• benchmark.pl
  • Gry
  • Rewelacyjny przeciętniak, czyli dwa oblicza Call of Duty: Black Ops Cold War
Rewelacyjny przeciętniak, czyli dwa oblicza Call of Duty: Black Ops Cold War
Gry

Rewelacyjny przeciętniak, czyli dwa oblicza Call of Duty: Black Ops Cold War

z dnia
Jakub Jakubowicz | Redaktor serwisu benchmark.pl
16 komentarzy Dyskutuj z nami

Call of Duty: Black Ops Cold War to już piąty powrót czarnej podserii kultowej strzelaniny. Ale ten powrót jest szczególny, bo cofa nas do samych korzeni cyklu i zabiera ponownie do czasów Zimnej Wojny. Szkoda tylko, że nie można się nim nacieszyć w pełni.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,2/5
Plusy

- rewelacyjna hollywoodzka kampania fabularna,; - niezła oprawa audiowizualna kampanii,; - świetny klimat zimnej wojny, podkreślany przez efektowne przerywniki filmowe,; - powrót znanych postaci i nawiązania do poprzednich części,; - parę ciekawych nowinek w kampanii i trybie wieloosobowym.

Minusy

- mało oryginalne i gorsze, niż w poprzednich częściach rozgrywki sieciowe,; - nijaki tryb zombie,; - bardzo przeciętna grafika trybu wieloosobowego,; - sporo mniejszych i większych błędów.

Call of Duty: Black Ops Cold War szuka swojej drogi… a imię jej reboot

W ostatnich latach Activision zdecydowało się na solidny reset swoich strzelanek. I to nie jeden, a trzy! Najpierw przypomnieli nam o drugowojennych fundamentach marki w Call of Duty: WWII, później podobne odświeżenie spotkało Call of Duty: Modern Warfare, a teraz przyszła kolej na podserię Black Ops.

Trudno dziwić się takiej strategii, bo po tym, jak CoD wystrzelił w kosmos gracze wprost domagali się powrotu tej marki na ziemię. To samo dotoczy Black Opsa. Poprzednie odsłony cyklu przenosiły nas w coraz dziwniejsze futurystyczne realia, a koniec końców czwórka zupełnie zrezygnowała z kampanii fabularnej na rzecz rozbudowanego trybu wieloosobowego. Krótko mówiąc, było coraz dziwniej i dziwniej.

Ale wraz z Call of Duty: Black Ops Cold War to się zmienia. Zabieg odświeżenia czarnej franczyzy został pomyślany analogicznie do „rebootu” Modern Warfare (podobieństwo jest łudzące, nawet gdy mowa o wyglądzie menu), a więc cofamy się do samiutkich początków. Jest więc Zimna Wojna, Wietnam, Mason i Woods – wszystko to, za co pokochaliśmy pierwszego Black Opsa w 2010 roku.

I chociaż efekt końcowy to najlepszy Black Ops od dziesięciu lat, trudno o jednoznaczną ocenę tego tytułu. Niestety, zimnowojenna odsłona Call of Duty ma, podobnie jak szpiedzy przenikający przez żelazną kurtynę, dwa oblicza i na pewno nie można jej w pełni zaufać. Zapraszamy do lektury naszej recenzji Call of Duty: Black Ops Cold War!

Takiej kampanii ani w Black Opsie, ani w ogóle w Call of Duty nie było od baaardzo dawna!

Szpiegowska intryga w starym stylu

Call of Duty: Black Ops Cold War, podobnie jak poprzednie części, składa się tak naprawdę z kilku równorzędnych elementów. Jest to kampania fabularna, rozgrywki wieloosobowe, tryb zombie (którego jeden moduł przez pierwszy rok będzie na wyłączność dla platformy PlayStation)  oraz CoDowe battle royale, czyli Warzone (choć ten ostatni jest zaczerpnięty z Modern Warfare, więc nie będę się nad nim pochylać tutaj – już kiedyś to zrobiłem we wrażeniach z Call of Duty Warzone). Zacznę więc od pierwszego z tych filarów nowego Black Opsa, czyli od kampanii fabularnej. Zwłaszcza, że jest on zdecydowanie najlepiej wykonany. 

Wyraźnie czuć w nim klimat pierwszej odsłony czarnej serii. Cofamy się w czasie do lat osiemdziesiątych z paroma niezłymi retrospekcjami z wojny w Wietnamie , a szpiegowska intryga ze złowrogim agentem Perseusem prowadzi nas przez uliczki Berlina Wschodniego, spadziste dachy Amsterdamu, bazy wojskowe w głębi Związku Radzieckiego i wiele innych bardzo klimatycznych lokacji.

No właśnie, „klimat” nie bez przyczyny powraca w tym opisie. To słowo-klucz do opisania kampanii Call of Duty: Black Ops Cold War. Atmosfera jest wprost niesamowita, a każda misja to taki mały wehikuł czasu. Do tego nie brakuje postaci znanych z poprzednich odsłon, jak również smaczków, które odsyłają do znanej już historii Masona i Woodsa.

Call of Duty: Black Ops Cold War - mur berliński
Call of Duty: Black Ops Cold War - Wietnam

Intryga Call of Duty: Black Ops Cold War naprawdę wciąga, a w poszczególnych zadaniach (przeważnie) zrezygnowano z masakrowania setek przeciwników na rzecz bardziej subtelnej, niemal filmowej narracji. Są jednak regularne „trzęsienia ziemi”, zwroty akcji i olbrzymie napięcie między bohaterami tego zimnowojennego dramatu.

Co więcej, pokuszono się też o parę eksperymentów z konwencją. Wprowadzono więc system oznaczania przeciwników przez lornetkę, zadania polegające na skradaniu, w których chowamy trupy po szafach, a nawet wybory, które wpływają (może nie radykalnie, ale jednak) na przebieg opowieści.

Wszystko to sprawia, że takiej kampanii ani w Black Opsie, ani w ogóle w Call of Duty nie było od baaardzo dawna. Brakuje jej wprawdzie trochę do poziomu protoplasty z 2010 roku, ale naprawdę niewiele. I wielka szkoda, że tryb wieloosobowy oraz zombie nie wzbiły się na podobne wyżyny wirtualnej zabawy.

Call of Duty: Black Ops Cold War - Syberia
Call of Duty: Black Ops Cold War - wybór historii bohatera
Call od Duty: Black Ops Cold War i ciekawie pomyślane "tworzenie" naszego bohatera,które wpływa na dalszą rozgrywkę

Co nowego w sieci, umarlaku?

Trudno się rozwodzić nad trybem wieloosobowym Call of Duty: Black Ops Cold War, bo nie ma w nim nic szczególnie odkrywczego. Dostaliśmy raz jeszcze tę samą formułę, którą Call of Duty od lat próbuje nas uwodzić. Z tym, że jej wykonanie jest jakby ciut gorsze, niż, dajmy na to, w Modern Warfare.

Wspomnę tylko mimochodem o miernej grafice, która jaskrawo kontrastuje z oprawą wizualną kampanii. Mimochodem, bo nie jest to największa wada tego trybu i ją akurat można by jeszcze wybaczyć – wiadomo, w sieciowych potyczkach chodzi przede wszystkim o płynność rozgrywki.

Bardziej przeszkadza wyraźne zwolnienie tempa animacji (czy to przeładowania, czy rzucania granatów), co sprawia, że całość prezentuje się bardzo kulawo. Zniknęło coś z tej słynnej CoDowej dynamiki starć. Jasne, podobny zabieg zastosowano już w Call of Duty: WWII, ale tam jednak lepiej wpisywało się to w ogólne „spowolnienie” rozgrywki. Tutaj trudno uznać to za celowy i przemyślany zabieg, raczej za źle wyliczone potknięcie.

Call of Duty: Black Ops Cold War - rozgrywka w sieci

Mapy z kolei bywają niekiedy bardzo pomysłowe (jak na przykład trzy okręty między którymi krążymy na tyrolkach), ale znowu – brakuje im przemyślenia. Są niekiedy niepotrzebnie skomplikowane i zbyt chaotyczne. To samo dotyczy też uzbrojenia, atutów i w ogóle projektowania klas. Dostajemy raz jeszcze w zasadzie dokładnie to samo, co w Modern Warfare, ale jak gdyby słabsze, mniej ekscytujące, nie tak pomysłowe i satysfakcjonujące.

Owszem, pokuszono się również o parę nowości, takich jak tryb Brudna Bomba, który jest kolejnym eksperymentem z formułą Battle Royale, ale i jemu brakuje końcowego szlifu. Podobnie zresztą jest z innymi nowinkami, których jest po prostu za mało, albo są nie dość efektowne by pozwoliły nowemu Black Opsowi na dłużej zapaść mi w pamięć.

Call of Duty: Black Ops Cold War - multi

Poza kampanią fabularną Call of Duty: Black Ops Cold War samo przypomina takiego zombiaka, który niby żyje, ale tak jakby nie żył.  Zupełnie jak gdyby część fabularna pochłonęła całą energię i kreatywność twórców.

Z trybem zombie jest niemal identycznie jak z regularnym „multi”. Dostajemy mapę, która rzuca nas między bunkry gdzieś w Polsce i każe pruć do zombiaków. Nowością jest jedynie tryb Grad Kul (to właśnie on jest czasowym „exem” Sony). Łączy on w sobie mapy regularnego trybu wieloosobowego oraz ograniczone pole walki przypominające trochę tryb battle royale. 

Do tego mamy uzbrojenie, które wybieramy już przed walką, a więc możemy korzystać z regularnych klas bez konieczności zbierania ekwipunku po drodze, tak jak miało to miejsce w poprzednich odsłonach Zombie. To ono służy nam do walki z umarlakami i pojawiającymi się od czasu do czasu bossami. 

Nie jest to jednak jakaś rewolucja w tej znanej konwencji odpierania kolejnych fal zombiaków, która jest niemal tak stara jak sam CoD. Ale w przeciwieństwie do poprzednich części tym razem nie pokuszono się o porządną fabułę, ciekawych bohaterów, czy nawet jakieś super-zdolności. Tego wszystkiego tu zabrakło. W każdym razie na ten moment, bo kto wie, czy kolejne aktualizacje nie przyniosą zmian.

Co za tym idzie, poza kampanią fabularną Call of Duty: Black Ops Cold War samo przypomina takiego zombiaka, który niby żyje, ale tak jakby nie żył. Niby ekscytuje, ale nie ekscytuje, niby wprowadza jakieś nowości, ale nie do końca… No właśnie, to wszystko „na niby”. Zupełnie jak gdyby część fabularna pochłonęła całą energię i kreatywność twórców.

Call of Duty: Black Ops Cold War - tryb zombie

Call of Duty: Black Ops Cold War – czy warto kupić?

Na to pytanie tak naprawdę każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Jeżeli zależy Ci na ekscytującej hollywoodzkiej kampanii w klimacie Zimnej Wojny, to znajdziesz w Call of Duty: Black Ops Cold War prawdziwą perełkę. Nie zawiedziesz się!

Jeżeli natomiast w CoDach szukasz przede wszystkim wciągającego trybu wieloosobowego, do którego dorzucone są inne atrakcje pokroju zombiaków, to nowy Black Ops zdecydowanie nie jest najlepszą opcją. Lepiej już zostać przy Modern Warfare, które robi to samo, ale znacznie lepiej.

Call of Duty: Black Ops Cold War - błędy podczas gry sieciowej

Na koniec muszę też wspomnieć o sporej liczbie błędów Call of Duty: Black Ops Cold War, które też powinieneś wziąć pod uwagę, bo skutecznie uprzykrzają zabawę. Większość z nich to tylko męczące drobiazgi, ale niektóre potrafią nieźle napsuć krwi. W którymś momencie na przykład utraciłem wszystkie moje postępy w kampanii (całe szczęście, że miałem zapasowego „sejwa” w chmurze).

Chciałbym więc podsumować, że na takiego Black Opsa czekałem od dekady. Chciałbym, ale nie mogę. Na pewno czekałem na taką kampanię fabularną – o, tak, ona jest rewelacyjna. Nie mogę jednak powiedzieć tego o Call of Duty: Black Ops Cold War jako całości. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że Activision, kontynuując zapoczątkowaną w Modern Warfare praktykę regularnych sezonowych aktualizacji, co nieco jeszcze poprawi. Ale czy będzie to taka zmiana, na jaką liczę? Czas pokaże! 

Call of Duty: Black Ops Cold War - Ronald Reagan

Ocena końcowa Call of Duty: Black Ops Cold War

  • rewelacyjna hollywoodzka kampania fabularna
  • niezła oprawa audiowizualna kampanii
  • świetny klimat zimnej wojny, podkreślany przez efektowne przerywniki filmowe
  • powrót znanych postaci i nawiązania do poprzednich części
  • parę ciekawych nowinek w kampanii i trybie wieloosobowych
     
  • mało oryginalne i gorsze niż w poprzednich częściach rozgrywki sieciowe
  • nijaki tryb zombie
  • bardzo przeciętna grafika trybu wieloosobowego
  • sporo mniejszych i większych błędów
     
  • Grafika:
     dobry
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dostateczny plus

Ocena ogólna:

84% 4,2/5

Dobry Produkt

Maciej PiotrowskiCall of Duty: Black Ops Cold War okiem growego dinozaura
Maciej Piotrowski

Niesamowite co w nowym Call of Duty się wyprawia. Co prawda Black Ops zawsze stało nietuzinkową fabułą, a misje poboczne widzieliśmy już chyba w Call of Duty: Infinity Warfare, ale takich punktów decyzyjnych, które faktycznie w jakiś sposób wpływają na ciąg dalszy opowieści chyba jeszcze nie było. A już na pewno nie formie tak emocjonującego szpiegowskiego thrillera, w którym do niektórych rzeczy musimy faktycznie dojść sami np. przeglądając leżące tu i ówdzie akta.

Przykład? Bez wchodzenia w szczegóły, by nie psuć zabawy tym, którzy wciąż myślą czy nie kupić Call of Duty: Black Ops Cold War – decydując się na uwolnienie bądź zabicie celu warto czasami pomyszkować w trakcie misji, bo później może nas czekać nieprzyjemna niespodzianka. Wiem, sprawdziłem przechodząc jedną z misji inaczej. 

Szkoda, że ten naprawdę wysoki poziom części fabularnej Call of Duty: Black Ops Cold War nie przenosi się na tryb multi. Podczas zabawy cały czas czułem, że czegoś mi w nim brakuje, ale nie potrafiłem tego wyartykułować. Dopiero gdy wręczyłem kontroler mojemu 18-letniemu synowi, zapalonemu graczowi we wszystko co wieloosobowe, dostałem jednoznaczną odpowiedź – dynamika leży, a odczuciom używania różnych broni sporo brakuje do tego co było w Call of Duty: Modern Warfare. Za to haptyczne wibracje DualSense wymiatają.

A skoro już o tym mowa to ogrywałem grę na PlayStation 5. Jako że Jakub wciąż czeka na swoje PS5 bawił się nowym Call of Duty na PlayStation 4. Różnica jest spora, choć i na nowej generacji zdarzają się tekstury, które do niej nie przystają. Ogólnie jednak jest dobrze, choć cudów się nie spodziewajcie. Za to złego słowa nie powiem na miłe, wyjątkowo klimatyczne wstawki z poprzednimi grami Activision (można sobie pograć np. w takiego Pitfalla) czy nawiązania do pierwszego Call of Duty: Black Ops. I to nawet jeśli wyglądają jak gra mobilna (patrz Operacja Sztywniak). Moja ocena Call of Duty: Black Ops Cold War - 4/5

Call of Duty: Black Ops Cold War - Operacja Sztywniak
Call of Duty: Black Ops Cold War - klimat

Call of Duty: Black Ops Cold War na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od od firmy Kool Things reprezentującą Activision

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

16
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    xbk123
    No niezłe te ceny gier już mamy.
  • avatar
    darioh4
    Samozwańczy growy dinozaur: do bani ta część a i bilet drogi.
  • avatar
    scoobydoo19911
    ten dubbing aż boli
  • avatar
    k0chan
    straszna qpa jak większość części od Treyarcha
  • avatar
    Ad_Lou
    ile trwa kampania? zdarza się, że w grach multi kampania jest swego rodzaju tutorialem... a jak ktoś jest zainteresowany tylko trybem single to trochę mija się z celem wydatek rzędu 200-300pln za (wymyślam teraz) 6h rozgrywki, a w każdym razie lepiej wiedzieć wcześniej
  • avatar
    kitamo
    Jesli chodzi o rozgrywke sieciową to jakbym cofnal sie 10lat.
  • avatar
    pawluto
    Jak CoD robił Treyarch to zawsze wychodziły najgorsze części !!!
    Cena od razu odrzuca od kupna - 299 zł za kotleta serwowanego na zimno ??? NOOOO nie !
  • avatar
    DonDiego
    Hmmmm.... 300 zł za dosłownie kilka godzin kampanii i jakoś widzę tryb multi gorszy niż w MW 2019. Trochę dużo. Już wydanie 200 zł na MW 2019 mnie bolało. Teraz absolutnie nie zamierzam kupować nowej części. Jak będę chciał fajnej fabuły, to zagram sobie w inna grę.
  • avatar
    MokryN
  • avatar
    Ziomboy451
    Mam odmienne zdanie na temat gry niż autor. Moim zdaniem jedyna rzecz fajna w tej odsłonie to tryb zombie oraz możliwe że uratuje tą grę nadchodzący "warzone".
  • avatar
    raffal81
    Na serwerach tylu cziterów że szkoda to ONLINE uruchamiać, ale singiel super ;]
  • avatar
    Shifted92
    Dla fanów black opsów będzie spoko, dla fanów serii Modern Warfare mniej. Ale nie ma co się oszukiwać najwięcej graczy przyciągnął tryb WARZONE i mnie tak mnie pochłonął że kupiłem black opsa tylko i wyłącznie dla expienia nowych broni. Osobiście jestem hejterem treyarch i wielkim fanem serii Modern Warfare, ale muszę stwierdzić że multiplayer na trybach hardcore jest po prostu dobry i dynamiczny. Wiele mu brakuje do MW, ale w MW2019 było za dużo mechanik które po prostu karały za chodzenie po mapie. Tutaj tego nie ma i można naprawdę fajnie zagrać w GUN & RUN.
  • avatar
    andreasaa
    Smuci nie wiadomość, że sama kampania SP jest strasznie krótka. Wydać 300 PLN jeśli nie gra się w sieci jest trochę szkoda. Widać twórcy gier coraz bardziej chcą zarabiać dodatkowo na mikrotransakvjach dostępnych w MMO. Przykre to.