Głośniki

Test zestawów audio marki Gembird

miniRecenzja
wyróżniona!


Firma Gembird Europe BV została założona w 1997 roku w Holandii, gdzie do dzisiaj znajduje się główna siedziba. Założycielami Gembird-a byli profesjonaliści z dziedziny IT, którzy za cel obrali sobie zostanie liderem na polu akcesoriów i peryferii komputerowych.

-WCS-049HQ

-WCS-220

-Platforma testowa

-Testy

-Podsumowanie

W Polsce marka jest średnio znana i kojarzy się głównie z tańszymi produktami – bo głównie takie znajdują się w ofercie.

Spośród oferowanych produktów zainteresowały mnie dwa konkretne modele głośników. Zestawy te należą do kategorii „Zestawy głośników w drewnianej obudowie”. Pierwszy z nich WCS-049HQ, to tzw. pewniak, ponieważ jest to rebrandowana wersja Vigoole C2149. Jako że w sieci wiele dobrego można znaleźć o tych kolumnach, to postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie wszystko jest tak piękne - jak to piszą.

Większą zagadką jest natomiast drugi model (WCS-220), przypominający swoją budową zestawy Logitech-a (np. Z-2200). Głównym atutem tego produktu jest niewygórowana cena i spora moc muzyczna.

Jak modele radzą sobie w codziennym użytkowaniu? Czy warto zakupić którykolwiek z tych modeli?

Zapraszam do zapoznania się z dwoma modelami zestawów audio marki Gembird.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że o opłacalności danego zakupu oraz jakości dźwięku powinien każdy sam zadecydować. Poniższy artykuł, a w szczególności testy oparte są głównie o moje odczucia - wybór produktów audio powinien polegać na własnych odczuciach, a nie na opinii osób trzecich. 

GembirdWCS-049HQ

Produkt sprzedawany jest w sporych rozmiarów kartonowym pudełku, na którym umieszczono wszystkie najważniejsze dane produktu, jak i kilka ilustracji go przedstawiających. Nie zabrakło również danych technicznych.

Specyfikacja:

  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Moc RMS: 2x 50 W
  • Wymiary: 25,4 x 22,5 x 48,5 cm (DxSxW)
  • Waga: 18 kg
  • Przetworniki
    Niskotonowy: (magnetycznie ekranowany) 6,5 "
    Średniotonowy: 3,5 "
    Wysokotonowy: 1"

Zawartość opakowania:

  • Dwie kolumny z maskownicami
  • Przewód RCA -> jack 3,5 mm
  • Przewód sygnałowy
  • Instrukcja

Zawartość opakowanie jest odpowiednia i wystarczalna do użytkowania zestawu. Oprócz kolumn otrzymujemy przewód RCA z przejściem do jack-a 3,5 mm oraz przewód sygnałowy za pomocą , którego łączymy obydwie kolumny. Kabel zasilający jest na stałe zamocowany z tyłu w prawej kolumnie.

Kolumny jak na komputerowe głośniki są dosyć duże, a ich waga jest znaczna. Ważące przeszło 18 kg kolumny wraz z maskownicami prezentują się klasycznie.

Sporych rozmiarów obudowa została wykonana z płyty MDF i jest ona oklejona brązowym, drewnopodobnym tworzywem.

Kolumny są dosyć wysokie (prawie 50 cm) i skrywają w sobie trójdrożną konstrukcję. Układ przetworników jest standardowy – najwyżej został umieszczony głośnik wysoktonowy, najniżej niskotonowy. Poniżej nich umieszczono otwory bass reflex-u. Dzięki temu, że znajdują się one z przodu, nie musimy zostawiać, aż tyle miejsca za kolumnami. Sam otwór jest nietypowy – wylot jest podłużny, a nie okrągły.

Membrana przetwornika niskotonowego jest żółta, dzięki czemu kolumny bez maskownic prezentują się bardziej nowocześnie.

Ramki przetworników są wkręcone w płytę MDF od przodu.

