Infrastruktura rośnie szybciej niż sprzedaż samochodów elektrycznych
Koniec z odwiecznymi wymówkami o braku infrastruktury dla samochodów elektrycznych. Najnowszy raport cenionej organizacji Transport & Environment jasno dowodzi, że sieć publicznych ładowarek na terenie Unii Europejskiej rozwija się obecnie znacznie szybciej niż sama sprzedaż pojazdów na baterie. Jak informuje agencja Reuters, niemal wszystkie kraje członkowskie – z wyjątkiem Malty – bez problemu spełniły już rygorystyczne unijne wymogi prawne, które ściśle uzależniają wielkość punktów ładowania od wielkości lokalnych flot elektryków. Do końca ubiegłego roku łączna liczba ogólnodostępnych stacji w UE osiągnęła imponujący pułap 1,1 miliona, co oznacza aż pięciokrotny wzrost w stosunku do bazy, jaką dysponowaliśmy w 2020 roku.
Te twarde dane liczbowe ostatecznie zadają kłam powtarzanym często przez niektórych producentów aut twierdzeniom, jakoby to właśnie niedorozwój infrastruktury odpowiadał za przejściowo słabszy popyt na rynku motoryzacyjnym. W skali całej Wspólnoty ogólne cele wyznaczone przez Brukselę zostały przekroczone o blisko 180%. Oczywiście przed unijnymi decydentami wciąż stoją spore wyzwania logistyczne. Największym z nich pozostaje równomierne zagęszczenie ultraszybkich punktów ładowania wzdłuż głównych, międzynarodowych korytarzy transportowych – w tym konkretnym, kluczowym dla podróżnych segmencie planowany cel udało się na ten moment zrealizować w 79%.
Źródło: Reuters.com
Doktor nauk humanistycznych, antropolog kulturowy, związany z serwisem benchmark.pl od 10 lat, wykładowca w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego. Dawniej współpracujący m.in. z serwisami Komputer Świat, WhatNext, Gamezilla, GameFaction oraz mediami lokalnymi. Po pracy kolarz amator, miłośnik koszykówki (fan San Antonio Spurs), zaczytany w literaturze faktu i epickim fantasy (im bardziej epickie, tym lepiej), fan klasycznego rapu i jeszcze bardziej klasycznego rocka, choć w mniejszym wymiarze. Zakochany we wszystkim, co stworzył Quentin Tarantino i wszystkim, co działo się z Gwiezdnymi Wojnami przed erą Disneya.