Benchmark poleca: Wiedźmin

Nie ulega wątpliwości, że Wiedźmin jest jedną z najlepszych polskich gier kiedykolwiek wydanych. Dobre, solidne wykonanie cieszy oko i pomimo drobnych niedociągnięć gra się przyjemnie. Rozbudowana fabuła i spora ilość wątków pobocznych zapewnia długie godziny gry, a system walki mimo że prosty będzie cieszył długo i raczej się nie znudzi. Na pewno jest to jeden z lepszych RPGów ostatnich lat, trzymający się starej dobrej szkoły, a mimo wszystko oferujący dużą dawkę wartkiej akcji.

Później mówiono, że ten człowiek nadszedł od północy...

Image

Wiedźmin był chyba najbardziej oczekiwaną polską grą komputerową odkąd pamiętam. Szeroko reklamowany i zapowiadany od miesięcy, wzbudził spore emocje jeszcze przed swoją premierą. Nic zresztą dziwnego, materiał na którym Wiedźmin bazuje, czyli proza znakomitego Polskiego pisarza fantasy Andrzeja Sapkowskiego, od lat cieszy się ogromnym poparciem i zainteresowaniem. Humorystyczny sposób pisania, barwne postacie i oryginalny, pełen odcieni szarości świat zdobył serca setek fanów. Wszystko zaczęło się od dwóch tomów opowiadań i sagi, opowiadających historie raczej cynicznego, zawodowego zabójcy potworów - Geralta z Rivii. Przez lata Wiedźmin doczekał się jednak papierowego systemu RPG (Wiedźmin: Gra Wyobraźni), kilkuodcinkowego telewizyjnego serialu oraz filmu (te dwa ostatnie niestety spotkały się z dość ostrą krytyką). Należało się więc spodziewać, że korzystając z wciąż rosnącej popularności Sapkowskiego, ktoś zdecyduje się przenieść przygody Geralta na ekran komputera. Tego zadania podjęła się Polska firma - CD Projekt Red (spółka córka CDProjektu), która zdecydowała się skierować swój produkt nie tylko do rodzimego gracza, ale również na zachodni rynek, tłumacząc go na język angielski. Zadanie dość trudne, w przypadku Polskich graczy trzeba było sprostać ogromnym wręcz oczekiwaniom, zagraniczny odbiorca nie miał zaś pojęcia o literackim pierwowzorze.


DLA CIEBIE
Samsung - przegląd oferty lodówek

Zacznijmy od rzeczy podstawowych, czyli od opakowania. Tutaj zdecydowanie należy się pochwała dla wydawcy. Limitowana edycja kolekcjonerska (która zresztą rozeszła w kilka godzin po ogłoszeniu zapisów) zawierała między innymi takie gadżety jak replikę medalionu wiedźmińskiego, obszerny bestiariusz i koszulkę. Ale nawet zwyczajny gracz, który postanowił kupić grę nie wiedząc o niej nic, lub nie załapał się na wspomniane wyżej wydanie, otrzymuję paczkę w rozsądnej cenie, która sama w sobie mogłaby uchodzić za wydanie kolekcjonerskie. Wiedźmin w podstawowej wersji to trzy płyty: gra, materiały dodatkowe (w tym intro do gry w wykonaniu znanego z "Katedry" Tomasza Bagińskiego) oraz ścieżka dźwiękowa. Dodatkowo gracz otrzymuje obszerny poradnik, instrukcję i dwustronnie zadrukowaną mapę Wyzimy w formacie A3. Do każdego zestawu dodane jest również pierwsze opowiadanie Sapkowskiego "Wiedźmin" (dobre zagranie, zwłaszcza, że intro do gry opowiada właśnie tę historię w skrócie). Szkoda tylko, że wydawca nie pokusił się o przetłumaczenie tytułów ścieżek dźwiękowych na odwrocie opakowania na rodzimy język, zwłaszcza że część z nich nawiązuje tytułami do prozy, co jest swoistym ukłonem w stronę fanów.

