Wiadomość tego typu, nie ma co ukrywać, nie przypadła do gustu fundacji Nicholasa Negroponte z One Laptop Per Child (OLPC), ponieważ laptop za 10 dol. byłby o wiele tańszy od OLPC XO. Co więcej, XO już teraz ma spore problemy, ponieważ rynek pęka w szwach od coraz nowszych i tanich netbooków. XO musi też rywalizować z intelowskim Classmate'em PC, a to nie lada sztuka, bo Intel lepiej dogaduje się z rządami wielu państw i w rezultacie Classmate trafia do większości szkół i innych ośrodków krajów rozwijających się.
Na szczęście dla OLPC i na nieszczęście dla całej reszty, wygląda na to, że laptop za 10/20 dol. nie jest tym, o czym piszą inne media. Sprzęt widoczny na zdjęciu to właśnie ów "komputer przenośny". Z tego co pisze dziennikarz Tom's Hardware, urządzenie ledwie przypomina obecnie dostępne netbooki i prezentuje się bardzo… prymitywnie. To, co mógł zobaczyć przedstawiciel zagranicznego serwisu, nie jest laptopem, nie kosztuje też 10 ani 20 dol. Dlaczego twórcy określają ten wynalazek laptopem? Nie wiadomo.
Dziennik Times of India poinformował, że Sakshat (tak nazywa się ten produkt) to plastikowa skrzynka o wymiarach 10 na 5 cali i jej zawartość nadal jest tajemnicą. Nie znamy żadnej specyfikacji technicznej; zagraniczni dziennikarze jedynie snują domysły.
Reasumując, laptop za 10 dol. wygląda jak jakiś przekombinowany twardy dysk. A jego cena wyniesie nie 10, ale raczej 30 dol. To tak, jakby obiecywano nam samochód, a w ostateczności dostalibyśmy deskorolkę.
Źródło: Tom's Hardware.com