Wielkie firmy budują przyszłość AI. A my cofamy się technologicznie [Opinia]

Paweł Maziarz
Rozwój AI odbywa się kosztem innych ludziRozwój AI odbywa się kosztem innych ludzi
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Rozwój sztucznej inteligencji jest przedstawiany jako kolejny wielki skok technologiczny. I trudno zaprzeczyć, że AI potrafi usprawnić pracę, przyspieszyć badania naukowe i otworzyć drogę do nowych odkryć. Jest jednak druga strona medalu, o której mówi się znacznie rzadziej. Ten sam rozwój winduje ceny sprzętu, ogranicza jego dostępność i sprawia, że zwykli użytkownicy zaczynają odczuwać technologiczny regres.

Ostatnie wypowiedzi Sama Altmana na temat lepszego wykorzystania pamięci RAM wywołały burzę w sieci. Szef OpenAI zasugerował, że w obliczu niedoborów pamięci warto efektywniej gospodarować dostępnymi zasobami. Jego zdaniem pamięć zainstalowana w domowych komputerach, która przez większość czasu pozostaje niewykorzystana, mogłaby przynosić większe korzyści w centrach danych.

Na wielu internautów podziałało to jak płachta na byka. Widać to było również w Waszych komentarzach. I trudno się temu dziwić. Nie dość, że gwałtowny rozwój infrastruktury AI przyczynia się do niedoborów i podwyżek cen sprzętu, to jeszcze słyszymy sugestie, że pamięć RAM lepiej służyłaby wielkim centrom obliczeniowym niż komputerom zwykłych użytkowników.

Problem jest jednak znacznie poważniejszy niż jedna niefortunna wypowiedź.


WIDEO
Pracował w OpenAI. Teraz ostrzega. "To jest przerażające"

Rozwój AI oznacza też drożyznę i technologiczny regres

Nie zamierzam udawać, że sztuczna inteligencja nie przynosi korzyści. Zmieniła sposób, w jaki pracujemy, szukamy informacji i korzystamy z technologii. Coraz częściej zamiast przeszukiwać internet, po prostu pytamy asystenta AI. Pojawiają się nowe możliwości, a w niektórych dziedzinach również realne przełomy. To bez wątpienia postęp.

Problem w tym, że rozwój AI zmienia również priorytety całej branży technologicznej. Producenci coraz mocniej koncentrują się na centrach danych, bo właśnie tam płyną dziś ogromne pieniądze. Widać to w wynikach finansowych największych firm: segment infrastruktury AI i centrów danych generuje coraz większe przychody, podczas gdy rynek konsumencki schodzi na dalszy plan.

Efekty odczuwamy na własnej skórze. Niedobory i podwyżki cen obejmują nie tylko pamięci RAM, dyski SSD czy karty graficzne. Problemy dotykają również laptopów, konsol i smartfonów. Za sprzęt, który jeszcze niedawno można było kupić za znacznie mniejsze pieniądze, dziś trzeba zapłacić dużo więcej. W niektórych przypadkach różnice są wręcz absurdalne.

Co gorsza, branża zaczyna szukać sposobów na przetrwanie tej sytuacji, a jednym z nich jest powrót do starszych rozwiązań. Coraz częściej wracają komputery na platformach AMD AM4 i Intel LGA 1700 z pamięciami DDR4. Nie dlatego, że nagle stały się technologiczną rewelacją, ale dlatego, że starsze podzespoły są tańsze i łatwiej dostępne.

Na rynek wracają nawet kilkuletnie karty GeForce RTX 30. I nie chodzi o atrakcyjne okazje na sprzęt, który zdążył już swoje przepracować. Mowa o cenach, które potrafią przewyższać kwoty, za jakie jeszcze niedawno można było kupić nowsze modele GeForce RTX 50.

Trudno nazwać to postępem. Zamiast dostawać coraz lepszy sprzęt w coraz rozsądniejszych cenach, zaczynamy cofać się do starszych generacji i płacić za nie jak za nowości.

Czy komuś w końcu puszczą nerwy? Wątpię

Niedobory, drożyzna i technologiczny regres budują coraz większą frustrację. Wypowiedź Altmana tylko dolała oliwy do ognia. Nawet jeśli miliony ludzi chętnie korzystają z ChatGPT, nie oznacza to, że zamierzają bezczynnie przyglądać się temu, jak rozwój infrastruktury AI wpływa na ceny ich komputerów, kart graficznych czy konsol.

Użytkownicy widzą, że producenci coraz częściej przedkładają potrzeby centrów danych nad rynek konsumencki. Widzą też, że premiery nowych urządzeń są odkładane, a dostępność i ceny sprzętu pozostawiają coraz więcej do życzenia. Nic dziwnego, że rośnie niechęć wobec największych firm technologicznych i ich szefów.

Czy komuś w końcu puszczą nerwy? Obawiam się, że nie. A przynajmniej nie na tyle, żeby cokolwiek realnie się zmieniło. Skończy się na komentarzach, krytykowaniu Altmana, Muska czy Zuckerberga. Oczywiście, konsumenci mogą zagłosować portfelem. Nie kupować przepłaconych pamięci, zrezygnować z wymiany komputera albo odłożyć zakup nowego PlayStation. Tyle że trudno oczekiwać masowego buntu, gdy technologia stała się nieodłączną częścią codziennego życia. Będziemy więc narzekać, przyzwyczajać się do wyższych cen i odkładać zakupy na później. A wielkie firmy będą inwestować kolejne miliardy w infrastrukturę AI.

I właśnie to jest w całej sytuacji najbardziej niepokojące. Technologiczny postęp powinien poprawiać jakość życia i otwierać nowe możliwości. Tymczasem coraz częściej wygląda to tak, jakby przyszłość technologii była budowana kosztem jej dotychczasowych użytkowników. AI może być przyszłością. Tylko dlaczego zwykli użytkownicy mają za tę przyszłość płacić coraz więcej, dostając w zamian coraz mniej?

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY