieniu, ale również jest nieobliczalnym świrem, któremu czasem odbija.

Trzeba przyznać, że scenarzyści wykazali się kreatywnością. Obaj panowie doskonale między sobą kontrastują, a ich postacie są po prostu ciekawe. Kane jest profesjonalny i wyrachowany, w końcu zajmuje się tym nie od dziś i nie obchodzi go, kto na tym ucierpi ani do czego się będzie musiał posunąć by osiągnąć swój cel, liczy się jedynie uratowanie córki. Lynch jest mniej barwny, ale jego niekontrolowane ataki zdarzają się w najmniej odpowiednich momentach i czasami gracz łapie się za głowę, jak można zrobić coś tak głupiego. Kane i Lynch oczywiście się nie lubią, ale w tym przypadku w dość przewidywalny sposób. Sprowadza się to do wiecznych kłótni i rzucania mięsem. Czasami ma się nawet wrażenie, że Lynch doklejony jest do tej historii na siłę, tylko, aby mógł ciągnąć się w ogonie i zrzędzić, choć jest w tym chyba jakiś urok.

Kampania w grze to szesnaście rozdziałów, w których przyjdzie nam zwiedzić spory kawałek świata. Fabuła rozpędza się bardzo powoli, ale kiedy już rusza to pełną parą i trudno się od niej oderwać. Bardzo urokliwe jest to, że cała historia jest niedopowiedziana. Fakt, dowiadujemy się szczegółów z różnych rozmów i filmików, ale wszystko, co się dzieje nie jest w żaden sposób potwierdzone ani przez Kane'a ani przez Lynch'a. Nigdy nie dowiadujemy się czy Lynch naprawdę zrobił to, o co jest posądzany, jakie utarczki ma Kane z Siódemką i co właściwie zaszło w Wenezueli.

Gra klimatem trochę kojarzyła mi się z drugą częścią przygód Max'a Payne'a, gdzie wszystko wygląda jak wywołana lekami wizja. Staje się to wyraźne zwłaszcza, gdy Kane zostanie postrzelony. Ekran wtedy rozmywa się, stopniowo robiąc się białym, a w tle słychać głos jego córki. Pomimo dość wątpliwej przeszłości obu panów, złapałam się na tym, że właściwie kibicuje im obu. Jest z tych postaciach coś przyciągającego. Zwłaszcza bardzo osobliwe wrażenie wywarli na mnie, kiedy do obrabowania banku stawili się w nienagannie skrojonych garniturach. Styl jak mawiają, to przecież podstawa.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!