Wyspy Kanaryjskie: Airbus i Dreamliner na kursie kolizyjnym

10 lipca 2026 r. nad rejonem Wysp Kanaryjskich doszło do groźnego zbliżenia dwóch dużych samolotów pasażerskich. Zderzenia uniknięto dzięki temu, że zadziałały pokładowe automatyczne systemy antykolizyjne, które wymusiły manewry rozdzielające maszyny.
Boeing 787-8 Dreamliner Air Europa aircraft identification code EC-NZC. Planes at Leonardo Da Vinci international airport in Fiumicino. Fiumicino (Italy), August 10st, 2025 (Photo by Massimo Insabato/Archivio Massimo Insabato/Mondadori Portfolio via Getty Images)Boeing 787-8 Dreamliner llinii lotniczych Air Europa
Źródło zdjęć: © GETTY | Mondadori Portfolio
Radosław Kosarzycki
Do incydentu doszło tuż po północy w oceanicznym sektorze Regionu Informacji Powietrznej Wysp Kanaryjskich. To jeden z kluczowych korytarzy powietrznych, wykorzystywany na trasach łączących Europę, Afrykę i Amerykę, dlatego ruch w tym rejonie ma szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa komunikacji lotniczej.
W zdarzeniu brały udział Airbus A321 linii Iberia (lot IBE0140, oznaczenie EC-OLE) oraz Boeing 787-9 Dreamliner należący do Air Europa (lot AEA05, oznaczenie EC-NBM). Obie maszyny znalazły się na identycznym pułapie 36 tys. stóp (około 11 tys. metrów) i leciały naprzeciw siebie tym samym oceanicznym korytarzem, co oznaczało realne ryzyko kolizji.
Z analizy informacji, do których dotarł Niezależny Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego Hiszpanii (SPICA), wynika, że w krytycznym momencie samoloty były ustawione na bezpośrednim kursie zderzeniowym. Zwrócono też uwagę na tempo zbliżania: prędkość względna miała sięgać około 1,6 tys. km/h, co znacząco ograniczało czas potrzebny załogom na podjęcie działań.

WIDEO
Gwałtowny manewr i utrata wysokości. Boeing 737 zniknął z radarów


Przełomowe znaczenie miały pokładowe systemy antykolizyjne TCAS. Po pierwszym ostrzeżeniu transpondery obu samolotów skoordynowały wymianę informacji i wygenerowały wzajemnie uzupełniające się polecenia manewrów w pionie. Jak opisano, procedura została wykonana niezależnie od wskazań naziemnych kontrolerów ruchu lotniczego.
Eksperci cytowani przez media wskazywali, że to szybka reakcja automatyki oraz sprawna komunikacja między systemami na pokładach obu maszyn umożliwiły bezpieczne rozdzielenie samolotów. Gdy TCAS potwierdził przywrócenie bezpiecznej separacji pionowej, załogi otrzymały komunikat "BRAK ZAGROŻENIA KOLIZJĄ", a następnie mogły wrócić na zaplanowane trasy.
W wyniku niebezpiecznego zbliżenia nie odnotowano uszkodzeń żadnego ze statków powietrznych. Loty kontynuowano zgodnie z planem i — jak podano — oba samoloty dotarły do swoich miejsc docelowych bez dodatkowych komplikacji. Incydent ponownie zwrócił uwagę na rolę automatyzacji oraz współpracy systemów pokładowych we współczesnym lotnictwie.
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE