
Najmniejszy model z serii Samsung Galaxy S26 nie jest tym modelem, któremu poświęcono najmniej uwagi. Zmian jest jednak niewiele, a do tego urządzenie mierzy się z ostrą konkurencją i to w cenie wyższej niż rok temu. Czy to ma szansę się udać?
Flagowa seria Samsunga coraz bardziej staje się skupiona wokół modelu Ultra. Na oficjalnej prezentacji producent poświęcił modelom S26 i S26+ jeden slajd. Podstawowy model, choć zapewne ze względu na rozmiar dla wielu jest domyślnym wyborem, nie jest traktowany przez producenta ze szczególną uwagą, a szkoda, bo to przecież kandydat na zwycięzcę rankingu na najlepszego flagowca.
W dalszym ciągu Samsung Galaxy S26 jest przedstawicielem flagowej serii. Możemy zatem spodziewać się, że w niewielkiej obudowie producent zmieścił wielki potencjał mocy obliczeniowej, bardzo dobre aparaty oraz najbardziej zaawansowane AI. Ile z tych rzeczy okazało się prawdą? Przekonajmy się!
Samsung Galaxy S26 - specyfikacja
Nim przejdziemy do testu, rzut oka na możliwości najmniejszego smartfonu we flagowej serii Samsunga:
| Samsung Galaxy S26 | |
| Ekran | Dynamic AMOLED 2X, 6,3" płaski, 2340 x 1080 (411 ppi), 120 Hz LTPO |
| Głośniki | stereo |
| Czip | Exynos 2600 (2nm) |
| Pamięć RAM | 12 GB LPDDR5X |
| Pamięć na dane | 256/512 GB, UFS 4.0 |
| Aparat główny | 50 Mpix 1/1,56", f/1,8, OIS, Dual Pixel AF |
| Aparat UW | 12 Mpix 1/2,55", 120˚, ekwiwalent 13mm, f/2.2 |
| Aparat tele | 10 Mpix 1/3,94", 3x zoom, ekwiwalent 67mm, f/2.4 |
| Aparat przedni | 12 Mpix,1/3,2", f/2,2, Dual Pixel AF |
| Bateria | 4300 mAh, ładowanie 25 W, indukcyjne do 15W, zwrotne do 4,5W |
| Łączność | 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4, NFC, |
| Zabezpieczenia | Czytnik linii papilarnych, w ekranie, ultrasoniczny |
| Wymiary | 149,6 x 71,7 x 7,2 mm |
| Waga | 167 g |
| Android | Android 16 |
| Nakładka | One UI 8.5 |
| Odporność | IP68 |
Testowany egzemplarz oferuje 256 GB przestrzeni na pliki.
Czy warto kupić Samsung Galaxy S26 dla Galaxy AI?
Samsung w tym roku chciał pokazać, że pakiet narzędzi AI dla smartfonów Galaxy jest bogatszy niż kiedykolwiek. Producent w dalszym ciągu nie zdecydował się na wprowadzenie abonamentu, a to oznacza, że wszystkie rozwiązania otrzymujemy bez dodatkowych opłat. W tym roku producent postawił na kilka nowości:
- Ulepszył Bixby, dodając do niej Perplexity;
- Dodał nowe funkcje edycji zdjęć, które pozwalają zmienić elementy zdjęcia i dodawać nowe na bazie tekstu;
- Zaimplementował Now Nudge, które kontekstowo ma sugerować nam informacje z danej aplikacji;
- Gemini ma teraz samodzielnie wykonywać akcje w kilku aplikacjach (funkcja beta tylko w języku angielskim w Korei i USA) i całkowicie przejąć kontrolę nad telefonem;
- Nowa gumka audio usuwa szumy i zakłócenia także w Youtube;
- Smartfon sam zapyta się o cel rozmowy, gdy dzwoni nieznany numer;
- Podsumowanie powiadomień i ich priorytetyzowanie według ważności;
- Now Brief ma jeszcze lepiej rozumieć kontekst.