Na prawym boku głównej kolumny (posiadającej elektronikę) u góry umieszczono trzy pokrętła służące do zmiany poziomu głośności całego zestawu, jak i tonów wysokich i niskich. Dodatkowo nad nimi umieszczono diodę sygnalizującą stan pracy. Dzięki temu, że nie świeci ona intensywnie, to nie powinna przeszkadzać nawet nocą. W zasadzie cała regulacja odbywa się za pomocą tych trzech pokręteł, gdyż producent nie dodał do zestawu jakiegoś pilota (najlepiej bezprzewodowego). Gałki są plastikowe, ale sprawiają wrażenie solidnych. Częste korzystanie z nich nie powinno im zaszkodzić.

Z tyłu na obu kolumnach znajdują się terminale z plastikowymi zatrzaskami. Są one wykonane odpowiednio – nie sprawiają wrażenia „że zaraz się urwą”. Zastosowanie terminali to dobra wiadomość – łatwo będzie zmienić kabel sygnałowy. Należy pamiętać jednak, że jest to „komputerowy zestaw” i grubsze przewody mogą się nie zmieścić.

Na głównej kolumnie, obok terminali znajdują się dwie pary wejść analogowych (RCA), wyjście kabla zasilającego oraz wyłącznik. Niestety, aby wyłączyć kolumny trzeba sięgnąć na ich tył.

U spodu umieszczono cztery gumowe podstawki. Są one stosunkowo niewielkie i raczej mają mały wpływ na dźwięk. Raczej zastosowano je w celu zabezpieczenie przed uszkodzeniem mechanicznym spodu.

Poszczególne elementy są dobrze z sobą spasowane, pod względem wykonania również nie ma w zasadzie do czego się przyczepić. Może to dlatego, że do całego produkt marka Gembird w zasadzie „wniosła” tylko logo na maskownicach oraz naklejki z tyłu obudowy. 

Gembird WCS-220

Produkt sprzedawany jest w podobnych rozmiarów, kartonowym pudełku, co model SP2200 marki Corsair. Na opakowaniu nie zabrakło zestawienia danych technicznych, jak i zapewnienie odnośnie wykonania z drewna – nigdzie nie jest wspominane, że z płyty MDF jest tylko subwoofer.  

Specyfikacja:

  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz
  • Całkowita moc RMS: 64 W
  • Moc RMS
    Subwoofer: 40 W
    Satelity: 2x 12 W
  • Przetworniki
    Niskotonowy: 6,0 "
    Średniotonowy: 3 "
    Wysokotonowy: 1 "
  • Wymiary
    Subwoofer: 21,5 x 23,2 x 21,5 cm (DxSxW)
    Kolumny: 9,5 x 8,5 x 13,5 cm (DxSxW)

Zawartość opakowania:

  • Subwoofer
  • Dwa głośniki satelitarne
  • Przewodowy pilot
  • Kabel zasilający
  • 4 śruby do montażu satelit (np. na ścianie)
  • Instrukcja podłączenia

Zawartość opakowania, jak podobnie dla droższego modelu Gembird-a jest wystarczająca. Patrząc na cenę, to odrobinę zaskakuje fakt dodania śrub do montażu głośników satelitarnych na ścianie. Bardzo dobrze, że o czymś tak prostym pomyślał producent.

Wizualnie zestaw prezentuje się całkiem dobrze, zwłaszcza po zrzuceniu maskownic. Są one wykonane z plastiku i jest to jeden z najsłabszych elementów tego zestawu – zarówno pod względem średniego wykonania, jak i wyglądu. Dodatkowo negatywnie wpływają na jakość dźwięku – jeśli ktoś posiada ten model to zalecam ich zrzucenie.

W porównaniu z SP2200 gabarytowo zestawy są podobne. W zasadzie główną różnicą „na pierwszy rzut oka” jest fakt, że satelity posiadają po dwa przetworniki – średnio i wysokotonowy (jak w modelu SP2500 z tym, że tam zastosowano bi-amping). Membrana przetwornika średniotonowego jest srebrna i dobrze komponuje się z obudową kolumienki. Przednia część obudowy, jak i stopa jest również srebrna. Pozostała część konstrukcji jest w kolorze czarnym.

Stopy głośników satelitarnych można obracać, dzięki czemu możliwy jest montaż na ścianie. Co ciekawe producent pomyślał nawet o tłumieniu drgań – umieszczono gumowe pierścienie w miejscu przeznaczonym na śruby.

Kolumienki są identyczne i posiadają nieodłączane kable z wtyczką RCA.

Centralnym punktem całego zestawu jest subwoofer do którego podłączane są przewody biegnące do satelit, jak i przewodowy pilot.

Oprócz tego, tylna ściana niskotonowca wyposażona jest w wyłącznik oraz trzy pokrętła (identycznie jak dla kolumn tego producenta) służące do zmiany poziomu głośności zestawu oraz zmian natężenia dolnych i górnych rejestrów. Ostatnią istotną rzeczą jest przewód zasilający – nie można go odłączyć.

Z przodu subwoofer-a znajduje się tunel „bass-reflexu”, przez który widać wewnętrzną elektronikę. Nie wygląda to ciekawie, ale to w zasadzie jedyne niedociągnięcie tego elementu zestawu.

Z prawej strony za siatkowaną osłoną znajduje się srebrna membrana 6 calowego, 40 watowego głośnika niskotonowego. Dzięki temu akcentowi kolorystycznemu, bardzo dobrze komponuje się z resztą zestawu – aż dziwi fakt, że pomyślano o takich rzeczach.

U spodu umieszczono sporą ilość podstawek, dzięki czemu subwoofer powinien stać i pracować stabilnie.

Rzeczą z pewnością dziwną jest podwójna regulacja głośności – na pilocie oraz na subwooferze. Jest to odrobinę niezrozumiałe, ale nie wpływa negatywnie na korzystanie z produktu. Wystarczy ustawić poziom głośności na „subie” na ok. 75 % i kontrolować w pełni głośność za pomocą pilota.

Pilot to drugi (po maskownicach) słabszy element zestawu. Patrząc jednak na cenę to wypada on i tak całkiem dobrze. Poza tym, że potrafi się przemieszczać (jest za lekki i źle dobrano elementy antypoślizgowe) można mu jeszcze zarzucić dosyć toporną obsługę pokrętła głośności - nie działa specjalnie płynie. Atutem z pewnością jest to, że za jego pomocą można zmienić poziom głośności oraz podłączyć dodatkowe źródło dźwięku czy słuchawki. Dobrze, że nawet w tak tanim zestawie pomyślano o tym, że schylanie się co chwila do obudowy głośnika niskotonowego to nic przyjemnego. Dodatkowe, łatwo dostępne wyjście i wejście audio jest czymś, z czego się po prostu korzysta.

Z pilota wychodzą 3 przewody: dwa zakończone wtykami RCA do subwoofera oraz jeden zakończony wtyczką jack 3,5 mm służącą do podłączenia np. do komputera.

Platforma testowa

Jako platforma testowa posłużył komputer PC.
Najważniejsze elementy platformy testowej oraz zestawy użyte w teście:

Karta muzyczna:Asus ThunderBolt
Sterowniki karty muzycznej:THUNDERBOLT Card Audio Driver 7.0.1.20
Zasilacz:be quiet! Dark Power Pro P9 650W
Głośniki:Gembird WCS-049HQ
Głośniki:Gembird WCS-220
Zestawy odniesnia:Corsair SP2500
Corsair SP2200

Oprócz użytej karty muzycznej podałem również zasilacz – zgodnie z wieloma opiniami jakość zasilacza wpływa na jakość generowanego dźwięku. Użyty w testach zasilacz należy bezsprzecznie do segmentu high-end – nie powinien ograniczać karty.

Asus ThunderBolt był zamontowany wewnątrz obudowy komputera, przy czym nie korzystałem z wbudowanej w nią karty sieciowej. Karta była podłączona, dołączonym do niej przewodem USB, bezpośrednio do płyty głównej. Zasilana była przez wiązkę kabla z tylko jedną wtyczką MOLEX (czyli wiązka nie była używana do zasilania innych urządzeń).

Test użytej karty muzycznej: (klik).

Zanim przystąpiłem do oceniania jakości dźwięku, zestawy pracowały dosyć intensywnie przez okres około miesiąca.

