Smartfon w roli wykrywacza min

Aplikacja na nowoczesne telefony pozwala połączyć pracę standardowego wykrywacza z graficznym przedstawieniem wykrytych obiektów.

Według UNICEF na świecie wciąż pozostaje ponad 110 milionów nieodkrytych min. Największe straty ponoszą kraje takie jak Afganistan, Angola i Kambodża. Tam, gdzie konflikty się zakończyły, wciąż trzeba wysyłać specjalistów, którzy wykrywają zakopane ładunki.

Saperzy za pomocą specjalnych urządzeń odszukują zagrzebane niebezpieczne pozostałości. Dzięki sygnałowi dźwiękowemu co wprawniejsi w zawodzie są w stanie wyobrazić sobie kształt obiektu, a co za tym idzie - potencjalne zagrożenie. Wciąż jest to jednak trudna sztuka i nowo zaprojektowany system może być wielce przydatny.

PETALS, bo tak nazywa się projekt, został opracowany przez Krzysztofa Gajosa i Lahiru Jayatilaka, studentów Harvardu. Działa w ten sposób, że przetwarza dźwiękowy sygnał wejściowy w graficzny obraz tego, co znajduje się pod ziemią. Całość zostaje wyświetlana na ekranie smartfona. Co prawda nie jest to samodzielne urządzenie, bo wciąż wymaga wykrywacza min, jednak w parze z nimoferuje niezaprzeczalne udogodnienie.

Image

Skuteczność aplikacji jest już udowodniona. Nowicjusze, którzy nie mają jeszcze wyrobionego słuchu zanotowali 80% poprawy skuteczności w wykrywaniu min. Także weterani nie muszą rezygnować z dotychczasowych metod, bo PETALS nie zmienia ich pracy, a tylko ją usprawnia.

Przyjemnie jest dowiadywać się, że nowoczesne technologie dążą do pomocy ludziom, tym bardziej jeśli systemów nie tworzą wielkie korporacje, a studenci. Pokazują nam przez to, że nie trzeba wielkiego zaplecza finansowego i biznesowego, żeby stworzyć coś pożytecznego

Źródło: Popsci

 

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE