Avatar użytkownika

data dołączenia:

Moje komentarze (4)

    • Avatar użytkownika zxcvbnm75
      zxcvbnm75
      @rude_wredne
      No ma braki i momentami się ciągnie. Jak każdy serial/film chyba. Ale zapytam, widziałeś polskiego Wiedźmina :)?
      Jedynym chyba plusem wg mnie polskiej wersji vs Netflixowej, jest postać Yennefer. Bardziej odpowiada moim wyobrażeniom tejże postaci:)
      • Avatar użytkownika zxcvbnm75
        zxcvbnm75
        Jestem zaskoczony, pozytywnie.
        Ogólny przegląd typów słuchawek i ich właściwości. Żadnego te są najlepsze, a tamte mniej. Polecam te czy te. Czy też narzucanie subiektywnego bądź co bądź, mimo pewnej standaryzacji określeń, słownego opisu barwy i grania oraz samych słuchawek. Wszystko zależy od konkretnego osobnika, jego/jej wrażliwości, oczekiwań, osłuchania, sytuacji, świadomości, a czasem nawet i dnia.
        Pozwolę sobie dodać swoje spostrzeżenia:
        Nie dajmy się zwariować. Nie chodzi o to by kupić sprzęt za nie wiadomo jakie pieniądze, ani żeby słuchać tylko plików w najwyższej możliwej jakości.
        Sztuką jest znalezienie kombinacji, która będzie odpowiadała danej osobie. Takie, a takie brzmienie, w takiej, a takiej sytuacji. Bo np. słuchając muzyki i kręcąc się po domu czy mieście, albo zmywając naczynia czy też mając małe dzieci w domu, po prostu nie będziesz w stanie wyłapać większości smaczków i detali. I żadne sprzęty za ciężkie pieniądze, nawet ANC, ani najwyższej jakości nagrania, na niewiele się w tym momencie zdadzą. Różnicę usłyszysz, albo i nie, dopiero wtedy, gdy będą naprawdę dobre warunki do odsłuchu, a ty, gotowy na słuchanie. Problem i wieczne poszukiwania zaczynają się im bardziej się osłuchujemy i testujemy nowe;). W zasadzie wtedy do nas dociera, że znalezienie swojego "wymarzonego brzmienia" jest w zasadzie niemożliwe. Zawsze będzie coś, co chciałoby się zmienić, sprawdzić... Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
        Z drugiej jednak strony, ucho relatywnie szybko się przyzwyczaja do danego brzmienia i nie koniecznie zależy nam już na poszukiwaniach. Taki trochę paradoks.
        Przewodowe vs. bezprzewodowe - długo się broniłem przed brakiem kabla. Jednak gdy pewnego pięknego dnia znów sobie zdjąłem słuchawki zaczepiając kablem, a przez przypadek wpadły mi w ręce bezprzewodowe Jabry, to się zakochałem. Nie tyle w brzmieniu i w jakości wykonania czy ich możliwościach, co w nieskrępowanej swobodzie używania.
        I znów - osłuchany powie, że słyszy oooogromną różnicę między kablem, a Bluetoothem. Nie dyskutuję z tym. Ale nie podoba mi się jak ktoś przy tym twierdzi, że TYLKO kabel. Albo odwrotnie. TYLKO te słuchawki, a cała reszta to w ogóle nie powinna być nazywana słuchawkami. I nie dopuszcza sytuacji, ze czyjeś oczekiwania i wymagania są po prostu inne.
        Słuchawki dokanałowe długo były moim osobistym wyborem. Jednak w pewnym momencie zaczęły mi podrażniać uszy wewnątrz. Niby ok jak słucham, ale jednak trochę swędział
        • Avatar użytkownika zxcvbnm75
          zxcvbnm75
          Był sobie kiedyś android 9, a potem przyszedł android 10. Główną rzeczą jaką poprawił z mojego punktu widzenia jest brak możliwości wysyłania plików po nfc do urządzenia innego producenta. Ja mam xiaomi, żona huawei. Wymiana kilkunastu zdjęć czy krótkiego filmiku zajmowała dwie chwile po zetknięciu telefonów. Teraz się bawimy po bluetooth no bo różne marki... Nowe, lepsze, bezpieczniejsze dla Ciebie... I niech mi nikt wmawia, że instalowanie dodatkowego softu, czy używanie serwisów chmurowych jest w takiej sytuacji lepsze. To obejście problemu, który nie istniał do tej pory.