Trochę jest tych zmian, choć nawet przy intensywnym testowaniu dwa tygodnie to za mało czasu, by wszystkie je sprawdzić w pełni. Z pewnością nie poczułem, że Now Brief jeszcze lepiej rozumie kontekst ani że potrzebuję go do proponowania mi wideo, jakie mam obejrzeć na Youtube.


Podsumowania audio i funkcje Samsung Browser
Nie okazał się zbytnio przydatny, gdy po raz kolejny pokazywał mi prognozę pogody oraz zachęcał do odsłuchania automatycznie wygenerowanego podsumowania kilku tekstów z witryny WP.pl (których wybór był dość subiektywny). Pokazał jedynie kilka podsumowań i wydarzeń z kalendarza, także nie poczułem korzyści z jego obecności.
W tym roku Samsung ulepszył swojego własnego asystenta, Bixby, poprzez zaimplementowanie kodu i możliwości narzędzia Perplexity. To dobra zmiana, bo po pierwsze Bixby nie plącze się przy najprostszych pytaniach, a po drugie - może wykonywać pewne akcje. Co więcej, robi to w języku polskim, choć jedynie w formie pisemnej.

Bixby rozumie język polski, jeśli do niej napiszecie
To jednak zmiana w dobrą stronę, a biorąc pod uwagę, że Samsung nie stroni od implementacji języka polskiego w innych funkcjach, jesteśmy o krok bliżej od pełnej integracji. O tym, jak działa to rozwiązanie, nagrałem osobne wideo, ale w największym skrócie - jest przyzwoicie, ale do ideału trochę brakuje.
Smartfon nie chciał podsumowywać moich powiadomień, a jedynie proponował te, które uznał za najważniejsze na górze paska. Nie był w tym konsekwentny, a do tego popełniał błędy. Jak dla mnie to funkcja do poprawy.

Czy Now Nudge odmieniło moje konwersacje? Niestety nie, bo rozmawiam głównie przez Messengera, gdzie klawiatura Samsunga nie chce wyłapywać kontekstu. W aplikacji Wiadomości także nie otrzymałem tej funkcji. Z kolei uzupełnianie formularzy to coś, co znamy już od dobrych kilku lat i nie trzeba do tego AI.
Miałem też kilka problemów z nowym edytorem zdjęć, który ma imponujący potencjał do tego, by na przykład zmienić warunki pogodowe, ale już nie potrafi przebrać mnie z koszuli w garnitur, jeśli na zdjęciu nie ma całej sylwetki. Nie jestem fanem rozwiązań, które potrafią całkowicie przemodelować rzeczywistość, a niestety tak wygląda nowy edytor. Oprócz tego możemy przenieść rzecz lub osobę w kadrze, usunąć jego część lub zmienić styl zdjęcia na obrazek.
Te rozwiązania działają w gruncie rzeczy tak samo i lepiej, gdy skorzystamy z wysyłania zdjęć na zewnętrzne serwery. Znak wodny wygenerowany przez Samsunga łatwo można przyciąć bez utraty kluczowych w kadrze elementów, więc przerobiona grafika broni się tak długo, jak tylko ktoś jest leniwy, ale to nie tylko wina Samsunga, bo i giganci mediów społecznościowych do oznaczania treści zrobionych przez AI podchodzą niechętnie.
Efekt przed i po zastosowaniu Galaxy AI
Samsung ma także pakiet tłumaczeń AI w trakcie rozmów. Wystarczy pobrać pakiety językowe i połączyć się z osobą w jednym z wielu z języków, by przeprowadzić rozmowę bez znajomości tego języka. Smartfon może też odebrać połączenie sam i zapytać o powód rozmowy oraz spisać całą treść rozmowy.
Narzędzia językowe pozwalają też na tworzenie transkrypcji z nagrań głosowych, które później możemy umieścić w notatkach, a te możemy przeredagowywać, streszczać i rozbudowywać narzędziem do pisania. To także rozwiązanie, które działa w porządku, choć ma limit znaków, a do tego nie zawsze daje lepszy efekt.

