Zacznijmy od tego, czym model A1680H21 wyróżnia się najbardziej, czyli od dwóch wbudowanych kabli. Powerbank został wyposażony w kable USB-C oraz Lightning, które można wpiąć, tworząc wygodną pętelkę. Nic się nie plącze ani nie wygina. Anker deklaruje, że wytrzymują do 10 tys. zgięć. To duży plus, ale sprawia, że są dosyć sztywne i krótkie, więc korzystanie z telefonu podczas ładowania wymaga przyzwyczajenia.
WIDEOŚwiatła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być
Ładowanie
Szybkość ładowania w domowych warunkach sprawdziłam na dwóch telefonach – iPhone 12 i Motoroli Edge 60 – i pozytywnie się zaskoczyłam, choć, tak jak zapewnia producent, iPhone ładował się zauważalnie szybciej. Jednak również w przypadku Motoroli, czyli telefonu, pod który ten powerbank nie jest skrojony, w 30 minut udało mi się naładować 48 proc. Producent zapewnia też, że model obsługuje szybkie ładowanie telefonów Samsung.
Kolejną ciekawą funkcją jest możliwość ładowania aż czterech urządzeń naraz. Czy przy 10000 mAh ma sens? Zdania są podzielone, ale w nagłych przypadkach może się przydać. Jak podaje producent, pojedynczy port dostarcza do 30 W mocy, a przy jednoczesnym używaniu więcej niż jednego, całkowita moc to 15 W. Jeżeli ktoś nie potrzebuje złącza Lightning lub uważa je za antyczne, to Anker ma w swojej ofercie produkt o podobnych parametrach i wyglądzie, ale już bez Lightninga – Anker Zolo A1688.
Sam powerbank w moim domowym teście od 0 do 100 proc. naładował się w 2,5 godziny. Dioda wyświetlająca stan naładowania jest miarodajna. Powerbank oferuje szeroką kompatybilność, dzięki czemu sprawdzi się do ładowania różnych urządzeń. Jest też dopuszczony do przewozu w samolotach.
Wygląd
Ja testowałam model "muszlowa biel", który wygląda elegancko i po ponad tygodniu użytkowania nie ma na nim widocznych zabrudzeń. Zdecydowanym plusem jest też wielkość tego powerbanku. Może nie jest ultrasmukły, ale idealnie mieści się nawet w tylnej kieszeni damskich spodni, co, trzeba przyznać, nie jest łatwe. Waży też niewiele, bo zaledwie 221 gramów.
Podsumowanie: czy warto?
Plusów jest sporo, ale powiedziałabym: to zależy. Jakościowo Anker dowozi, a w internecie można znaleźć go już za niecałe 80 zł. Ten mały powerbank sprawdzi się idealnie dla ludzi w ciągłym biegu, a także dla tych zapominalskich — nawet jeśli zapomną naładować telefon, mogą być pewni, że będą mieli kabel i podładują kilka urządzeń naraz. Ten model nadaje się także jako praktyczny prezent, ale raczej dla osób, które mają starszego iPhone'a i nie zamierzają pozbywać się go w najbliższym czasie. Inni mogą uznać to rozwiązanie za przestarzałe lub zwyczajnie niepotrzebne.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Anker. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.