Gry

Nowsze, ale nie gorsze: Stranglehold

    Stranglehold jest porywającą grą akcji autorstwa arcymistrza gatunku - Johna Woo - chińskiego reżysera zwanego "Mozartem Przemocy". W roli głównej gwiazda azjatyckiego kina - Chow Yun-Fat, wcielający się w inspektora Tequilę - niesamowitego glinę, którego boją się najgroźniejsi przestępcy z różnych zakątków świata.

 

FABUŁA


    Fabuła w grze Stranglehold nie jest specjalnie rozwinięta. Do starej Mafii, którą uważam za wzór brakuje jej sporo. Jednak jest to tylko moje zdanie, a nie jestem graczem, który zwraca największą uwagę na tę część.
    Główny bohater nazywa się Yuen Tequila i jest policjantem z Hongkongu. Słynie ze swoich niekonwencjonalnych metod działania zarówno wśród stróżów prawa jak i bandytów. Często postępuje wbrew rozkazom swojego przełożonego, kapitana Eda Lee, za co w pewnym momencie zostaje pozbawiony swojej odznaki. Tequila niezbyt się tym przejmuje, bo ma do załatwienia swoje własne sprawy, a bycie gliniarzem gwarantuje mu "licencję na zabijanie".
    Żona i córka naszego bohatera zostały porwane przez rosyjską mafię stacjonującą w Chicago, a naszym zadaniem jest takie pokierowanie Yuen'em aby ten odzyskał swoją rodzinę. Proste rozwiązanie, które skutecznie odrywa nasz umysł od ciągłego biegania, skakania i strzelania... Ale o tym później.
    Zapowiada się ciekawie i tak jest. Sęk w tym, że na ukończenie gry potrzeba około ośmiu godzin. To strasznie mało! Grając po raz pierwszy w Stranglehold'a byłem bliski końca po jednym popołudniu. Tytuł ten ratuje fakt, że rozgrywka jest intensywna i dostarcza wielu wrażeń. Od gry, za którą przychodzi zapłacić 40-50 złotych oczekuje się dłuższej rozrywki.


Żona i córka Tequili



WYDANIE, SPOLSZCZENIE I POCZĄTEK GRY


    Swój egzemplarz gry zakupiłem w Biedronce podczas przedświątecznej wyprzedaży za jedyne 10 złotych. Zapakowana była w tekturowy box bez żadnych informacji o tym, że wewnątrz znajduje się wydanie z serii TopSeller, z której gry kosztują po 50 złotych. Tego się nie spodziewałem! Liczyłem raczej na płytę w białej kopercie ewentualnie w cienkim pudełku na krążki CD, a tu takie coś!
    Wszystkie informacje na opakowaniu napisane zostały poprawnie po polsku. Po otworzeniu białego pudełka TopSeller i rozpoczęciu studiowania instrukcji jednak mocno się rozczarowałem - prawie w każdym akapicie tekstu występuje literówka, czasem brakuje jakiegoś wyrazu i zdanie traci sens. Zdarzają się także kompletnie bezsensownie sformułowane zdania. Miałem wątpliwości czy się śmiać, czy płakać...


Front opakowań tekturowego i TopSeller

    Po przebrnięciu przez instrukcję włożyłem płytę oznaczoną jako DISC 1 do napędu i rozpocząłem instalację. Mniej więcej w połowie instalator poprosił o zmianę na DISC 2 i dokończył instalację.
    Nadszedł czas na pierwsze odpalenie mojego nowego nabytku - kilka ekranów reklamowo-ostrzegawczych i zobaczyłem spolszczone menu główne. W tle inspektor Tequila wykonywał swój "balet z bronią" w jakimś pomieszczeniu. Przy włączaniu kolejnych menu, bohater odpowiednio odwracał się i wskazywał pistoletami któryś korytarz lub inne miejsce w tym pomieszczeniu. Po raz pierwszy widziałem coś takiego.
    Wybrałem tryb dla jednego gracza i po chwili włączył się film ukazujący dyskusję kilku policjantów, między innymi głównego bohatera w biurze kapitana Lee. W tle słychać było angielskie dialogi, ale najważniejsze było to, co MÓWIŁ polski lektor Mirosław Utta. Kolejne zaskoczenie ze strony wydawcy, którym jest CDProjekt.


Inspektor Tequila w Menu Głównym

    Warto wspomnieć, że po zakończeniu każdego rozdziału wyświetlają się statystyki mówiące między innymi o ilości pokonanych wrogów, wartości dokonanych zniszczeń i wystawionej na podstawie tych danych "ocenie".