Gumka audio działa w aplikacjach zewnętrznych i robi to dobrze
Gumka audio działa teraz w aplikacjach zewnętrznych, na przykład na Youtube, Facebooku czy Samsung Browser i Chrome. To rozwiązanie nadal przydaje się najmocniej podczas modyfikacji swoich nagrań i faktycznie potrafi zminiaturyzować znaczenie szumu wynikającego z otoczenia, choć nie jest tak skuteczne jak profesjonalne narzędzia AI, ale nie musimy za nie płacić abonamentu wartego dostęp do pięciu serwisów streamingowych.

W dalszym ciągu dostajemy dostęp do rozwiązań pokroju tworzenia tapet, także na bazie naszych rysunków czy generowania naklejek, zaproszeń i kartek. Te ostatnie zadania polegają na wpisaniu prostej instrukcji i wybrania stylu. Możemy także dostarczyć własną grafikę, która pozwoli bardziej spersonalizować nasze zaproszenie. Nie jestem w grupie docelowej dla takich dodatków, ale najwyraźniej więcej ludzi jest, skoro seria Galaxy S sprzedaje się dobrze.



Galaxy AI to rozwiązanie wielomodułowe i obecne już w niemal każdym miejscu nakładki One UI, ale nie mogę powiedzieć, by ten pakiet okazywał się szczególnie przydatny. Czuć, że to nie ten sam poziom, co w (niejednokrotnie płatnych) narzędziach od największych graczy rynku.
Część z tych funkcji służy do zabawy, jak manipulacja zdjęciami i rysowanie czy generowanie tapet. Są też rzeczy czysto przydatne, jak gumka audio czy ulepszona Bixby i rozwiązania od Google jak Zakreśl, aby wyszukać.

Inne rzeczy próbują być przydatne, ale wiele zależy chociażby od rozpoznawania mowy czy tłumaczeń na inne języki. Jestem jak najbardziej za tym, by Samsung rozwijał to, co dla niego ważne i wierzę, że części osób te narzędzia są w stanie jakkolwiek pomóc, ale tylko w przypadku gumki audio, znajdowania ustawień i ustawiania procedur przez Bixby oraz transkrypcji nagrań poczułem, że mogę to wykorzystać na swoją korzyść. Reszta wygląda raczej jak wabik do ekosystemu Samsunga.
Samsung Galaxy S26 – wykonanie. Historia rysującego się szkła
W bazowych modelach Samsung wykorzystuje szkło Gorilla Glass Victus 2, które osiągnęło piąty poziom skali Mohsa. To nic, czego nie widzimy także u innych producentów, ale mój egzemplarz Samsunga Galaxy S26, choć w kieszeni z kluczami był tylko raz, zebrał wiele rys, w tym także o znacznej długości. Rezultat ten nie napawa mnie nadzieją na to, że telefon przeżyje długi czas bez dodatkowego zabezpieczenia ekranu.

Dostrzeżenie różnic między edycją ubiegłoroczną a Galaxy S26 to niełatwe zadanie. Jedynie kolor i wyspa aparatów na pierwszy rzut oka mogą zdradzić, z którą odsłoną mamy do czynienia. Poza tym konstrukcje są bliźniaczo podobne, choć w dłoni poczujemy, że najnowszy smartfon Galaxy jest nieco większy. Producent zwiększył przekątną do 6,3 cala i zrobił to poprzez nieznaczne wydłużenie i poszerzenie obudowy.
W tym roku producent ponownie postawił na smukłą konstrukcję, która ma zaledwie 7,2 milimetra grubości. Efektem jest smartfon, który nawet pomimo płaskich boków trzyma się dobrze w jednej dłoni. Szkoda, że nowa wyspa aparatów nie zmniejszyła problemów z chybotaniem się konstrukcji, bo ta na płaskim stole potrafi się kołysać.
Reszta wydaje się już dość klasyczna. Telefon potrafi się zauważalnie ubrudzić z tyłu, ale brud nie staje się mocno widoczny w fioletowej wersji, którą dostałem do testów. Całość możemy bez problemu przemyć w płytkiej wodzie dzięki stopniowi ochrony IP68. Ramka z aluminium nie wyszczerbiła się podczas kilku drobnych upadków. Dobrze spisują się przyciski głośności i włącznik, które niemal nie ruszają się na boki. USB-C oraz slot na karty SIM znajdziemy w dolnej części, podobnie jak głośnik.



Gdyby nie problemy z rysowaniem się szkła na froncie to mógłbym powiedzieć, że Samsung zrobił dobrą robotę. Jeśli jednak i tak zamierzaliście zabezpieczyć telefon szkłem ochronnym, to nie musicie się specjalnie przejmować. W końcu to lekka i zgrabna konstrukcja z wodoodpornością w standardzie IP68. Trzeba też przyznać, że S26 w fioletowej wersji poniekąd jest jak kameleon i nieraz potrafi nawet stać się odrobinę granatowy, by innymi chwilami zbliżać swój tył ku szarości.
Wyświetlacz z wysokiej półki
Czy Samsung przez, powiedzmy, ostatnie 10 lat dostarczył średni wyświetlacz do swoich flagowych smartfonów? Niegdyś producent był krytykowany za matryce typu PenTile, ale te czasy minęły. Teraz nikt też nie narzeka specjalnie głośno na to, że 6,3-calowy panel Dynamic AMOLED 2X z LTPO ma rozdzielczość 2340x1080 pikseli, bo zagęszczenie na poziomie 411 pikseli na cal zdecydowanie wystarczy na co dzień.

I to samo można powiedzieć o płaskim panelu w Samsungu Galaxy S26. Jest bardzo jasny, gdy tego potrzeba i osiąga nawet 3000 luksów w teście białego tła w trybie HDR na całym ekranie. To wynik godny flagowca, a do tego nie ma drastycznego przejścia między fragmentami ekranu i rozbieżność rzędu 80 luksów to niski poziom odchylenia od wartości maksymalnej.

Gdy znaczenie ma widoczność, producent może zmienić kolory tak, by zwiększyć czytelność. Kąty widzenia są znakomite (więc każdy może zajrzeć wam w telefon, czego nie zrobi w przypadku Privacy Display na S26 Ultra), mamy pewną kontrolę nad kolorami w ekranie w ramach ustawień i możliwość wybrania odświeżania do 60 lub do 120 Hz.



Czy to najlepszy ekran na rynku? Niekoniecznie, bo w czołówce widziałbym panele z wyższą rozdzielczością oraz jasnością. Jednocześnie Samsung potwierdza, że zna się na rzeczy i potrafi dostarczać dobre panele. Nie natknąłem się na kłopoty z zieleniejącymi szarościami czy różową bielą widoczną podczas przewijania tekstu na ciemnym tle przy niskiej jasności. Za duże pieniądze dostajecie więc jakościowy ekran, który odrobinę urósł względem ubiegłego roku.
Jakość dźwięku Samsunga Galaxy S26 i wibracje
Te kwestię teoretycznie mógłbym skwitować słowami: jest tak samo dobrze jak od kilku lat, dziękuję, możemy się rozejść. W zasadzie mamy tu taki sam system głośników. Te nie brzmią ani donośniej, ani ciszej niż w roku ubiegłym. Do tego Samsung daje opcje ustawień Dolby Atmos dopasowującą parametry do konkretnego trybu (film, muzyka, głos) i korektor graficzny.


To wszystko składa się na udany zestaw głośników o szerokiej scenie i przyjemnym zakresie możliwości. Do kompletu wrażeń producent dodaje przyjemny silnik wibracji, który nadaje każdemu dotykowi precyzji, a także zwiększa satysfakcję z części interakcji, na przykład regulowania zoomu czy ustawiania alarmu. Do tego producent ma sporą bibliotekę “dzwonków” z wibracji, co łatwiej pozwala się zorientować, kto dzwoni lub wysyła wiadomość.
Wydajność Samsunga Galaxy S26. Czy Exynos jest taki straszny, jak go malują?
Phone Arena potwierdziło, że Samsung Galaxy S26 Ultra korzysta ze standardu UFS 4.0, nie zaś najnowszego UFS 4.1. Wyniki benchmarków sugerują, że i w Samsungu Galaxy S26 doczekaliśmy się nieco starszego standardu. Nie jest to coś, co odczuwałbym na co dzień, ale na przykład brak defragmentacji inicjowanej przez hosta sprawia, że czyszczenia pamięci będą mniej efektywne.
Motorola Signature, OnePlus 15 czy Xiaomi 17 korzystają z wyższego standardu pamięci. Niegdyś Samsung byłby na przedzie tego wyścigu, ale dziś ma inne priorytety.



Wyniki benchmarków Samsung Galaxy S26
Czy jest wśród nich wysoka wydajność podczas dłuższych sesji rozgrywki? I tak i nie. Exynos 2600 to jednostka wykonana w 2-nanometrowym procesie litograficznym, a towarzyszy jej mocny układ Xclipse 960. Efekt to świetna wydajność w grach i naprawdę wysokie osiągi, w tym 60 klatek na sekundę w grach pokroju Genshin Impact. Urządzenie poradzi sobie z ambitnymi i mniej wymagającymi grami.
Niestety, jeśli chcemy grać bez kontrolera, smartfon będzie trzeba co jakiś czas odkładać, gdyż obudowa na zewnątrz po kilkunastominutowej sesji potrafi rozgrzać się do 42 stopni Celsjusza. Trzeba jednak przyznać, że szybko stygnie, więc przerwy nie będą długie. Samsung odświeżył swoje narzędzie do zarządzania grami i oferuje ono podobny pakiet rozwiązań, co u konkurencji.
Czy na co dzień pogoń za cyferkami ma znaczenie? Dla mnie nie miało, bo smartfon w dalszym ciągu mknie między zadaniami. Nie spotkałem się z przycięciami animacji ani z chwilami zamyślenia. Warto jedynie wspomnieć, że telefon uruchamia się nieco dłużej, bo optymalizuje aplikacje. Poza tym urządzenie na co dzień nie nagrzewa się do nieprzyjemnych poziomów, dobrze zarządza aktywnymi procesami i nie wyrzucało z pamięci aplikacji praktycznie nigdy podczas testu.
Samsung OneUI 8.5, czyli więcej tego samego
W nakładce producenta nie doszło do znaczących zmian, przynajmniej tych, które moglibyśmy zauważyć podczas testów. Po raz kolejny Androida 16 przykrywa więc rozwiązanie, które producent będzie aktualizował przez 7 lat od premiery i dotyczy to nie tylko poprawek bezpieczeństwa, ale i zabezpieczeń systemu. Samsung zachował złoty standard.

W nakładce zrobiło się nieco bardziej półprzezroczysto, co zapewne jest echem zmiany designu u Apple. Nie mamy tu jednak do czynienia z odpowiednikiem Liquid Glass, a producent idzie własną ścieżką. Może się to podobać lub nie, ale styl nakładki OneUI od lat jest charakterystyczny.



W tym roku zmiany są niewielkie. Quick Share może powiązać twarz ze zdjęcia z jednym z kontaktów, by szybciej go zasugerować, doczekaliśmy się też kilku poprawek bezpieczeństwa. Panel przełączników dzieli się na dwa z panelem powiadomień, co jest ruchem, który z jakiegoś powodu upodobała sobie cała branża. Na szczęście można to wyłączyć.
Z 256 GB w testowanym egzemplarzu dla użytkownika zostaje około 221 GB.