          Generalnie zastanawia mnie ten owczy pęd do nowszych wersji oprogramowania, które z rzadka dają prawdziwy postęp czy nową funkcjonalność. Zazwyczaj to:
          1. zmiany interfejsu: czyli poszukaj gdzie schowaliśmy teraz pewne opcje
          2. dodaliśmy 5 nowych super skórek allways on display (czy innego gadżetu) pozostawiając go tak samo bezużytecznym.
          3. usuwanie istniejącej funkcjonalności i dodawanie ton bezużytecznych ficzerów, które tylko obciążają system albo robią z czegoś kombajn. Jednak obsługi pod kciuk ci nie dodamy.
          4. Usprawnienia - nawet nie wiadomo co usprawniono bo changelog'a wydawca nie udostępnił
          • Avatar użytkownika zxcvbnm75
            zxcvbnm75
            eee, czekajcie. Przecież plik, w którym Outlook trzyma sobie ściągnięte mejle, ze wszystkich skrzynek podpiętych do konta, (opcja domyślna) ma rozszerzenie: .ost. Dokładniej rzecz biorąc siedzi sobie ów w: C:\Users\NazwaUsera\AppData\Local\Microsoft\Outlook.
            Plik .pst to standardowy plik archiwum Outlooka, a nie jakiś plik pocztowy... Plik .pst tworzy się w momencie archiwizowania mejli dopiero. Czy to automatycznie czy też manualnie. Można ich mieć podpiętych wiele, choć zdecydowanie nie polecam tego, szczególnie mając owe pst-eki na jakimś dysku sieciowym. A już nie daj boże rozrośnięte powyżej kilku GB choć oczywiście teoretycznie obsługiwane są znacznie większe.
            No chyba, że Office 365 zrobił tu rewolucję - niebawem będę miał możliwość przekonać się osobiście co zmieniło się w tej kwestii.
            Outlooka mam (nie)przyjemność używać od dobrych 10 lat i z wersji na wersję jest coraz słabiej. Znaczy się klasycznie w naszych czasach: moloch, kombajn, przerost formy nad treścią i zanik funkcjonalności lub jej ograniczenia i upierdliwość. Np. ten "nowy lepszy design" i defaultowe ustawienia mejli przeczytanych i nieprzeczytanych. Dżizas, czy ktoś to specjalnie zrobił żeby było je trudniej rozróżniać? Albo niezrozumiałe dla mnie: że Outlook sam sobie sortuje kolejność folderów w skrzynkach, i tak np: Inbox jest gdzieś na dole, a taki Junk czy Outbox na górze. Po ustawieniu i ponownym uruchomieniu Outlooka, tenże znów sortuje foldery jak mu się podoba.
            Problemy z "szukajką" - klasyka. Mnie osobiście doprowadza do pasji defaultowe przeszukiwanie wszystkich skrzynek i zmiana widoku kolumn i reading pane.
            Rebuild Indexu (+ często rebuild profilu, a więc stworzenie na nowo pliku .ost ;)) zazwyczaj pomagają w sytuacjach gdy wyszukiwanie mocno zawodzi albo nie działa wogóle. W zależności od rozmiaru(ów) plików do re-indeksacji może to potrwać i kilkadziesiąt godzin :D.
            Dodam do tego jeszcze zdarzające się problemy z powtarzającymi się przypomnieniami z kalendarza. Zdarzyło mi się kilkukrotnie nie wbić na jakieś spotkanie bo przypominacz najnormalniej nie zadziałał. Nie pomaga ręczne ponowne dodanie i zaznaczenie, albo ponowne potwierdzenie zaproszenia.
            Generalnie nauczyłem się z tym żyć. Bo muszę. Jednak mając wybór poszukałbym narzędzia mniej obudowanego "nowymi, super potrzebnymi" funkcjami, posiadającego bardziej czytelny interfejs i mającego mniej swoich "widzimisię".

            No, a artykuł to wcale nie agitka :).