
Przetestowałem Redmi Note 15. Prawda o smartfonach do 1000 złotych w 2026 roku
Czy tanie Xiaomi to dobre Xiaomi? Redmi Note 15 może udowodnić, że w tanich urządzeniach potrafi dostarczyć wysoką jakość. W obliczu kryzysów na rynku podzespołów i ryzyka rosnących cen warto sprawdzić, czy za około 1000 złotych da się kupić nowy, dobry smartfon.
Xiaomi jest w wyjątkowej pozycji na rynku, gdy chodzi o tanie urządzenia. Przez lata producent starał się budować renomę budżetowymi smartfonami i to się udało na tyle, że teraz nazwa serii Redmi Note gości zarówno przy telefonie za 1000 złotych, jak i smartfonach do 2000 złotych. To rodzi ryzyko, że jakość najtańszego modelu będzie przyprawiała o zawrót głowy, a jedynie modele Pro czy Pro+ będą faktycznie warte uwagi.
Dlatego podjąłem się testu smartfonu, który trochę żyje w cieni bogatszych braci, choć nadal będzie domyślnym wyborem dla wielu w ofertach abonamentowych. Redmi Note 15 (wersja 4G) to telefon, który już po premierze da się kupić za mniej niż 1000 złotych. To nadal więcej niż kosztują najtańsze smartfony z 5G, więc rodzi się pytanie: czy warto ponieść ten koszt? Przekonajmy się!
Xiaomi Redmi Note 15 - specyfikacja wersji 4G
| Redmi Note 15 (4G) | |
| Ekran | AMOLED 6,77 cala zagięty, 2392 x 1080 (388 ppi), 120 Hz |
| Głośniki | stereo |
| Czip | MediaTek Helio G100 Ultra |
| Pamięć RAM | 6/8 GB, LPDDR4X |
| Pamięć na dane | 128/256 GB, UFS 2.2 |
| Aparat główny | 108 Mpix (1/1,67"), f/1,7 |
| Aparat UW | brak |
| Aparat tele | brak |
| Aparat przedni | 20 Mpix, f/2,2 |
| Bateria | 6000 mAh, ładowanie 33 W, indukcyjne - brak. |
| Łączność | 4G, Wi-Fi ac (5), Bluetooth 5.3, NFC, |
| Zabezpieczenia | Czytnik linii papilarnych, w ekranie, optyczny |
| Wymiary | 164 x 75,4 x 7,9 mm |
| Waga | 183,7 g |
| Android | Android 15 |
| Nakładka | HyperOS 2 |
| Odporność | IP64 |
Testowany egzemplarz oferuje 8 GB pamięci operacyjnej i 256 GB przestrzeni na pliki.
Wykonanie z jednym dużym zarzutem
Redmi Note 15 (4G) przy pierwszym kontakcie jest podejrzanie wręcz lekki. Obudowa o masie 183,7 grama przy dużym wymiarze i zaoblonych tyłach sprawia wrażenie lżejszej niż w rzeczywistości i to warto docenić. Telefon dobrze trzymało mi się w dłoni. Design jest dość podobny, co w przypadku droższych modeli w serii, ale jakość wykonania stoi na niższym poziomie.
.jpg/330x0x1.jpg)
Największy problem podczas testów sprawiał włącznik, który ewidentnie był osadzony zbyt płytko i nierówno. Gdy jego górna połowa mocniej odstawała, dolna była niemal wtopiona w boczną ramę. Nie sprawiło mi to problemów przy codziennej obsłudze, bowiem nadal dało wyczuć się klik, ale nie powinien on ruszać się tak swobodnie, jak miało to miejsce. Przyciski głośności trzymały się już prawidłowo.
Poza tym Xiaomi Redmi Note 15 nie wyróżnia się w szczególny sposób. Obudowa nieco trzeszczy, gdy naciśnie się mocniej boki. Telefon przeszedł testy na pyło- i wodoodporność w skali IP64, co oznacza, że poradzi sobie z lekkimi chlapnięciami oraz drobnym piaskiem. Front to z kolei bliżej nieokreślone szkło, które niestety dość łatwo zebrało rysy, zarówno niewielkie, jak i bardziej znaczące, a to wszystko bez upadania. O telefon dobrze byłoby zadbać szkłem ochronnym.

Konstrukcja dobrze radzi sobie z maskowaniem odcisków i brudu. Do tego wyspa aparatów nie jest przesadnie odznaczająca się od mającej 7,9 mm bryły i umieszczono ją na środku. To sprawia, że smartfon nie kołysze się, gdy dotykamy go na blacie. Głośnik znajduje się w dolnej części obudowy, podobnie jak port USB-C i slot na dwie karty Nano SIM. U góry, już dość spodziewanie, port podczerwieni.