Statystyki po jednym z poziomów

    Oprócz tego twórcy nie pozostawiają gracza samego. Podczas każdej wizyty w Menu ujrzymy jakąś poradę. Czasem dotyczy ona broni, czasem metod walki z konkretnym przeciwnikiem.


Przykładowa porada w Menu

    Gdy Tequila zginie w tej samej akcji po raz kolejny, otrzymamy propozycję zmiany poziomu trudności.


Aby uniknąć frustracji...


ROZGRYWKA


    Rozgrywka w Stranglehold'zie jest dynamiczna, a do jej spowolnienia służą opisane niżej zdolności Tequili oraz efekt specjalny ochrzczony "Tequila Time", podczas korzystania z niego zamiast zwykłych kolorów oglądamy całą akcję w sepii. Granie to ciągła walka, więc czas ją opisać.
    Strzelaniny są szybkie, wprost przesiąknięte akcją. Nie jest to jednak coś w stylu Unreala, czyli biegniesz, strzelasz, zabijasz albo giniesz. Tutaj występują te elementy, ale czasem konieczne jest postąpienie zachowawczo, co w tym wypadku oznacza schowanie się za zasłoną. System krycia się za zasłonami jest dobrze zrealizowany, korzystanie z niego jest wygodne i w miarę upływu czasu robimy to prawie automatycznie. Ta opcja jest przydatna, czasem nawet niezbędna, gdy Tequila jest ledwo żywy lub po prostu musimy oczyścić jakieś pomieszczenie. Warto wspomnieć, że schowanie nie oznacza bycia nieśmiertelnym, wróg może nas trafić kiedy się wychylimy i będziemy do niego celować. Nie można jednak chować się za jedną ścianą czy kolumną cały czas. Wrogowie będą do nas strzelać, wiedząc tylko to, że jestemy za danym obiektem. Po kilku strzałach z filaru pozostanie tylko stalowa konstrukcja, a ze ściany gruz. W takiej sytuacji najlepszym wyjściem jest ukrycie się za czymś innym albo frontalny atak.
    Tequila posiada niespotykany refleks, który pozwala mu robić przeróżne uniki: pady i odskoki, a nawet "zatrzymywać czas", jest wtedy tak szybki, że z łatwością może uchylać się przed pociskami wystrzelonymi z odległości kilku metrów.


Gra w zatrzymaniu, czyli niezwykły refleks Tequili

     W celu uzyskania przewagi nad przeciwnikami należy umiejętnie korzystać z Czasu Tequili i jego sztuczek. Ponadto inspektor jest bardzo sprawny fizycznie i nie sprawia mu kłopotu odbicie się od ściany i strzelanie z potężnej broni w tym samym czasie. 

    Podczas zjazdu po poręczy lub wykorzystywania innych elementów otoczenia i jednoczesnego celowania Tequila Time włączy się automatycznie.
    Wracając do umiejętności głównego bohatera - cztery z nich są całkowicie niespotykane i dostajemy do nich dostęp w następującej kolejności:
 - natychmiastowe uzdrowienie - wymaga ono najmniejszego wykorzystania sił Tequili, ale przywraca tylko część energii życiowej, co i tak może nas uratować


Ślizg po stole. Na wskaźniku trików Tequili widnieje tylko ikona leczenia

 - precyzjny strzał - ta zdolność umożliwia spowolnienie czasu i precyzyjne wycelowanie w przeciwnika, jest śmiercionośna i warto używać jej na snajperów i bossów


Ostatni strzał w grze

 - grad pocisków - Tequila staje się nieśmiertelny, amunicja jego broni nie końcy się, a spluwy wyrzucają ogromne ilości pocisków z wielką siłą. Dobry sposób na grupę przeciwników i bossów


Grad pocisków wykorzystywany na Ty Lok'u

 - atak obrotowy - nasz policjant jest odporny na wszystko i zaczyna wykonywać obroty jednocześnie strzelając, żaden ze zwyczajnych przeciwników nie ma szans przeżyć, a "finalistom poziomów" zadajemy spore obrażenia