Smartfon odblokujemy za pomocą czytnika linii papilarnych pod ekranem oraz dzięki skanowaniu twarzy. Ta pierwsza metoda dzięki wykorzystaniu skanera ultrasonicznego jest naprawdę szybka, zaś druga, o ile standardowo nie trzeba na nią czekać, tak potrzebuje doświetlenia.
Wzorzec łączności - Samsung Galaxy S26 działa jak trzeba
Jak korzystało mi się z Samsunga Galaxy S26 podczas codziennych połączeń? Bezproblemowo. Głośnik do rozmów jest wystarczająco klarowny i głośny, a rozmówcy nie narzekali na to, jak mówię, także gdy byłem w komunikacji zbiorowej (wtedy narzekać mogliby inni podróżni). Zasięg na telefonie wypada raczej standardowo i nigdzie mi go nie brakowało. Dłuższe używanie 5G wiąże się jednak z nagrzewaniem się urządzenia. Urządzenie oferuje eSIM.
Co do reszty modułów łączności, to Samsung Galaxy S26 wykorzystuje standard Bluetooth 5.4 i nie ma żadnych problemów z parowaniem ani z samą łącznością. Podobnie rzecz ma się z Wi-Fi w standardzie do 7, choć najnowszej generacji nie testowałem. Telefon dobrze radzi sobie także podczas lokalizacji. Nie zabrakło NFC do płatności, Ultra Wideband do akcesoriów bliskiego zasięgu i USB-C 3.2 z DisplayPort 1.2, z którego skorzystacie między innymi w trybie DeX.
Kolejny rok tych samych aparatów, ale są nowe funkcje
Samsung Galaxy S26, przynajmniej patrząc na suchą specyfikację, nie zamierza walczyć z konkurencją na liczby. Producent nie dogonił vivo, Google czy Xiaomi i w dalszym ciągu oferuje różne rozdzielczości na swoich aparatach, a poza głównym nie wybija się ponad 12 Mpix.

Aplikacja do robienia zdjęć i nagrywania filmów nie przeszła większej zmiany. W tamtym roku część opcji przyciągnięto bliżej przycisku migawki i to rozwiązanie pozostało. Poza tym dość standardowo przełączamy się między trybami. Dla tych, którzy chcą poczuć się bardziej profesjonalnie, Samsung przygotował pobierany dodatkowo tryb Expert RAW.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Przykładowe zdjęcia z Samsunga Galaxy S26
Jeśli widzieliście kiedyś zdjęcie ze smartfonu Samsunga, wiecie, czego się spodziewać. Saturacja jest na wysokim poziomie, a do tego producent stawia na nieco niższą domyślną temperaturę barwową niż konkurencja. Zdjęcia nie są jednak chłodne, ale ich kolory nie zawsze oddają to, co widzimy własnymi oczami.
Główny aparat Samsung Galaxy S26 daje pewność w rozmaitych warunkach. Zdjęcia utrzymują podobny charakter i kolorystykę między sobą, wysoką (acz nie najwyższą, bo tu konkurencja czasem wyciśnie więcej) szczegółowość bez nadmiernego wyostrzania i dobrą rozpiętość tonalną.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Nie jest to nic, co rzuca na kolana, a HDR mógłby wyciągać dużo detali z cieni. Same kadry mogłyby być też jaśniejsze i mniej zaszumione, gdy światła brak. Gdy w kadrze coś mocno się porusza, trudno będzie o wyraźne zdjęcie, więc postarajcie się uspokoić wasze dzieci i zwierzęta nim je uwiecznicie.

