Przetestowałem Honor 600. Jest dobry, a i tak trudno go polecić
W cieniu kosztującego niemal tyle co flagowce Honora 600 Pro kryje się Honor 600 – telefon, który ma zachować jak najwięcej zalet serii, nie tracąc jej fotograficznego powabu, a jednocześnie ściąć cenę o blisko połowę. Czy taki eksperyment może skończyć się dobrze?
Honor 600 nie ma łatwo, bo naprzeciw stają mu smartfony o teoretycznym zacięciu fotograficznym (realme 16 Pro, Google Pixel 10a), ale też i wydajnościowe potwory (OnePlus 15R, POCO F8 Pro/ Ultra). Jak sprawdza się w takim gronie? Nieźle, a do tego potrafi też nieco zaskoczyć, ale z pewnością nie spełni marzeń każdego za te pieniądze. Jakie są zatem kompromisy? Przekonajmy się!
Specyfikacja smartfonu Honor 600
Element specyfikacji | Honor 600 |
|---|---|
Wymiary i masa | 156 x 74,7 x 7,8 mm |
Ekran | 6,57" AMOLED 2728x1264 px (458 ppi), 120 Hz, HDR Vivid |
Wydajność | Snapdragon 7 Gen 4 (4nm), 1x 2,8 GHz Cortex-A720, 4x 2,4 GHz Cortex-A720, 3x 1,8 GHz Cortex-A520 |
Pamięć RAM/ROM | 8/256 GB, 8/512 GB |
Aparaty z tyłu | Główny: 200 Mpix f/1.9, 1/1,4", PDAF, OIS; Ultraszerokokątny: 12 Mpix f/2.2, 112˚ |
Aparat z przodu | 50 Mpix f/2.0, 1/2,88" |
Bateria i ładowanie | 6400 mAh; ładowanie przewodowe 80W |
Moduły łączności | Bluetooth 5.4, Wi-Fi 7, NFC, USB 2.0 |
System i nakładka | Android 16 (6 lat wsparcia), MagicOS 10. |
Testowany egzemplarz ma 512 GB pamięci na pliki.
Wygląd, który podzieli. Jakość, która (raczej) przetrwa
Określenie "iPhone na Androidzie" nabiera nowego znaczenia, gdy spojrzy się na tył obudowy Honora 600. Ten, ze względu na mniejszą wyspę jednego z aparatów, odrobinę sprawniej unika porównania z iPhonem 17 Pro. Nadal widać jednak, zarówno po kolorach, jak i stylistyce, że to właśnie podobieństwo do flagowego produktu Apple było głównym kierunkiem projektowania.
Google wypuścił nowy skaner dokumentów. Czy twój telefon go obsłuży?
O ile rozumiem decyzję, o tyle z pewnością dla wizerunku marki (o ile ktoś z przeciętnych zjadaczy chleba w ogóle się tym przejmuje) lepiej byłoby się zdecydować na design, który pojawił się w chińskiej wersji Honora 600. Postronni ludzie, widząc ten telefon, dzielili się na dwa obozy:
- "Przecież to podróbka iPhone’a" i "Ale chamska podróba"
- "Ładny tył", "Fajny"
Rozwiązanie tej debaty o designie pozostawiam wam, choć przyznaję, że poczułem pewien niesmak związany z tym, jak wygląda Honor 600. W innych aspektach producent chciał chyba zrekompensować to uczucie. Świetną decyzją było postawienie na metalową ramkę, bo daje przyjemne wrażenie w dłoni. Do tego zamknęli to wszystko w obudowie poniżej 8 mm i postawili na płaskie boki.
Honor 600 to zgrabna konstrukcja, ale co ważne, nie jest też za ciężka. Masa 185 gramów dodaje urządzeniu poręczności. Dobrze spasowane są przyciski, które też przyjemnie klikają i tylko nieznacznie poruszają się na boki. Dostaliśmy także dodatkowy przycisk (o którym później), a producent zadbał o to, byśmy nie klikali go przypadkowo.
