Gry

E-sport i pieniądze, te małe i bardzo duże

Sprzęt do gier na bogato

Granie może nielicho kosztować. Szczególnie gdy chcemy skorzystać z najnowszych technologii i zrobić to z fasonem. Na IEM prezentowany był jeden z najdroższych laptopów gamingowych ASUS ROG GX700VO, który kosztuje prawie 26 tysięcy złotych.


Tu gdzieś jest ROG GX700VO


Złożony przypomina? No właśnie, co wam przypomina

Niewiele mniej kosztowne są kompletne systemy dla graczy, które przygotował Komputronik. Widok rozkładającej i składającej się obudowy komputera z nie mniej efektownym wnętrzem był hitem IEM. Podobnie jak cena, prawie 25 tys. złotych.

Na e-sporcie można zarobić. Ile?

Gramy, bo to przyjemny sposób spędzania wolnego, i nie tylko wolnego, czasu. Na świecie jest około 1,2 miliarda osób, które deklarują się jako gracze. To czyni z tej grupy ogromną społeczność, nawet jeśli wyjąć z niej tylko fanów e-sportu, których w ubiegłym roku było 160 milionów, a w przyszłym ma być już ponad dwa razy więcej.

Przyjemność może stać się w końcu również źródłem dochodu, zarówno dla pojedynczych osób, jak i firm oraz organizacji. Globalna wartość e-sportu szybko rośnie, dlatego dla porządku przytaczam kilka oficjalnych liczb.


John Woo pokazuje nam dynamikę wzrostu IEM w ciągu dekady

W ubiegłym roku przychody z e-sportu wyniosły 325 milionów dolarów, w tym roku szacuje się, że wyniosą 463 miliony, a za trzy lata ma to być już tort o wartości około 1,07 miliarda dolarów. E-sport rośnie znacznie szybciej niż sam rynek gier. Ten co prawda to ogromna kwota 91 miliardów dolarów w 2015 roku, a w nadchodzącym będzie to prawdopodobnie już 107 miliardów dolarów.

Gracze wydają rocznie około 100 miliardów dolarów na sprzęt, dlatego nie zaskakują tłumy, które przetaczały się przez Centrum Kongresowe i zasiadało na trybunach w Spodku. Nie zaskakuje również duże zainteresowanie firm e-sportem, o czym wspomniałem już wcześniej.


Głośna...


...i ta nieco cichsza strona turnieju

Choć rozgrywki prowadzone są w wirtualnym świecie, to zarobki najlepszych są jak najbardziej realne. W tym roku pula nagród w IEM 2016 wyniosła ponad dwa miliony złotych. Cały tegoroczny IEM to 56 zawodów, z których największe to SanJose i finałowe Katowice. O pulę 4,6 miliona dolarów walczyło 1000 zawodowych e-graczy.

Oczywiście, jak to bywa w każdym sporcie, najwięcej zarabiają najlepsi. Największą sławą cieszą się gracze z Korei Południowej. Jang „MC” Min Chul, gwiazda StarCraft II dotychczas zarobił ponad pół miliona dolarów. A nie mówimy tu, jak zwykle ma to miejsce w sporcie, o innych dodatkowych dochodach.

Nieznacznie mniej, bo 480 tysięcy dolarów ma na koncie Lee „Faker” Sang-Hyek, gracz w League of Legends. W tym roku po raz kolejny miał okazję wznieść puchar zwycięzców, wraz ze swoimi kolegami z drużyny SKTelecomT1.


Zwycięska drużyna w LoL podczas IEM 2016. Faker udziela wywiadu


Gracze z Korei są dość powściągliwi w okazywaniu emocji, ale kto wie co dzieje się w ich głowach

Nasze polskie Virtus.PRO, choć w tym roku uległo na wcześniejszym etapie rozgrywek późniejszym tryumfatorom turnieju CS:GO, drużynie FNATIC, to również zespół dobrze opłacanych e-sportowców. Filip „neo” Kubski w dotychczasowych rozgrywkach CS:GO zarobił prawie 300 tysięcy dolarów. Prawie tyle samo ma na koncie Wiktor „TaZ” Wojtas. Mniejszymi kwotami mogą pochwalić się Jarosław „pasha” Jarząbkowski, Paweł „byali” Bieliński i Janusz „snax” Pogorzelski. Jednak 200, 152 i 148 tysięcy dolarów, także piechotą nie chodzi.