• benchmark.pl
  • Gry
  • Call of Duty: Modern Warfare – wielka ucieczka przed własnym sukcesem
Gry

Call of Duty: Modern Warfare - nie tylko sieciowy zawrót głowy

Call of Duty: Modern Warfare prawie jak z obrazka

Tyle się mówiło, że nowe Call of Duty: Modern Warfare śmigać będzie na nowym, znacznie usprawnionym silniku. I faktycznie, momentami „czuć” różnice. Gra potrafi wyglądać fenomenalnie, szczególnie podczas nocnych akcji z użyciem noktowizora.

O spectral rendering, czyli nowym, znacznie bardziej realistycznym podejściu do noktowizji pisałem już po wizycie w krakowskim oddziale Infinity Ward. Tam wyglądało to dobrze, w finalnej wersji gry wygląda jeszcze lepiej. Poza tum dochodzi tu jeszcze cała masa najróżniejszych smaczków – od niezwykle klimatycznie zaprojektowanych lokacji, po zabawę światłem i cieniem i efekty RTX zarezerwowane dla wersji pecetowej.

Call of Duty: Modern Warfare - spectral rendering w akcji

Nie da się jednak nie zauważyć, że choć Call of Duty: Modern Warfare wizualnie błyszczy w kampanii dla pojedynczego, w multi już tak różowo nie jest. Przynajmniej na konsolach. Wiadomo jednak, dla płynności rozgrywki można coś poświęcić.

Call of Duty: Modern Warfare wskakuje do sieci

Wiadomo, że jak Call of Duty, to przede wszystkim zabawa w sieci. Kampania Call of Duty: Modern Warfare jest kapitalna, ale przecież nie po to kupuje się kolejną odsłonę flagowca Activision, żeby się w nią bawić samemu.

Dlatego też z jeszcze większą ciekawością niż do kampanii fabularnej, zasiadłem do rozgrywki wieloosobowej. Na początek zaskoczenia nie było. Rozegrałem parę Deathmatchy, kilka Dominacji… No, klasyka gatunku. Ciasne, dobrze pomyślane mapy, wszystko w miłej dla oka estetyce, dużo akcji i konieczność ćwiczenia refleksu, który przesądza o zwycięstwie.

Call of Duty: Modern Warfare - radar osobisty

„Czucie” spluw i ogólny projekt rozgrywki przypomina trochę połączenie Call of Duty: WWII z ostatnim Black Opsem. I chociaż wszystko tu wygląda znajomo, zabawa jak zawsze jest przednia. Co jednak bardzo mnie zaskoczyło, to fakt, że lokacje nie są tu nawet w połowie tak klimatyczne jak w Modern Warfare z 2004. Wprawdzie znajdą się perełki takie jak most na Eufracie, czy londyński Picadilly Circus, ale zaskakująco dużo miejsc to po prostu bezbarwna kupa gruzu do wirtualnej zabawy w chowanego.

„Czucie” spluw i ogólny projekt rozgrywki przypomina trochę połączenie Call of Duty: WWII z ostatnim Black Opsem. I chociaż wszystko tu wygląda znajomo, zabawa jak zawsze jest przednia. 

No, dobrze, ale nie klimat w sieciowym Call of Duty jest najważniejszy. Warto więc dodać jeszcze na plus ekwipunek specjalny, jaki możemy wybrać dla naszego żołnierza (coś w stylu super-sprzętu z poprzednich odsłon serii), mnóstwo modyfikacji broni i, rzecz jasna, elementy kosmetyczne, które też sprawiają, że chce się grać coraz dłużej, żeby wszystkie te nalepki, talizmany i malowania odblokować.

Koniec końców klasyczne tryby wieloosobowe prezentują się tak dobrze, jak można było tego oczekiwać. Rzekłbym nawet, że na poziomie zbliżonym do Call of Duty: WWII. Grywalność zaś niekiedy dorównuje oryginalnemu Modern Warfare.

Na tym zakończyłem swoją przygodę z sieciową „klasyką” i czym prędzej sięgnąłem po tryb nazwany „Wojną naziemną”. To absolutna nowinka w serii Call of Duty, która ma być rękawicą rzuconą Battlefieldowi. Wprowadzono więc olbrzymie mapy, sporo punktów do przejęcia i… pojazdy. Co jest prawdziwą nowinką, bo ostatni raz widzieliśmy je w strzelaninie Activision bodaj w którejś z drugowojennych odsłon z początku wieku.

Jak więc wypada ten CoDowy Battlefield? Dokładnie tak jak można sobie wyobrazić. Jest to w dużej mierze kopia formuły z giganta od EA, choć dużo, dużo bardziej dynamiczna i zwariowana. A mówiąc mniej grzecznie, na ekranie jest bajzel nie z tej ziemi. Czołgi walą gdzie popadnie, punkty traci się i zajmuje w mgnieniu oka, a zwycięstwo przypada temu, kto…

W zasadzie nie wiem do końca komu. Powiem tylko, że podczas jednego z rozdań biegałem w tę i we w tę, co chwilę padając trupem, żeby na koniec dowiedzieć się, że nie tylko moja drużyna wygrała, ale też, że byłem liderem w tabeli. Jak mawiał Zagłoba, nie doceniałem swojego męstwa!

Call of Duty: Modern Warfare - tryb obserwacji

Ogólnie rzecz biorąc, „Wojna naziemna” prezentuje się nieźle, choć widać gołym okiem, że twórcy Call of Duty: Modern Warfare błądzą po dziewiczym dla siebie terenie. Nie dawało mi też spokoju pytanie, czy jeśli chcę pograć w Battlefielda, to odpalam w tym celu Call of Duty? No, chyba nie. Obie produkcje służą innemu rodzajowi zabawy i nie wiem, czy jest sens żenić je ze sobą.

Wreszcie na koniec zostawiłem sobie tryb kooperacji, który niejako zastąpił znane z poprzednich CoDów zombiaki. O co w tym chodzi? Twórcy przygotowali kilka misji, które stanowią swego rodzaju rozwinięcie kampanii, a przeznaczone są do rozgrywki w grupie kumpli. Mamy tu więc kilka celów, które realizujemy, opędzając się od tabunów przeciwników.

Dokładnie tak – tabunów. Nie nazywa się to „Zombie”, ale trochę przypomina walkę z hordami umarlaków. W każdym razie dużo bardziej niż filmową kampanię, czy nastawioną na umiejętności gracza rozgrywkę rywalizacyjną w sieci.

Call of Duty: Modern Warfare - skok w trybie kooperacji

I co tu dużo mówić, kooperacja świetnie się nadaje do rozładowania nerwów, jeśli chcemy pruć z kałacha do wszystkiego co się rusza na ekranie. Jeśli jednak ktoś liczył na to, że znajdzie tu jakieś rozwinięcie fabuły utrzymane w podobnej narracji, albo – nie daj Boże! - zagadki taktyczne, to spotka go olbrzymie rozczarowanie.

Zwłaszcza, że współpraca z losowo dobranymi zawodnikami to istny koszmarek. Każdy biegnie w swoją stronę, nikt nie wie dokąd tak naprawdę się udać i trzeba tylko wypatrywać, kogo znowu zreanimować. Trudno jednak traktować to jako zarzut w stronę twórców. Wszak graczy oni nie wybierają.

Co innego matchmaking. Wiadomo, że to pięta achillesowa niemal wszystkich ostatnich odsłon Call of Duty, i nie inaczej jest w tym przypadku. Regularnie drużyny żółtodziobów są stawiane naprzeciw składów złożonych z samych weteranów. Potwornie uprzykrza to zabawę i można tylko trzymać kciuki za to, żeby któraś z łatek poprawiła ten mankament.

Zestawiając ze sobą wszystkie twarze wieloosobowej zabawy w Call of Duty: Modern Warfare, powiem, że najlepiej bawiłem się przy trybach klasycznych, choć nie znalazłem w nich krzty oryginalności. Drugie miejsce na podium zajmuje battlefieldowa „Wojna naziemna”, która jest uosobieniem wirtualnego chaosu, ale mimo wszystko bawi.

Natomiast tryb kooperacji może być gratką jedynie dla tych, którzy mają paczkę zgranych kumpli i apetyt na gargantuicznych rozmiarów jatkę. Jeśli nie zaliczacie się do takich graczy, to możecie sobie sieciową współpracę odpuścić.

Call of Duty: Modern Warfare – czy warto kupić?

Przyznam szczerze, że po ostatnich odsłonach Call of Duty, szczególnie Black Ops IIII, postawiłem już na tej serii krzyżyk. Nie wierzyłem, że da się ją jeszcze jakoś reanimować. Zresztą to nie tylko problem Call of Duty, bo Battlefield cierpi ostatnio na bardzo podobną przypadłość powtarzania w kółko tego samego.

Tym większą niespodziankę sprawiło mi Infinity Ward zmieniając swoje podejście do projektowania kolejnej odsłony serii, jednocześnie wracając do jej korzeni i wprowadzając doń spory powiew świeżości. Brzmi to może nieco dziwacznie, ale wierzcie, zdaje egzamin.