Front zabezpiecza szkło nieznanego pochodzenia, o twardości cztery w skali Mohsa. Od nowości na telefon nałożona jest folia, która zabezpiecza telefon, ale nawet po jej zdjęciu urządzenie nie zebrało większych rys. Solidność konstrukcji poświadcza też zdobycie certyfikatów IP68, IP69 i IP69K. Zanurzenia w słodkiej wodzie Honor 600 się nie boi. To kawał solidnego sprzętu.
Ekran z mini ramkami, ale czy wygląda dobrze?
Honor chwali się, że udało mu się zejść z grubością ramek dookoła ekranu do poziomu poniżej 1 mm. Te rzeczywiście są smukłe i dobrze to wygląda. Z drugiej strony mocno ścinają ekran i są wyraźnie zaokrąglone, co niekoniecznie zdobędzie firmie fanów.
Sam panel to 6,57-calowy AMOLED z odświeżaniem do 120 Hz i przyciemnianiem do 3840 Hz. Jego rozdzielczość zdaje się nieco nietypowa – 2728x1264 piksele – jednak zapewnia wysoką czytelność. Robi to także dzięki wysokiej jasności. W testach białego ekranu w trybie HDR Honor 600 potrafi utrzymać jasność od 3440 do 3570 luksów, co jest świetnym wynikiem, nie tylko w tej cenie.
W dzisiejszych czasach większość ekranów jest świetna, ale Honor 600 trzyma wysoki poziom w każdym z parametrów. Kąty widzenia nie budzą zastrzeżeń i dopiero przy mocnym odchyleniu wkracza żółtawa tinta.
Poza tym telefon dobrze prezentuje barwy, a do tego producent pozwala suwakami regulować osobno każdy z trzech wiodących kolorów, przestrzeń HSV, kontrast czy ostrość. Nawet przy minimalnej jasności na ekran patrzy się z przyjemnością.
Jakość dźwięku i wibracji
Honor 600, jak znakomita większość współczesnych smartfonów, otrzymał system głośników stereo. I podobnie jak w większości smartfonów, jest to system asymetryczny, z mocniejszym głośnikiem na dole. Czy to duży problem? Nie, bo proporcje i tak są dość wyrównane i nazwałbym je 55:45 dla dolnego głośnika.
Sama jakość dźwięku nie wzbudziła we mnie większych wrażeń. Telefon nie jest ani szczególnie głośny, ani też donośny. Jakość wystarczy do komfortowego odsłuchiwania podcastów i wideo z Youtube, ale przy większych głośnościach (powyżej ~70 proc.) czuć, że zaczyna się przester. Nie znajdziemy za to za dużo punktowego, przyjemnego basu i jest tu raczej za gęsto. Tak czy inaczej, pewna klarowność zostaje zachowana.
Ustawienia dźwięku zarezerwowano wyłącznie dla słuchawek. Dla dźwięku wysyłanego bezprzewodowo lub przez USB-C zyskujemy wybór jednego z trybów dla gier, filmu czy muzyki albo inteligentne dopasowanie. Pojawia się także korektor graficzny z gotowymi ustawieniami, które możemy też edytować i zapisywać.
Wibracje w Honorze 600 są haptyczne, choć nie zawsze odczujemy to w pełni. Smartfon nie daje nam możliwości ich regulowania poza opcją wyłączenia ich dla klawiatury i gestów. Szkoda, bo czasem przydałoby się więcej mocy, zwłaszcza przy porannym wstawaniu alarmem z wibracjami. Siłą rzeczy nie czułem tak mocno ich precyzji i punktowości, ale jakaś na pewno w tym wszystkim jest.
Wydajność to miks pozytywnego i negatywnego zaskoczenia
Honor 600 na papierze nie wypada najlepiej w swojej cenie, ale nie prezentuje się źle. Snapdragon 7 Gen 4 to jednostka w miarę wydajna, choć w starciu z bezpośrednią konkurencją jak MediaTek Dimensity 8450 czy 8500 zostaje nieco z tyłu.
To wszystko nie ma jednak większego znaczenia na co dzień, bowiem to, czego dokonał Honor 600, ociera się o magię. Dawno nie miałem do czynienia z tak płynnym telefonem, który nie byłby flagowcem. Natknąłem się na jedno, maksymalnie dwa przycięcia animacji. Jasne, czeka się tu na pewne rzeczy i aplikacje, ale producent postawił sobie za cel, by jego nakładka była niesamowicie płynna dla oka i to się udało.
Niestety, jest też negatywne zaskoczenie, choć nie tak duże. 8 GB RAM-u to niby niemało, ale telefon lubi odświeżać sobie aplikacje z pewną regularnością. Raczej nie ma co spodziewać się tego, by zatrzymał progres aplikacji, którą otworzyliście wczoraj, gdy po otworzeniu kilku mediów społecznościowych Honor 600 najczęściej zapomina o tym, co działało wcześniej.
Honor 600 nie będzie najlepszym w swojej klasie cenowej sprzętem do gier, ale podołał większości tytułów. Co ważne, nie nagrzewał się przy tym wyjątkowo odczuwalnie, a jeśli tak było, to szybko wytracał ciepło. Jego narzędzie do gier ma w zanadrzu kilka ciekawych funkcji jak zwiększenie czułości na dotyk, zapobieganie przypadkowym dotknięciom czy filtry obrazu pomagające na przykład w jego wyostrzaniu.
Nakładka MagicOS, czyli styl iOS i pomysły na AI
Honor 600 korzysta z nakładki producenta MagicOS 10, która przykrywa Androida 16. O ile sześć lat wsparcia aktualizacjami brzmi dobrze, tak fakt, że ostatnia poprawka bezpieczeństwa jest z 1 marca (stan na 1 czerwca) już nie. Producent stoi obecnie w rozkroku między stylem wizualnym, który czynił z niego markę wyraźnie pochodzącą z Chin, a kopią Liquid Glass z iOS. W dalszym ciągu jest pstrokato i nie brakuje animacji.
To, co wyróżnia nakładkę Honora, to zastosowanie przez producenta AI i to w sporej liczbie miejsc. Część z tych narzędzi to dodatki, o których wspominałem już w recenzji Honora Magic8 Lite, jak:
- Sugestie AI;
- Magiczny tekst;
- Magiczny portal;
Sugerowanie aplikacji w widżecie, zaznaczanie i wyciąganie tekstu czy przenoszenie treści między aplikacjami to miłe dodatki, których używanie może nieco pomóc. Są też narzędzia o nieco większej mocy:
- Napisy AI;
- Tłumaczenie AI;
- Tłumaczenie połączenia;
- Pisanie z AI.
Te narzędzia potrzebują dostępu do sieci i to dzięki temu połączeniu dostarczają odpowiedzi lub tłumaczą na bieżąco to, co dzieje się w telefonie – czy to podczas oglądania treści czy prowadzenia rozmów. Co ważne, robią to dość skutecznie. Jedynie pisanie z AI nadal mnie nie przekonało i nie wiem, w jakim scenariuszu chciałbym mu powierzyć wygenerowanie notatki lub jej streszczenie. Utrata pewnych informacji w tym procesie to fakt, który odpycha mnie od tego rozwiązania.
Są jednak rzeczy, które Honor dodał i są to miłe dodatki. Jednym z nich jest działający w języku polskim agent ustawień AI. Ten potrzebuje doszlifowania – potrafi jedynie odpowiadać na proste pytania typu "włącz hotspot" albo "zmniejsz jasność ekranu do 20 proc.", a do tego nie rozumie kontekstu i gdy po braku odpowiedzi dopytujemy, jakiej funkcji nie może skonfigurować, to nie odpowie nam. Mimo tego to krok w dobrą stronę.
Podobnym krokiem jest rozwój narzędzia do edycji zdjęć. "Agent zdjęć AI" pozwala powiedzieć nam, jakie edycje mają być wykonane, także głosowo i nie musimy znać konkretnych pojęć (choć to pomaga). Zakres poprawek jest dość szeroki i pozwala rozszerzać kadr, zmieniać kompozycje, poprawiać ostrość czy rozmywać tło i doświetlić zdjęcie.
