Tablety

Wykonanie i ergonomia

ASUS Nexus 7 2013 modelka

Nexus 7 to chyba najładniejszy 7-calowy tablet, z jakim mieliśmy do czynienia. Oczywiście zawsze znajdą się jakieś wady, a w tym przypadku najbardziej doskwierającą jest spora podatność tylnej ścianki na zabrudzenia. To po części wynik zastosowania gumopodobnego wykończenia. Mimo tej niedogodności jakość wykonania tylnej ścianki, jak i całej reszty tabletu, podobnie jak wygodę korzystania oceniamy bardzo dobrze.

Nexus 7 w wersji na rok 2013 i jego poprzednik wyglądają bardzo podobnie. Jednak wprowadzono kilka istotnych zmian. Przede wszystkim materiał, wspomniany sposób wykończenia tylnej ścianki. Nie ma również srebrnej ramki na krawędzi obudowy, cała bryła jest czarna. W połączeniu z bardzo głęboką czernią wyłączonego panelu sprawia to świetne wrażenie - tak, jakby cała konstrukcja była wykonana z pojedynczego kawałka materiału. Dodamy jeszcze, że nowy Nexus 7 jest o 1,8 mm cieńszy. Teraz ma 8,7 mm grubości.


Wyświetlacz jest bardzo jasny, jaśniejszy niż w smartfonie Nexus 4.


Kąty widzenia są bardzo dobre - nawet pod dużym kątem kolorystyka nie ulega zmianie, z poprawką na mniejszą jasność, co jest cechą paneli IPS. Jednak jak zwykle podkreślamy, że dla ludzkiego oka różnica jest znacznie trudniej dostrzegalna.


Światło słoneczne i wiążące się z tym odblaski to, pomimo sporej jasności panelu, problem również dla testowanego tabletu.

Ramka wokół panelu LCD również wygląda inaczej. ASUS zachował szeroką ramkę od góry i od dołu, która świetnie sprawdza się podczas pracy z tabletem w orientacji poziomej, na przykład podczas oglądania filmów. Palce naturalnie spoczywają na brzegach wyświetlacza i nie dotykają go. Z kolei lewa i prawa ramka zostały zwężone, przez co tablet jest smuklejszy, nie tylko wizualnie. Zmniejszono również masę urządzenia o około 50 gramów. Przy masie 340 gramów w poprzedniku ta zmiana to całkiem sporo. Nowe Nexusy 7 ważą 290 gramów w wersji Wi-Fi (taką testowaliśmy) oraz 299 gramów w wersji z modemem LTE.


Powyżej ekranu (lewa strona zdjęcia) znajduje się obiektyw przedniej kamery oraz czujnik oświetlenia. W Nexusie tradycyjnie brak fizycznych przycisków systemowych, wyświetlane są na ekranie.


Powierzchnia tylnej ścianki, na której znajduje się logo Nexus, jest również obszarem, gdzie umieszczono antenę systemu NFC oraz pole dla bezprzewodowego ładowania tabletu.


Upakowanie pikseli na poziomie 323 ppi gwarantuje świetny komfort pracy i rozrywki.

Przyciski audio i włącznik tabletu umieszczono w identycznym miejscu co w pierwszym Nexusie 7 - na prawej krawędzi. Wersja LTE poniżej przycisków ma również slot na tackę dla karty SIM. Skoro jesteśmy już przy dźwięku, to parę słów należy się podsystemowi audio. Zamiast jednego głośnika, mamy dwa umieszczone po przeciwległych stronach tak, by w czasie odtwarzania filmów dźwięk rozchodził się w prawidłowy sposób. Nieco dziwne jest jednak umieszczenie dolnego z głośników, przy złączu mikroUSB. Kratka tego głośnika podzielona jest na dwie części.

Zapewnienia producenta o bardzo dobrej jakości dźwięku jak na niewielki tablet znalazły potwierdzenie w praktyce. Nexus 7 grał bardzo przyjemnie zarówno w trakcie odtwarzania filmów, jak i zwykłej muzyki, aczkolwiek nie zaliczymy go do najgłośniejszych urządzeń tej klasy. Również po podłączeniu słuchawek nie było powodu do narzekania. Dźwiek jest uprzestrzenniany dzięki technologii Fraunhofer Cingo, która teoretycznie pozwala na przekazanie sygnału 7.1 za pomocą dwóch głośników.

Rozplanowanie złącz jest bardzie naturalne niż w poprzednim modelu. Na dole mamy jedynie port mikroUSB, a złącze słuchawkowe zostało przeniesione na górną krawędź. Umieszczono je bardzo blisko tylnej kamery cyfrowej. Wreszcie jedna z poważniejszych wad Nexusa 7 została wyeliminowana.

Podobnie jak brak slotu na karty pamięci, brak również możliwości wymiany akumulatora, a także awaryjnego mechanicznego resetu w przypadku, gdy tablet się zawiesi. To oczywiście ekstremalna sytuacja, ale, jak się okazało, realna. Wiele osób zarzuca Nexusowi 7, że niepotrzebnie blokuje możliwość stosowania zewnętrznej pamięci. Jednak pod tym względem Google jest nieugięte, a ASUS musi trzymać się w tym przypadku jego wytycznych. Google dość zawile próbuje wytłumaczyć się z braku slotu na karty, wśród argumentów padają również względy bezpieczeństwa.

Wraz z tabletem otrzymaliśmy ładowarkę i kabelek USB, czyli standardowe, skąpe wyposażenie. Nie narzekamy jednak, gdyż jakość wykonania tabletu i prawie idealna ergonomia, rekompensuje brak dodatkowych akcesoriów.