Gry

Konsole zabijają gry

Nim chwycicie za grabie czy widły, i ruszycie z pochodniami na redakcję benchmarka, wznosząc okrzyki z żądaniem wydania mojej osoby celem wymierzenia "sprawiedliwej" kary za herezje - pomyślcie przez chwilę. Czy nie wydaje się wam, że od 2-3 lat branża stoi w miejscu? Owszem, pojawiają się nowe wymyślne sposoby kontroli gier typu Kinect czy PlayStation Move, rośnie moda na przeróżne, nawet najbzdurniejsze DLC, ale powoli zaczyna brakować i pomysłów, i chęci na dalszy rozwój gier. Bo skoro sprzedaje się właściwie wszystko, co trafia na rynek, to po co eksperymentować? Ba, po co nawet silić się na nowe, wydajniejsze silniki graficzne i fizyczne, czy lepszą optymalizację, skoro wszystko i tak śmiga na obecnych konsolach przy wykorzystaniu starych sprawdzonych rozwiązań?

Zabawa z Microsoft Kinect

Stagnacja spowodowana jest niestety faktycznym wykorzystaniem wszystkich możliwości obecnych na rynku konsol. Nowa ich generacja powinna pojawić się już rok temu. Zamiast tego, sztucznie przedłużana jest żywotność platform obecnych już na rynku od długiego czasu, przez co wszyscy tracimy. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem zapalonym fanbojem blaszaków, który na każdym kroku próbuje udowodnić wyższość swojej platformy, chwaląc się wypasioną oprawą wizualną posiadanych gier. Nic z tych rzeczy. Od ponad 10 lat moja miłość to konsole, które po kolei niemal z namaszczeniem kolekcjonowałem. Pomimo tego od dobrych kilkudziesięciu miesięcy widzę, że rynek zatrzymał się w miejscu.

Metal Gear Solid 3 Snake Eater na Playstation 2

I nie chodzi tu bynajmniej tylko o oprawę graficzną, której ewolucja, co udowodnił właśnie Battlefield 3, została przez konsole mocno zdławiona (po co nam telewizory Full HD, skoro rozdzielczości na konsolach tylko "udają" wysoką?). Nie mniej drażliwymi kwestiami hegemonii tych platform są: kulejąca kreatywność, ograniczenia wynikające ze sposobu sterowania, coraz niższy poziom trudności dostosowujący się do szerszej grupy odbiorców, oraz koszty produkcji. Te ostatnie doprowadziły między innymi do zmarginalizowania roli komputerów PC na rynku gier. Piractwo jest bowiem tylko częścią problemu. Nie mniej ważne okazały się rosnące trudności wynikające ze sporych różnic konfiguracyjnych pomiędzy pecetami, które wymuszają większe nakłady pieniężne na produkcje gier, niż ma to miejsce w przypadku konsol. Zamknięta architektura tych urządzeń jest więc dla producentów największym atutem. Niestety dla nas - graczy - oznacza to właściwie tkwienie w miejscu.

Sytuację panującą obecnie na rynku gier doskonale obrazuje komentarz, jaki ukazał się w jednym z polskich pism branżowych dotyczący minionych targów E3. Szumną prezentację Battlefield 3 w wydaniu pecetowym podsumowano stwierdzeniem, że dla wielu producent gry, firma DICE, popełniła wielkie faux pas, zupełnie pomijając edycję konsolową, której na targach po prostu nie pokazano. Jednym słowem jakość przestała mieć znaczenie. Liczy się bowiem dostosowanie jej do obecnych możliwości wiodących platform.

Battlefield 3 w wydaniu PC wygląda zjawiskowo

Producenci gier idą najczęściej po linii najmniejszego oporu, opracowując swoje nowe projekty wpierw na konsolach, a dopiero później portują je na pecety. Taki schemat pracy powoduje niestety późniejsze, widoczne ograniczenia w wersjach przeznaczonych na komputery, czego świetnym dowodem okazał się Rage. Co gorsze, niektóre tytuły wcale nie ukazują się PC. Znakomitym przykładem produkcji, której przeniesienia na blaszaki zapewne nigdy się nie doczekamy, jest Red Dead Redemption. Coraz częściej też dochodzi do świadomych opóźnień premier pecetowych edycji najgłośniejszych tytułów. Słynie z tego między innymi seria Assassin's Creed.

Assassin's Creed Revelations - ostatnia część przygód Ezio Auditore

Nawet najbardziej zapaleni przeciwnicy konsol zgodzą się z tym, że te platformy rewelacyjnie nadają się do określonych gatunków gier. Przygodowe gry akcji czy zręcznościowe-platformówki śmigają na nich aż miło popatrzeć. O dziwo, na konsolach znakomicie przyjęły się również strzelaniny FPS. Choć niektórzy granie na padzie w tego typu gry uważają za totalnie nieporozumienie, dla innych nie ma lepszego i wygodniejszego sposobu kontroli postaci i eliminowania przeciwników. Niestety, podporządkowanie wszystkiego konsolom mocno odbiło się na jakości samych gier, które coraz rzadziej próbują wymykać się utartym schematom. Microsoft i Sony naciskają jednak, aby gry były dostosowane do możliwości konsol i wszystkich nowinek, które wprowadzają. Chodzi oczywiście o wykorzystanie kontrolerów ruchowych i efektów 3D. Dla samej rozgrywki niestety nie ma to wielkiego znaczenia. No chyba, że ktoś lubi pląsać wesoło przed telewizorem, tańcząc, ćwicząc jogę czy strzelać z palców lub świecącej żarówy do przeciwników na ekranie.

Zabawa z Playstation 3 i PS Move

Przy całym narzekaniu na ograniczenia konsol, jednej rzeczy zarzucić im nie można. Udźwiękowienie gier przeznaczonych właśnie na te platformy nie ma sobie równych. Praktycznie każda nowa produkcja oferuje dźwięk w formacie Dolby Digital, DTS czy THX. Na pececie o czymś takim możemy sobie jedynie pomarzyć. Mamy oczywiście możliwość uprzestrzeniania dźwięku przy pomocy technologii EAX, ale raczej trudno porównywać uzyskane w ten sposób efekty do tego, co otrzymujemy w konsolach niejako z automatu.  Nie ma też co się oszukiwać - większość z nas ma lepsze głośniki podłączone do zestawu kina domowego niż do komputera.