Te narzędzia, które są generatywne, pozostawiają nieco do życzenia, ale rozumiem też zdanie osób, którym się podobają i nie przeszkadza im większa umowność albo błędy, widoczne na przykład na brzegach kadru po rozszerzeniu kadru. Rozwiązanie potrzebuje dostępu do internetu.
Oprócz tego do rozwiązań AI zyskamy przyspieszony dostęp dzięki dodatkowemu fizycznemu przyciskowi. Jego pozycja naśladuje to, co znamy z najnowszych smartfonów Apple. Możemy przypisać mu trzy akcje: dla naciśnięcia, podwójnego naciśnięcia lub przytrzymania. Nie znajdziemy tam rozwiązań pokroju skrótu do dyktafonu czy latarki, a właśnie ustawienia powiązane z AI jak agent edycji zdjęć AI, ustawienia AI czy sugestie ekranowe AI.
Widać, że Honor nieustannie próbuje zmieniać coś w nakładce, co może być odebrane jako zaleta przez osoby szukające czegoś świeżego. Podstawy są jednak takie same, czyli solidne. Otrzymujemy sporo opcji personalizacji, w tym motywy, także takie zmieniające ikony i wygląd pulpitu. Podobnie jak w iOS, możemy stworzyć sobie kilka pulpitów.
Nakładka Honora jest w dobrym miejscu, jeśli chodzi o to, że może zarówno przyciągnąć tęskniących za starym Huaweiem, szukających podobieństw do iOS, jak i chcących czegoś innego niż to, co oferują potentaci jak Samsung. To wszystko pożera sporo pamięci i z 512 GB testowej wersji do rozdysponowania zostało 457 GB (56 GB zabiera system i dodatki w nim).
Telefon odblokowujemy czytnikiem linii papilarnych, który umieszczono pod ekranem. Rozwiązanie optyczne znajduje się bardzo nisko i przez to kciuk niełatwo ląduje w tamtej części. Jest ono odpowiednio szybkie, by nie mieć z nim większych problemów, ale nie ma też w nim niczego nadzwyczajnego. Istnieje też opcja odblokowania twarzą, która może przyspieszyć ten proces kosztem bezpieczeństwa.
Jakość modułów łączności
Honor 600 to poprawny przedstawiciel klasy średniej smartfonów, który niemal nie nastręczał mi żadnych problemów podczas użytkowania. Jedyne, czego bym chciał, to większa głośność z górnego głośnika do rozmów, bowiem ten czasem nie wystarczył, by porozumieć się w zgiełku miasta. Za to moduły lokalizacyjne pozwalały w tym mieście świetnie się odnaleźć.
Na pokładzie telefonu jest Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4 oraz NFC. Każde z tych rozwiązań spisywało się w porządku na co dzień i nie trzeba było pracować z telefonem. Do tego dostajemy moduł podczerwieni, który pozwala zmienić smartfon w pilota.
Bateria Honor 600 w Europie jest mniejsza niż na świecie, ale nie ma dramatu
Honor 600 nie został rekordzistą w kwestii pojemności baterii, ale 6400 mAh wypada przyjemnie. Ponownie dostajemy mniejszy akumulator niż reszta świata (7000 mAh), ale jesteśmy po lepszej stronie, jeśli chodzi o czasy pracy. Smartfon działa długo, bo nawet 7-8 godzin na jednym ładowaniu i to w dniach, gdy używałem po równo 5G, jak i Wi-Fi. Najczęściej kończyłem dzień z około 40 proc. energii i ponad 4 godzinami spędzonymi przed ekranem, głównie w mediach społecznościowych i przeglądarce.
Producent dodał do urządzenia ładowanie o mocy 80W, co także jest dobrym parametrem. Oznacza to, że smartfon naładujemy w mniej więcej godzinę z kompatybilną ładowarką, przy czym pierwszy kwadrans zapewni 38 proc. energii, a po pół godzinie akumulator pokaże 64 proc.
Zdjęcia i filmy z Honora 600
Honor 600, choć w teorii oferuje trzy czarne oczka z tyłu, w praktyce ma dwa aparaty. Główny o rozdzielczości 200 Mpix oraz ultraszerokokątny z matrycą 12 Mpix. Obydwa z autofokusem, co przydaje się przy zdjęciach makro.
Aplikacja aparatu zręcznie ukrywa większość opcji pod strzałką, tuż nad nazwami trybów i to tam zdecydujemy, czy chcemy użyć HDR-u, lampy błyskowej czy siatki trójpodziału. Z jednej strony to wygodne, a z drugiej nie są to opcje pod ręką. Ostatecznie producent i tak nie zrezygnował ze skrótów w górnej części ekranu. Dał też aż trzy domyślne style kolorowania zdjęć oraz opcję stworzenia własnego predefiniowanego ustawienia.
Najczęściej korzystałem z domyślnego trybu jaskrawego. Autentyczny sztucznie dodaje winietę, a naturalny, choć płaski, wydaje się próbą zbyt mocnego pozbycia się kolorów. A zdjęcia z Honora 600 są na co dzień i tak dość stonowane i bez nadmiernej jaskrawości. Producent potrafi zrobić dobrą robotę przy zachowywaniu naturalnej kolorystyki i choć czuć, że kwiaty czy elementy kadrów w ciepłych barwach są zawsze trochę przekłamane, tak producent nie przesadza z tym nadmiernie.
Honor 600 dobrze radzi sobie z dobraniem balansu bieli. Zdarzyły się kadry, w których telefon potrzebował chwili, by zapanować nad temperaturą (np. zieleń liści), ale ostatecznie wszystko działało tak, jak powinno. Szczegółowość zdjęć jest sama w sobie dobra, choć nie znakomita. W jaśniejsze dni widać, że telefon walczy, by nie dochodziło do aberracji i nie zawsze tę walkę wygrywa. Z drugiej strony producent nie stawia sobie za cel, by nie było żadnych przepaleń i defektów i takie podejście szanuję.
Zdjęcia, jakie rejestruje Honor 600 nie są idealne. Czasem chciałoby się widzieć więcej w cieniach, nawet biorąc pod uwagę, że nie jest to flagowa półka cenowa. Na szczęście w większości sytuacji balans między rejestrowaniem zdjęcia a jego poprawianiem jest dobry. Dzięki zastosowaniu matrycy 200 Mpix teoretycznie możemy uzyskać 4-krotny, bezstratny zoom. Są jednak niewielkie różnice w przetwarzaniu, które potrafią dodać kadrom nieco szumu oraz odebrać odrobinę detali. To solidna jednostka główna.
Aparat ultraszerokokątny nie ma większych problemów charakterystycznych dla tego typu rozwiązań, jak efekt rybiego oka czy znaczna utrata detali w kadrze. Pojawia się odczuwalna ilość szumów, a kolory nie zawsze są zgodne z tym, co rejestrujemy aparatem głównym i balans bieli potrafi przekłamać sytuację.
Co do zasady są to zdjęcia poprawne, z dobrym poziomem szczegółów. Makro dzięki autofokusowi jest w porządku, choć czuć spadek jakości względem przyciętych zdjęć z głównego aparatu, więc może w ten sposób lepiej robić takie zdjęcia.
Nocą jasne staje się, że telefon dość mocno próbuje odszumiać zdjęcia za dnia i to z tego wynika nie aż tak wysoka szczegółowość. Smartfon potrafi uchwycić rozsądnie doświetlony kadr bez sztucznego rozjaśniania, ale nie panuje aż tak mocno nad jasnymi punktami świetlnymi i na brzegach kadru szumy i zakłócenia stają się widoczne.
Niestety niebo bywa mocno zaszumione i pojawiają się duże plamy zamiast przejść tonalnych. O ile w zdjęciach z głównego aparatu jest to jeszcze akceptowalny poziom, o tyle ultraszerokokątne kadry szumią, aż źle się na nie patrzy. Do tego nie udało się opanować wpadania światła w soczewki i czasem sporą część kadru zajmuje flara.