Redmi Note 15 ma przyjemny ekran, ale brakuje kilku ustawień
W ostatnich latach tendencja dotycząca ekranów się odwróciła i o ile wcześniej to zagięte na bokach były uznawane za ciekawsze, tak dzisiaj są one w odwrocie. Xiaomi Redmi Note 15 z tego powodu na pewno się wyróżnia, choć razem z zagięciem pojawiają się pewne wady, jak gorsze kąty widzenia. Na szczęście zagięcie to należy do stosunkowo niewielkich i nie załamuje światła tak, by przeszkadzało to w odbiorze.
.jpg/330x0x1.jpg)
Telefon osiąga rozsądne 1200 luksów jasności przy pomiarze rozświetlonego w całości na biało ekranu. Jasność nie spadała poniżej 1100 nitów w brzegach, więc można określić utrzymywanie jej na całym ekranie jako akceptowalne. Smartfon nie odtwarza treści HDR, co z jednej strony w tej cenie jest sensownym kompromisem, a z drugiej przypomina nieraz, że to rozwiązanie tańsze niż droższe.

Zastosowany panel AMOLED o przekątnej 6,77 cala to świetny ekran jak na tak niską cenę. Producent postawił na żywe kolory i szkoda, że nie możemy choć odrobinę dostroić ekran pod nasze preferencje, ale z drugiej strony przyjemnie ogląda się na nim treści, niezależnie od tego, czy korzystamy z niskiej, czy z wysokiej jasności. Szkoda, że producent nie daje nam możliwości zarządzania czasem podświetlenia - to absolutna podstawa niemal każdego smartfonu
Głośniki stereo i Hi-Res Audio, ale nie dajcie się zwieść
Redmi Note 15 4G to pierwszy smartfon w najbardziej podstawowej części serii, który nie zaoferuje gniazda słuchawkowego. Decyzja ta jest znakiem czasów i oczywiście nie brakuje słuchawek bezprzewodowych oraz z końcówką USB-C, ale zawsze warto mieć wybór, a jednak mówimy o stosunkowo tanim smartfonie.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Problemów z bezprzewodowym odtwarzaniem po stronie telefonu jest tu sporo. Korzystałem z trzech par słuchawek od różnych producentów i zawsze, gdy wychodziłem z danej aplikacji do ekranu głównego, dźwięk z Redmi Note 15 zaczyna się przerywać. Powrót do normalnej transmisji dźwięku zajmuje kilka sekund. Moja teoria dotyczy tego, że z jakiegoś powodu przełączanie się między aplikacjami spowalnia na chwilę proces odpowiedzialny za dostarczanie paczek plików ze słuchawkami.
Jak z kolei spisują się głośniki? Trzeba przyznać, że certyfikaty Hi-Res Audio i zgodność z Dolby Atmos napawają optymizmem, ale rzeczywistość jest o wiele prostsza. To nie jest zły system stereo w tym znaczeniu, że dialogi są na nim klarowne i da się nawet usłyszeć nieco basu oraz wysokich tonów. Jednocześnie głośności powyżej 60 procent wprowadzają pewne zakłócenia. Jako że nie jest to zestaw przesadnie głośny, mamy tu do czynienia z pewną wadą.
.jpg/330x0x1.jpg)
O wibracjach lepiej byłoby zapewne nie mówić. Te po prostu są, ale sprawiają, że telefon warczy, staje się nieprzyjemny w dłoni i nie bez powodu producent ograniczył ich obecność.
Wydajność Redmi Note 15 4G to ciągłe wahania
Sercem budżetowego smartfonu jest układ MediaTek Helio G100 Ultra wykonany w 6-nanometrowym procesie litograficznym. Część procesorowa składa się z 8 rdzeni: dwóch Cortex-A76 o taktowaniu 2,2 GHz oraz 6 rdzeni Cortex-A55 2 GHz. Jeżeli brzmi to znajomo, to nic w tym dziwnego.
.jpg/330x0x1.jpg)
Ta sama architektura pojawiła się w... Redmi Note 9 Pro z 2019 roku. Oczywiście przejście z 12 na 6 nm w procesie litograficznym oznacza lepsze zarządzanie energią, a zegary “wydajnych” rdzeni są taktowane nieco wyżej niż w 2019 roku (wtedy było to 2,05 GHz), ale progres wydaje się niewielki. Układ graficzny to Mali G57-MC2. Testowany egzemplarz wyposażono w 8 GB RAM-u.
