Gry

Kosmiczna horda, ziemskie spluwy

Całe żelastwo Alienation

Otóż to! Dobry arsenał to podstawa. I chyba nikogo nie rozczaruje zbrojownia Alienation. Znajdziemy tutaj wszelkiego rodzaju śmiercionośne ustrojstwa. Od zwykłych karabinów, po miotacze ognia, rakietnice, granaty kasetowe i zdalne, miniguny, strzelby i tajemniczo, acz obiecująco brzmiące superstrzały.

Alienation - różne rodzaje broni

Każdy z tych rodzajów broni wymaga przyjęcia odmiennej strategii walki, ale też każda z nich jest dopasowana do odmiennych warunków. Być może wielbiciele strzelanek uznają to, co piszę, za dość trywialne, ale moim zdaniem w Alienation ten funkcyjny podział broni jest jeszcze istotniejszy, niż – przykładowo – w FPS-ach.

Nic więc dziwnego, że przy tak wielkim wyborze pukawek, każde otworzenie znalezionej na polu bitwy skrzynki każe nam zagryzać paznokcie w pełnym podniecenia oczekiwaniu. Czy tym razem trafi się prawdziwa perełka?

Wprawdzie wraz z poziomem trudności rośnie szansa na znalezienie legendarnego przedmiotu, ale wciąż wiele zależy od szczęścia. Co więcej, część rodzajów broni może być ulepszana, a wraz z tym pula miotaczy ognia, rakiet i ołowiu poszerza się jeszcze bardziej.

Alienation - znalezienie złotej broni

Choć typy broni dostępne w grze są wykorzystywane w taki sam sposób przez wszystkie trzy klasy obrońców Ziemi, każda z nich posiada odmienne umiejętności (trzy aktywne i trzy bierne). Biospecjalista to bohater drugiej linii. Wspiera innych zdolnością leczenia, biologicznymi atakami na nadciągających przeciwników lub przyzywa mechaniczną „kawalerię”. 

Alienation - podsumowanie misji

Obrońca to twardziel, który nie tylko w razie potrzeby osłoni tarczą kumpli z oddziału, ale też odrzuci na bok Ksenosów elektromagnetycznym wstrząsem. Ostatnia z klas to sabotażysta, czyli ninja dwudziestego pierwszego wieku. Poza zdolnością do maskowania potrafi on także zesłać na zastępy wroga nalot dywanowy.

Alienation - nalot dywanowy

Krótko mówiąc, w Alienation jest po co grać. Co i rusz można znaleźć kawał solidnego sprzętu, który poskromi nawet śmiertelnie groźnych przeciwników, a charakterystyczne dla każdej klasy drzewko umiejętności pozwoli nam zainwestować zdobyte punkty w nowe talenty naszej postaci. To ważne, bo nawet pozornie bezsensowna jatka tak naprawdę musi do czegoś prowadzić, żeby na dłużej utrzymać naszą uwagę.

W jasnym świetle eksplozji

Powiedzieliśmy już o tym, że ogólnie rozumiana mechanika daje satysfakcję pierwszej klasy. Ale z drugiej strony... izometryczny widok? W czasach, w których każde kolejne Call of Duty daje nam pierwszoosobowe fajerwerki, Battlefield serwuje hiperrealizm i nawet Fallout dawno już zrezygnował z patrzenia na czubek głowy bohatera? Czy gier w widoku izometrycznym nie powinno się wydawać na smartfony, zamiast zapychać nimi rynek konsol ósmej generacji?

Nic bardziej mylnego! Alienation być może wizualnie nie robi aż takiego wrażenia jak wspomniany Wiedźmin 3 czy Battlefield 4, ale wciąż potrafi wcisnąć w fotel. Lokacje są naprawdę nastrojowe – od zawianych śniegiem baz wojskowych Alaski przez futurystyczne korytarze krążownika Ksenosów, aż po opustoszałe dzielnice ukraińskiej Prypeci, - i każda z nich została estetycznie zaprojektowana nawet w najmniejszych szczegółach. 

Alienation - świetna oprawa wizualna

Czasami wprost nie mogłem oderwać wzroku od podziurawionej kałużami drogi czy też zawiewanych na ekran liści. Wszystko to potęgowało niesamowitą atmosferę świata opanowanego przez Ksenosów. 

A kiedy już w Alienation zaczyna się akcja, to zaczyna się w pełnym tego słowa znaczeniu. Przy eksplozjach wzbijają się w powietrze chmury kurzu, pociski znaczą krajobraz świetlistymi smugami, a hordy kosmitów sprawiają wrażenie, jak gdyby lada moment miały wyjść z ekranu, niczym znana z japońskiego horroru Sadako. 

Niby to tylko widok izometryczny, ale nie warto go bagatelizować, bo warstwa wizualna Alienation prezentuje się naprawdę wyśmienicie.

Alienation - klimatyczne lokacje

Bez kanapy jak bez ręki

Niestety, jak uczą stare porzekadła, każda moneta ma dwie strony, a kij – dwa końce. Podobnie jest z Alienation. Można wytknąć jej całkiem sporo drobnych wad, takich jak miejscami irytujący system aktywnego przeładowania, stosunkowo niewielka liczba umiejętności do rozwinięcia, czy też pewna powtarzalność misji.

Natomiast ja chciałbym podkreślić tylko i wyłącznie jedno uchybienie twórców. Jest nim brak tak zwanej kanapowej kooperacji. Innymi słowy – podzielony ekran w Alienation nie ma prawa bytu. Jest to tym dotkliwsze, że mamy do czynienia z tytułem tak cudownie staromodnym (rzecz jasna, w jak najlepszym znaczeniu tego słowa) i „arcade'owym”, że nadaje się do tego rodzaju gry wieloosobowej wprost idealnie.

Alienation - wejście do tajnej bazy

Dlaczego twórcy nie uwzględnili tej opcji? Co nimi kierowało? Nie sposób odgadnąć! Dobrze chociaż, że pojawiła się zapowiedź wprowadzenia tego trybu. Wprawdzie wciąż do końca nie wiadomo, kiedy to nastąpi i jaki będzie jego finalny kształt, ale nadzieja na zmianę łagodzi irytację spowodowaną tym olbrzymim przeoczeniem.

Alienation - oczekiwanie na ewakuacje

Lock and load

Alienation wygląda bardzo „oldskulowo” i nie chodzi tylko o warstwę wizualną, ale też o sam projekt rozgrywki. Czy to wada? W żadnym razie! Chciałoby się, żeby każda inwazja kosmitów na nasze konsole była tak udana. Retro czy nie retro, najnowszy tytuł ze stajni Housemarque doskonale się sprawdza jako wyzwalająca hektolitry adrenaliny strzelanina.

Alienation - oldskulowe strzelanie

Twórcy twierdzą, że jednym z ich celów było stworzenie modelu rozgrywki, który uzależniałby jak żaden inny. Coś w tym jest, bo nawet po długiej sesji z Alienation od ekranu trudno się oderwać.

Zamiast wyłączyć konsolę, zmówić paciorek i iść spać, człowiek nie wypuszcza pada z dłoni. Jeszcze tylko jedna misja... Palce same wymierzają lufy w nadbiegających kosmitów, a usta wołają po jankesku do kompanów z oddziału: Lock and load!

Alienation - masakra na ekranie

Ocena końcowa:

  • narkotycznie wciągający model rozgrywki
  • nastrojowe lokacje
  • imponująca grafika
  • spory arsenał broni do zebrania
  • posmak "retro"
  • współzawodnictwo krajów
     
  • jedynie trzy klasy postaci
  • czasami irytujący system aktywnego przeładowania
  • powtarzalność niektórych misji
  • jak na razie brak gry wieloosobowej na podzielonym ekranie
     
  • Grafika:
    dobry plus
  • Dźwięk:
     dobry
  • Grywalność:
     dobry plus

90%

Dobry Produkt

Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Roller Mobster
    "Być może wizualnie nie robi takiego wrażenia jak Battlefield 4..." - ha ha :D wspaniałe porównanie, doskonałe. Gre w rzucie izometrycznym porównywać oprawą do fpsa... To na rynku nie ma innych gier z rzutem izometrycznym? By the way - B4 dziś po kolejnych dokonaniach wizualnych DICE (Battlefront, Mirrors Edge) wywołuje co najwyżej śmiech na sali, więc powoływanie sie na jego oprawe to kpina. Szkoda, że recenzent nie wspomniał o obłędnych efektach cząsteczkowych które przy większej zadymie tworzą spektakl nie z tej ziemi. http://m.youtube.com/watch?v=CdH8Oqw2apI
    -4
  • avatar
    Snake73
    Gra wygląda super ale lipę zrobili z tym brakiem lokalnej kooperacji. Pod tym względem stare Dead Nation dalej wymiata.