Konsole do gier

Kafelki, kafelki widzę

przeczytasz w 3 min.

Zaraz po uruchomieniu konsoli i zalogowaniu się do systemu naszym oczom ukaże się interfejs Xbox One (dashboard) - centrum dowodzenia wszystkimi, dostępnymi na pokładzie funkcjami i możliwościami. Strzelam, iż każdy użytkownik Windowsa 8 z powodzeniem rozpozna charakterystyczny, kafelkowy układ tego menu, które to na „dzień dobry” warto jednak nieco przeorganizować. Nawet jeśli macie za sobą wiele lat grania na „trzysta szcześćdziesiątce” i obcowania z jej „dashboardem”, pierwsze spotkanie z wersją w stylu Xbox One może okazać się nieco dezorientujące.

Rzut okiem na lewy, górny róg pozwala ustalić, iż przeskakując pomiędzy wspomnianymi kafelkami obracamy się tu w 3 strefach – Przypięć, Startu i w Sklepie. Pierwsza sekcja to niezwykle przydatna funkcja, pozwalająca nam na podpięcie dowolnej, wybranej przez nas gry i aplikacji zaraz obok największego z okien sekcji Start, otoczonego dodatkowo takimi ikonami jak „TV”, enigmatyczne „DVR z gry” i „Wstaw”, ale też oczywistymi „Ustawieniami” oraz kafelkiem podpisanym jako „Gry i aplikacje”.

Osobiście, sekcja Przypięć bardzo przypadła mi do gustu. Rozmieszczeniew niej wszystkich posiadanych gier i programów uznałem za cel pierwszorzędny. By to zrobić, należy udać się do wymienionych wyżej „Gier i Aplikacji” w Starcie, i z tej pozycji, za pomocą przycisku „Menu” na kontrolerze (to ten z trzema równoległymi kreskami, ulokowany po prawej) otworzyć okno dostępnych funkcji i wybrać pierwsząz nich – „Przypnij do Startu”.

Xbox One SmartGlass

Nowy Xbox One SmartGlass to rozwinięta wersja poprzedniej odsłony tej aplikacji mobilnej dedykowanej 360-tce. Potrafi ona być dodatkowym ekranem konsoli, centrum zarządzania opcjami czy pilotem zdalnego sterowania. Dzięki niej dużo łatwiej też przesyłać wiadomości znajomym, nagrywać i przeglądać zapisy własnych rozgrywek, a nawet ustawiać co ma zostać przypięte do Startu. Bo pod względem użyteczności – apka pierwsza klasa.

Kapitalny kontroler

Pad Xbox 360 to zdecydowany zwycięzca w konkursie na najlepszy kontroler minionej generacji. Jak powszechnie wiadomo, perfekcję udoskonalić jest już niezmiernie trudno – z tym większym zaciekawieniem oczy wszystkich skierowanebyły na Microsoft prezentujący następcę tej „kontrolerowej” doskonałości. I chociaż ciężko było to sobie wyobrazić, uzbrojony w dwie gałki analogowe kawałek plastiku dołączany do Xbox One udowadnia, że jednak można jeszcze lepiej. Po pierwsze, cała konstrukcja jest tu o wiele smuklejsza, a zaostrzone tu i ówdzie kształty dodają całości przyjemnego pazura – w kontraście do obłej i zaskakująco nieatrakcyjnej już formy poprzedniczki. Po drugie, analogi pada Xbox One zostały pokryte specjalną, chropowatą powierzchnią, zapobiegającą ześlizgiwaniu się naszych spoconych paluchów, a w triggerach kontrolera znajdziemy generujące wibracje o różnym natężeniu silniczki. Efekt ten na chwilę obecną najlepiej sprawdzić z wykorzystaniem którejś z dostępnych gier wyścigowych – drżenie „gazu” po wypadnięciu z trasy bądź wjechaniu na „tarkę” zdecydowanie zwiększa wrażenie immersji podczas rozgrywki. Po trzecie, usprawniony został też sam krzyżak, przez co jedyny zarzut jaki mogę w tym miejscu postawić, to nieco bardziej zabudowane i głębiej osadzone względem poprzednika bumpery. Do ich nowej pozycji trzeba się tu nieco przyzwyczaić, podobnie jak i do zastępujących „Start” i „Select” przycisków „View” i „Menu”. Kieszeń na baterie również wymaga lekkiej modyfikacji, bo choć jest o wiele zgrabniejsza od poprzedniczki, znajdujące się w jej komorze paluszki przy większych wstrząsach gubią kontakt z padem.