Odblokowanie ataku obrotowego

    Wcześniej wspomniałem o nieśmiertelności, więc rozwinę ten temat. Aby zabić przeciwnika potrzeba od jednego pocisku do krótkiej serii. Natomiast Tequila nawet bez swoich sztuczek wytrzymuje dość długi ostrzał, zawstydzając boty z Counter-Strike'a. Poza tym podczas całej gry główny bohater ani razu nie przeładowuje swojej broni. Pokazuje to, że realizm nie jest domeną Stranglehold'a, a raczej tytuł ten ma zapewniać jak największą grywalność bez częstych frustracji ze strony gracza.
    Za zabójstwa jesteśmy nagradzani punktami stylu wyrażonymi w gwiazdkach. Za najzwyklejsze pozbawienie życia przeciwnika dostajemy jedną gwiazdkę. Co innego gdy zrobimy to w trakcie zjazdu po linie połączonego z lądowaniem na poręczy, w tym samym czasie strzelając w beczkę z benzyną, której wybuch zniszczy podpory jakiejś konstrukcji, która wreszcie spadnie na nasz cel. Pięć gwiazdek gwarantowane. W ten sposób doładowujemy energię wymienionych przeze mnie trików Tequili i możemy się uleczyć lub wykonać któryś z zaawansowanych ataków.
    Drugą techniką odnowienia tych sił jest zbieranie papierowych żurawi origami. Podczas wykonywania każdej misji znaleźć można ich w sumie kilanaście. Ale trzeba je zbierać "po kolei", to znaczy, że po wejściu do kolejnego pomieszczenia, a zatem rozpoczęcia nowego etapu zadania wszystkie drzwi za nami się zamykają i możemy iść tylko do przodu. Żurawie zazwyczaj znajdują się na podłodze, za przeszkodami, ogólnie w łatwo dostępnych miejscach, co nie oznacza, że wszystkie zauważymy i zbierzemy. Czasami trzeba się sporo nagłówkować i nagimnastykować, żeby dorwać ptaszka, a czasami po prostu należy zniszczyć obiekt, na którym znajduje się nasz cel, a co za tym idzie spowodować upadek żurawia.


Żuraw, którego spotykamy w drugim rozdziale


UZBROJENIE


    Stranglehold to nie Grand Theft Auto i Tequila może nosić tylko dwa rodzaje broni w tym samym czasie, na przykład pistolet i strzelbę. Nie oznacza to, że nie umie posługiwać się wieloma rodzajami broni palnej, wręcz przeciwnie.
    Standardowym wyposażeniem inspektora są dwa pistolety Beretta 92. Jednak Beretta nie strzela zbyt szybko, zadaje nieduże obrażenia, a więc sprawdza się tylko na początku gry i w sytuacjach kryzysowych. Wielu pokonanych przeciwników pozostawi nam po sobie właśnie tę broń. Maksymalny zapas amunicji to 120 pocisków.

 
Yuen z parą przyjaciół

    Drugą bronią, którą spotykamy w grze jest strzelba, dokładnie SPAS 12. Ma dużą siłę rażenia, ale też spory rozrzut i mały zasięg. Często spotyka się ją w rękach przeciwników, co powoduje, że nie powinniśmy mieć problemów z zapełnieniem magazynka mieszczącego dwanaście pocisków.


Tequila strzela ze strzelby zza filaru

    Kolejny rodzaj broni to pistolet maszynowy MP5K. Oferuje wysoką szybkostrzelność, przyzwoity zasięg i można używać jednocześnie dwóch takich. Magazynki mają pojemność 50-sięciu naboi, a maksymalnie możemy mieć 200 pocisków.


Inspektor z dwoma pistoletami maszynowymi MP5K

    Następny przyjaciel Tequili to karabin szturmowy M4. Nie strzela tak szybko jak MP5K, ale za to zadaje większe obrażenia. Ma większy zasięg, jednak można używać tylko jednego. Magazynki mieszczą po 30 pocisków, ale Tequila zabiera "tylko" 100.


Tequila i M4 na tle wody

    Nadszedł czas na ciężką artylerię - ręczny karabin maszynowy M249 z magazynkiem pudełkowym mieszczącym 90 pocisków. Jest to niezwykle mocna broń, zwłaszcza w trybie "Gradu pocisków", ale niezbyt celna. Pierwszy raz zetkniemy się z nią w restauracji "Mega", niestety nie my będziemy z niej korzystać, a nasz przeciwnik - Ty Lok. W późniejszym etapie gry spotkamy ją jeszcze kilka razy, a co ważne również w rękach Tequili.

 
M249 i grad pocisków

     Jedną z najpotężniejszych broni w grze, na dodatek rzadko spotykaną jest wyrzutnia rakiet. Sprawdza się w walce z dużą grupą przeciwników i przeciw pojazdom.


Strzał z wyrzutni rakiet

    Drugą bronią klasy pistoletu jest Desert Eagle w kolorze złotym, stąd nazwa "Złoty rewolwer". Jest to potężna "zabawka", zabija jednym-dwoma strzałami. Wszystko fajnie gdyby nie to, że występuje bardzo rzadko i jest do niej mało amunicji. Zapewnia celność na dobrym poziomie, to samo można powiedzieć o zasięgu. Prawdopodobnie zapas amunicji wynosi 32 naboje.


Desert Eagle w rękach Tequili

    Broń wielkokalibrowa reprezentowana jest przez karabin umieszczony w helikopterze, którym Tequila będzie transportowany w drugim rozdziale. Prawdopodobnie jest to Browning M2. Wszystkie inne helikoptery, z którymi będziemy mieli do czynienia będą do nas strzelać, niektóre również rakietami, a na schodku stać może uzbrojony po zęby wróg, nawet boss.


Wybuch beczki trafionej karabinem wielkokalibrowym

    Jedyną bronią rzucaną w Stranglehold'zie są granaty obronne F-1. Są skuteczne tylko, gdy w pobliżu miejsca upadku znajduje się przeciwnik. Warto używać ich przed wejściem do jakiegoś korytarza lub pomieszczenia, pomogą w oczyszczeniu drogi.


Pudełko z granatami


GRAFIKA I SILNIK


    John Woo prezentuje: Stranglehold opiera się na znanym i cenionym silniku Unreal Engine 3. Zapewnia on ładną, dopracowaną grafikę i realistyczną fizykę. Wszystkie elementy otoczenia można niszczyć przy użyciu wszelkiej broni dostępnej w grze. Po raz pierwszy widziałem ślady po kulach na ścianach, sypiące się tynki, spadające balkony i szyldy, rozpadające się eksponaty w muzeum, tłukące się szklane gabloty i wiele, wiele innych pięknych efektów. Tu da się zdemolować wszystko:


arbuza na straganie,


gabloty w restauracji,


a nawet wielki głaz.

    Podczas oglądania przerywników filmowych nie sposób nie zauważyć doskonale wykonanych twarzy bohaterów, ich sylwetek, czy też broni. Trochę mniej dopracowane są budynki, łodzie i inne obiekty, ale na to nie zwraca się aż takiej uwagi, jak na wymienione przeze mnie wczeniej elementy.


Powitanie na jachcie

    Uważam, że gra jest dobrze zoptymalizowana. Na moim "średniopółkowym" sprzęcie (patrz: profil) ograniczeniem ilości klatek na sekundę jest częstotliwość odświeżania ekranu. Niestety nie byłem w stanie wyłączyć synchronizacji, najwyżej zmienić częstotliwość z 60 Hz do 75 Hz.

GALERIA

 

   


PODSUMOWANIE


    Stranglehold to niezwykle grywalna i wciągająca gra. Ma zapewniać pełną akcji rozgrywkę z pewną warstwą fabularną i udaje się jej to w 100 procentach. Arsenał może nie zadowolić tylko fanów gier FPS i wojskowości, przęciętnemu graczowi wystarczy na pewno. Dużą frajdę sprawia interakcja z otoczeniem, czyli robienie gigantycznej demolki. Podobać może się też pomysł z Czasem Tequili i trikami bohatera. Pod względem graficznym, Crysis to to nie jest, jedne elementy są ładniejsze, inne mniej, ale w całości daje to bardzo miły efekt.
    Na dobrą sprawę jedynymi rzeczami, które mi się nie spodobały są polska instrukcja i to, że do przejścia gry w ekstremalnym tempie wystarczy jeden wieczór. Z jednej strony szkoda, a z drugiej, kto by wytrzymał kilkadziesiąt godzin ciągłej, skądinąd efektownej, ale monotonnej likwidacji wrogów.
    Podsumowując ostatecznie: jestem zadowolony z zakupu, zwłaszcza w tej cenie. Miałem kilkanaście godzin odstresowującej rozrywki, a właśnie na to liczyłem przy zakupie. Kilkanaście godzin, ponieważ na potrzeby tej recenzji przeszedłem ją drugi raz w ciągu tygodnia. Gra z pewnością spodoba się miłośnikom azjatyckiego kina akcji i efektów specjalnych, a także tym, którzy chcą się zrelaksować, jakby nie patrzeć w mało ambitny sposób. Jeśli pasujesz do tego opisu nie zastanawiaj się, pędź do sklepu albo zamawiaj grę przez Internet. Polecam!

PS.
Mam nadzieję, że przybliżyłem Wam choć trochę Stranglehold'a w mojej pierwszej i zapewne nie ostatniej recenzji na łamach benchmark.pl.
Chciałbym podziękować [email protected]'owi za udostępnienie wzoru wykresu w stylu benchmark.pl.

 
Tequila według Tequili
 

Komentarze

29
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    juggler
    0
    Zapraszam do oceniania i komentowania mojej pierwszej mini-recenzji. Życzę Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
    • avatar
      0
      Wykres wydajności jest... dziwny? Nie dość że brakuje średniego FPS, to co ma do płynności gry odświeżanie monitora, skoro masz włączoną synchronizację pionową ???

      Ale ode mnie za całość mocne cztery ;)
      • avatar
        juggler
        0
        Żeby nie było, że nie ma nic o zawiasach itp. dodam, że przy otwieraniu obydwu pudełek nie wystąpiły żadne problemy. ;)
        • avatar
          Konto usunięte
          0
          zobaczyłem wszystko co chciałem zobaczyć a na dodatek zainteresowałeś mnie tą grą ;)
          • avatar
            Konto usunięte
            0
            zobaczyłem wszystko co chciałem zobaczyć a na dodatek zainteresowałeś mnie tą grą ;)
            • avatar
              Cr4sH
              0
              Bardzo mi to przypomina moją pierwszą mini recenzję :) Pamiętam jak się starałem, dawałem dużo zdjęć i tekstu. Oczywiście 5 zostawiam :)
              • avatar
                Konto usunięte
                0
                jakie ma wymagania ? nigdzie tego nie znalazłem a powiło być ?
                w recenzji ? też mogłeś podać na jakim sprzęcie go odpalałeś ?
                są braki ale nie jest tragicznie? następnym razem jedz od szczegółów do ogółów.
                • avatar
                  0
                  E. Kanał. 1.

                  :P

                  A tak naprawdę interesująca i ładnie zrobiona recka :) inna ocena niż 5 byłaby nieodpowiednią :)
                  • avatar
                    Konto usunięte
                    0
                    grałem ;D efekty są z/a/j/e/b/i/s/t/e ;]
                    • avatar
                      Cybul2
                      0
                      Polecam wszystkim film Woo Hard Boiled, każdy fan tego reżysera powinien go obejrzeć. A gra jest nieudaną kontynuacją filmu... chociaż za 10 zł warto kupić;)
                      • avatar
                        Konto usunięte
                        0
                        Fajnie się składa że napisałeś o tej grze bo ostatnio latam za reedycjami, czyli tanio i dobrze. Co prawda kumple mi mówili że sieczka i nic ponadto ale za takie pieniążki to chyba jednak warto.

                        Co do recki to tylko jedno ale...tytuł ?!...
                        Ale żeby nie było że się czepiam na siłę ;) to pięć
                        • avatar
                          juggler
                          0
                          Dziękuję za oceny i komentarze! Jestem w trakcie pisania kolejnej recenzji z tego cyklu.
                          • avatar
                            Diego_90
                            0
                            Recka całkiem fajna :)
                            Mam jednak kilka uwag:
                            1. Screeny powinny otwierać się w nowym oknie.
                            2. Powinny również być w większej rozdzielczości.
                            3. Brak średniego FPS-u na wykresie.

                            W tekście jest również kilka drobnych wpadek językowych, ale ogólnie „git”.

                            Ode mnie 5 ;)
                            • avatar
                              Pokrakk
                              0
                              Hmmm... Mirosław Utta, mówisz... No to zapowiada sie ciekawie - obym tylko nie miał za bardzo stalkerowych zajawek ;-)

                              A co do śladów po pociskach - są one w grach od ładnych parunastu lat :-) Chyba, że mówimy o śladach zrobionych w 3d - no to pierwszy był F.E.A.R..

                              Recenzja porządna i spełnia swoją rolę - jak jeszcze kiedyś Biedronka rzuci Strangeholda, to nie omieszkam zakupić zachęcony twą recenzją.
                              • avatar
                                juggler
                                0
                                Recenzja zebrała 1000 odsłon, a więc czas ostatecznie podziękować Wam czytanie, ocenianie i komentowanie. Wielkie dzięki! Już niebawem kolejne moje recenzje :)
                                • avatar
                                  raflo87
                                  0
                                  5 jak nic