Czy roboty powinny mieć swoje prawa? Trwa dyskusja wśród naukowców i w Parlamencie Europejskim
Technologie i Firma

Czy roboty powinny mieć swoje prawa? Trwa dyskusja wśród naukowców i w Parlamencie Europejskim

Mateusz Albin | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Mateusz Albin
33 komentarze Dyskutuj z nami

Sztuczna inteligencja staje się faktem. Czy robotom powinny przysługiwać prawa? Dyskutują o tym naukowcy, a w Brukseli powstaje projekt karty praw

Sztuczna inteligencja jest coraz powszechniejszym narzędziem. Wkrótce po ulicach będą jeździć autonomiczne samochody, a Azjaci bez obaw przyjmą cyber-opiekunki. Roboty przestają być domeną fantastyki, a stają się rzeczywistością. Jak bardzo ta jest namacalna udowadnia konferencja „Prawo a roboty”, która odbyła się na wrocławskim wydziale Uniwersytetu SWPS. Uczelnia poprosiła naukowców, etyków i prawników, aby przeanalizowali zjawisko coraz inteligentnych maszyn oraz ich miejsca w społeczeństwie.

Czy sztuczna inteligencja może odpowiadać za własne błędy? Jakim systemem wartości kierowałyby się samoświadome maszyny? Czy wobec prawa roboty powinny być przedmiotami, czy osobami? Większość tych pytań dotyczy przyszłości, ale uczestnicy konferencji podkreślali, że ta zbliża się bardzo szybko.

Robot Asimo

Prawa Asimova nie mają odniesienia do rzeczywistości

Dyskusja na temat praw robotów musi zejść na temat Isaaca Asimova, wybitnego autora science-fiction, który znany jest także jako autor trzech praw, które miałyby regulować relacje między ludźmi a robotami.

  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem

Czy te punkty wystarczą w sytuacji, w której maszyny faktycznie zaczynają się uczyć wchodzić w interakcję z ludźmi?

- Prawnicy traktują je raczej jako ciekawostkę, niekiedy jako punkt wyjścia do dalszych rozważań. Warto przy tym pamiętać, że „prawa Asimova” natychmiast stały się przedmiotem krytyki. Najoczywistszym zastosowaniem robotów stało się przecież zabijanie żołnierzy przeciwnika, zaś największymi budżetami na badania robotów dysponuje przecież wojsko – zauważa dr Michał Rudy z Uniwersytetu SWPS i przypomina parodię praw Asimova, którą stworzył Mark Langfort:

  1. Robot nie może działać na szkodę Rządu, któremu służy, ale zlikwiduje wszystkich jego przeciwników;
  2. Robot będzie przestrzegać rozkazów wydanych przez dowódców, z wyjątkiem przypadków, w których będzie to sprzeczne z trzecim prawem.
  3. Robot będzie chronił własną egzystencję przy pomocy broni lekkiej, ponieważ robot jest „cholernie drogi”.

Roboty

Prawa robotów w Parlamencie Europejskim

Rzeczywista dyskusja na temat prawa robotów poszła już znacznie dalej. Parlament Europejski pracuje nad zarysem odpowiedniej karty praw robotów. Osobowość prawna dla robotów nie wynika jednak z zapobiegawczej wrażliwości, ale jest podyktowana całkowicie racjonalnymi pobudkami.

- Jeśli wyślemy robota po zakupy, nie może on zawrzeć umowy kupna-sprzedaży. Jeden z pomysłów to nadanie im osobowości na podobieństwo spółek prawa handlowego i stworzenie funduszy czy polis ubezpieczeniowych, z których opłacane byłyby ewentualne szkody wyrządzone przez takie roboty – wyjaśnia dr Rudy.

Działałby wtedy jak np. spółka z.o.o. Dysponowałby kapitałem zakładowym, wpłaconym przez właściciela lub nawet uzupełnianym samodzielnie i odpowiadałby do wysokości kapitału. Łatwo wyobrazić sobie jak robot-taksówka przeznacza procent zarobków na podwyższenie kapitału. Za szkody powyżej kwoty kapitału odpowiadałby właściciel.

Innym pomysłem jest stworzenie odrębnej kategorii – osobowości elektronicznej.

- Robot stałby się podmiotem praw i obowiązków. Mógłby zatem być pozywany, samoczynnie odpowiadać w przypadku czynu zabronionego lub z umów przez niego zawieranych, a także samemu kierować pozwy. Podobnie jak w przypadku pojazdów, robot musiałby być ubezpieczony od następstw wypadków. To, razem z odpowiedzialnością właściciela, gwarantowałoby kompensację za ewentualne szkody. Innym rozwiązaniem jest przyznanie robotowi osobowości prawnej na kształt spółki prawa handlowego – opisuje Paweł Mazur, radca prawny z kancelarii Result.