Elex – premiera spóźniona o 10 lat
Gry

Elex – premiera spóźniona o 10 lat

przeczytasz w 4 min.

Nowa gra Piranha Bytes jako żywo przypomina ich poprzednie dzieła – serię Gothic i Risen. Wyróżnia ją jedno – jest pod niemal każdym względem gorsza.

Ocena benchmark.pl
  • 2,2/5
Plusy

- ciekawie skonstruowane zadania,; - zwroty akcji w fabule,; - czuć "gothicowego ducha",; - nieźle zoptymalizowana.

Minusy

- masa błędów,; - niespójne postaci,; - idiotyczne dialogi,; - niedziałający system walki,; - krok w tył w systemie lootu,; - potrzeba nawet kilkunastu godzin, by rozwinąć skrzydła,; - niedzisiejsza oprawa graficzna.

Są takie studia, jak From Software, czy właśnie Piranha Bytes, które wypracowały sobie pewien patent na tworzenie kolejnych gier, a każde następne ich dzieło bardzo przypomina poprzedników. Nie ma w tym nic złego, o ile kolejne gry ewoluują w dobrym kierunku. Tak było w przypadku Dark Souls i tak miało być z Eleksem, którego do niedawna bez mrugnięcia okiem nazwałbym „Gothikiem/Risenem w przyszłości”. Cóż… nie wyszło. Zupełnie. 

Efektem wielu lat pracy jest zadziwiająco głupi scenariusz, z idiotycznymi dialogami i beznamiętnymi postaciami, które pełne są niespójności i wewnętrznych zaprzeczeń. A wszystko to w nudnym świecie, w którym zmuszeni jesteśmy męczyć się nie tyle z przeciwnikami, co z systemem walki. I lootu. I interfejsem.

I chociaż grałem na PC z najwyższymi możliwymi ustawieniami, także grafika nie powalała. W zasadzie to cały Elex męczy. To gra opowiadająca o przyszłości, która zdaje się pochodzić z przeszłości. Sprzed jakichś 10 lat.

Elex - Duras

Wojna o Elex

Zaczynając całkowicie od początku – Elex to gra RPG, rozgrywająca się w dalekiej przyszłości na planecie Magalan. To postapokaliptyczny świat science-fantasy, w którym kilka frakcji próbuje na swój sposób przejąć inicjatywę i położyć ręce na tytułowym eleksie – ukrytym pod powierzchnią planety źródle energii. 

Jednym elex służy do napędzania maszyn, inni produkują z niego mikstury many, a jeszcze inni wyzbywają się za jego pomocą wszelkich emocji. Przyjmowany bezpośrednio potrafi też zmienić człowieka w żądne krwi monstrum. W każdym razie – jest o co walczyć.

Elex - postapokaliptyczne dinozaury

Skojarzenia elexa z rudą z Gothica jest więc jak najbardziej na miejscu. Podobnie wyglądają też pierwsze sceny gry. Z jedną różnicą – nie jesteśmy bezimiennym, pozbawionym wspomnień bohaterem. Wręcz przeciwnie – wiemy zarówno, jak się nazywamy (swoją drogą Jax to jedno z najmniej oryginalnych imion, na jakieś można było wpaść) i skąd pochodzimy. 

A sam Jax to jeden z wyżej postawionych żołnierzy Albów – potężnej rasy pozbawionych emocji wojowników, którzy sieją postrach, gdziekolwiek się pojawiają. 

Elex - naucz mnie czegoś

Już pierwsza scena Elex zdradza jednak, że nie będzie łatwo – statek Jaksa zostaje zestrzelony, a on sam uznany za martwego i ograbiony ze wszystkiego co posiadał. Łącznie ze zdolnościami, co doprowadza do idiotycznej sytuacji, w której wyszkolony żołnierz musi od początku uczyć się posługiwania kijem. 

Zapomnijcie też o możliwości powrotu do „swoich”. Prawo Albów jest proste – za niewykonanie zadania grozi kara śmierci. Trzeba więc zacząć nowe życie pod opieką którejś z frakcji – Berserków, Kleryków lub Banitów. 

Elex - nikt nie zostaje wygnany bez powodu

Prądem i mieczem

Największe emocje w zapowiedziach Elex wywoływał we mnie świat, w jakim umieszczono akcję. Mając już powyżej uszu pirackich klimatów Risena z zaciekawieniem patrzyłem na uniwersum, w którym koegzystują ze sobą magia i technologia, a naprzeciw statków kosmicznych i blasterów stają wojownicy wyposażeni w łuki i topory. Wszystko jest oczywiście fabularnie wyjaśnione i na pierwszy rzut oka ma sens. Brakuje tylko konsekwencji.

W pierwszych minutach gry napotykamy jednego z Berserków, który oferuje nam pomoc. Jego pobratymcy wierzą, że technologia zesłała zagładę na Magalan i należy się jej wyzbyć. Nie korzystają więc z niczego, co związane jest z elektroniką, a nawet elektryką. Siedzą przy świecach, walczą mieczami i zajmują się sadzeniem roślin, by przekształcić planetę w mokry sen eko-działaczy i żyć w pełnej harmonii z naturą. 