Codzienna wydajność telefonu to nie do końca zrozumiała dla mnie zagadka. Z jednej strony są momenty, w których po interfejsie poruszałem się z gracją i płynnością godną nieco droższych smartfonów. Z drugiej, gdy tylko przyszło do uruchomienia aplikacji, rozpoczęła się loteria. Część aplikacji uruchamia się od ręki, by na inne należało czekać nieznośnie długo. Do tego płynne animacje przestają być płynne, gdy korzystamy z odtwarzania w tle czy nawigacji. Dymki czatu, “Zakreśl, aby wyszukać” i inne nakładające się na ekran rzeczy także torpedują pracę urządzenia. Telefon potrafi jednocześnie zachować kilka aplikacji w RAM-ie, a potem wyrzucić to wszystko do kosza.
.jpg/330x0x1.jpg)
W grach nie jest już zbyt przyjemnie. Telefon nie potrafi utrzymać stabilnej liczby klatek nawet przy niższych ustawieniach graficznych. Narzędzie Game Turbo z jednej strony istnieje w ustawieniach, z drugiej strony znalezienie go nie jest oczywiste (musicie wejść w Panel Sterowania i do listy często używanych funkcji dodać narzędzie Game Turbo, a potem z jego ustawień je włączyć), a z trzeciej tak naprawdę nie ma większego znaczenia, bo nie upłynnia rozgrywki. W prostsze gry zagramy, ale o Diablo: Immortal czy World of Tanks: Blitz w satysfakcjonujących detalach zapomnijcie.
HyperOS, czyli u Xiaomi bez zmian
Redmi Note 15 korzysta z Androida 15, co biorąc pod uwagę wielomiesięczną obecność wersji 16 i zbliżającą się premierę wersji 17 nie jest najlepsze. Przez blisko miesiąc, w którym telefon znajdował się w moich rękach, nie otrzymałem żadnej poprawki bezpieczeństwa systemu, a pod koniec lutego data ostatniej aktualizacji to 1 listopada. Według producenta telefon ma dostawać poprawki bezpieczeństwa do 2032 roku, ale początki nie są obiecujące.

Systemem zarządza nakładka HyperOS 2, co nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Podobnie nie zaskoczy też podobieństwo nakładki do poprzednich wersji MIUI. W dalszym ciągu to cukierkowa, pełna aplikacji od producenta nakładka. Ma też uciążliwości w postaci reklam i powiadomień, które na szczęście da się stosunkowo szybko wyłączyć.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Korzystając z HyperOS 2 ma się wrażenie, że to przemyślana nakładka. W szufladzie aplikacji znajdziemy podział na kategorie (nie zawsze celny), a lista aktywnych procesów inaczej niż u większości producentów przewija się w górę i w dół. Pozwala też na szybkie umieszczenie aplikacji w wyskakującym oknie lub na połowie ekranu, choć tu we znaki dają się braki optymalizacyjne urządzenia, więc czasem trzeba poczekać.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Z drugiej strony przez integrację aplikacji motywy od producenta takie zadania jak zmiana tapety zyskują dodatkowe etapy, a przejście przez nie do opcji ukrytych w systemie wymaga zaparcia, jeśli nie wybierzecie ich z menu ustawień, tylko z pulpitu. Gdy już chcemy skorzystać z aplikacji jak Mi Przeglądarka, dostajemy pełno sugestii dotyczących gier i aplikacji. Inne aplikacje po ich uruchomieniu bombardują nas powiadomieniami. To zdecydowanie uciążliwe w dalszej perspektywie.
Czy Redmi Note 15 4G oferuje AI? Tak, choć były z nim problemy. W galerii znajdziemy “upiększenie SI”, “wymazywanie SI” i “usuwanie odbić SI”. Rozwiązania wysyłają zdjęcia na zewnętrzne serwery, więc jakość usuwania odbić czy obiektów jest w porządku, nie uratuje jednak kadru pełnego ludzi czy kadru z mocno odznaczoną szybą. Z kolei “Upiększanie przez SI” to zabawka i czyni twarze mniej naturalnymi w ich wyglądzie.
W teorii są tu także narzędzia Xiaomi do pisania, jednak z tymi był pewien problem. Pomimo zaznaczania tekstów, czy to wiadomości, czy też notatek, działanie narzędzia kończyło się na uruchomieniu animacji na ekranie, z której nic nie wynikało. W innych smartfonach Xiaomi w tym momencie dostajemy rozwiązanie, które potrafi zwiększyć objętość wypowiedzi, stworzyć jej skrót czy zmienić styl pisania na mniej lub bardziej oficjalny.
