Już rok temu wszyscy byliśmy świadkami masowych protestów internetów kiedy to rząd z inicjatywy premiera Donalda Tuska pod przykrywką "afery hazardowej i walki z hazardem w sieci" - o czym już pisaliśmy, chciał wprowadzić tzw. Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Którego głównym zadaniem miało być ocenzurowanie polskiego internetu.
Dla przypomnienia strona która trafiła by do wspomnianego rejestru w ciągu 24 godzin zostałaby zablokowana przez każdego dostarczyciela internetowego w Polsce. Brzmi strasznie? Otóż mogło być jeszcze gorzej, gdyż w przygotowanej wówczas ustawie zawarto również szereg "furtek" umożliwiających w późniejszym niemalże całkowite ocenzurowanie polskiego internetu (mogłoby to dać możliwość cenzury również w celach politycznych).
Jak się jednak okazało, po wielu protestach polskich internautów, wyśmianiu ustawy rządu Donalda Tuska przez rzesze prawników, po kilku manifestacjach, petycjach do premiera, spotkaniu z Prezydentem RP a w konsekwencji debaty organizatorów akcji stop cenzurze - rząd zdecydował się na zaprzestanie dalszych planów cenzurowania internetu. Czy aby jednak na długo?
Teraz jednak jak się okazuje Polskie Ministerstwo Sprawiedliwości poparło projekt przygotowany przez Komisję Europejską mający na celu walkę z pornografią dziecięcą w internecie. Projekt ten zakładał wprowadzenie dosyć kontrowersyjnych zmian godzących w wolność i neutralność internetu w Europie - czyżby szykował nam się zamach na ostatnie wolne media? Przechodząc jednak do meritum, nadzieją dla obrońców internetu okazał się Parlament Europejski, który odrzucił wspomniany projekt, a dokładniej zapis o obowiązkowym blokowaniu treści we wszystkich państwach wspólnoty UE. Podtrzymał jednak plan usuwania nielegalnych treści z sieci. Projekt po poprawkach wprawdzie wciąż budzi wiele kontrowersji, ale przynajmniej jak sądzą prawnicy i specjaliści z dziedziny IT nie godzi w wolność i suwerenność internetu.
Niestety rządy kilku europejskich państw - w tym rząd Polski, sprzeciwiły się zaproponowanym poprawkom a tym samym poparli pierwotną wersję projektu.
"Dlaczego jesteśmy przeciw?
1. Blokowanie stron nie działa, tj. nie ogranicza dostępu do pornografii dziecięcej.
2. Niedozwolone treści, takie jak pornografia dziecięca, można i należy skutecznie usuwać – a nie blokować!
3. Blokowanie w walce z przestępczością seksualną wobec dzieci przynosi odwrotny skutek od zamierzonego. Używa się go do ścigania sprawców, ale w efekcie służy im ono jako mechanizm wczesnego ostrzegania.
4. Blokowanie jest jak zamiatanie pod dywan. Zablokowane strony wcale nie znikają!
5. Blokowanie jednego typu treści stwarza realne ryzyko objęcia cenzurą (zależnie od koniunktury politycznej) innego typu treści."
- stopcenzurze.eu
Specjalnie w celu obrony wolnego internetu powstała już kolejna akcja stop cenzurze i tym razem poparło ją już przeszło 80 tys. osób. Do tego celu organizatorzy przygotowali specjalną petycję którą możecie znaleźć na stronie stopcenzurze.eu. Ponadto organizatorzy zachęcają do apelu w mediach, do wysyłania wiadomości e-mail do posłów oraz eurodeputowanych bo to teraz w głównej mierze od NAS zależy los polskiego internetu. Czas powiedzieć STOP CENZURZE, stop planom cenzurowania i filtrowania internetu pod dowolnym pretekstem rządzących naszym krajem.
Źródło: StopCenzurze, OSnews, Własne