.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Zdjęcia z aparatu ultraszerokokątnego
Nieco mniej ciepłych słów mam wobec aparatu ultraszerokokątnego. To czas na zmianę i porządną aktualizację, bo tutaj da się zauważyć szumy i zniekształcenia na brzegach kadru także podczas dnia. Spada i to dość znacznie rozpiętość tonalna, więc łatwiej o przepalenia, a cienie stają się jednolicie czarne. Nie są to złe zdjęcia, ale producenci stosujący nowsze matryce odjeżdżają Samsungowi i to już co najmniej od kilku lat.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Zdjęcia z aparatu z trzykrotnym zoomem optycznym
Nie tak dużą dysproporcję zobaczymy w przypadku aparatu z trzykrotnym przybliżeniem. Zachowuje rozsądny balans między poziomem detali, a naturalnie wyglądającym kadrem. Ten dobrze sobie radzi nawet w miejscach z mniejszą ilością światła. Nie jest jednak rozwiązaniem, które miałoby sięgać mocniej poza parametry swojej optyki. Cyfrowe przybliżenie szybko kończy się zauważalnym spadkiem jakości. Jeśli jednak trzymamy się na sztywno “3x”, dostajemy jasne, szczegółówe i dobrze wyglądające zdjęcia.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Samsung Galaxy S26 - zdjęcia nocne
Nocne kadry pokazują, że nie wszystkie braki w optyce da się naprawić oprogramowaniem. Z pewnością plusem serii S26 jest to, że zdjęcia nocne nie przekłamują w kwestii odtwarzania kolorów, nawet przy długim przetwarzaniu. Szkoda, że szczegółowość jest przeciętna na tle konkurencji. O ile smartfon dobrze panuje nad jasnymi punktami jak neony i napisy, tak starcia z latarniami przegrywa z kretesem i te potrafią mocno wpływać na kadr. Uwypuklają i tak odczuwalny poziom szumów i niestety nie dają powodów do zadowolenia. Nocą S26 wypada tylko akceptowalnie.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Przykładowe zdjęcia z przedniego aparatu Samsung Galaxy S26
Zdjęcia z przedniego aparatu nie wyróżniają się niczym szczególnym. Ot, na twarzy nie brakuje szczegółów, choć nie jest to też poziom rewelacyjny i pod tym względem bardziej doceniałem bazowy model iPhone 17 z ubiegłego roku. Z reguły telefon rozpoznaje scenę i dobrze pracuje z HDR-em, choć zdarzyły się też momenty, w których nie było tak dobrze. Nie mogę za to narzekać na odcinanie osoby od reszty kadru w trybach portretowych.
Wideo nagramy nawet w rozdzielczości 8K głównym aparatem i w 4K każdym z trzech tylnych oraz przednim. Materiały zachowują dobrą, zbalansowaną stabilizację, a w trybie superstabilizacji z blokadą horyzontu można z telefonem wykonywać akrobacje bez przełożenia na wideo. Urządzenie szybko zmienia punkty ostrości i nie przepala większości wideo dzięki dobremu HDR-owi.
Są jednak pewne mankamety. Przełączanie się między aparatami podczas nagrywania wideo jest odczuwalne i trochę zajmuje. Zoom nie szokuje jakością, a aparat ultraszerokokątny działa dobrze tylko, gdy nie brakuje światła. Nie mogę za to narzekać na jakość nagrywanego dźwięku, choć warto nie zasłaniać mikrofonów, by osiągnąć jakościowe stereo bez przygłuszonego jednego kanału. Ze względu na umieszczenie mikrofonów zdarzyło mi się to kilka razy.
Samsung Galaxy S26 w zakresie zdjęć i wideo ma do zaoferowania głównie solidność. To zapewne wystarczy większości osób, ale nie ma tu nic ekscytującego, a oprogramowanie nie wystarcza już do nadrabiania technicznej przewagi, jaką potrafi mieć konkurencja.
Bateria nie zrobi już na nikim wrażenia
Akumulator o pojemności 4300 mAh powiększono względem poprzednika o 300 mAh, co jest ruchem w dobrą stronę, ale niczym szczególnym przy 6330 mAh w Xiaomi 17 czy nawet 4870 mAh w Pixelu 10 Pro i 5200 mAh w Motoroli Signature. Liczby nie zawsze grają pierwsze skrzypce, ale w tym roku ciepły Exynos 2600 i zasobożerność AI odcisnęły piętno na baterii.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Zdarzały się cykle pracy, w których Samsung Galaxy S26 pracował przez niecałe 4 godziny z włączonym ekranem. Celowo odinstalowałem nawet Pokemon GO, by zmniejszyć zużycie związane z wykorzystaniem lokalizacji, ale telefon stał się ledwie nieco lepszy. Nie uzyskałem więcej niż 4,5 godziny czasu z włączonym ekranem i to przy korzystaniu z Wi-Fi. Nie dało mi to komfortowego pełnego dnia pracy i często podłączałem ładowarkę jeszcze wieczorem.