To niejedyny problem. Normą stało się wyrzucanie mnie z aplikacji (głównie tych poświęconych mediom społecznościowym) i nie pomogła nawet zmiana nakazująca utrzymanie ich pracy. Dymki czatu nadal żyją swoim życiem i wątpię, że w tańszych Xiaomi kiedykolwiek ulegnie to zmianie. Pewne rozwiązania, jak rozdzielenie panelu powiadomień i przełączników na dwie sekcje ekranu, także może konsternować, zwłaszcza, że nie ma już powrotu do poprzedniej wersji.
HyperOS na Xiaomi Redmi Note 15 potrzebowałoby kilku aktualizacji poprawiających optymalizację. Wtedy może to być nawet przyjemne rozwiązanie do korzystania na co dzień.
Moduły łączności Redmi Note 15
Problem z Bluetooth to niejedyny kłopot z tym, jak spisywał się Redmi Note 15. Xiaomi mogłoby doszlifować działanie systemu lokalizacji, bowiem ten gubi się w przestrzeni miejskiej i nie zawsze dobrze uwzględnia precyzję naszego położenia. Na szczęście z resztą elementów nie było już takich kłopotów. Telefon dobrze utrzymuje zasięg Wi-Fi, choć korzysta tylko z Wi-Fi 5.
.jpg/330x0x1.jpg)
Czy w 2026 roku sieć 5G ma znaczenie? Korzystając z Redmi Note 15 opartego tylko o LTE dochodzę do wniosku, że tak. To nie jest tak, że telefon działa źle, bo zasięgu mi nie brakowało, ale czas oczekiwania na pobranie aplikacji, o której przypomni nam się w sklepie, stawał się odczuwalnie dłuższy. Poprawnie działało NFC, które przydawało się do płatności zbliżeniowych.
Zdjęcia i filmy z Redmi Note 15
Choć wyspa aparatów wygląda niczym w większych i lepiej wyposażonych modelach serii, tak kryje się w niej tylko jeden funkcjonalny aparat. Żadnego ultraszerokiego kąta ani makro, co jest rozczarowaniem względem chociażby modelu Redmi sprzed dwóch lat. Może to także oznaczać, że producent idzie na ilość, a nie na jakość, zwłaszcza, że główna matryca ma rozdzielczość 108 Mpix, choć bez stabilizacji optycznej.
.jpg/330x0x1.jpg)
Aplikacja aparatu to rynkowy standard. Nawigujemy między opcjami poprzez przesunięcia. Nie zabrakło trybu profesjonalnego, jak i opcji dodania znaku wodnego. Możemy robić zdjęcia w pełnej rozdzielczości matrycy, ale wtedy proces jest wolniejszy, a jakość wcale nie staje się zauważalnie lepsza.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Przykładowe zdjęcia z Redmi Note 15 za dnia
Jakość zdjęć z głównego aparatu z tyłu jest przyzwoita w tej cenie i da się znaleźć lepsze urządzenia (w pamięci mam chociażby CMF Phone 2 Pro). Nieco więcej spodziewałem się po rozpiętości tonalnej na zdjęciach, bo zwłaszcza w cieniach da się zauważyć, że telefon częściej pokazuje nam czarne plamy niż detale ukryte w zakamarkach. Szczegółowość mogłaby być lepsza, zwłaszcza gdy chodzi o małe obiekty na pierwszym planie, ale to nic, co mogłoby zaskoczyć.
Za dnia zdjęcia mają nieco sprane kolory, a balans bieli nie zawsze ustawia się tak, by odwzorować rzeczywisty obraz świata. Najlepiej telefon radzi sobie w słoneczne dni, a gdy na niebie jest więcej chmur, widoczniejsze stają się szumy oraz niższy poziom detali poza centrum kadru. Zdarzają się też prześwietlenia dalszych części kadru.
Smartfon sprawiał pewne problemy przy ręcznym wyostrzaniu i po dotknięciu nie mamy gwarancji, że rzeczy na bliskim planie uzyska ostrość. Okazuje się też, że część zdjęć po prostu ma przestrzeloną ostrość, zwłaszcza gdy chodzi o kadry z dalszym planem. Warto za każdym razem dotknąć palcem ekranu, aby upewnić się, że wyostrzamy dalsze elementy otoczenia.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Przykładowe zdjęcia nocne z Redmi Note 15
Nocą wady aparatu stają się bardziej widoczne. Z pomocą przychodzi jednak tryb nocny, który robi to, co powinien - rozjaśnia ciemne fragmenty kadru i przyciemnia jasne punkty. Ważna staje się za to stabilna ręka - brak OIS po stronie urządzenia sprawia, że część zdjęć mimowolnie wychodzi poruszona, a ostrość spada. Korzystanie z zoomu traci jakikolwiek sens. Na pocieszenie: Redmi Note 15 nie przekłamuje obrazu pod względem barw.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Aparat do selfie wywiązuje się ze swoich zadań bez większych problemów, przynajmniej, gdy w tle nie ma mocnego źródła światła. Wtedy możemy liczyć na jasne kadry z pewną szczegółowością na twarzy. Jeśli jednak trochę poruszymy dłonią, a do tego słońce lub światło świeci za naszą głową, to nie dostaniemy przyjemnego obrazka. Przy dobrym oświetleniu selfie jest akceptowalne.
