PS5 kontra Xbox Series X – specyfkacje, że aż szczęka opada... od ziewania

Dziwna ta nowa generacja – niby znamy specyfikacje nowego Xboxa i PS5, niby wszystko na papierze wygląda świetnie, a tak naprawdę wciąż czegoś brak. Na co nam te wszystkie teraflopy skoro nie wiemy gdzie je wykorzystamy. Brakuje bowiem najważniejszego – spektakularnych gier.

Image

PS5 będzie miało SSD, a ja już teraz mam deja vu

Jestem konsolowym graczem, i to od wielu lat. Tak jak wcześniej na Xbox 360, PS2 i PS3, tak teraz uwielbiam rozsiąść się przed telewizorem i grać na Xbox One X, a jeszcze bardziej na PlayStation 4 Pro. Nie jestem jednak ślepy – mimo mojej fascynacji konsolową rozrywką dostrzegam jak bardzo zostaje ona w tyle za pecetem. Po siedmiu latach obecności na rynku czas najwyższy na generacyjną zmianę i towarzyszące temu emocje. Problem w tym, że jak na razie tych ostatnich nie ma za wiele.   

PS5 - gamepad projekt

Najlepszy przykład to ostatnia prezentacja Sony, która miała przynieść arcyciekawe ogłoszenia w kwestii PS5. I przyniosła, ale raczej nie dla przeciętnego gracza. Ten zamiast usypiającego wykładu dla deweloperów oczekiwał choćby ujawnienia wyglądu nowej konsoli, co i tak nie nastąpiło. 

Jasne, wszyscy wiemy, że wykład ten przygotowany został na GDC 2020, które z powodu koronawirusa w tym roku zostało przesunięte na lato. Niepotrzebnie jednak komunikowano w Sieci, że oto zobaczymy PS5 i to jak ta konsola ukształtuje przyszłość gier. 

Koniec końców faktycznie otrzymaliśmy szczegóły specyfikacji nowej konsoli Sony, której najjaśniejszym elementem ma być niezwykle szybki dysk SSD. Mark Cerny, główny architekt PlayStation5 mówił o nim jednak w taki sposób jakby co najmniej czekała nas rewolucja w grach na miarę legendarnego już 3Dfx’a. I chyba nie tylko ja doznałem tu uczucia deja vu. Pamiętacie słynną prezentację Xboxa TV?:)

Tak czy inaczej trudno uznać ten pokaz za coś co zdołałoby spowodować u graczy opad szczęki i nerwowe odliczanie do dnia premiery. A najdziwniejsze jest to, że Xbox Series X, mimo iż wiemy o nim znacznie więcej niż o PS5, tak naprawdę, jeśli chodzi o emocje, wcale nie jest lepszy. No bo co z tego, że nowy Xbox będzie w stanie zaoferować znacznie większą wydajność, skoro wieści o nowych, ekscytujących grach jest na lekarstwo.

PS5 kontra Xbox Series X - rozłożony Xbox Series X

Siedem lat temu, będąc niemal w tym samym momencie co teraz, przed premierą nowej konsoli, znaliśmy już i przybliżoną specyfikację PS4, i możliwości nowego gamepada i interfejs użytkownika i całkiem interesujący pakiet gier startowych. Teraz zaś niemal cała para poszła w liczby.

Gdzie konkurencja nie może tam koronawirus pomoże

Czy wiecie, że 7 lat temu, będąc niemal w tym samym momencie co teraz, przed premierą nowej konsoli Sony, znaliśmy już zarówno przybliżoną specyfikację PlayStation 4, jak wygląd i możliwości nowego gamepada (DualShocka 4), interfejs użytkownika oraz całkiem interesujący pakiet gier startowych. Teraz zaś, mam wrażenie, że niemal cała para poszła w liczby.

„Niemal”, bo gdzieś w tym natłoku informacji technicznych, demonstracji ray tracingu i wyścigu na teraflopy (Xbox ma mieć 12, PS5 niby tylko 9) pojawiają się jeszcze wieści o kompatybilności wstecznej, która teraz pojawi się też na PlayStation 5. Pytanie tylko na ile w tej chwili, gdy zmieniamy generację, jest nam to potrzebne. Wątpię, żeby nieco lepiej wyglądające Rainbow Six Siege skłoniło graczy by popędzili do sklepów by kupić PS5. Albo żeby znacznie szybciej działające na Xbox Series X Gears 5 spowodowało, że fani konsol Microsoftu już zaczęli ustawiać się w kolejkach.

Ogólnie od dobrych kilku miesięcy mam wrażenie, że ta przepychanka między Microsoftem i Xbox Series X, a Sony z PS5 to osobliwa zabawa w kotka i myszkę. Wygląda to tak jakby Sony za każdym razem czekało na ruch Microsoftu i reagowało, tak jak kiedyś z ceną PlayStation 4, po fakcie. Microsoft zaś, powolutku ujawniając kolejne szczegóły swojej konsoli, sprawdza czy może uda mu się tak podpuścić konkurenta by ten wyjawił interesującą tajemnicę, którą może dałoby się jeszcze jakoś zaimplementować u siebie.

Jak dotąd, patrząc na reakcję graczy, strategia Sony nie przyniosła jakiś spektakularnych efektów. Ba, spora część fanów PlayStation czuje się wręcz zawiedziona brakiem konkretów w postaci gier. Jeden Godfall wiosny raczej nie czyni. 

PS5 - wsteczna kompatybilność

Paradoksalnie w tej przedziwnej sytuacji PlayStation 5 pomóc może pandemia koronawirusa. Dzięki niej znacznie łatwiej wytłumaczyć zarówno powolne ujawnianie kolejnych szczegółów, jak i brak konkretów co do nadchodzących gier przeznaczonych wyłącznie na nową generację. No bo „sytuacja wyjątkowa”, „problemy produkcyjne” i ogólnie nie wiadomo co jeszcze nas czeka.

Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby nagle okazało się, że jednak tegoroczna premiera zarówno PS5 jak i Xbox Series X nie dojdzie do skutku, a w przyszłym roku oba projekty zostają jeszcze ulepszone. Jak dotąd wciąż za dużo w tym wszystkim niewiadomych.  

Czy katastrofa wisi w powietrzu?

Pewnie powiecie skąd ten pesymizm, skoro do premiery obu konsol jeszcze kilka dobrych miesięcy. Przecież wiele się może przez ten czas zdarzyć. Jasne, ale skoro w tym roku nie będzie targów E3, a i Gamescom 2020 stoi pod znakiem zapytania, ciężko będzie tak podkręcić atmosferę, w dobie pandemii, by debiut PS5 i Xbox Series X uznać wydarzenie zwiastujące rewolucje. Bez nowych, ekscytujących gier to praktycznie niemożliwe. O bardzo prawdopodobnej (zważywszy na kursy walut) mrożącej krew w żyłach cenie już nawet nie wspominając. 

Drogi Microsofcie, drogie Sony - skończcie więc z tymi cyferkami i prześciganiem się kto ma lepsze podzespoły albo w jakie stare tytuły będziemy mogli zagrać na PS5 i Xbox Series X. Pokażcie nam nowe, super wyglądające, ekscytujące produkcje, dla których naprawdę warto czekać nerwowo obgryzając paznokcie! Potrzebujemy prawdziwych emocji! Jak dotąd jest z nimi bardzo średnio!

PS5 - wersja deweloperska konsoli

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