FIFA 11 (PC) - jest dobrze!

Najnowsza FIFA jest dobra nie tylko na konsole, ale i na PC. Oprawa jest świetna, gra się przyjemnie i w porównaniu do niezbyt udanej FIFY 10 (PC) wprowadzono naprawdę sporo ulepszeń. Warto zagrać!

Grę FIFA 11 trzeba rozpatrywać przez pryzmat poprzednich części serii, a także konkurentki spod znaku Pro Evolution Soccer. Jedno jest pewne - to rewolucja, ale rewolucja spowodowana bolesnymi doświadczeniami przeszłości. Jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało.

Edycja konsolowa FIFY z roku na rok stawała się coraz lepsza. Zdaniem wielu przebiła nawet Pro Evolution Soccera, stając się najfajniejszą piłką nożną w historii. I kiedy w wakacje tego roku Electronic Arts zapowiedziało: "damy wam konsolową FIFĘ na pecety", fani początkowo sceptycznie nie dowierzali. Ale ja już grałem i mogę śmiało powiedzieć, że FIFA wraca do żywych - najnowsza wersja trzyma poziom.  

Osoby, które dotychczas miały styczność z wersją konsolową, zapewne i w tym roku skuszą się na edycję dla PlayStation 3 lub Xbox 360. I słusznie. FIFA 11 i FIFA 11 (PC) to ciągle dwie różne gry. Pierwsza wdraża kompletnie nowe rozwiązania i - jak podpowiadają koledzy konsolowcy - jest jeszcze lepsza. Ta druga to po prostu FIFA 10 przeniesiona na pecety. Miejmy nadzieję, że za rok twórcy przygotują dokładnie to samo dla posiadaczy obydwu platform, choć i teraz nie mamy powodów do narzekania.

Co było w FIFA dobre i pozostało nieruszone? Szaranowicz i Szpakowski. Można tych panów nie lubić, ale są najbardziej wyrazistymi twarzami marki EA Sports w Polsce. Rodzimy komentarz w ich wykonaniu jest zawodowy. Dokładnie taki jak w telewizji. Zamiast o celnym kopnięciu Pan Włodzimierz rozwodzi się nad zupą ogórkową, a jego partner dzielnie mu wtóruje. Gdyby ktoś wolał chłodne refleksje brytyjskich komentatorów - nie ma żadnego problemu, FIFA 11 została wydana w kilku wersjach językowych.

Marka FIFA to także masa licencji. Pro Evolution Soccer na tym tle wypada jak malutki szaraczek. Są ligi z najbardziej egzotycznych miejsc świata, w tym futbolowej prowincji... takiej jaką niestety jest Polska. To jednak prawdziwa przyjemność pokierować losami naszych lokalnych ulubieńców. Słabych, ale własnych. Nazwiska się zgadzają, nazwy klubów się zgadzają, zgadzają się nawet koszulki! I to z takimi detalami, że Polonia dzielnie reklamuje J. W. Construction, a Lech firmę s. Oliver.

Niezmienne pozostały też tryby rozgrywki. FIFA 11 nie ma ich zbyt wielu, ale nie zapomniano o najważniejszych - menedżerskim, gdzie możemy próbować swoich sił jako swoisty Jose Mourinho, "Zostań gwiazdą", w którym kierujemy losami jednego piłkarza. I przede wszystkim multiplayer ze stabilnymi serwerami i połączeniem, dzięki czemu można liczyć na zabawę bez "lagów".

Ciekawostka

Praktyką od wielu lat jest to, że okładka gry dostosowywana jest na rynek lokalny. Twarzą polskiej edycji FIFA 11 jest Kuba Błaszczykowski, który - uczciwie rzecz ujmując - jako jeden z niewielu rodzimych piłkarzy prezentuje międzynarodowy poziom.

Grający na prawym skrzydle pomocnik swoje pierwsze kroki w zawodowej karierze stawiał w Częstochowie, jednak już po roku zasilił szeregi Wisły Kraków. Również w tym klubie szybko stał się liderem, co umożliwiło mu transfer do prestiżowej Borussi Dortmund. Eksperci futbolowi są zgodni - Błaszczykowski zaszedłby jeszcze wyżej, gdyby nie to, że notorycznie nękają go poważne kontuzje. Ale ma dopiero 25 lat i jeszcze wszystko możliwe. Trzymamy kciuki!

Zabawa w menedżera

Zmiany widoczne są głównie w rozgrywce i oprawie wizualnej. Bez większych zmian pozostał menedżerki. To właśnie w nim wybieramy klub, który chcemy prowadzić i staramy się osiągać jak największe sukcesy.

Ambitnie i patriotycznie zabawę rozpocząłem w Polonii Warszawa, choć mój cel był jeden - Mediolan. Wcześniej obiecałem jednak prezesowi Wojciechowskiemu, że z drużyną zdobędę wszystko co możliwe. I rzeczywiście tak się stało.

Uczciwie przyznam, że choć trybowi menedżerskiemu absolutnie niczego nie brakuje, twórcy zadbali o prawidłową atmosferę i właściwie oddane proporcje, to nie bawi on tak dobrze jak w konkurencyjnym Pro Evolution Soccer. Tam profesjonalizmu mamy tylko namiastkę - reszta jest poważnie zaimprowizowana. Ale to z tej improwizacji wynika największa frajda.

Kiedy w FIFIE każdy zawodnik ma swoje statystyki i rozwija się z niemal matematyczną precyzją, a wartych uwagi piłkarzy mamy "podanych na tacy" w okienku transferowym, w PES trwa radosna zabawa w wyszukiwanie talentów. Mimo wszystko większą satysakcję daje "wygrzebanie" szesnastoletniego Koreańczyka na ławce rezerwowych greckiego klubu, który w ciągu pięciu lat staje się skrzydłowym o jakim nawet kibicom Bayernu Monachium się nie śniło, niż rekomendowany przez zarząd klubu powszechnie znany zawodnik o uznanej marce, do zakupu którego czasem jesteśmy niemal przymuszani.

Image

Również ustawienia taktyczne wypadają słabo w porównaniu do PES-a. Wprawdzie jest ich trochę, ale nie dają takiej kontroli nad drużyną jak gra konkurencji. Zawodnicy konsekwentnie trzymają się swoich pozycji na boisku, a defensorzy zbyt rzadko włączają się do ofensywy. Wszystko można niby regulować i przestawiać, ale świadomość, że gdzie indziej można "bardziej" i "więcej" potrafi pozostawiać sporo niedosytu.

Lepiej FIFA 11 prezentuje się w trybie "Zostań gwiazdą", gdzie kierujemy losami pojedyńczego piłkarza. Oczywiście w tej sytuacji opcje menedżerskie ograniczają się do bardziej indywidualnych kwestii, ale akurat system rozwoju został zrealizowany sprawnie, a inwestowane punkty procentują w przyszłości.

W dużym skrócie - tryb menedżerski to dobra, rzemieślnicza robota. Mniej zaangażowanych graczy, którzy przede wszystkim chcą grać mecze na pewno usatysfakcjonuje. Jose Mourinho byłby natomiast niepocieszony.

Rozgrywka

Przed rokiem liczne media growe pisały, że rozgrywka w FIFA 10 (PC) jest co najwyżej przeciętna i my także byliśmy tego zdania. 

W przypadku gier takich jak FIFA czy PES gameplay stanowi 70% oceny. Uspokajam - tym razem jest dobrze. A idąc za radą wygrzebaną na zachodnim forum dyskusyjnym, po podniesieniu tempa rozgrywki o jeden stopień nawet bardzo dobrze!

Koniec z piłkarzami sztywnymi jak drewniane lalki. Animacja jest sprawna, płynna, efektowna, zawodnicy popisują się finezyjnymi sztuczkami i często zachowują tak, jak ich prawdziwi piłkarze w telewizyjnych transmisjach. Dzięki temu można w miarę swobodnie i przyjemnie konstruować spektakularne akcje.

Pod względem jakości rozgrywki nowa FIFA przypomina mi starsze edycje Pro Evolution Soccer. Taktyka została zepchnięta na drugi plan. Przede wszystkim liczy się dobra zabawa z gry, ładne bramki i efektowne rajdy. Bawi to doskonale, szczególnie podczas zabawy z kolegą. Jest to jakaś alternatywa w stosunku do dzieła Konami, które z roku na rok robi się coraz bardziej taktyczne, a tym samym - trudne. Kiedyś właśnie za taką filozofię krytykowano EA Sports i najwyraźniej firma nie chce powielać dawnych błędów.

Fajne jest to, że każda drużyna stara się mieć swój styl, trzyma się też swojej rzeczywistej taktyki. Bourssia gra swój futbol, Barcelona swój, Inter swój (ale jeszcze ten doby Mourinho ;-)), a drużyny z Ekstraklasy grają coś pokracznego - jednym słowem wszystko jest na miejscu.

Image

Brakuje tylko nieco specyficznej futbolowej filozofii, którą zapewne kojarzą miłośnicy PES. Tam drużyny prowadzące w meczu przeważnie blokowały własną bramkę, a Barca grała hiszpański futbol z najwyższej półki wymieniając miliony podań. Tutaj to jest, ale w zdecydowanie mniej efektownym stylu. Za to uniwersalnie już zmienia się nastawienie drużyn w zależności od sytuacji na boisku. Gdy przegrywają - rozpaczliwie rzucają się do wyniku. Niestety niemal regulą jest, że przy dwubramkowym prowadzeniu strzelimy goli... jeszcze więcej, bo tak bardzo się "otwiera" przeciwnik.

Trzeba pochwalić stałe fragmenty gry. Karne, rożne, wolne czy rzuty z autu wykonuje się dokładnie tak, jak powinno. Bez dodatkowych udziwnień, na które od jakiegoś czasu decyduje się konkurencja. Oddawanie strzałów, wrzucanie piłki czy system podań też spisują się bez zarzutu - choć ten ostatni w tym roku prawdopodobnie zostanie zawstydzony przez Pro Evolution Soccer 2011, w którym dogrywanie piłki zrewolucjonizowano i pozwala na naprawdę niekonwencjonalne zagrania.

Image

Nie podoba mi się jednak kilka innych elementów rozgrywki. Piłka zachowuje się jak - owszem - piłka, ale ta od tenisa. Koślawo podskakuje czy mocno kopnięta zatrzymuje się na trawie, co jest niezbyt zgodne z reakcjami futbolówki. Jeszcze mocniej doskwiera brak pięknych akcji. Ani przeciwnik, ani gracz nie mają w tej kwestii zbyt wielkiego pola do popisu - owszem, czasem uda się coś "niesamowitego", ale w większości gole wpadają wedle dwóch, może trzech utartych schematów. To skutecznie odbiera radochę i z czasem zaczyna nudzić. Być może jest to ukłon w stronę e-sportowców, którzy uczciwie przyznają, że wolą FIFĘ, bo "jej można się nauczyć na pamięć".

Co do jednego nie ma natomiast wątpliwości - FIFA 11 raz na zawsze żegna klawiaturę. I choć jako zadeklarowany pecetowiec mówię to z bólem, bez pada tracimy przynajmniej połowę frajdy i możliwości.

Oprawa: jest bardzo dobrze!

Oprawa audiowizualna jest największym atutem FIFA 11 i na tej płaszczyźnie gra EA Sports zdecydowanie deklasuje konkurenta. Już w menu głównym wita gracza naprawdę niezła muzyka - różnych gatunków, ale pasująca do uniwersalnego gustu.

Same menusy są zresztą bardzo estetyczne i eleganckie. Nawigacja jest łatwa, przyjemna, intuicyjna, a przede wszystkim można poruszać się przy użyciu trzech kontrolerów (myszka, klawiatura, pad), co jest bardzo wygodne.