Wideo nagramy w 1080p i może to i lepiej, bo i tak niezależnie od warunków materiały są roztrzęsione brakiem stabilizacji optycznej. Kończy się to “pompowaniem” wideo przy każdym kroku. Jakość obrazka także nie szokuje, bo nawet gdy ujęcia są statyczne, to w oczy rzuca się zaszumienie oraz przepalenie kadrów w jasnych punktach. Ostrość łapana jest poprawnie, ale szczegółowości nie ma tu zbyt wiele. Ostatecznie trudno o rezultat więcej niż akceptowalny.
Bateria 6000 mAh zapewnia komfort
Xiaomi postanowiło wsadzić do środka ogniwo o rozsądnej pojemności 6000 mAh. To o 8,3 proc. więcej, niż mogliśmy znaleźć w tej samej serii przed rokiem oraz o 16,6 proc. niż dwie generacje wcześniej. Z pewnością da się znaleźć kilka smartfonów z tym samym albo większym rozmiarem ogniwa, ale niekoniecznie tak lekkich.
Redmi Note 15 dawał mi komfortowe dwa dni pracy, gdy jego głównym zadaniem było uruchamianie stron internetowych, robienie zdjęć i zaglądanie do mediów społecznościowych przy większym (70 proc. czasu) wykorzystaniu LTE. W moim przypadku to około 8 do 9 godzin z włączonym ekranem. Czas ten mocno się skracał, gdy zaczynałem grać i więcej korzystać z TikToka czy Reelsów, ale i tak pozostawał na dobrym poziomie około 7 godzin przy włączonym ekranie.
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
Trzeba uczciwie zauważyć, że telefon korzysta z LTE, a nie 5G, a do tego nie ma pełnoprawnego Always-On Display i opcji wydłużenia czasu wygaszenia ekranu, co w połączeniu z wyrzucaniem aplikacji z RAM-u pozytywnie wpływa na czas pracy. Jako, że w pudełku nie znajdziemy ładowarki, a ja w domu nie znalazłem rozwiązania kompatybilnego z maksymalną mocą 33W. W efekcie Redmi Note 15 najszybciej naładowałem w około dwie godziny.
Redmi Note 15 nie jest zły, ale czy jest dobry? To zależy
W przypadku smartfonu do 1000 złotych oczekiwania muszą być niskie. W przypadku Redmi Note 15 mamy jednak do czynienia z serią, która w pewnych kręgach była legendą wysokiej jakości za niską cenę. Bazowy model jest jednak po prostu jednym z wielu smartfonów do 1000 złotych. Cieszy fakt, że potrafi pracować względnie długo na jednym ładowaniu i ma miły w odbiorze ekran (nawet, jeśli jest w nim kilka “ale”).

Z drugiej strony zalety te potrafi przykryć irytujący brak wydajności, okazjonalne problemy z ostrością i szczegółowością zdjęć czy nagromadzenie powiadomień z aplikacji od producenta, które trzeba samodzielnie wyłączać. W wolnej sprzedaży warto pokusić się o znalezienie taniejącego smartfonu jak Samsung Galaxy A36 lub CMF Phone 2 Pro. U operatorów warto byłoby rozejrzeć się za czymś z obsługą sieci 5G, bo to daje szansę na mocniejszy układ obliczeniowy.
Tak czy inaczej trudno polecić mi Redmi Note 15 nawet w tak niskim budżecie. Uważam, że w tym przypadku warto wykazać się sprytem i poszukać promocji taniejących smartfonów z tańszego segmentu. Nowe smartfony do 1000 złotych mogą, zwłaszcza w obliczu kryzysu na rynku podzespołów przez który wzrastają ceny elektroniki, zaczynają mieć zbyt wiele kompromisów.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Xiaomi. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wyglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.
.jpg/330x0x1.jpg)

.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)
.jpg/330x0x1.jpg)






Komentarze
0Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!