- Kraniec świata - czyli sprawy techniczne

Silnik na którym chodzi Wiedźmin to mocno zmodyfikowana wersja Aurora Engine firmy Bioware (seria Baldur's Gate, Knights of the Old Republic). Aż trudno uwierzyć, że to właśnie na tej technologi wydano w 2002 roku pierwsze Neverwinter Nights, bo grafika w Wiedźminie jest naprawdę piękna nawet jak na dzisiejsze standardy. Zdecydowanie może konkurować z takimi tytułami jak Gothic 3 czy nawet Neverwinter Nights 2, a obie te pozycje chodzą przecież na dużo nowszych silnikach. Choć do poziomu Oblivion w najwyższych detalach jeszcze trochę daleko, to mimo wszystko uważam, że jesteśmy na dobrej drodze pod względem warsztatu.

Image

Chłopaki z CD-Pojekt odwalili kawał dobrej roboty i udowodnili, że można stworzyć coś ciekawego niekoniecznie korzystając z najnowszych nowinek technologicznych. Na pewno będę zwracać uwagę na ich kolejne produkcje. Świat w grze nie sprawia wrażenia sztucznej dekoracji, tylko tętni życiem. Lokacje są spore, z dużą dbałością o szczegóły. Choć przestrzeń nie jest nieograniczona, to bariery w grze nie są nachalne, gracz nie wpada na żadną niewidzialną ścianę, której nie można przekroczyć, tylko na przepaść czy szereg płotów.

Image

Zwiedzanie świata, nie nudzi, góry spowite są mgłą, na polach rośnie targane wiatrem zboże, a twierdza Kaer Morhen jest cicha i opustoszała, stolica królestwa natomiast jest wiecznie ruchliwa, każde miejsce jest inne i interesujące.

Mamy też możliwość ingerencji w otoczenie, ptaki podrywają się do lotu kiedy bohater przebiega obok, do ucieczki rzuca się też ptactwo hodowlane w wioskach, a dzieci upierdliwie biegają za wiedźminem śledząc jego każdy ruch. Nawet miecz przez dłuższy czas pozostaje umazany posoką, jeśli właśnie udało nam się zarąbać jakiegoś potwora.

Być może dlatego tak bardzo rażą pewne drobne niedociągnięcia, które można zaobserwować w grze. Włosy wiedźmina w widoku izometrycznym prezentują się całkiem nieźle, ale po przełączeniu na kamerę znad ramienia wyglądają sztucznie i płasko. Również filmiki wewnątrz gry (choć modele postaci są naprawdę dopracowane) nawet przy najwyższych ustawieniach grafiki dostrzec można podczas tych sekwencji brzydkie piksele, zwłaszcza na twarzach. Szkoda, bo trochę psuje to cały efekt i chciałoby się by programiści poświecili temu więcej uwagi.

A skoro już o postaciach mowa, to nie są one statycznymi figurami, których jedynym zajęciem jest zlecenie bohaterowi zadania (questa). Mają swoją rutynę i swoje życie, czasem przechadzają się po okolicy, a czasem idą się posilić czy udają się na spoczynek.

Image

Reagują też na pory dnia, w nocy wioska będzie opustoszała, a jej mieszkańcy pozamykani w domach, za dnia jednak po ścieżkach będą chodzili wieśniacy, a pobliski wielebny będzie próbował nawracać niewiernych. Jedyne co tak naprawdę może przeszkadzać, to stosowany przez twórców gry odzysk modeli. W tej samej karczmie można czasami spotkać dwie postacie które wyglądają dokładnie tak samo. Nawet ważniejszych bohaterów niezależnych w tej historii dotyka taki sam los. Często te zamiany są kosmetyczne, zostaje zmieniony kolor ubioru czy fryzura.  Jak widać bliźniaki jednojajowe w Wyzimie zdarzają się dość często i mnogo.

Ostatnia sprawa, to mapa. Podczas tej historii gracz będzie zmuszony do biegania w tę i z powrotem często po bardzo rozbudowanych lokacjach. Małe okienko po prawej stronie ekranu nie bardzo spełnia swoje zadanie. Natomiast duża wersja mapy nie jest przezroczysta i nie można grać z włączoną. Z tego powodu często zdarzało mi się błądzić.

Granica możliwości

System walki został rozwiązany bardzo prosto, ale mimo wszystko daje dużo satysfakcji. Aby wykonać kolejny cios w sekwencji, gracz musi przyciskać kursor w odpowiednich odstępach czasu (na normalnym poziomie trudności kursor zamienia się w płonący miecz w tym momencie, na wyższych poziomach już nie).

