Serwery plików NAS

Wybieramy router: D-Link DIR-615 i TP-Link TL-WR1043ND

przeczytasz w 12 min.

     Mamy XXI  wiek i Internet zaczyna gościć w coraz większej liczbie domów. Podobnie przedstawia się sytuacja jeśli chodzi o komputery przenośne, konsole do gier, telefony komórkowe i różnego rodzaju inne sprzęty, które pozwalają na bezprzewodową komunikację za pomocą sieci Wi-Fi. Aby zapewnić im wszystkim połączenie z Internetem niezbędny okazuje się router Wi-Fi. Rynek tych urządzeń jest spory i bywa, że ciężko zdecydować się na konkretny model. Dzisiaj przetestowałem dwa urządzenia zgodne ze standardem 802.11n w cenie do 200zł, by choć trochę ułatwić podjęcie decyzji.

 Otwieramy paczkę.

     Na początek przyjrzyjmy się co możemy znaleźć w pudełkach. Zacznijmy od D-Linka.

     Zawartość zestawu:
- router D-Link DIR-615,
- zasilacz sieciowy,
- przewód Ethernet,
- zestaw do montażu na ścianie,
- podstawka umożliwiająca pionowe ustawienie routera,
- instrukcje instalacji wraz z płytą CD.

     Jest to powiedział bym standardowe wyposażenie większości routerów tej klasy i zupełnie wystarczające. Przyczepić mogę się jedynie do dołączonego przewodu, którego długość (ok. 1m) pozwoli co prawda na skonfigurowanie sprzętu, jednak jeżeli będziemy chcieli podłączyć jakieś urządzenie za jego pomocą wymusi to na nas bliskie ustawienie obu z nich. Pozytywnie zaskakuje natomiast dołączony kawałek gumy, który przyklejony od spodu zapobiegnie rysowaniu ściany w przypadku gdy zdecydujemy się na powieszenie routera.

     Jako, że oba produkty pochodzą z tego samego poziomu cenowego w przypadku TP-Linka sytuacja wygląda podobnie.

     Zawartość zestawu:
- router TP-Link TL-WR1042ND,
- zasilacz sieciowy,
- zestaw 3 anten,
- przewód Ethernet,
- instrukcje instalacji wraz z płytą CD.

     Nie znajdziemy tutaj podstawki, bowiem urządzenie nie jest przystosowane do pracy w pozycji pionowej, szukając kołków i śrubek także będziemy musieli skapitulować. Należy przy tym zaznaczyć, że model ten umożliwia nam zamocowanie go do ściany, bowiem na spodzie znajdują się odpowiednie otwory. Nie stanowi to jednak wielkiego problemu bowiem mało kto decyduje się na taki montaż. Znacznie większą przeszkodą w wygodnym użytkowaniu może okazać się przewód Ethernet, który w tym przypadku jest jeszcze krótszy niż u konkurencji.

 

 Zanim podłączymy podziwiamy kształty i wykonanie.

     Wygląd urządzenia nie powinien stanowić kryterium jego wyboru, jednak nie ukrywajmy większość z nas w większym lub mniejszym stopniu zwraca uwagę także na ten aspekt. Nie podejmuję się tutaj oceny tego elementu, bowiem jest to kwestia gustu każdego z nas, dlatego pozwolę sobie jedynie na krótką prezentację.

     Obudowa D-Linka - zdecydowanie mniejsza niż u przeciwnika została w całości wykonana z czarnego błyszczącego plastiku. Powoduje to, iż dotykając urządzenie pozostawiamy na nim widoczne odciski palców. Jak często przenosimy jednak router ? Przedni panel mieści 7 diod informujących nas o stanie urządzenia.

     W przypadku TP-Linka dla odmiany dominuje kolor biały z czarnymi wstawkami po bokach, oraz przednim panelem także w kolorze czarnym. W tym modelu zawiera 10 diod.

     Znacznie ważniejszym od wyglądu jest wykonanie urządzenia. Tutaj obu modelom nie można raczej nic zarzucić. Na pierwszy rzut oka bardziej solidny wydał mi się TP-Link możliwe, że spowodowane to było faktem iż jest on po prostu większy.

Wielkość ta owocuje jeżeli spojrzy się na tylni panel i rozmieszczenie gniazd. Mimo dodatkowego portu USB i trzem anteną (D-Link posiada dwie) jest tam zwyczajnie więcej miejsca co na pewno jest zaletą. W obu modelach porty LAN i port WAN są wyraźnie zaznaczone, jednak w przypadku TP-Linka ten ostatni jest dodatkowo odsunięty.

 

 Podłączamy i konfigurujemy.

     Po przebrnięciu przez poprzednie etapy i dojściu tutaj osoba mająca pierwszy raz kontakt z tego rodzaju sprzętem sięga po instrukcję obsługi. Oboje producenci dostarczają je w polskiej wersji językowej. Przy czym ta mająca nam pomóc w przypadku D-Linka jest zdecydowanie mniej szczegółowa i krótsza. Nie oznacza to jednak, że router nie jest przeznaczony dla początkujących. Informacje na obu modelach zachęcają do skorzystania z kreatora załączonego na płycie CD. W obu przypadkach porty LAN były zaklejone, w przypadku TP-Linka napis mówił „Please Run the CD First”, D-Linka zaś „Insert the CD”.

     W takim razie sprawdziłem jak spisują się oba kreatory. Wyraźnie widać, że programiści starali się, aby były one jak najbardziej przyjazne dla użytkownika. Możecie ocenić to sami oglądając nagrania z przebiegu konfiguracji.

D-Link:

 

TP-Link:

 

     Jak wypadły te starania? Kreator TP-Linka w pewnym momencie odmówił posłuszeństwa twierdząc, że nie wykrył routera, co widać na filmiku. Pomogło cofnięcie się o jeden krok i ponowna próba przejścia dalej. Zaznaczę jednak, że było to już ogólnie drugie podejście. Za pierwszym razem nawet wielokrotne próby cofnięcie się nie przyniosły efektu i byłem zmuszony zrestartować urządzenie. Kolejnym sporym niedopatrzeniem wydaje się fakt, iż kreator nie pozwala na zmianę hasła do panelu administracyjnego.

     D-Link nie sprawiał żadnych niespodzianek i działał tak jak należy, jednak irytowały ekrany z informacją „Proszę czekać na sprawdzenie połączenia z Internetem”, czy też „Zapisywanie ustawień”, trwało to  bowiem odrobinę zbyt długo.

     Po przejściu przez cały kreator, skonfigurowaniu połączenia bezprzewodowego, połączenia z Internetem w obu przypadkach okazało się, że z tego drugiego i tak nie mogę korzystać. Spowodowane to było faktem, iż żaden z kreatorów nie pozwalał na klonowanie adresu MAC, którą to czynność musiałem wykonać. Tak więc chcąc czy nie chcąc i tak część użytkowników będzie zmuszona do skorzystania z panelu administracyjnego za pomocą przeglądarki. TP-Link trochę w tej sytuacji zyskuje, bowiem czynność ta jest opisana w instrukcji. W przypadku D-Linka początkujący będą musieli się trochę pomęczyć (tym bardziej jeśli nie znają języka angielskiego). Oba panele dostępne są jedynie w języku angielskim.

 

 Sprawdzamy panele i ich możliwości.

     Porównajmy jak wygląda konfiguracja tych najbardziej przydatnych i najczęściej używanych funkcji w obu routerach.

• konfiguracja połączenia z Internetem:

• ustawienia sieci bezprzewodowej:

• filtrowanie adresów MAC:

     Oba panele pozwalają na utworzenie listy adresów MAC i zdecydować czy będzie to lista biała, czy czarna tzn. czy komputery z tej listy będą miały dostęp do sieci, czy dostęp taki będzie im odmówiony. D-Link pozwala na wpisanie do 25 adresów.

• kontrola rodzicielska:

     Funkcja umożliwia kontrolowanie dostępu do poszczególnych stron w sieci. D-Link pozwala na wprowadzenie 10 adresów (trochę mało) i określenie, czy będą one zablokowane, czy też tylko te strony będą mogły być odwiedzane. Dodatkowo mamy możliwość zdefiniowania kiedy każda reguła ma działać. Ustawienia te będą dotyczyć każdego komputera w sieci.

     TP-Link wypada trochę gorzej, bowiem posiada jedynie możliwość zdefiniowania białej listy adresów. Wydaje się to dość absurdalne, bowiem częściej zdarzają się sytuacje kiedy to chcemy zablokować dostęp do jakiejś strony. Ustawienia te nie dotyczą jednak wszystkich komputerów w sieci, a są przypisane do konkretnego adresu MAC.

• przekierowanie portów:

     Oba urządzenia pozwalają na przekierowanie portów. Przy czym D-Link znowu narzuca ograniczenie co do liczby wpisów. Maksymalnie przekierujemy tutaj 25 portów.

• QoS i Bandwidth Control:

     D-Link pozwala na włączenie funkcji QoS, która nadaje wyższy priorytet pewnym połączeniem np. gry online, czy WoIP. Nie mamy niestety możliwość szczegółowej konfiguracja, poza ręcznym ustawieniem maksymalnej prędkości wysyłania.

     Lepiej wypada TP-Link, który pozwala na dokładne zdefiniowania adresu IP komputera, portu, tudzież przedziału obu wyżej wymienionych i ustawienie prędkości wysyłania i pobierania. Odpowiada za to funkcja Bandwidth Control.

     Jeżeli ktoś chce sprawdzić wszystkie możliwości konfiguracji zamieszczam poniżej nagrania z przeglądu funkcji dostępnych w obu panelach.

D-Link:

 

TP-Link:

 

     Generalnie nie można wiele zarzucić obu panelom poza kilkoma drobnostkami. Jak już wspomniałem menu D-Linka może wydawać się mało czytelne na początku, natomiast w przypadku TP-Linka irytuje konieczność restartu urządzenia po wprowadzeniu ważniejszych zmian. Konkurent na tym polu radzi sobie znacznie lepiej, o wiele szybciej zapisując zmiany, nie wymagając przy tym restartu.

 

 Dzielimy się plikami.

     Testowany model TP-Linka posiada dodatkowo wbudowany port USB 2.0, który umożliwia podłączenia dysku zewnętrznego i udostępnienie go w sieci lokalnej. Problem może pojawić się, kiedy nasza obudowa nie korzysta z zewnętrznego zasilania, a prądu dostarczają 2 gniazda USB, takiego dysku niestety nie podłączymy. Konfiguracja routera do udostępniania nie jest zbyt trudna, jednak początkujący użytkownik będzie miał z tym prawdopodobnie trochę problemów.

     Podczas testów sprzęt osiągnął maksymalną prędkość odczytu na poziomie 3,5MB/s i zapisu 2MB/s. Jest to niestety maksimum jakie może uciągnąć mój pendrive, tak więc nie mogłem sprawdzić rzeczywistych możliwości routera na tym polu.

      Jeżeli komuś przemknęła w tym momencie myśl o podłączeniu drukarki śpieszę z wyjaśnieniem, że oryginalne oprogramowanie nie zawiera serwera wydruku. Możliwość udostępnienia drukarki otrzymujemy dopiero po wgraniu alternatywnego oprogramowania, o czym w dalszej części.

 

 Testujemy prędkość.

     Oba testowane routery jak już wspomniałem na samym początku obsługują standard 802.11n, co w teorii pozwala na uzyskanie prędkości transmisji do 300Mbps/s. Oczywiście, żaden sprzęt do tej granicy nawet się nie zbliży, bowiem przez sieć płynie też mnóstwo danych kontrolnych, jednak sprawdźmy ile da się wycisnąć z testowanych modeli.

Na potrzeby testów przygotowałem trzy zestawy danych aby sprawdzić jak router radzi sobie z plikami różnej wielkości:
- pierwsza paczka to 1 plik o rozmiarze 1620MB,
- druga paczka zawiera 347 plików o całkowitym rozmiarze 1620MB,
- trzecia paczka zawiera 384 pliki o całkowitym rozmiarze 34MB.

     Każdy test wykonywałem w trzech miejscach będących w różnej odległości od urządzenia i przy różnych ustawieniach. Wartości podane na wykresie są średnią z trzech prób. Pliki były przesyłane z komputera stacjonarnego podłączonego przewodem Ethernet do laptopa Sony VGN-NW21MF z kartą sieciową Intela WiFi Link 5100 AGN.

