Laptopy

Premiera nowej platformy Intel Centrino 2

  | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor:
2 komentarze Dyskutuj z nami

Intel obchodzi w tym roku swoje 40 urodziny. Między innymi z tej okazji firma wprowadza na rynek wiele różnych układów wyprodukowanych za pomocą 45 nanometrowego procesu technologicznego. Oprócz 40 ro

Z okazji przedpremierowego pokazu najnowszej technologii Centrino 2, pod koniec czerwca Intel zaprosił przedstawicieli prasy na specjalnie zorganizowany pokaz. Znając zamiłowanie zwykłego zjadacza chleba do studiowania tabel opisujących nowe możliwości trzewi komputera, w konsekwencji nie wnosi ona do życia niczego nowego oprócz naklejki, którą większość z nas chciałaby zobaczyć  na obudowie swojego notebooka, aby wymieniać się wynikami wydajności wzbudzającymi zazdrość znajomych. Jednak dla redakcji serwisu benchmark, jak i dla wielu innych dziennikarzy, premiera ta oznaczała coś więcej. Była okazją do wymienienia poglądów, spotkania się i co okazało się największą atrakcją tego wyjazdu, oczywiście poza samą technologią Centrino 2, zobaczenia tych, których znamy tylko z podpisu pod zdjęciami prasy poświęconej Formule 1.

A że scenerię konferencji wybrano w przemyślany sposób, marketingowy sukces spotkania zagwarantowany został już na samym początku. Prezentacja kolejnej wersji technologii Centrino miała miejsce na jednym z najstarszych torów formuły na świecie, brytyjskim Silverstone.

Tor został otwarty w 1943 roku i na początku wcale nie był torem. Wówczas pełnił funkcję lotniska wojskowego, które zostało zlokalizowane obok niewielkiej mieściny o tej samej nazwie. Tak w ogóle, Silverstone nazwę swoją zawdzięcza bardzo zalesionej okolicy, z której też słowo to się wywodzi. Po zakończeniu wojny, Wielka Brytania stanęła przed obliczem braku toru wyścigowego, co w kraju, który uważany jest za prekursora sportów motorowych wydawało się niedopuszczalne. Pozostałe tory albo nadal wykorzystywane były przez wojsko, albo do niczego się nie nadawały w wyniku zaniedbań w trakcie wojny, bądź też były jeszcze w fazie budowy.

W 1948 roku Królewski Klub Automobilowy zwrócił się do Ministerstwa Obrony o wyrażenie zgody na dzierżawę tego obiektu. RAC otrzymało zgodę i trudny dzisiaj do wyobrażenia termin dwóch miesięcy, w czasie których z uprawnych pól miał powstać tor został dotrzymany. Jeszcze w 1948 roku odbyło się tu pierwsze RAC Grand Prix. Po wielu latach wojennej tragedii, tłumnie zgromadzeni kibice przybyli zobaczyć pierwsze powojenne Grand Prix. Tak też dzieje się do dnia dzisiejszego.  

Po przyjeździe na tor na zaproszonych czekały nie lada atrakcje. Prezentacja najnowszej i najszybszej platformy notebookowej nie mogła mieć lepszej oprawy niż w postaci najbardziej zaawansowanych konstrukcyjnie samochodów. Testy zorganizowane równocześnie stanowiły idealne tło dla rodzącej się technologii.

Największą atrakcją spotkania były dwa punkty programu. Po pierwsze wizyta w pit stopie zespołu BMW Sauber, którego jak wiadomo jednym ze sponsorów jest Intel, a po drugie wycieczka wzdłuż samego toru. Każda osoba, bez względu na to czy jest pasjonatem motoryzacji czy też nie, nie mogła przejść obojętnie obok boksów, w których stały upchnięte najbardziej zaawansowane i najdroższe pojazdy jakimi porusza się człowiek w sporcie.

Zanim można było zobaczyć Roberta Kubicę zasiadającego za kierownicą, poinstruowano wszystkich co wolno a czego nie w strefie pit lane. Następnie zaproszono do najpilniej strzeżonego miejsca na całym torze, czy boksu. Tam nie dalej niż na wyciągnięcie ręki stał przygotowywany do sesji treningowej bolid. Moment, w którym Robert Kubica zasiadł za jego sterami, a mechanicy i inżynierowie odpalili silnik był chyba najbardziej emocjonującym motoryzacyjnym przeżyciem.

Niewyobrażalny ryk silnika, który na wolnych obrotach kręci się z taką liczbą obrotów, przy jakiej sportowe samochody zamykają obrotomierz, wryje się na zawsze w pamięć każdemu kto go usłyszy. Patrząc na całe to zamieszanie w boksie, które tak naprawdę było przykładem opanowania, idealnego podziału na rolę i perfekcyjnego zgrania, od razu przywodziło na myśl stwierdzenie, że wszystkie inne sporty motorowe razem do kupy można określić tylko w jeden sposób - przedszkole.  

 

W przerwie pomiędzy testami czekała nas jeszcze jedna niespodzianka. Okazało się, że Robert Kubica znalazł trochę czasu, aby przywitać się ze swoimi kibicami i podpisać upominki, które miały trafić do zwycięzcy konkursu zorganizowanego przy wykorzystaniu bolidu przerobionego na symulator. W krótkim wywiadzie przeprowadzonym przez prezentera niemieckiej telewizji -  bliżej znany polskim fascynatom czterech kółek jako prowadzący motoryzacyjny program Motorvision - Robert podzielił się wrażeniami z jazdy po torze Silverstone. 

Ostatnim punktem programu w ramach zapewnionych rozrywek była możliwość przejażdżki… no niestety nie bolidem ;)  ale za to wzdłuż toru i podziwiania pędzących kierowców. Widok wyścigówki wbijającej się w z lekkością w szekanę przy prędkości prawie 300 km/h był czymś tak nienaturalnym, że można było odnieść wrażenie jakby bolidy poruszały się po szynach, a nie gładkim asfalcie. Aż trudno uwierzyć jaką siłę docisku wytwarzają spojlery.

Inna sprawa, że powyżej 150 km/h bolid jest podobno już tak dociążony, że mógłby jechać do góry nogami i spokojnie przeciwstawiłby się sile grawitacji. Podobnie jest z siłą hamowania. Ponoć samo zdjęcie nogi z gazu przy mocno odkręconym silniku wywołuje większą siłę hamowania niż uderzenie w z całej siły w “hebel” nie tyle w normalnym, co nawet w sportowym samochodzie… To krótko mówiąc kosmiczna technologia, która z codziennymi podróżami do pracy w korkach ma niewiele wspólnego. Tak kosmiczna, jak kosmiczne jest w świecie komputerów Centrino 2, na opis którego zapraszam.