Ściąganie i udostępnianie plików. Część 1
Bezpieczeństwo

Ściąganie i udostępnianie plików. Część 1

Pierwsza część cyklu artykułów poświęconych kwestiom bezpieczeństwa podczas surfowania w Internecie oraz legalności i anonimowości naszej aktywności w Sieci.

Zamieszanie i protesty wokół ACTA ożywiły dyskusję nie tylko na tematy związane z ochroną praw autorskich, granic dozwolonego użytku osobistego materiałów multimedialnych znalezionych w Sieci czy legalnego i nielegalnego pobierania plików, ale również wywołane „do tablicy” zostały wątki związane z zachowaniem anonimowości i bezpiecznym surfowaniem. Internauci zaczęli się też zastanawiać, w jakich okolicznościach policja może wkroczyć do domu i skontrolować zawartość dysku twardego komputera oraz nad tym, czy mają obowiązek w razie kontroli udostępnić np. hasła do zaszyfrowanych plików i partycji.

Redakcja benchmark.pl postanowiła przyjrzeć się bliżej tym wątpliwościom i przybliżyć tę tematykę naszym Czytelnikom. Całą obszerną tematykę podzieliliśmy na kilka części. W pierwszej zajmiemy się aspektami legalności ściągania i udostępniania pików w Sieci.

 

Przeglądając różnego rodzaju fora internetowe nietrudno znaleźć wątki, w których pojawiają się wątpliwości co do tego, czy jeżeli np. obejrzę film streamingowany w Internecie lub pobiorę pliki z muzyką z youtube czy wrzuty, to może się zjawić u mnie w domu policja. Podobnie, czy jeżeli korzystam z klienta sieci BitTorrent, to jestem internetowym piratem czy nie jestem, albo czy się nim stanę w chwili, gdy pobiorę pliki z takich serwisów jak Rapidshare czy Filesonic? A co z linkami, czy są one nielegalne? Takich wątpliwości jest obecnie naprawdę sporo.

Dozwolony użytek

Polskie prawo w prawie własności intelektualnej definiuje tzw. pojęcie dozwolonego użytku osobistego. Polega ono na zezwoleniu na korzystanie i przekazywanie osobom trzecim pod ściśle określonymi warunkami i w ściśle określonych sytuacjach osobie prywatnej muzyki, filmu, książek czy zdjęć (określane one są w prawie mianem utworów), które zostały już rozpowszechnione bez konieczności uzyskiwania na to zgody właściciela praw autorskich. Szczegóły zawarte zostały w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych w art. 23 do 35.

Ściąganie z rapidshareOczywiście, nie będziemy tutaj wdawać się w interpretacje prawne, tylko jasno na przykładach powiemy, co wolno a czego nie wolno w ramach dozwolonego użytku robić z muzyką czy filmem. Gwoli ścisłości warto tu dodać, że np. w prawie amerykańskim istnieje również pojęcie dozwolonego użytku (ang. fair use), ale nie ma pojęcia dozwolonego użytku osobistego i działania zgodne z polskim prawem nie są w większości wypadków zgodne z prawem amerykańskim. Kwestii możliwości stosowania amerykańskiej interpretacji dozwolonego użytku dotyczyły m.in. wątpliwości związane z porozumieniem ACTA.

Dozwolony użytek osobisty zdefiniowany w ustawie pozwala nam skopiować z zakupionej legalnie w sklepie np. płyty CD/DVD film lub muzykę na, powiedzmy, przenośny odtwarzacz MP3 (na taką czynność nie zezwala np. prawo amerykańskie, gdzie na każdy nośnik, pod tym pojęciem ukrywa się też odtwarzacz muzyki, trzeba mieć stosowną licencję) i słuchać z niego ulubionych utworów. Skopiowane pliki możemy też nieodpłatnie (czyli nie możemy wziąć za to ani grosza) przekazać rodzinie lub kolegom. Ważne jest to, że osoby te musimy osobiście znać i utrzymywać z nimi bieżący kontakty. Innymi słowy, nie może to być osoba, której tylko mówimy „dzień dobry” na klatce schodowej lub znajomy, z którym się nie kontaktujemy od lat. O tym mówi ustęp drugi w artykule 23 ustawy – „Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.” Zgodnie z prawem nie możemy też „wyprodukować” 20 kopii i ich porozdawać całej klasie. Dozwolone jest rozdanie utworów co najwyżej kilku bliskim kolegom.

Filmy z Internetu

Powyższe zasady dotyczą też filmów, muzyki i zdjęć, które wcześniej sami pobraliśmy z Internetu. Jest tu jednak pewne "ale". W ramach dozwolonego użytku można korzystać wyłącznie z już rozpowszechnionych utworów. Nie możemy więc legalnie pobrać utworów, które zostały np. wykradzione ze studia, czy filmu, który nie miał jeszcze premiery – chodzi tutaj o premierę światową, a nie polską. Pobranie takiego materiału oznacza, że stajemy się piratami, niezależnie od tego, z jakiego źródła pochodzi plik, ani czy jest przez nas dalej udostępniany.

Pobieranie filmów z Youtube

Drugim istotnym ograniczeniem jest to, że sami nie możemy udostępniać ani skopiowanych przez nas z płyty, ani ściągniętych z sieci utworów w Internecie, gdyż taki plik może pobrać każdy i automatycznie wykraczamy poza krąg znajomych, którym możemy taki utwór przekazać nieodpłatnie – nawet jeśli dostęp do niego ograniczymy tylko dla przyjaciół na Facebooku. Choć akurat tu opinie prawników są podzielone, gdyż część twierdzi, że ograniczenie dostępności pliku na portalu społecznościowym do wąskiego grona znajomych jest dozwolone, inni, że nie. Innymi słowy, jeżeli zrobimy upload filmu lub muzyki na serwis, który służy do wymiany plików – na przykład YouTube, OdSiebie lub Rapidshare, stajemy się piratami, gdyż wgrany przez nas film czy muzykę mogą ściągnąć lub obejrzeć w streamingu ludzie, których nie znamy. Jeśli chodzi zaś o serwisy takie jak Facebook lub nk – sprawa jest dykusyjna i istnieje spore niebezpieczeństwo, że możemy zostać uznani za piratów.

Jeśli chodzi o pobieranie filmów i muzyki z Internetu spoza licencjonowanych serwisów, które zajmują się legalną dystrybucją utworów, to możemy ściągać dane z dowolnego źródła, pod warunkami, że jednocześnie nie udostępniamy pobieranego pliku, plik ten pobieramy za darmo (nie płaciliśmy za jego pobranie np. SMS-em, o czym za chwilę) oraz nie jest to utwór „przedpremierowy” – o czym pisałem wyżej.