Telefon potrafi pracować długo, ale głównie, jeśli waszym zajęciem jest oglądanie na nim wideo. Potrafiłem obserwować cykle, w których osiągałem nawet 6-7 godzin z włączonym ekranem, ale ponad połowę tego czasu stanowiło oglądanie materiałów na Youtube. Gdy telefonu używacie, dotykacie i korzystacie z modułów łączności, bateria znika bardzo szybko. Do tego telefon lubi przeskoczyć np. z 4 proc. do 1 proc. w mgnieniu oka.
Na szczęście Samsung Galaxy S26 daje zarówno opcję ładowania przewodowo, jak i bezprzewodowo. W obydwu przypadkach prędkości są dość przeciętne, ale przy kompatybilnej ładowarce wykorzystującej pełną moc 25W telefon po kablu naładowałem od 0 do 100 proc. w około 80 minut. Za pomocą indukcji (ale nie Qi2) możemy uzyskać maksymalnie 15W. Oprócz tego telefon posłuży jako ładowarka dla innych gadżetów dzięki bezprzewodowemu ładowaniu zwrotnemu (4,5W).
Samsung Galaxy S26 mógłby być lepszym i ciekawszym smartfonem
Podstawowy model w serii Galaxy nigdy nie był przesadnie ekscytujący. Szkoda, że w obliczu rosnącej konkurencji czuć, że zaczyna mu nieco potencjału względem konkurencji. W tym roku producent wycenił wariant z 256 GB na 4499 złotych i to o 300 zł więcej niż w przypadku analogicznego modelu z poprzedniego roku. Zmian na plus nie ma tu jednak zbyt wiele - większy ekran i trochę większy akumulator nie oznaczają nowej jakości czy dłuższego czasu pracy.
Nie jest to najbardziej porywający smartfon, choć dużo rzeczy wypada w nim dobrze. Nadal zrobimy nim dobre zdjęcie z dużą szczegółowością i dobrą rozpiętością tonalną, choć nie będzie to nic nadzwyczajnego w obliczu konkurencji, która z kolei może zaoferować więcej w kwestii zdjęć resztą aparatów. Rysowanie się frontu to z kolei negatywne zaskoczenie, a Exynos 2600 w zasadzie nie zaskakuje – ma dobrą wydajność, ale potrafi się nagrzać.

Wszystkie ręce są na pokładzie okrętu flagowego Samsung Galaxy S26 Ultra i mniejszy model w zasadzie w tym roku mógłby nie istnieć. Czułem się z nim jak z Samsungiem Galaxy S25 i pół. Jest to jednak cały czas dobry telefon, który jednak jak na swoje możliwości kosztuje stanowczo za dużo, a jego bateria spisuje się poniżej oczekiwań. Warto rzucać okiem na konkurencję, nie tylko tę z Chin, bo pod względem technicznym Samsung nie może się jej przeciwstawić. W jego rękach zostają tylko argumenty dotyczące ekosystemu i Galaxy AI i są to mimo wszystko mocne karty w talii.
Samsung Galaxy S26 - warto kupić, jeśli zależy ci na:
- Małym i zgrabnym smartfonie;
- Ekranie wysokiej jakości;
- Stabilnej nakładce;
- Pakiecie usług AI o szerokim zakresie działania;
- Zachowujących ten sam wygląd zdjęciach;
Samsung Galaxy S26 nie będzie dla ciebie dobrym wybrorem, jeśli:
- Szukasz smartfonu z mocną baterią;
- Nie zabezpieczasz ekranu folią i nosisz telefon w kieszeni;
- Poszukujesz najlepszego fotograficznie kompaktowego smartfonu;
- Nie lubisz, gdy twój smartfon nadmiernie się grzeje.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Samsung. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wyglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.










.jpg/330x0x1.jpg)


.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)


.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)




Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!