Testy zestawów

Testy zostały podzielone na trzy kategorie: muzyka, filmy oraz gry. Zostały przeprowadzone na powyżej zaprezentowanej platformie testowej.
W przypadku muzyki były odtwarzane te same utwory na zestawach użytych w teście.
Film – odsłuchiwałem wybrane momenty.
Gry – kilka wybranych tytułów m.in. Race Driver: GRID, Colin McRae: DiRT 3, Bulletstorm, Assassin's Creed: Revelations, Battlefield 3 oraz Call of Duty Black Ops w trybie wieloosobowej rozgrywki.

Użyte utwory/albumy:

  • Green Day - 21st Century Breakdown
  • Awolnation - Megalithic Symphony
  • Breathe Carolina - Hell Is What You Make It
  • Linkin Park - Greatest Hits
  • Vivaldi - Four Seasons
  • Sum 41 - Underclass Hero
  • David Guetta - Nothing But The Beat
  • Nickelback - Here And Now
  • LMFAO - Sorry For Party Rocking
  • DJ Antoine - WOW
  • Nirvana - Nevermind
  • Chris Cornell - Scream

Filmy:

  • „Niezniszczalni”
  • „Mr. & Mrs. Smith”
  • "Jak wytresować smoka"

Muzyka

Ze względu na to, że są to dwa zupełnie różnie zestawy (2.1 vs 2.0) z zupełnie innych półek cenowych to różnica w brzmieniu jest znaczna.

Kolumny WCS-049HQ oferują znacznie bogatszy, naturalniejszy i lepszy jakościowo dźwięk. Wymagają one jednak znacznie więcej miejsca niż zestaw WCS-220. Bardzo dobre rezultaty można osiągnąć po rozstawieniu kolumn tak, aby tworzyły z odbiorcą trójkąt równoboczny o boku długości (około) dwóch metrów.

Po dobrym rozstawieniu można dopiero odczuć wirtualną scenę muzyczną. Gdy staniemy w bliższej odległości od kolumn to praktycznie nie czujemy dolnych rejestrów, dopiero po oddaleniu się od nich można poczuć „bas”. W porównaniu z SP2500 dolne rejestry są zdecydowanie mniej dobitne (w końcu subwoofer z tamtego zestawu posiada podobne gabaryty do jednej kolumny). Mimo wszystko w zestawie Gembirda bas jest tak jakby obcięty z najniższych rejestrów – brakuje mu głębokości i dynamiczności. Dodatkowo wyższe fragmenty (tonów niskich) potrafiły zadudnić i zaburzyć scenę muzyczną. Ogólny odbiór tych tonów można określić jako średni, nie przeszkadzają w odbiorze, ale nie zaskakują niczym pozytywnym.

Średnie tony są całkiem naturalne, rzec można słychać „drewnianą” obudowę. Wokale są bardzo dobrze słyszalne, ale nie tak bardzo, jak w SP2500, które grają bardziej analitycznie. Instrumenty brzmią wyraźnie (chociaż czasami zaburzały je górne częstotliwości basu) i mają odpowiednią, jak na tą cenę sprzętu fakturę. Scena jest poukładana i należycie rozbudowana – chociaż i tak większy porządek panuje na wirtualnej scenie topowego zestawu Corsaira. Separacja instrumentów jest większa i łatwiej wyczuwalna na SP2500. Cenowo kolumnom jest, jednak bliżej do modelu SP2200, z którym wygrywają pod względem jakości dźwięku i oferowanej mocy.

Zdecydowanie najlepiej wypadają z całego pasma jego górne fragmenty. Soprany są przejrzyste i dobitne, nie brakuje im również „namacalności”. Szelest talerzy jest taki, jaki być powinien – niosący się, naturalny i długi dźwięk.

Jak w porównaniu z kolumnami wypada zestaw 2.1 Gembirda? Oferuje zdecydowanie uboższy dźwięk. Górne rejestry są sztuczne i wycofane. Scena jest zaburzana przez zbyt natarczywy bas, ale w zasadzie dzięki temu zestaw całkiem dobrze spisuje się przy muzyce elektronicznej. Dolne tony są przesadnie eksponowane, posiadają ciekawą głębię i odpowiednią dynamikę.

Pod względem wokalu zestaw 2.1 wypada całkiem dobrze - jest wyraźny, ale brakuje mu odrobinę naturalności. Generowana przestrzeń nie jest specjalnie duża i rozbudowana. Mimo wszystko jak na tą cenę „tragedii nie ma”, ale mogło być znacznie lepiej. Za około 30 euro ciężko znaleźć dobry zestaw 2.0, a co dopiero 2.1. Atutem WCS-220 z pewnością jest spora moc muzyczna i dobre „zgrywanie” się z muzyką elektroniczną. Poradzą sobie również z odtwarzaniem radia. Do bardziej „ambitnych” muzycznie gatunków radziłbym poszukać jednak czegoś innego. Ponieważ m.in. gitary nie będą brzmiały tak jak powinny. Produkt ten mogę polecić niezbyt wymagającym użytkownikom. Co zaś tyczy się modelu WCS-049HQ, to mogę go polecić bardziej wymagającym osobom pod względem jakości dźwięku. Wprawdzie niskie tony nie są, aż tak głębokie i dobitne jakby się chciało, aby były. Pozostałe części pasma, a w szczególności górna część, jak i rozsądna cena przemawiają za tym produktem.

Filmy

Z filmami czysto teoretycznie lepiej powinien poradzić sobie zestaw 2.1, jednak jak to udowodniły testy w muzyce nie jest to najwyższej klasy tego typu zestaw.

W filmach liczy się wyrazistość dialogów, naturalne brzmienie oraz na ogół dobre podkreślenie dolnych rejestrów. Z tym pierwszym i ostatnim WCS-220 poradził sobie całkiem dobrze, oczywiście można by się przyczepić, że mimo wszystko trzeba było kontrolować bas, ale cena jest taka, a nie inna.

WCS-049HQ zapewniają ogólne dobre wrażenia, ale w niektórych filmach może zabraknąć tego podkreślenia – brakuje po prostu dodatkowego subwoofera. Dialogi są wyraźniejsze, a sam dźwięk jest bardziej naturalny od tego, który oferuje model WCS-220.

Podsumowując: obydwa zestawy nadają się do oglądania filmów, z tym że oglądanie filmu z WCS-049HQ jest zdecydowanie bardziej emocjonujące. Wprawdzie WCS-220 nie zapewniają naturalnego brzmienia, ale w generowanym dźwięku nie ma nic odpychającego. Czy czegoś, co by uniemożliwiło spokojne oglądanie filmu.

Na tle konkurencji WCS-049HQ wypadają dobrze, jednak tańszy zestaw Corsaira odrobinę lepiej przypadł mi do gustu w filmach – głównie za sprawą basu (jest to w końcu zestaw 2.1).

Gry

W grach najlepiej spisują się zestawy wielokanałowe oraz słuchawki. Nie zmienia to faktu, że na wszystkich przetestowanych zestawach bez problemów możemy zagrać. Może to być nawet bardzo przyjemna gra, ale dla osób, które grają dla przyjemności, a nie dla statystyk. Ta druga grupa zdecydowanie wybierze słuchawki z oczywistych względów.

Kolumny Gembirda oferują całkiem dużą przestrzeń, która dobrze spisuje się w grach potrafiących to wykorzystać np. gry z serii Assassin's Creed. XV wieczny Konstantynopol w ostatniej odsłonie tej serii (Revelations) jest całkiem żywy. Bardzo dobre efekty dźwiękowe odgrywane są podczas skoków z wysokości. Dobry spektaktl można również uzyskać w grach wyścigowych jak np. w Colin McRae: DiRT 3.

Ogólnie bardzo dobrze spisują się wszędzie tam, gdzie nie ma zbyt wielkiego natężenia dolnych rejestrów. W Black Ops-ie i nowym „Battlefieldzie” po prostu czegoś brakuje, tym czymś są oczywiście uderzenia basu. Naturalnie kolumny „walczą” jak mogą, ale w odgrywanym dźwięku brakuje tej głębi.
Ogólnie WCS-049HQ zaklasyfikowałbym na podobnym poziomie co Corsair SP2200. Korsarze odgrywają mniej naturalnie i ubożej dźwięki, ale za to posiadają bardzo dobrej jakości dolne „tąpnięcie”. Jako, że gram głównie w FPS-y to właśnie tego mi zabrakło, stąd taka klasyfikacja. Dla osób nieoczekujących mocnego basu, zestaw Gembirda może wypaść jeszcze lepiej.

