• benchmark.pl
  • Gry
  • A jeśli Microsoft nie chce, byśmy kupowali nowego Xboxa?
A jeśli Microsoft nie chce, byśmy kupowali nowego Xboxa? Gry

A jeśli Microsoft nie chce, byśmy kupowali nowego Xboxa?

z dnia 2019-12-31
Artur Cnotalski | Redaktor serwisu benchmark.pl
21 komentarzy Dyskutuj z nami

Nowa generacja konsol wzbudza sporo zainteresowania. Ludzie oburzają się o dziwny wygląd PlayStation 5, narzekają, że nowy Xbox to po prostu „Xbox”, a szef Nvidii podkreśla, że RTX 2080 zrobi lepszą robotę. Istnieją też przesłanki, że Microsoft nie chce sprzedawać następnego X’a.

Windows 10 stał się w 2019 najpopularniejszym systemem operacyjnym na rynku. Nie da się ukryć, że Microsoft mocno starał się doprowadzić do tej sytuacji, oferując wszystkim, włącznie z piratami, możliwość darmowego upgrade’u z „siódemki” i „ósemki” do swojego – flagowego obecnie – systemu. Chociaż oficjalnie akcja promocyjna trwała rok, bo gigant z Redmond nie chciał narażać się sklepom sprzedającym Windows 10, właściciele starszych OSów wciąż mogą skorzystać z opcji gratisowej aktualizacji, nawet, jeśli nie mówi się o tym głośno.

Powód tego stanu rzeczy jest prosty: Microsoft doszedł do punktu, w którym nie chce zarabiać na systemie operacyjnym. Wiemy, że Windows od dłuższego czasu nie jest głównym źródłem przychodów koncernu. W zamian za zmniejszenie presji na sprzedaż „dziesiątki” firma doprowadziła do sytuacji, gdzie znaczna część użytkowników korzysta z tego samego, ujednoliconego systemu, a to ułatwia łatanie błędów i wypuszczanie przyzwoicie działających produktów pod Windowsa. 

Microsoft Store, choć nie najpiękniejszy, stał się bardzo atrakcyjny po tym, jak uruchomiono Xbox Game Pass Ultimate na PC, przy okazji udostępniając też największe hity, takie jak Gears 5 czy remaster Halo Reach (z pakietu Halo: The Master Chief Collection), pecetowcom bez opóźnień i utrudnień.

Nowy Xbox będzie za drogi dla szeregowego klienta?

Jedną z obaw, jakie przebijają się wśród plotek na temat najnowszej konsoli od Microsoftu jest fakt, że będzie ona bardzo droga. Podczas gdy Sony aktywnie dementuje plotki na temat wysokiej ceny PlayStation 5 (wielu obserwatorów obawia się, że podbite przez handlową wojnę USA-Chiny koszty sprzętu odbiją się na cenach next genów), Microsoft zdaje się dużo mniej przejmować takimi spekulacjami. 

Wedle dotychczasowych informacji Xbox Series X (lub, jak dowiedzieliśmy się niedawno – po prostu Xbox) będzie najpotężniejszą konsolą na rynku… ale także najdroższą. A to dlatego, że „flaki” nowej konsoli mają być imponujące. Muszą, by dać nam oczekiwane przez wielu 4K, 8K, szybkie odpalanie i mnóstwo innych fajerwerków.

Mocne procesory, procki graficzne i dyski SSD swoje kosztują, a o ile historia pokazuje, że producenci konsol są gotowi sprzedawać swój sprzęt poniżej kosztów produkcji (Sony zrobiło tak przy PlayStation 4, licząc, że przychód z gier i subskrypcji zaneguje stratę) o tyle obniżki tego typu nie mogą być nieskończenie duże. Xbox One sprzedawany był początkowo za 500 dolarów , więc spekulacje, że nowy Xbox kosztować będzie 600 nie są nawet przesadnie abstrakcyjne.

Nowy Xbox - czy to ostatnia generacja?

Microsoft może przymierzać się do czegoś zgoła innego – stworzenia sytuacji, gdzie wszyscy mogą grać w nowe gry, niezależnie od tego, jaki hardware od giganta z Redmond posiadają.

Microsoft nie chce Twoich pieniędzy?

Rzecz w tym, że Microsoft znajduje się w pozycji, gdzie niekoniecznie musi chcieć wcisnąć nowego Xboxa do każdego domu. Wydane w tym roku wersje All Digital Xboxa One i wszystko, co wiemy na temat streamingowego projektu xCloud, o którym Phil Spencer przebąkuje co pewien czas, skąpiąc nam detali, sugerują, że zamiast tworzyć pełnoprawną nową generację, Microsoft może przymierzać się do czegoś zgoła innego – stworzenia sytuacji, gdzie wszyscy mogą grać w nowe gry, niezależnie od tego, jaki hardware od giganta z Redmond posiadają.

Wszyscy powtarzają, że streaming gier jest przyszłością, spodziewając się ewolucji rynku w sposób zbliżony do filmów i muzyki – w kierunku platform z gatunku Netflixa czy Spotify. Google chciało jako pierwsze (przynajmniej od pewnego czasu – wszystkie dotychczasowe próby streamingu gier, takie jak OnLive czy Gaikai zostały już zapomniane) ukroić sobie kawałek tego ciasta, jednak wedle wszelkich wskazań, Google Stadia nie jest rewolucją, jaką nam obiecywano

Nie dostajemy tu ani natywnego 4K (bo większość gier jest upscale’owanych), ani nawet możliwości grania na jakimkolwiek sprzęcie chcemy, bo większość telewizorów i urządzeń mobilnych nie współgra obecnie ze Stadią. Nie mówiąc już o lagach, wymogach szybkiego łącza i blokadzie regionalnej, która sprawia, że cały projekt może wylądować na cmentarzu Google zanim w ogóle trafi do Polski.

Sytuacja z Microsoftem jest jednak zgoła inna. Jako jeden z największych dostawców rozwiązań serwerowych, koncern nie musi przesadnie bać się o infrastrukturę czy testować szybkości połączeń – Azure jest już na miejscu i nieustannie się rozwija. Także stacje odbiorcze w postaci Xbox One są już w wielu domach, czekając tylko na nową usługę, będąc tak bliskie środowisku Windowsa, jak się tylko da. 

Dodatkowo, moc obliczeniowa samych „starych” konsol jest na tyle przyzwoita, że w odróżnieniu od Stadii, część kalkulacji ze streamowanych tytułów można by wykonywać po stronie odbiorcy, a nie odległych serwerach, znacząco redukując jakikolwiek lag.
W tym miejscu wchodzi właśnie projekt xCloud – rozwiązanie streamingowe, które już teraz ma pozwalać graczom na zabawę w Gears 5, Devil May Cry 5 czy Tekkena 7 na komórkach, przez Wi-Fi. Rozwiązanie, które wedle pierwszych doniesień, działa całkiem dobrze i to na praktycznie wszystkich telefonach i tabletach z Androidem.

Chociaż całość jest obecnie w formie testów i nie jest jeszcze dostępna dla szerokiej publiki, powodzenie tej wersji xCloud może łatwo przełożyć się na nieogłoszone jeszcze rozwiązanie dla konsol. A to z kolei mogłoby pozwolić nam grać w 4K czy 8K nie tylko na nowym Xboxie, ale też na współczesnych „jedynkach”.

Project xCloud - przyszłość gamingu?

Koniec generacji dla Microsoftu?

W wypadku, gdyby spekulacje na temat planów Microsoftu się potwierdziły, lądujemy w ciekawej sytuacji, gdzie Xboxy przestają, efektywnie, być podzielone na generacje. Stare konsole nie stają się tak bezwartościowe, jak 360-tki, jeśli chcemy grać w świeże tytuły, a Series X może być sprzedawany po wysokiej cenie, jako trochę bardziej ekskluzywne urządzenie. 

Obawy w tym scenariuszu wzbudza zobligowanie wręcz znacznej części użytkowników do dystrybucji cyfrowej, jednak oferta Xbox Game Pass jest tak atrakcyjna, że znaczna część obecnych fanów konsoli „zielonych” i tak z niej korzysta. Scenariusz ten oznaczałby miażdżące wręcz zwycięstwo Microsoftu w nowej generacji, bo w pierwsze „ekskluzywne” tytuły zagrałoby pierwszego dnia kilka milionów graczy więcej, niż na PS5, i to bez konieczności zakupu konsoli. 

Stawia to Sony w ciekawej pozycji. Przed premierą PlayStation 4 koncern miał olbrzymie problemy finansowe, z których konsola obecnej generacji bardzo zgrabnie go wyciągnęła. Olbrzymia ilość PlayStation 4 dostępnych dziś na rynku stanie się jednak już za rok poprzednią generacją, bo Japończycy nie mają, wedle wszelkich wskazań odpowiedzi na streaming kalibru xCloud. 

Doniesienia z tego roku wskazują zaś, że w pewnych obszarach Sony polega właśnie na Microsofcie, z którym nawiązało w tym roku współpracę w zakresie pracy w chmurze i rozwiązań SI dla gamingu. Kluczem do sukcesu PlayStation 5 może być więc cena. Jednak czy wystarczy ona, by wygrać wojnę sprzętową, w której Microsoft zdaje się trzymać wszystkie karty?

PlayStation vs Xbox

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

21
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    "Windows 10 stał się w 2019 najpopularniejszym systemem operacyjnym na rynku" - lubię gdy artykuł zaczyna się do dobrego humoru :)
    Zaloguj się
  • avatar
    Uwaga na spamerów z www.bit.ly/SzukamDziewczyny. Próbują przesłać trojana i wykradać dane.
  • avatar
    "Windows 10 stał się w 2019 najpopularniejszym systemem operacyjnym na rynku" - a automatu przeczytałem 'najgorszym'. Może Microsftt chce powtórzyć ruch AMD z Ryzenami - przysiąść w ciszy, uśpić przeciwnika i opracować taką bombę, że Sony się ciżemkami nakryje. Jedno jest pewne, dla nas i tak będzie drożej.
    Zaloguj się
  • avatar
    MS chce sprzedać usługi i gry. Nie interesuje ich na jakim sprzęcie będzie to chodzić. I to jest prawidłowe podejście do tematu. Sony jest jak NV, tworzy dla siebie i się zamyka w sobie rezygnując z milionów klientów. Bo jakby zrobili własną platformę na PC to by dużo zyskali bo jaka to różnica na czym grasz. Ważne że kupiłeś grę/usługę i kasa wpłynęła na konto Sony.
    Zaloguj się
  • avatar
    Microsoft sam nie wie czego chce. Równie dobrze za kilka lat mogą wprowadzić streaming i olać konsole. Nawet bym się nie zdziwił jak oni myślą do tej pory że każdy ma super szybki internet 1Gb/s lub więcej. Każdemu win 10 może w dowolnej chwili chcieć się zaktualizować i zabrać przez jakiś czas dosłownie cały internet na kilka-kilkanaście minut jeśli ma się wolne łącze.
  • avatar
    Streaming? Jaki streaming. Mowicie o usłudze która zadowoli najwyżej siedmiolatki grajace w platformówki bo lag bedzie ZAWSZE a nie znam zadnego normalnego gracza który z wlasnej woli będzie grał z lagiem. I to czesto podwójnym bo bo wyobraźcie sobie taki scenariusz : grasz online w BF masz "niewielki lag bo grasz na streamie ale tam gdzieś jakaś maszyna to przerabia i musi być połączona z serwerami gry gdzie jak wiadomo też jest lag ( wiekszy mbiejszy ale zawsze lag). Jak dla mnie nie do przyjęcia i nie do przeskoczenia nawet dla Microsoftu.
  • avatar
    Strona dla przegrywów internetowych na www.bit.ly/SzukamDziewczyny
  • avatar
    Strona dla przegrywów internetowych na www.bit.ly/SzukamDziewczyny
  • avatar
    Odwieczny problem - Czy konsole są lepsze od PC i czy cena konsoli jest wyższa niż koszty jej wyprodukowania czy niższa...
    Od lat wiadomo - PC jest zawsze lepszy od konsoli a cena konsoli to dwa razy większa suma niż koszt jej wyprodukowania. Producent konsoli musi zarobić swoje i tyle.
    Zaloguj się
    -5
  • avatar
    Od kiedy PS4 był tańszy niż jego koszt produkcji ? Same podzespoły w dowolnym sklepie komputerowym były dużo tańsze niż cała konsola. Ba w tej cenie mogłeś kupić podobnej klasy PC wraz z systemem i dyskiem SSD 256GB, więc już wtedy była konsolą starą :/
    Z resztą Xbox tak samo, ale tutaj przynajmniej nikt od MS nie płakał że konsola jest droższa niż sprzedają.
    Zaloguj się
    -11
  • avatar
    Bzdura. Microsoft już dawno przestał zarabiać na sprzedaży konsol. To bardziej jak u dealera "pierwsza działka gratis" (prawie) po to zeby regularnie opłacać usługi i kupować gry w cyfrowych wersjach. Kazda kolejna konsol wywoły wała takie bzdurne kalkulacje a fakty byly takie że konsola drozała w stosunku do poprzednie albo nieznacznie albo wcale. Wyssane z palca teorie oderwane od znanych faktów i wskazujące na totalny brak znajomości tematu.