Call of Duty: Modern Warfare - atak terrorystyczny w Londynie

Jeśli więc kochałeś kapitana Price’a i reszty ferajny nie zastanawiaj się dłużej – kupuj nowe Call of Duty: Modern Warfare nawet w ciemno. Z pewnością tego nie pożałujesz. Gra jest naprawdę dobra i świetnie rokuje na przyszłość (zagraj, a sam zobaczysz o czym mówię). 

Kampania starczy ci na jakieś 7 godzin, resztę spędzisz młócąc w multi, które w niedługim czasie ma się jeszcze rozwinąć. Co najlepsze, wszystkie nowe mapy i dodatkowe tryby mają być dostępne za darmo. Czyżby Activision poszło po rozmów do głowy?

Call of Duty: Modern Warfare - 1-4-1

Ocena końcowa Call of Duty: Modern Warfare

  • wyjątkowo ciekawa i bardzo filmowa kampania fabularna
  • kilka całkiem mocnych scen i pewna, niewielka nieliniowość w misjach
  • doskonały klimat
  • nowe mechaniki, w tym możliwość opierania broni o elementy otoczenia
  • świetnie zrealizowane i bardzo satysfakcjonujące strzelanie
  • umiejętnie zaprojektowane mapy sieciowe
  • multi wciąż wciąga bez reszty
  • oprawa wizualna wreszcie potrafi zrobić wrażenie
     
  • matchmaking wciąż kuleje
  • wojna naziemna - odważny eksperyment, który nie każdemu przypadnie do gustu
  • kooperacyjne Operacje Specjalne wymagają mocnego doszlifowania
  • sporadycznie występujące błędy techniczne
     
  • Grafika:
    dobry
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dobry

Ocena ogólna:

92% 4,6/5

Dobry Produkt

Grę Call of Duty: Modern Warfare na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Kool Things reprezenującą Activision

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

Komentarze

9
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Shifted92
    gameplay jest świetny, ale niestety mapy są zbyt ogromne, wielopoziomowe przez co ta gra powinna nazywać się Call of Claymore: Modern Campfare. Zajmujesz jakieś niewielkie pomieszczenie obstawiasz sie claymorami i tłuczesz wszystkich co biegną. Kroki w tej grze są tak słyszalne że nawet na najgorszych słuchawkach kaażdy jest w stanie przeskanować biegnącego gracza.

    Masa bugów! Nie widać progressu w zadaniach ani w poziomowaniu broni - cały czas widzę że mam wszystkie bronie na 1 poziomie, ale dostaje do nich adekwatne dodatki i skiny.

    błąd krytyczny! średnio raz na 30 minut gra się crashuje ! W looswych momentach po prostu jest freeze i nie da się nic zrobić, lub wywala całkiem do pulpitu, przy czym nie wyskakuje żaden komunikat.

    Mimo wszystko strzela się bardzo miodnie, a to najważniejsze. Czekam aż naprawią te bugi, dodadzą może jakiś tryb z miejszymi, bardziej wyrazistymi mapami, ogólnie jest duży potencjał w tym tytule.
    -1
  • avatar
    Faflucy
    W minusach powinniście dodać problemy z dźwiękiem na kartach sb x-fi titanium.
  • avatar
    Klops
    Gra jest słaba, lepsza jest od poprzedniczek zaczynając od BOII, ale dalej jest słaba począwszy od matchmaking-u, poprzez dziwne lagi przy starcie meczu i zakończeniu, słaba oprawa graficzna, HC niejednokrotnie działa jak normal, nie zalicza trafień, ale to standard w COD. Pełno niepotrzebnych emblematów, spray niepotrzebny i talizmany również jako wypełniacz gry. Broń ta która naprawdę się da pograć, to 30% max, reszta wypełniacze. Ukryte mikropłatności... Aaaa no i ta cena.
  • avatar
    Po1nter
    Wojna naziemna uznana jako minus jest według mnie bardzo krzywdząca. Tryb jest świetny i nie obligatoryjny. Nikt nie każe graczom w niego grać. IMO bawię się na nim najlepiej zaraz obok HC. Błędy techniczne faktycznie są i wymagają dopieszczenia, ja bardzo często ląduję z czarnym ekranem w menu. W sensie opcje działają ale tło czarne. na Co-op wczoraj jednego zfreeezowało. Na multi jednemu na niebie jaskrawe ledy się zapaliły. No jest parę kruczków. Liczę, że po miesiącu większość problemów zniknie, a gra dostanie solidne wsparcie w mapach zwłaszcza w Wojnach Naziemnych (tu mam na myśli chociaż jedną nową mapę).
  • avatar
    diplodok
    Coś dziwnego mam z tą grą . O ile rozgrywka jest płynna to filmiki mi się rwały lekko :(
  • avatar
    xchaotic
    Dzieki za recenzje - czyli poczekam na jakies promocje i sobie kiedys przejde single player.