A skoro zahaczyliśmy już o „Gry i aplikacje”, warto przeskoczyć z nich o jedno piętro wyżej i zająć się „Wstawianiem”. Druga z unikatowych funkcji Xbox One, ulokowana w startowym menu, pozwala nam na podzielenie ekranu gry i umieszczenie na nim takiej „apki”, na jaką mamy obecnie ochotę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by podczas rozgrywki na ekran dorzucić jeszcze jakiś filmik z YouTube, zapuścić sobie ulubiony utwór, porozmawiać ze znajomym, wykorzystując dołączoną wersję Skype’abądź, co jest chyba największymbajerem dla łapaczy osiągnięć, uruchomić aktywny podgląd listy zadań do wykonania (funkcja Achievement Snap) wzbogaconą o opcję wyszukiwania podpowiedzi i strategii. Wystarczy odpalić„Wstaw” z ekranu Startowego, wybierapożądany przez nas program, z pomocą przycisku Xbox Guide wycofać się powrotem do menu głównego konsoli i voilà– mamy na ekranie to comieć chcieliśmy.

Początkowo bardzo łatwo w tym miejscu przeoczyć, iż największy z „kafli” menu Start podzielił się teraz na dwie sekcje – główną, z uruchomioną grą, oraz znajdujący się po prawej pasek, zawierający wybraną przez nas aplikację. W celu cieszenia się zarówno jednym jak i drugim (a nie np. ciągłym przechodzeniem do ekranu z wybranym programem, co zdarzało mi się naprawdę często), wykorzystując analog bądź Kinecta i komendy głosowe wracamy do gry. I tyle w temacie – możemy już rozwijać podzielność naszej uwagi przy pomocy właściwej rozgrywki i działającej „na boku” aplikacji.

Kinect 2.0

Na Xboxie 360 stawiał pierwsze kroki, za sprawą One ewoluuje do miana jednej z głównych zalet konsoli. Chociaż początkowo Kinecta 2.0 uznawałem za zbędny dodatek, manewrowanie padem po, na pierwszy rzut oka chaotycznych kaflach składających się na menu sprzętu uświadomiło mi, że jednak jest inaczej. Możliwość dotarcia tam gdzie chcę przy pomocy prostej komendy to koniec końców bardzo miła opcja, nawet jeśli na chwilę obecną język polski jest jeszcze dla Xboksa One czarną magią. Na szczęście wiadomo już, że prace nad tym elementem cały czas trwają i ten stan rzeczy wkrótce się zmieni.Co zmieniać zaś wcale się nie musi, to umiejętność rozpoznawania poszczególnych użytkowników Xboxa przez Kinect, kiedy ci znajdują się w pomieszczeniu. Przelogowanie może więc odbyć się teraz przy pomocy zwykłego „otwarcia paszczy” któregoś zużytkowników– system powiąże głos z Gamertagiem jego właściciela. Dodatkowo, kamera nagrywa wreszcie w Full HD (nie zaś w 480p, jak wcześniej), pozwala ustawić się bliżej i lepiej wyłapuje nasze wygibasy – chociaż nie w przypadku operowania menu konsoli za pomocą gestów, bo i taka opcja jest tu dostępna. Warto dodać, iż „oko” Xbox One wyłapuje również pozycję pada. Odłożenie kontrolera na kanapę powoduje zmniejszenie poboru energii z załadowanych w niego baterii. Zacny bajer!