Image

Miło popatrzeć jak Geralt macha mieczem, rzeczywiście zachowuje się jak profesjonalny szermierz, którymi w końcu mają być wiedźmini. System klikania sprawia, że gracz musi być stale świadomy tego co się dzieje, by zareagować odpowiednim stylem walki.

Image

Do dyspozycji mamy trzy: silny ale wolny na postawniejszych przeciwników, szybki ale słabszy przeciw zwinniejszym wrogom i grupowy. Dodatkowo dostępnych jest też pięć wiedźmińskich znaków, które działają w grze w charakterze magi i oferują dość podstawowe sztuczki (telekinetyczne uderzenie, bariera ochronna, wystrzelenie płomienia itp.). W końcu mamy do czynienia z łowcami potworów, trudno oczekiwać by byli również utalentowanymi czarodziejami.

Image

Jak na prawdziwą grę RPG przystało, twórcy serwują nam dużą ilość zróżnicowanych umiejętności w które możemy inwestować ciężko zdobyte doświadczenie (brązowy, srebrny lub złoty talent).

Image

Oprócz standardowej siły, zręczności, wytrzymałości i żywotności, dostajemy też możliwość rozwijania poszczególnych znaków, wzmacniania naszych stylów walki i rozwoju specjalizacji w konkretnej broni, bo Geralt ma do wyboru dwa miecze, srebrny na potwory i stalowy na ludzi (jak mówią złośliwi). Wszystko przedstawione jest na zasadzie pięciopunktowej skali, z której każdy poziom wtajemniczenia oferuje inna biegłość i rodzaj umiejętności. Możliwości modyfikacji są tutaj niezliczone i to od gracza zależy jaki styl grania preferuje i jakiego rodzaju postacią Geralt zostanie.

Interesującym dodatkiem jest alchemia. Wiedźmin medytując przy ognisku może wytworzyć sobie swoje własne eliksiry, jeśli tylko ma odpowiednią wiedzę i składniki. Jest to nie lada dodatek, bo wiedźmińskie eliksiry mogą wzmocnić nasze statystyki w walce, wywołać widzenie w ciemności albo regenerować utracone punkty życia (ciekawa zwłaszcza jest Zamieć, która przyspiesza odruchy).  Receptury zapisywane są w dzienniku i jeśli wybierzemy którąś z nich automatycznie zostaje dobrany potrzebny skład oraz ustawiony czas potrzebny do ich wykonania. Trzeba tylko uważać, bo jeśli napoimy Geralta zbyt dużą ilością tych cudownych trunków, skumuluje mu się za dużo niechcianych substancji w organizmie i padnie z zatrucia.

Jeszcze jednym ważnym elementem jest wiedźminki medalion, kształtem wyglądający jak pysk wilka. To osobliwe urządzenie stworzone jest z takiego materiału, który można dostroić do wykrywania magii lub potworów (w zależności od upodobań gracza), w czasie rozgrywki będzie on na pewno bardzo przydatny.

Miecz przeznaczenia - parę słów o fabule

Gracz ma okazje pokierować przygodami słynnego Geralta z Rivii zwanego czasem Białym Wilkiem. Zabójcy potworów, specjalnie przygotowanego do tego zadania przez serie mutacji i eliksirów oraz rygorystyczne szkolenie w walce. Świat w którym przyszło Geratowi żyć, nie jest jednak łatwy. To nie jest Tolkienowska sielanka, gdzie wszyscy bohaterowie jednoczą się przeciw wspólnemu złu. Pełno tutaj odcieni szarości, niektóre decyzje nie łatwo podzielić na proste dobro i zło, a świat pełen jest rasizmu i ksenofobii w stronę elfów i krasnoludów. Czasem odnosi się wrażenie, że tak naprawdę nikt nie cieszy się z obecności wiedźminów, są tylko tolerowanym złem koniecznym, ktoś w końcu musi wybijać potwory.

Image

Nawet gracz, który wcześniej nie miał żadnej styczności z prozą szybko odnajdzie się w grze. Problem ten rozstał rozwiązany prosto. Geralt trafia do Kaer Morhem z amnezją, nie pamięta co się z nim działo ani kim jest. W ten sposób twórcy mogą wprowadzić każdego w ten unikalny świat na własnych warunkach, tłumacząc wszystko kawałek po kawałku. Jednocześnie fani sagi odnajdą natychmiast kilka znajomych elementów. W czasie naszych podróży możemy wpaść na tak znane postacie jak Triss Merigold, Zoltan Chivay, Bard Jaskier czy Wiedźmini Vesemir, Eskel i Lambert. Każda z tych postaci opisana jest szczegółowo w dzienniku, do którego można zajrzeć w każdej chwili, jest on zresztą kopalnią informacji na temat świata.

Image

Kolejna sprawa to dialogi, czasami dowcipne, czasami wulgarne, dobrze wpasowują się w ogólne realia świata, nie ma w nich tematów tabu. W końcu wiedźmin dozwolony jest od lat osiemnastu, a sama proza nigdy nie była łatwym kawałkiem chleba.

Naszemu bohaterowi nie długo jednak przyjdzie dochodzić do siebie po utracie pamięci, bo szybko do jego rodzinnego Kaer Morhen wpadają nieznani napastnicy i wykradają cenne substancje mutujące, których sekret strzeżony był od setek lat. Geralt i inni wiedźmini oczywiście ruszają w pogoń w której pomaga im również czarodziejka Triss. Jak to zwykle bywa, kradzież mutagenów to tylko element o wiele większej łamigłówki, ale jakiej to już musicie odkryć sami. Jest zresztą o co walczyć bo do dyspozycji mamy aż trzy różne zakończenia, w zależności od tego jakie decyzje będziemy podejmować w grze. Tutaj wychodzi system decyzji, o którym tak wspominał CD-Projekt. Każda akcja ma jakieś konsekwencje, czy jest to pomoc jakiemuś kupcowi, czy pozostawienie krasnoluda na pastwę losu. Często konsekwencje tych działań mogą dać o sobie znać po paru godzinach w grze. Co czyni ją jeszcze bardziej interesująca, generując trudniejsze problemy niż te pokroju zagarnąć złoto dla siebie czy je oddać.  

- Trochę poświęcenia - -

Ostatnia rzecz o której chciałabym wspomnieć to muzyka i dźwięk. Naprawdę jestem pełna podziwu dla twórców ścieżki dźwiękowej, ponieważ stworzyli dzieło klimatyczne, idealnie komponujące się z grą, a mimo to świetnie funkcjonujące samodzielnie, jako muzyka do odprężenia. W Kaer Morhen słychać raczej nostalgiczne nuty pełne smutku, tylko protegują rażącą pustkę i zniszczenie tego miejsca. We wsiach jest bardziej sielankowo, spokojnie i uroczo. W karczmach z kolei ktoś przygrywa muzykę do tańca, a do walki podrywają naprawdę wartkie tony, często z elementami chórków. Aktorzy również spisują się świetnie, wypowiadają swoje kwestie z ikrą i poczuciem humoru, często nie koniecznie interesujący dialog ratuje głos aktora.

Nie ulega wątpliwości, że Wiedźmin jest jedną z najlepszych polskich gier kiedykolwiek wydanych. Dobre, solidne wykonanie cieszy oko i pomimo drobnych niedociągnięć gra się przyjemnie. Rozbudowana fabuła i spora ilość wątków pobocznych zapewnia długie godziny gry, a system walki mimo że prosty będzie cieszył długo i raczej się nie znudzi. Na pewno jest to jeden z lepszych RPGów ostatnich lat, trzymający się starej dobrej szkoły, a mimo wszystko oferujący dużą dawkę wartkiej akcji. Polecam wszystkim tym, którzy spragnieni są tego typu rozgrywki, jak również fanom realiów fantastycznych, nawet jeśli w nietypowym wydaniu.

Czy jednak wiedźmin jest grą przełomową na skale światową? To już raczej kwestia dyskusyjna, na pewno ma obok siebie silną konkurencje (np. Mass Effect Bioware) a problemy techniczne (w tym tłumaczeniowe) mogą odepchnąć potencjalnych odbiorców.  Z drugiej strony nikt wcześniej nie udostępnił graczowi tak unikalnego świata, tak bardzo odbiegającego od standardowej konwencji fantasy. Dlatego decyzja jak zawsze, należy do graczy. Moim zdaniem jest nieźle, co nie znaczy, że nie mogło by być lepiej.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE