19 stycznia 2038 roku coś się stanie. Nikt nie wie co, ale komputery i inne urządzenia elektroniczne mogą tego dnia zwariować. Zakończy się bowiem tzw. era Uniksa. Wszystko to może brzmieć nieco dziwnie, ale postaramy się to wyjaśnić.
Otóż w 1969 roku zaprojektowany został system Unix, który wykorzystuje 32-bitowy sposób zapisu daty. Wszystkie urządzenia pracującego pod jego kontrolą (a są to między innymi komputery z systemami Linux oraz OS X) liczą czas od początku „ery Uniksa”, czyli 1 stycznia 1970 roku. 32 bity to dość ograniczony format, który pozwala na zapis maksymalnie 2 147 483 647 sekund. Upłyną one dokładnie 19 stycznia 2038 roku – najprościej mówiąc: zabraknie miejsca na kolejny zapis, a licznik wskaże najprawdopodobniej wartość ujemną. Na ekranach pojawić ma się wówczas data 13 grudnia 1901 roku.
Nikt tak naprawdę nie wie, jak zareagują na to komputery oraz inne urządzenia. To dość poważny problem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że poza naszymi pecetami z rozwiązań opartych na Uniksie korzystają między innymi elektrownie atomowe oraz linie lotnicze, a nawet urządzenia medyczne (np. rozruszniki serca) i bankomaty. Jak mówi Paweł Jakub Dawidek, dyrektor ds. technicznych i oprogramowania w WHEEL Systems – „Ponieważ zachowanie będzie niezdefiniowane a systemy te używane są do kontroli wielu krytycznych aspektów naszego życia, problemu nie można bagatelizować ani odkładać na później”.
Warto w tym miejscu przypomnieć o „pluskwie milenijnej”. Na przełomie lat 1999 i 2000 wiele osób obawiało się tego, w jaki sposób na rozpoczęcie nowego tysiąclecia zareagują komputery i inne urządzenia elektronicznie. Wówczas wszystko skończyło się dobrze, jednak sytuacja, która nastąpić ma za niecałe 24 lata może wiązać się ze znacznie gorszymi skutkami.
Jednym z rozwiązań zapobiegawczych jest przejście na 64-bitowy zapis liczenia czasu. Wydłużyłoby to okres bezproblemowego działania systemów uniksowych o… 292 mld lat. To jednak nie takie proste, jako że nikt tak naprawdę nie wie ile urządzeń z takich rozwiązań korzysta. Jak mówi więc Paweł Jakub Dawidek – „Dlatego firmy muszą przeprowadzić audyt systemów operacyjnych, który może okazać się skomplikowany, bardzo czasochłonny (w przypadku braku dostępu do kodu źródłowego należy przepisać cały kod od zera), a do tego kosztowny. Choćby z tego powodu czasu na uniknięcie globalnej awarii systemów w 2038 r. pozostało naprawdę mało”.
Źródło: WHEEL Systems