Alienation – wybuchowa zabawa nie z tej ziemi
Gry

Alienation – wybuchowa zabawa nie z tej ziemi

Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
6 komentarzy Dyskutuj z nami

Tym razem obcy atakują w... widoku izometrycznym. Alienation przypomina gry taktyczne, ale tak naprawdę to rasowa strzelanina po brzegi nafaszerowana trotylem.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,5/5
Plusy

- narkotycznie wciągający model rozgrywki,; - nastrojowe lokacje,; - imponująca grafika,; - spory arsenał do zebrania,; - posmak „retro”.

Minusy

- jedynie trzy klasy postaci,; - czasami irytujący system aktywnego przeładowania,; - powtarzalność niektórych misji,; - jak na razie brak gry wieloosobowej na podzielonym ekranie.

Dobry kosmita to martwy kosmita

W 2010 roku studio Housemarque przygotowało specjalnie na konsole Sony krwisty kąsek - strzelaninę Dead Nation. O co w niej chodziło? Najprościej rzecz ujmując, o masowe mordowanie zombiaków w widoku izometrycznym. Eksplozje, rozbryzgi krwi, trochę humoru i mroczna atmosfera osaczenia. Jasna sprawa, brzmi to sztampowo, ale życzmy sobie więcej takich sztamp, bo gra wyszła im naprawdę nieźle. Nic więc dziwnego, że doczekała się odświeżenia na PlayStation 4, a w roku 2016 zadebiutowała jej następczyni, czyli Alienation.

Alienation - wybuch

Najnowszy tytuł Housemarque to pod wieloma względami kopia Dead Nation, jednakże wykonana w sposób bardzo wyrafinowany. Potyczki grupki ocaleńców zastąpiły operacje komandosów, a cały klimat produkcji dostał militarnych rumieńców.

Jednak są rzeczy, które pozostają niezmienne – widok izometryczny, nadciągające ze wszystkich stron hordy przeciwników i frajda z drużynowego rozrywania ich na strzępy.

Światowe życie

Na początek wybieramy jedną z trzech klas postaci (więcej o nich za chwilę) i zaraz potem zostajemy przeniesieni do ekranu dowodzenia, którego głównym elementem jest mapa świata. To tutaj właśnie przystępujemy do kolejnych misji, oznaczonych czerwonych punkcikami rozsianymi po globie.

Alienation - mapa świata

Akcja gry toczy się podczas inwazji Ksenosów (czytaj: bezwzględnych paskud z kosmosu) na naszą piękną, błękitną planetę, a zadaniem kontrolowanych przez nas żołnierzy jest odbijanie kolejnych przyczółków z rąk wroga.

Fabuła potrafi wprawdzie czasem zaskoczyć, ale w gruncie rzeczy posiada ona prostą, chłopsko-robotniczą konstrukcję. Co wyjątkowo nie jest zarzutem, bo taka opowieść idealnie pasuje do beztroskiego zamieniania Ksenosów w góry parującego mięcha.

Alienation - unoszący się pył

Krótko mówiąc – świat czeka na ocalenie, a palec drży na spuście. Na co więc czekać? Po wyborze misji zostaje nam do podjęcia jeszcze tylko jedna decyzja. Czy wcielimy się w rolę dowódcy oddziału czy podczepimy się pod bardziej doświadczonego kombatanta Alienation? 

Jest, oczywiście, jeszcze trzecia opcja, czyli gra solo. Jednak ten wariant zdecydowanie nie jest faworyzowany ani przez twórców, ani przez samych graczy. Misje są często tak wymagające (niezależnie od poziomu trudności, jaki wybierzemy), że bez wsparcia kumpli ani rusz.

Alienation - gra solo

Dlatego też zadbano o to, żebyśmy nigdy nie musieli przedzierać się sami przez obściskujące nas śluzowatymi mackami stada Ksenosów. Możemy swobodnie wskakiwać w środek misji rozpoczętej przez innego gracza albo też samemu prowadzić oddział, który nawet w trakcie zażartej potyczki zwerbuje nowego członka.

Alienation - 4 osobowy oddział

A skoro już mowa o wyzwalaniu świata i grze wieloosobowej, warto wspomnieć, że nie tylko pojedynczy gracze dumnie noszą barwy swojego kraju na kartach statystyk, ale też całe państwa rywalizują w światowym rankingu „obcobójców”. Dodajmy, że każdy patriota powinien przyjrzeć się bliżej czołówce tej tabeli. Jak widać, nikogo kosmici tak się nie boją jak ułanów znad Wisły w ich lśniących egzopancerzach.

Alienation - ranking z Polską na czele

Z palcem na spuście i głową na karku

Sama mechanika Alienation niektórym może się wydać oczywista i starczy im rzut oka na zdjęcia, żeby przejrzeć ją na wylot. Dla jasności pokuszę się jednak o nieco dłuższy opis.

Mogłoby się wydawać, że wszystko, czego wymaga od nas najnowszy tytuł Housemarque to bezlitosne duszenie przycisku R2 i energiczne machanie gałką we wszystkie strony. Po części jest to prawda, bo refleks nie pozostaje tu bez znaczenia. Tym niemniej Alienation oferuje znacznie więcej, niż tylko aerobik dla kciuka i palca wskazującego.

Alienation - walka z Nadzorcą

Na pierwszy rzut oka tę izometryczną strzelaninę z obcymi można pomylić z XCOM-em. Choć wizualnie oba tytuły są nieco podobne, tak naprawdę różnią się od siebie jak człowiek od kosmity.

Nie znaczy to jednak, że w Alienation brakuje elementów taktycznych. Samo wbieganie w hordę Ksenosów z okrzykiem na ustach i nadzieją w sercu na niewiele się tutaj zda.

Alienation - ofiara ksenoskiego snajpera

Poza wyborem odpowiedniego typu broni, warto też wykorzystać teren i lepiej poznać swojego przeciwnika. Rozmieszczone na polu bitwy auta pozwalają zaoszczędzić sporo amunicji, a nawet mogą ocalić nam życie, kiedy zdecydujemy się wysadzić je w powietrze z odpowiednim wyczuciem czasu.

Alienation - miotacz ognia w akcji

Choć czytanie bestiariuszy nie należy do ulubionych praktyk fanów strzelanin, w przypadku Alienation warto przyjrzeć się bliżej strategii przeciwników. Zwłaszcza, że kosmiczne poczwary wykazują się nie lada kreatywnością, eksplodując prosto w twarz kwasową zawartością swoich odwłoków, likwidując nas strzałami z galaktycznych snajperek lub teleportując się na tyły naszego oddziału.

Alienation - bestiariusz

Żeby jednak nie przesadzić w tych pochwałach taktycznej strony rozgrywki, zaznaczmy głośno i wyraźnie, że Alienation to przede wszystkim wybuchowa strzelanina. Trzeba przy niej czasami pogłówkować, ale nie więcej, niż przy niektórych FPS-ach. Liczy się przede wszystkim beztroska masakra. I narzędzia, za pomocą których możemy jej dokonać...

Alienation - wybuchowa strzelanina