Gembird WCS-220 spisały się ponownie najsłabiej, ale to nie dziwi, gdyż pozostałe zestawy są znacznie droższe. Pomimo głośnika niskotnowego w „strzelankach” zestaw radzi sobie średnio dobrze – dźwięk tak jakby się zlewa. Pozycjonowanie nie jest za dobre i czasami ciężko jest się „połapać”, z której strony atakuje nas wróg. W Revelations dźwięki otoczenia potrafiły się zlewać i tworzyć „zamglony” wirtualny świat. Mimo wszystko, tak jak na pozostałych zestawach, pewne aspekty są zachowane – np. wyczuwalna jest różnica nawierzchni, po której porusza się samochód. Oczywiście jest to wszystko mniej intuicyjne i mniej „artystyczne”, ale pograć z tym zestawem również można. Z pewnością osoby mające do czynienia z czymś lepszym poczują niedosyt. Ogólnie jest to zestaw dla osób niewymagających niczego konkretnego pod względem jakości dźwięku. Na koniec dodam, że dźwięk suma summarum jest lepszy do tego, co oferuje Logitech Z-520 – jest przynajmniej w miarę „dźwięczny”.

Podsumowanie i ocena

Podczas wykonywania testów, jak i codziennego użytkowania, żaden z zestawów nie przejawił tendencji do przegrzewania się elektroniki, ani tym podobnych niedogodności.

Podczas obcowania z tymi zestawami w szczególności przyglądałem się kolumnom aktywnym, które przypadły mi do gustu. Oferują dźwięk „przyjemny”, a do tego potrafią zagrać całkiem głośno i wciąż czysto. W połączeniu z kartą ThunderBolt zestaw grał całkiem przyjemnie, jednak możliwości regulacji głośności skończyły się na połowie potencjometru głównego – później konieczne było „wycinanie” basu. Membrana niskotonowca zaczynała po prostu latać – nie była odpowiednio kontrolowana. Po podłączeniu do „integry” potencjometr można praktycznie przekręcić do pozycji maksymalnej, a membrany wciąż są w miarę dobrze wyhamowywane. Jest jednak zasadnicza różnica – na karcie ThunderBolt kolumny grają czyściej i nawet głośniej pomimo różnic w ustawieniu potencjometru (przy tej karcie na połowę, a na integrze „na maxa”).

Jakość wykonania użytych elementów nie budzą wątpliwości. Chociaż przewód sygnałowy mógłby być odrobinę dłuższy. Co do jego jakości nie mam żadnych zastrzeżeń. Zastosowanie terminali z plastikowymi zatrzaskami pozwala na łatwe wyeliminowanie tej niedogodności – wystarczy zmienić przewód. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie dużych tuneli basrefleksu z przodu. Dzięki temu kolumny nie muszą stać daleko od ściany i nie pojawia się efekt „dudniącego basu”.

Minusem dla niektórych mogą być gabaryty, ale osobiście nie uznaję tego za minus, w szczególności, że zestaw gra tak jak powinien (no może troszeczkę brakuje głębokości niskich tonów). Jako minusy można zaliczyć brak ekranowania. Kolumny są dosyć podatne na zakłócenia np. powodowane przez telefony. Kolejnym minusem jest brak bezprzewodowego pilota. Tego typu konstrukcje z pewnością co niektórzy podłączają do telewizorów i pożądana w takim wypadku jest bezprzewodowa kontrola nad zestawem. Wyłącznik z tyłu kolumny z jednej strony to minus z drugiej jakoś specjalnie nie szkodzi – w każdym razie warto to mieć na uwadze.

Zestaw oceniam jako „Super produkt 5/5”, ponieważ stosunek cena/jakość wykonania i dźwięku jest bardzo wysoki. Produkt posiada pewne niedociągnięcia, ale nic co by zraziło do tego produktu. Pod względem jakości dźwięku widać doświadczenie inżynierów marki Vigoole, bo trzeba przyznać to szczerze Gembird nie ma za wiele wspólnego z tym produktem.

 Gembird WCS-049HQ
 

Plusy:
Ciekawy design
Jakość dźwięku (jak na tą cenę)
Jakość wykonania
Drewniana, solidna konstrukcja
Dwa wejścia analogowe (RCA)
Łatwa wymiana przewodu sygnałowego
Tunele basrefleksu umieszczone z przodu

Minusy:
Brak ekranowania - podatne na zakłócenia
Gabaryty
Mogły być bardziej basowe
Brak pilota
Wyłącznik z tyłu kolumny

Cena: 500 zł

Zestaw 2.1 zostawiam tak jakby bez oceny. Głównie ze względu na to, że jego cena jest bardzo niska. Jakość dźwięku określiłbym jako średnia. Ale w zasadzie i tak lepsza od tego co zaprezentowały Logitechy Z-520. Do tego zestaw jest dosyć funkcjonalny i nawet jak na tą cenę dobrze wykonany. Bardzo ładnie prezentują się srebrne membrany, ale niestety spore braki w górnych fragmentach są znaczne. Do tego średnia „średnica” no i zalewający „bas”. Oczywiście można posłuchać na tym zestawie radia czy bardziej basowej muzyki (gdzie wypadną całkiem dobrze), ale osobiście przyzwyczaiłem się już do zestawów wyższej jakości. Co może jeszcze przekonać oprócz ceny? Spora moc muzyczna, wprawdzie nie jest to aż tyle ile podaje producent – 64 W, ale grają porównywalnie głośno z SP2200 (46 W), a kosztują znacznie mniej (w zasadzie SP 2200 nie są już produkowane).

Czy głośniki Gembirda mogą przypaść komuś do gustu? Wydaje mi się, że tak. Polecam sprawdzić ten zestaw osobom szukającym taniego zestawu 2.1 – w porównaniu z różnymi tańszymi produktami (tańszych marek jak np. Tracer) mogą wypaść całkiem ciekawie. Nie tylko pod względem jakości wykonania, czy funkcjonalności, ale i dźwięku.

 Gembird WCS-220
 

Plusy:
Design - białe membrany
Solidnie wykonany subwoofer oraz satelity

Spora moc muzyczna (jak na tą cenę i rozmiary)
Dobrze sobie radzi z muzyką elektroniczną - basowa "natura"
Funkcjonalny pilot (przewodowy)
Dodatkowe wejście i wyjście audio
Cena

Minusy:
Średnio wykonany pilot oraz maskownice
Brzmienie tonów wysokich
Zalewanie reszty tonów "basem"
Brak ekranowania - podatne na zakłócenia
Wyłącznik z tyłu subwoofera
Regulacja dolnych oraz górnych tonów z tyłu subwoofera
 

Cena: 150 zł / 35 €

 Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tej recenzji.

Komentarze

12
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    2
    Moim zdaniem głośniki powinien testować ktoś kto na co dzień zajmuję się muzyką.
    • avatar
      Konto usunięte
      0
      Jak ten Gembrid za 500 zł ma się do Microlab Solo7C?
      • avatar
        Konto usunięte
        0
        Bardzo dobra recenzja, jak zawsze. Kciuk w górę.
        • avatar
          asdxxlx
          0
          Ten Gembird WCS-220 jest identyczny jak Modecom hf-100 ciekawe czy w ogóle się czymś różnią...
          • avatar
            BULDOGGG
            0
            zestaw wcs-220 z wygladu totalnie zgapiony z logitecha-z5500(sub) jak i satelitki wygladaja totalnie zgapione a pilot to klon logitecha z-2300 !!!!!!!!!!! mowie tylko i wylacznie o wygladzie !!!!!!!

            moim zdaniem patrzac na wyglad ze sa to podrobki zestawow logitech z-5500 i z-2300 nie kupilbymk ich za klonowanie
            nawet gdyby cena byla ich 200 zl !!!!!!!!!
            • avatar
              Bakak
              0
              Sorry z minusa, niechcący mi się kliknęło.

              Recenzja jest ok, choć trafiło Ci się kilka pomniejszych błędów. Głownie jakieś literówki i brak przecinka. Co do zawartości merytorycznej to nie mam zdania, gdyż jest to Twoja subiektywna ocena.
              Całkiem ciekawie wygląda droższy zestaw, ale osobiście nie wydał bym takiej kasy na głośniki do kompa.

              Pozdro