Elex - bohater z tarczą i mieczem

W praktyce oferta Berserków jest nie do odrzucenia. Sami nie damy rady zrobić dziesięciu kroków poza ich obozem. Bez wykonywania służalczych zadań typu „przynieś, podaj, pozamiataj” nie będziemy też w stanie podnieść jakiejkolwiek broni poza zardzewiałym toporem, więc chcąc nie chcąc robimy co każą. 

Problem w tym, że technologia jest u Berserków całkowicie zakazana. Zabija się za nią, a w najlepszym przypadku skazuje na wygnanie. A Jax nie dość, że ma przytroczone do pasa silniczki odrzutowe, to jeszcze holograficzny wszczep w ręce służy mu za mapę, wyświetla ekwipunek i wszystkie inne ekrany. 

Zaraz, napisałem „problem”? Nic z tych rzeczy. Okazuje się, że całkowity nieznajomy może robić sobie na co żywnie ma ochotę, a jedyne co nas może spotkać za latanie po mieście Berserków to teksty w stylu „nie korzystaj z tego!”, czy inne „odłóż to!”. Po tym, jak gdyby nigdy nic, mamy święty spokój. 

Szczytem absurdu była sytuacja, gdy werbujemy jednego z Berserków jako nowego towarzysza. Ten bez mrugnięcia okiem wyciąga zza pazuchy swój jetpack i krok w krok lata z nami po mieście, w którym jeszcze przed chwilą skazywał na śmierć lub wygnanie za podobne zachowanie. A to tylko początek idiotyzmów, błędów, niedopatrzeń i potwornych mechanizmów, które całymi hektolitrami wylewają się z Elex.

Elex - domowe ognisko

Walka z systemem walki

Trzeba przyznać pracownikom Piranha Bytes, że początek gry zaprojektowali bardzo zmyślnie. Jeżeli pójdziemy po wytyczonej przez nich ścieżce i nie postanowimy od początku zaglądać za każdy róg, to na pierwszą walkę możemy natrafić nawet po 2 godzinach zabawy, oglądając przy tym to, co w Eleksie najlepsze – system zadań i społecznych relacji. A gdy już w końcu wyjdziemy za mury pierwszej osady, by zasmakować w walce, zauważymy dwie rzeczy.

Po pierwsze, system walki jest gorszy, niż ten z pierwszego Gothika. Nawet mając na uwadze, że wtedy sterowaliśmy wyłącznie za pomocą klawiatury, a atakowało się klawiszem Ctrl. Pomijając najbardziej drętwe animacje od czasu pierwszego Alone in the Dark, system walki jest po prostu zepsuty. 

Ciosy są zaliczane lub niezaliczane bez względu na to, czy rzeczywiście trafiliśmy. Uniki też nie zawsze działają, a czasami uruchamiają się same w losowych momentach. O walce z więcej niż jednym przeciwnikiem naraz nie będę nawet pisał, bo szkoda słów. Po prostu się nie da. 

Równie źle jest z bronią dystansową, której mocy zupełnie nie czuć. Przydaje się jednak w kilku momentach, by strzelać z niedostępnych dla przeciwników miejsc setką strzał – niezawodny sposób na pokonywanie trudniejszych oponentów.

Elex - strzelanie z łuku

Niezrozumiałą decyzją jest wprowadzenie do gry systemu wytrzymałości. Każdy cios, unik i sprint wykorzystuje pulę naszej energii. Gdy spadnie do zera – musimy czekać na zadanie chociażby lekkiego ciosu. Niepotrzebna nowinka, która skutkuje „turowymi” walkami. 

Pomocny przy potyczkach okazuje się jetpack, który umożliwia nie tylko unik i relatywnie bezpieczne naładowanie energii, ale i ostrzał z góry. Dziwne jest jednak to, że będąc w powietrzu nie możemy zmienić broni, czy nawet użyć mikstur lub innych ziół leczących. Do tego trzeba twardo stąpać po ziemi. 

Elex - bąblozwierz karłowaty

Druga rzecz, która rzuca się w oczy, to trudna walka. Niejako przez punkt pierwszy, ale także przez bardzo ograniczony dostęp do broni i umiejętności w początkowych etapach gry. Wystarczy wspomnieć, że przez pierwsze kilka godzin nie jesteśmy w stanie założyć czegokolwiek poza podstawowym toporkiem i ubraniem ogrodnika. Wszystko to wymaga bowiem odpowiednio wysokich statystyk. 

Najwięcej doświadczenia otrzymujemy z kolei za wykonywanie zadań, które z czasem wymagają od nas dalszych podróży. I tak kończymy stojąc z łukiem naprzeciw siedmiu wrogów z karabinami laserowymi.

Elex - walka z kolosem bojowym

Apogeum złych decyzji to jednak system lootu, który nie tylko nie nagradza zwycięstw w walkach, a wręcz zniechęca. Pamiętając wszystkie poprzednie gry Piranha Bytes zupełnie nie rozumiem decyzji, by wśród przedmiotów pozostawionych po wrogach nie było ich broni, ani pancerzy. 

Nie zdobędziemy więc nigdy „tego fajnego miecza, który nosił tamten strażnik”. Dodając do tego fakt, że cały loot i zawartość skrzynek jest w pełni oskryptowany, wiemy, że będziemy wyposażeni tak, jak przewidzieli to sobie twórcy. A to jeszcze nie koniec narzekania.

Elex - przedmioty w inwentarzu

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login