Szok estetyczny przeżywamy po raz pierwszy po uruchomieniu gry, ekrany wczytywania zastąpiono opcją pojedynku sam-na-sam z bramkarzem, która jest niemal równie grywalna, co sam mecz główny. Prezentuje się ładnie, szczególnie urzeka efekt rozmycia, gdy zawodnik biegnie sprintem.

I potem nadchodzi drugi szok estetyczny - stadiony. Prawdziwa piękność. Kilkadziesiąt największych stadionów z całego świata odwzorowano z należytym pietyzmem, na dodatek wszystkie można delikatnie modyfikować (na przykład krój murawy). Czasem obok samego stadionu możemy podziwiać też efektowne tła, na których widać choćby wysokie wzgórza.

Paradoksalnie najgorzej na tym tle wypadają sami zawodnicy. O ile ich animacja jest bardzo dobra, widać że nie przyłożono się do odwzorowywania podobizn zbyt dokładnie. Oczywiście kto ma mieć długie włosy, ten ma, zgadzają się też wszystkie gabaryty, ale jednak w takiego Diego Milito trzeba się długo wpatrywać, by rozpoznać w nim bohatera zeszłorocznej Ligi Mistrzów.

Image

Niestety wraz z widocznym skokiem jakościowym (o całe lata świetlne...) wzrosły też wymagania sprzętowe. Gry piłkarskie były dotychczas znane głównie z przyjazności nawet względem słabszych komputerów. Tym razem, jeśli masz wolny komputer, to o dobrą zabawę trudno nawet na najniższych detalach. FIFA 11 lubi też od czasu do czasu "skoczyć" nawet niezależnie od konfiguracji sprzętowej. Twórcy na pewno mogli nieco bardziej przyłożyć się do optymalizacji kodu.

Znakomitą osłodę stanowi jednak nieśmiertelny duet Szpakowski-Szaranowicz. Ubarwiają zabawę po raz kolejny - jest jeszcze lepiej, niż było wcześniej. Rozpoczynając mecz na Camp Nou nasi flagowi komentatorzy rozpoczytają kilkuminutową debatę na temat Reprezentacji Polski, która grała tu w 82' roku czy Legii Warszawa dzielnie walczącej w meczu otwarcia. Sama przyjemność i wbrew pozorom wcale się nie nudzi!

Image

Ocena końcowa

Image

Sprawiedliwe ocenienie FIFA 11 w wersji na PC jest zadaniem bardzo trudnym. Sporo w tej kwestii zależy bowiem od indywidualnych preferencji gracza. Jedno jest pewne - EA Sports wreszcie poczyniło olbrzymi krok do przodu. Da się na to patrzeć, da się grać, a zabawa sprawia przyjemność.

FIFA 11 to dobra, szybka piłka. Jeszcze kilka lat temu (przed totalną degradacją na arenie gier) cechował ją ogrom opcji taktycznych. Obecnie kanadyjskie studio stawia przede wszystkim na beztroską zabawę. Być może własnie dzięki temu ich najnowsza produkcja najlepiej sprawdza się w przypadku trybu dla wielu graczy.

FIFA w pewnym stopniu sprawia też wrażenie produkcji hołdującej obecnym, tzw. casual gamingowym tendencjom (gracze niedzielni). Nie wymaga od gracza zbyt wiele i sama nie oferuje niczego ponad to, co w przyzwoitej sportówce powinno się znaleźć. Zrealizowano to jednak bardzo dobrze i nie da się ukryć, że postęp poczyniony przez FIFĘ jest niewyobrażalny. I nawet jeśli PES nadal jest znacznie lepszy, dziś obie produkcje znów ze sobą rywalizują i każda może znaleźć sympatyków, co jeszcze przed rokiem brzmiało jak totalna abstrakcja.

  Podsumowanie:
  plusy:
• bardzo ładna grafika (stadiony!)
• masa licencji na kluby i piłkarzy
• tryb multiplayer działa bardzo sprawnie
• Szpakowski i Szaranowicz
• znacznie poprawiona jakość rozgrywki
  minusy:
• w karierze brakuje nieco realizmu
• optymalizacja mogłaby być lepsza
Image
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY