Gry

Nieoczekiwane wskrzeszenie Alone in the Dark

Ewa Stiller | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Ewa Stiller
3 komentarze Dyskutuj z nami

Alone in the Dark to kolejna, podobnie jak recenzowany niedawno Turok, kontynuacja dawno zapoczątkowanej serii, która teraz doczekała się nieoczekiwanego wskrzeszenia. Jej pierwszą odsłonę, wydaną sz

Alone in the Dark to kolejna, podobnie jak recenzowany niedawno Turok, kontynuacja serii, która teraz doczekała się nieoczekiwanego wskrzeszenia. Jej pierwszą odsłonę, wydaną szesnaście lat temu, można uznać za swoistego prekursora współczesnych gier survival-horror., z którego takie tytuły jak Resident Evil czy Silent Hill później czerpały. Nic więc dziwnego, że obecna - piąta odsłona sagi, również budzi spore zainteresowanie, zwłaszcza, że zaprezentowane materiały zapowiadały się obiecująco, szczególnie w przypadku paru rozwiązań w samej grze. Pozostaje tylko sprawdzić, jak to wszystko sprawuje się w praktyce.

Informacje o grze

  • Pełny tytuł: Alone in the Dark
  • Gatunek: Survival-horror
  • Ranking PEGI: 18+
  • Tłumaczenie: pełne (napisy i dialogi)
  • Producent: Eden Games
  • Wydawca: Atari
  • Dystrybucja w Polsce: CD-Projekt


O wydaniu, tłumaczeniu i stabilności

Podstawowe wydanie prezentuje się ładnie, jest też całkiem pokaźne, bo w środku znajduje się standardowo poradnik i artbook. Oba wydrukowane są na naprawdę porządnej jakości kredowym papierze, w kolorze i okraszone przyjazną szatą graficzną, lecz artbook jest chyba najładniejszym zbiorem szkiców jakie widziałam do tej pory w jakimkolwiek wydaniu gry. Ciekawe, klimatyczne, miejscami mroczne obrazki, naprawdę zachęcają do zwiedzenia świata, który stworzyli dla nas twórcy. Brak jakiegokolwiek komentarza, zdaje się jeszcze dodawać całemu zbiorowi tajemniczości.

Dla najbardziej lojalnych fanów przewidziano oczywiście, edycję kolekcjonerską, która stoi na całkiem dobrym poziomie. W stylizowanym pudełku znaleźć można DVD z filmem o powstawaniu gry, ten sam artbook co w wydaniu podstawowym, płytę ze ścieżką dźwiękową (całkiem zresztą niezłą, ale o tym później) i figurkę głównego bohatera - Edwarda Carnbiego. Jeśli kogoś interesują takie gadżety, to powinien się za tym wydaniem rozejrzeć. Nie tylko sklepy mają go w zapasie, ale cena tego zestawu od czasu premiery gry znacznie spadła i nie jest już tak wygórowana.

Cieszy też, że nie powtórzyła się historia z kiepskiej jakości tłumaczeniem którego doświadczyłam w Turoku. Nie jest to może jakieś niesamowite dzieło sztuki, bo materiał źródłowy też nie był najwyższych lotów, ale obyło się bez kalek językowych, dziwacznie skonstruowanych zdań i innych potknięć, które irytowały mnie poprzednio. Zespół tłumaczeniowy tym razem włożył w swoją pracę trochę więcej zapału, ale niemal klasycznie, pominięto tłumaczenie wszelakich napisów w grze, więc wszystkie znaki drogowe i tabliczki informacyjne w grze pozostały w języku angielskim, a szkoda.

O wiele mniejszym optymizmem napawa z kolei strona techniczna gry. Na pierwszy rzut oka widać, że produkt wypuszczony został na rynek zbyt wcześnie. Przez co wiele detali zostało niedopracowanych, a sama gra jest niestabilna i kapryśna. 

Kilkakrotnie zdarzyło mi się, że Alone in the Dark po prostu nie chciał się uruchomić, a jakby tego było mało, lubi się też powiesić. To jednak nie koniec niewygód. Podczas procesu instalacyjnego warto zaopatrzyć się w coś do czytania, bo gra potrafi się instalować przez dobre trzydzieści minut, a kiedy już to zrobi, odpala się z nie do końca działającą lokalizacją. 
W moim przypadku, dopiero ręczne przestawienie języka w odpowiednim menu, wyświetliło je po polsku, a manewr powtarzać trzeba przy każdej reinstalacji. 

Równie problematyczny okazał się dźwiek, przy pierwszym uruchomieniu w grze słychać było muzykę, ale zabrakło dialogów. Dokładne przeszukanie oficjalnego forum ujawniło, że trzeba przestawić ustawienia dźwięku w Windowsie z 5.1 na stereo, co rozwiązało problem. Ale szkoda, że nie umieszczono tej informacji choćby w instrukcji, bo jak się okazuje, problem jest dość często występujący.