     UWAGA: Poniższe wartości wyrażone są w MB/s (Megabajtach). Dane podawane przez producentów sprzętu, czy też dostawców Internetu wyrażone są w Mbps/s (Megabitach). Aby z podawanej wartości przejść na drugą wynik wystarczy przemnożyć przez 8.

     Pierwsze miejsce pomiaru – odległość ok. 1m.

     Ciężko wskazać jednoznacznego zwycięzcę. Pod względem maksymalnej prędkości wygrywa model TP-Linka, który w przypadku dużych plików ma przewagę na D-Linikiem. Jeżeli zaczniemy przesyłać mniejsze pliki różnica ta zacznie się zacierać, a w niektórych przypadkach szybszy staje się DIR-615.

     Dziwić mogą wyniki przy trybie transmisji „only n”. Przy takim ustawieniu oba routery zwolniły. Kolejnym zaskoczeniem był fakt, iż nie potrafiłem zmusić D-Linka do szybkiej pracy z wyłączonym szyfrowaniem. Wyniki prezentowane na drugim wykresie nie są żadną pomyłką.

      Drugie miejsce pomiaru – odległość ok. 10m, 1 ściana.

     Przy zwiększeniu odległości TP-Link zaczyna znacząco wygrywać. W przypadku większych plików transfer utrzymuje się na podobnym poziomie. D-Link spisuje się wyraźnie gorzej niż w pierwszym teście. Dalej natomiast prędkość drastycznie maleje po wyłączeniu szyfrowania.

     Trzecie miejsce pomiaru – odległość ok. 25m, 2 ściany.

     Kolejne zwiększenie odległości i wprowadzenie pomiędzy router a laptopa następnej przeszkody sprawiają, że transfer znacznie maleje, a różnica pomiędzy routerami się zaciera. Maksymalne prędkości transmisji w takim ustawieniu są zbliżone do tych jakie osiągają urządzenia zgodne ze standardem 802.11g.

 

 Oraz sprawdzamy zasięg i stabilność.

     Urządzenia nie pracowały w łatwych warunkach. Test przeprowadzałem w bloku, gdzie w zasięgu pracowało kilka innych sieci. Poniżej wykres prezentujący wykryte sieci w miejscu w którym ustawione były testowane urządzenia.

     Realny zasięg dla modelu D-Linka wynosił ok. 35 metrów jeżeli przemieszczaliśmy się w poziomie po budynku i ok. 11 metrów, jeżeli oddalaliśmy się od urządzenia w pionie. Poza budynkiem zasięg ten wzrastał do ok. 80 metrów. Przez realny zasięg rozumiem taki, przy którym siła sygnału jest na tyle duża by nie dochodziło do zrywania połączeń, a prędkość transmisji pozwalała na swobodne korzystanie z przeglądarki. Model TP-Linka spisywał się nieznacznie lepiej. Odpowiednie wartości dla tego urządzenia wynosiły: 35, 15, 90 metrów.

    Oprócz zasięgu porównałem także pokrycie pomieszczeń, szukając martwych pól. Na tym polu zdecydowanie lepiej spisał się biały wojownik. Trzy anteny jak się okazało nie miały znacznego wpływu na zasięg, jednak zdecydowanie lepiej pozwoliły pokryć sygnałem pomieszczenia. W przypadku tego drugiego „dziur” było znacznie więcej, jednak często pomagało przekręcenie routera z pozycji poziomej do pionowej i odwrotnie.

     Oba modele pozwalają także na regulację siły transmisji, a ściślej jej obniżenie. Dla niektórych może się to wydawać absurdalne posunięcie, ale stanowi to bardzo dobre (dodatkowe) zabezpieczenie sieci. W przypadku D-Linka regulacja ta jest 4 stopniowa, natomiast TP-Link pozwala na wybór jednego z 3 ustawień.

     Sprawdziłem też, co się stanie, jeżeli ustawimy jeden router obok drugiego, każemy im nadawać na tym samym kanale. Wykonałem trzy pomiary mocy sygnału w miejscach, w których testowałem prędkość transmisji.

    Z wykresów widać, że przy większej odległości TP-Link dysponuje trochę większą siłą sygnału, co przekłada się na odrobinę większy zasięg.

     Stabilność połączenia w dzisiejszych routerach nie stanowi raczej problemu przynajmniej dla zwykłego Kowalskiego. Po całym dniu pracy oba modele pracowały bez problemu, nie zrywając ani razu połączenia. W przypadku dłuższego testu (1 tydzień), TP-Link postanowił w pewnym momencie odmówić współpracy i konieczny był restart urządzenia. Był to jednak pojedynczy incydent. D-Link poradził sobie z tygodniowym testem. 

 

 Co jeśli brakuje nam N.

     Jak wiadomo każdy sprzęt zgodny ze standardem n, obsługuje także poprzednie wersje tych protokołów tj. wersje g i b. Do testu zgodności wykorzystałem trzy urządzenia: telefon komórkowy Nokia 5530, laptopa Acer Aspire 5710, oraz konsolę PlayStation 3.

     Model TP-Linka bezproblemowo poradził sobie z każdym z nich. Niestety D-Link nie poradził sobie tak dobrze i o ile współpraca z telefonem i laptopem nie nastarczała żadnych problemów, to zgrzyt pojawił się w przypadku konsoli. Samo połączenie udało nawiązać się bez większego problemu, jednak prędkość transmisji nie przekraczała 20kb/s. Problem ten udało się rozwiązać przestawiając tryb transmisji na b/g. Jednak mnie osobiście nie satysfakcjonują takie półśrodki.

     Poniżej wykres z testu prędkości transmisji wykonanego w identyczny sposób jak poprzednie w odległości jednego metra od routera. Laptopa Sony zastąpił wspomniany Acer.

 

 Firmware.

      Rzadko zdarza się by urządzenie wypuszczone na rynek było całkowicie pozbawione wad. Dlatego producenci udostępniają możliwość aktualizacji wewnętrznego oprogramowania. Oba modele w momencie kiedy ja uruchamiałem po raz pierwszy nie dysponowały najnowszym oprogramowaniem i posiadały pewne niedoróbki. Model D-Linka nie pozwalał na uaktywnienie funkcji QoS w panelu, zakładka taka po prostu nie istniała. TP-Link z kolei nie chciał pracować z prędkościami większymi niż 2-3MB/s!

     Aktualizacja tego drugiego odbyła się bez problemów. Oprogramowanie pobrałem ze strony na którą dostałem się za pomocą odnośnika w panelu. W przypadku D-Linka zostałem oszukany przez funkcję, która miała sama sprawdzić, czy pojawiła się nowsza wersja i poinformować mnie o tym. Wynik sprawdzenia był negatywny, jednak po przejściu na stronę producenta okazało się, iż nowsza wersja jednak istnieje. Dalej poszło bez większych problemów. Zaznaczę, że w obu przypadkach aktualizacja rozwiązała wspomniane przeze mnie problemy.

     Jeżeli zajrzymy na strony producentów dowiemy się, że oba modele umożliwiają wgranie do nich alternatywnego oprogramowania firm trzecich. Mowa tutaj o oprogramowaniu DDWRT i OpenWrt. Jednak obaj producenci podchodzą do tej kwestii inaczej. D-Link niejako wymienia w zaletach „Wspiera alternatywny firmware”, natomiast TP-Link informuje, iż w przypadku wgrania tęgiego firmwareu tracimy gwarancję. Pokusa jednak jest spora, bowiem zyskujemy możliwość podłączenia drukarki.

 

 

 

Trochę danych technicznych.

 D-LinkTP-Link
Standardy:
  • 802.11n
  • 802.11g
  • 802.11b
  • 802.3
  • 802.3u
  • 802.11n
  • 802.11g
  • 802.11b
Interfejsy:
  • LAN: 4 x 100Base-TX
  • WAN: 1 x 100Base-TX
  • LAN: 4 x 1000Base-T
  • WAN: 1 x 1000Base-T
  • 1 USB 2.0
Anteny:
  • 2 x 2dBi (złącze R-SMA  w wersji sprzętowej B)
  • 3 x 3dBi Detachable Omni Directional Antenna
Zabezpieczenia:
  • 64/128bit WEP
  • WPA/WPA2
  • 64/128bit WEP
  • WPA/WPA2
Wymiary:
  • 193 x 117 x 31 mm
  • 200 x 140 x 28 mm

 

 Podsumowanie.

      Jakie urządzenie po tym teście polecę dla potencjalnemu nabywcy? Prawdę mówiąc oba spisują się bardzo dobrze, jednak TP-Link oferuje trochę więcej niż konkurent. Do dyspozycji mamy tutaj Gigabitowe porty LAN, złącze USB. Model ten spisuje się także nieznacznie lepiej jeżeli pod uwagę weźmiemy zasięg i prędkość transmisji danych przez WiFi. Jeżeli posiadamy w domu konsolę Sony tym bardziej powinniście zdecydować się właśnie na TP-Linka. Z czystym sumieniem mogę zarekomendować właśnie ten model. D-Link stanowi pewną alternatywę, i jeżeli chcecie zaoszczędzić trochę pieniędzy  to również możecie śmiało kupować.

 

D-Link DIR-615Ocena:
Prędkość transmisji:dobra
Zasięg i stabilność:
dobry(a)
Funkcjonalność:
dobra
Cena/jakość:
dobra
Ogólna ocena:
Średnia cena w internecie : 165,00 zł
Strona producenta : klik

 

TP-Link TL-WR1043NDOcena:
Prędkość transmisji:bardzo dobra
Zasięg i stabilność:
dobry(a)
Funkcjonalność:
bardzo dobra
Cena/jakość:
bardzo dobra
Ogólna ocena:
Średnia cena w internecie : 190,00 zł
Strona producenta : klik

     Redakcji Benchmark.pl dziękuję za dostarczenie routera TP-Link na potrzeby testu.

Komentarze

26
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Lukaszbass
    0
    ja mam swojego netgear-a od prawie 2 lat i nie narzekam;] mialem tp-linka kiedys tez jakos chodzil ...
    • avatar
      Konto usunięte
      0
      Ciekawy artykuł, przemyślane testy i dobre wykresy. Trzeba przyznać, że autor włożył w niego wiele pracy. Podobają mi się realne testy zasięgu i prędkości przesyłu danych. Tp-linka też kiedyś miałem i wieszał się bardzo często, więc widać że ten przypadek w teście też może się powtarzać na co dzień. Proponuję odpalić torrenty na kilkanaście godzin i jednocześnie korzystać z neta na innym komputerze-to jest dobry test, bo przy dużej ilości połączeń może się wieszać. Ja od kiedy zmieniłem tp-linka na nowego netgeara wnr2000 to mam święty spokój. Router chodzi już od kilku miesięcy bez resetu, wzór stabilności. Szkoda, że w teście autor miał do dyspozycji tylko 2 modele, bo chętnie przeczytałbym porównanie jeszcze z netgearem i linksysem w tym przedziale cenowym.
      • avatar
        0
        Ja mam niższy model bez USB i 1Gbps switch'a, ale nie zwiesił mi się jeszcze ani razu ;)

        Recka OK, +.
        • avatar
          0
          Moje uwagi:
          - wykresy niepotrzebnie do powiększania (ma się na nie patrzeć i widzieć co tam jest napisane)
          - w czym mierzysz prędkość przesyłu danych - w ziarenkach piasku? Musi być jednostka.
          - jednostki piszemy oddzielnie


          Jeszcze takie pytanie - ruter D-Linka ma tylko 2 anteny, więc chyba ma nie pełne 802.11n?
          • avatar
            rexar
            0
            Fatyczne na wykresach nie ma jednostek, zauważyłem to dopiero po wgraniu obrazków, dlatego też wyraźnie w tekście zaznaczyłem, jakie wartości prezentują wykresy – MB/s.

            Co do anten. Standard 802.11n korzysta z technologii MIMO (Multiple Input Multiple Output), co polega właśnie na wykorzystaniu wielu anten – niekoniecznie trzech.
            Cytat z oficjalnej strony Wi-Fi Aliance traktujący o tej technologii:
            „ (...) This multiplies the performance of the Wi-Fi signal, and is reflected in the two, three, or even more antennas found on some Wi-Fi CERTIFIED n access points or routers.”
            • avatar
              Kisielek
              0
              Sam mam TP-Link 543g i uważam go za świetny do normalnych domowych zastosowań - tym bardziej, że standard 'g' nadal króluje a w tym modelu producent daje domyślnie antenę 5dbi.
              Ogólnie polecam routery TP-Link a odradzam karty ich sieciowe tak USB jak i PCI (szczególnie 551g) - co jakiś czas gubią zasięg i siłę sygnału na słabszym sprzęcie - najczęściej podczas 100% użycia procesora co przy graniu w gry online mija się z celem ich wykorzystania czy jakiegokolwiek wykorzystania. A to na najnowszych sterownikach i masie prób i błędów.
              • avatar
                cooger
                0
                Jaka karta ethernet była w stacjonarce?
                • avatar
                  Konto usunięte
                  0
                  ktoś poleciłby jakąś kartę sieciową WiFi do stacjonarnego kompa? nie chce mni się ciągać kabli po mieszkaniu...
                  • avatar
                    Konto usunięte
                    0
                    Mam tego TP-Linka dwa miesiące. Na oryginalnym firmware jest to po prostu zwykły router ale po wgraniu OpenWRT robi się z niego mały komputerek.
                    Udostepnianie plików, drukarek, ściąganie torrentów, odtwarzanie radia internetowego (karta muzyczna USB), mini serwerek www, ftp i co tam jeszcze można zapragnąć. Jak na sprzęt za 180zł to jest rewelacja.
                    • avatar
                      koziro
                      0
                      Kilka małych błędów, ale zostały one zrekompensowane dużą ilością testów i zdjęć ;)
                      Plus za recenzję.
                      • avatar
                        wolfikx
                        0
                        Sam od kilku miesięcy mam TP-Linka i sprawuje się świetnie. Niestety współpraca z zewnętrznym dyskiem jako udostępniony zasób sieciowy już nie wypadła tak różowo. Pomimo, że dysk miał zewnętrzny zasilacz co jakiś czas był odłączany od routera. Ponowny restart urządzenia pomagał.
                        Po wymianie dysku na duży usb-stick wszystko jest ok.
                        • avatar
                          CziKilla
                          0
                          Czym zrobione sa wykresy sily sygnalu? Co to za soft?
                          • avatar
                            Bartek Żak
                            0
                            "Po przebrnięciu przez poprzednie etapy i dojściu tutaj osoba mająca pierwszy raz kontakt z tego rodzaju sprzętem sięga po instrukcję obsługi."

                            Następnie dzwoni do kogoś, np. mnie, i mówi: "kupiłem router i nie umiem podłączyć/nie działa". Ale jak ma działać, skoro jedna końcówka kabla Ethernet jest wpięta w router, a druga w powietrze? ;)
                            • avatar
                              Konto usunięte
                              0
                              Posiadam ROUTER DIR-615.I muszę napisać ze autor tego artykułu miał chyba zwidy,albo uszkodzony router.Od kiedy to brak szyfrowania zwieksza predkosc przesylu danych.U mnie jest dokładnie odwrotnie.Kiedy ustawię na WPA2/AES to niestety ale ten routerek przysiada i prędkosci sa o wiele mniejsze.Poza tym wspaniale sie spisuję.Raz skonfigurowany i mozna o nim zapomnieć.
                              • avatar
                                Konto usunięte
                                0
                                Stabilność i niezawodność urządzenia to kluczowa sprawa i coś czego nie da się stwierdzić po dniu - kilku dniach użytkowania i coś czemu nie poświęca się jednego zdania w tego typu recenzji.
                                • avatar
                                  Kluska_Hunter
                                  0
                                  niezła recka +
                                  • avatar
                                    maciek1o3s
                                    0
                                    Bardzo dobra i wyczerpująca recka - może być przykładem dla innych.
                                    • avatar
                                      XeonX
                                      0
                                      mam tego tp linka i jest bardzo dobry, ani razu nie siadło połączenie , często używam go na "lanparty" i spisuje się świetnie ! niema lepszego za tą cene :)
                                      • avatar
                                        Kluska_Hunter
                                        0
                                        również mam TP-Link TL-WR1043ND
                                        autor narzeka na częste restarty po zmianach, ja restartuję jak ustawię wszystko wystarcza jeden restart,

                                        sprzęt działa bardzo dobrze,

                                        dziś sprawdzę jak ma się zapis i odczyt ale na dysku StoreJet TS500GSJ25M za pomocą Otto Disk Benchmark