Przedni aparat o rozdzielczości 50 Mpix to z kolei dobra maszynka do robienia zadowalającego selfie. Urządzenie dobrze balansuje między autentycznością sceny a odwzorowaniem kolorystyki twarzy. Nie zawsze kończy się to idealnie nieprzepalonym tłem i czasem priorytet jest oddany twarzy, ale to ma sens. Gdy światła jest mniej, szczegółowość nadal jest dobra, choć nie wybitna.
Wideo także pokazuje istotną rolę szumu, a nocą ta sytuacja pogłębia się do nieznośnego poziomu. Szkoda, bo poza tym telefon kręci ładne wideo bez agresywnych korekt ekspozycji i galaretowatej stabilizacji, z dobrze działającym autofokusem. Kolory mogłyby być nieco żywsze, ale przynajmniej telefon nie przekłamuje nadmiernie zarejestrowanego obrazu. Balans bieli także w większości przypadków był bezbłędny, nawet w ciemniejszych miejscach.
Przykładowe wideo nagrane Honorem 600
Podsumowując, Honor 600 nie jest wybitną fotograficznie propozycją i spodziewałem się po nim nieco więcej, ale z drugiej strony jego jedynym większym problemem jest zaszumienie zdjęć i być może lepszy algorytm mógłby poprawić ten techniczny niedostatek. Do filmów smartfon jest jak najbardziej akceptowalny.
Honor 600 to trudny przypadek dobrego i za drogiego smartfonu
Na takie smartfony jak Honor 600 trudno patrzeć bez szerszej rynkowej perspektywy. W końcu dużo urządzeń potrafi zejść do ich ceny, a miało lepszą specyfikację w momencie premiery i jest bardziej opłacalnych. Patrząc tylko na ten aspekt, trudno byłoby polecić Honora 600, gdy istnieje chociażby POCO F8 Ultra.
Patrząc jednak na samo urządzenie, Honor 600 jest udaną konstrukcją. To zgrabny smartfon, który dobrze trzyma się w dłoni i przyjemnie patrzy się na jego spory ekran wysokiej jakości. Dobrze, że jest solidny i zamknięty w obudowie z metalową ramą, a jego bateria daje długi czas pracy. Do tego nakładka daje sporo możliwości personalizacji doświadczenia i kilka przydatnych narzędzi AI.
Nieco rozczarowały mnie możliwości aparatów, ale nie dlatego, że są złe, tylko dlatego, że zdjęcia i filmy nie mają niczego, co pomogłoby odskoczyć konkurencji. A to jest kwestia, od której Honor 600 nie ucieknie. Szczególnie, gdy tył jest mocną inspiracją iPhone’ami 17 Pro. Czuję, że ten telefon może spodobać się wielu ludziom, bo jest naprawdę udany.
Z drugiej strony, ostatnio udanych telefonów za około 2500 złotych nie brakuje, więc wybór jest naprawdę trudny. Honor 600 na pewno nie jest numerem jeden w swojej cenie, ale w dobrym abonamencie albo promocji (najlepiej poniżej 2000 zł) zdecydowanie warto go rozważać.
Honora 600 warto rozważyć, gdy:
- Szukasz telefonu dobrego w większości aspektów;
- Zależy ci na ciekawych funkcjach AI;
- Liczy się dla ciebie płynność systemu;
- Nie chcesz przepłacać za metalową ramkę obudowy czy wodoodporność;
- Szukasz jak największego ekranu w jak najmniejszej obudowie;
- Nie masz problemu ze stylistyką rodem z iPhone'a
Honor 600 nie będzie idealnym wyborem, jeśli:
- Oczekujesz jak najlepszych zdjęć w tych pieniądzach;
- Masz duże oczekiwania względem głośników w smartfonie;
- Poszukujesz urządzenia, które długo utrzymuje aktywne procesy;
- Szukasz jak najwyższej wydajności w tej cenie