• benchmark.pl
  • Gry
  • Ewolucja sieciowych strzelanek wreszcie ma imię – zapowiedź Evolve
Ewolucja sieciowych strzelanek wreszcie ma imię – zapowiedź Evolve
Gry

Ewolucja sieciowych strzelanek wreszcie ma imię – zapowiedź Evolve

z dnia
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
22 komentarze Dyskutuj z nami

Pomysł na rozgrywkę 1 gracz przeciw 4 innym wydawał mi się zupełnie chybiony. Kilka godzin spędzonych z Evolve uświadomiło mi, że bardziej mylić się nie mogłem.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,5/5
Plusy

ciekawy pomysł na rozgrywkę; 4 uzupełniające się klasy postaci; świetny tryb Evacuation ze zmieniającymi się regułami zabawy; różnice między łowcami i potworami wymuszające inne podejście do gry i inne taktyki; bardzo dobra oprawa audiowizualna; niezła sztuczna inteligencją botów

Minusy

….która w przypadku potwora wydaje się aż nadto rozgarnięta; nieco dziwny system rozwoju postaci, stosunkowo mało trybów gry; sklep z całą masą mało istotnych DLC i cenami z kosmosu; szwankujący matchmaking; do satysfakcjonującej zabawy potrzeba naprawdę ogarniętej ekipy, o którą niełatwo

Jeśli ostatnie miesiące nie śledziliście tego co dzieje się w branży gier musicie wiedzieć, że twórcy znakomitej serii Left for Dead znów próbują zaskoczyć nas czymś niecodziennym. Ich nowa kooperacyjna strzelanina skupiać się ma na starciach 4 graczy na jednego. Wydaje się to dość niesprawiedliwe, ale tylko do momentu, gdy zobaczymy grę w akcji. A już w szczególności jej głównego aktora – bestię, Goliatha.

Evolve - screen

Evolve to gra o polowaniu. Czterech wyspecjalizowanych w swoim fachu myśliwych kontra wspomniany Goliath, potwór przypominający skrzyżowanie Obcego i Godzilli. Na domiar złego z czasem potrafi on ewoluować nie tylko znacznie przybierając na wadze, ale i potężnie dopakowując swoje możliwości. I tu zaczyna się cała zabawa, bo nagle granica między łowcą a zwierzyną totalnie się załamuje. Przekonałem się o tym na własnej skórze podczas kilkugodzinnego pokazu gry w londyńskiej siedzibie 2K Games.

Zabawę rozpoczęliśmy od wyboru postaci. Mnie na starcie przypadła rola polowego medyka, który wedle kolegów z innych redakcji był najprostszy „w obsłudze”. Może to i racja, bo jego głównym zadaniem jest zdalne leczenie pozostałych łowców przy pomocy specjalnego Medgun’a. Wystarczy dobrze się ustawić np. zajmując nieco wyższą pozycję nad miejscem starcia np. drzewie czy skale, by w miarę szybko ogarnąć całą ekipę i nie dać jej zejść. Problem w tym, że dla nieźle wprawionego gracza-potwora medyk jest zawsze pierwszym celem. Udowodnił nam to producent gry – Iain Willows, który już od pierwszego poziomu Goliatha zaganiał nas niczym pies pasterski, likwidując szybko i sprawnie. To tak na marginesie, aby rozwiać Wasze wątpliwości czy w początkowym stadium potwór jest skazany na porażkę.

Evolve atak

W ekwipunku medyka znajduje się jeszcze spowalniająca ruchy potwora i zaznaczająca go strzelba na strzałki oraz snajperka, która po trafieniu bestii podświetla miejsce penetracji pocisku pozwalając pozostałym graczom zdublować zadawane obrażenia. Wystarczy, że skupią się oni na tych właśnie zaznaczonych punktach. Nieco podobny do medyka jest Hank, przypominający krasnoluda łowca mający zapewniać wsparcie. Oprócz przenośnej, zdalnej tarczy energetycznej, którą można wspomóc innego myśliwego ma on w swoim plecaku laserowy przecinak, karabin i czasowe pole maskujące, które rozciąga się na pozostałych członków ekipy, jeśli tylko trzymają się w pobliżu. Najciekawsze pozostawiłem jednak na koniec – brodaty wąsacz potrafi przywołać bowiem nalot orbitalny, który w zadanym miejscu rozpętuje prawdziwe piekło. Kłopot w tym, aby trafić nim szybko poruszającego się potwora. I tu z pomocą przychodzą pozostali myśliwi – szturmowiec i traper.

Evolve walka grupy

Ten pierwszy ma przejąć na siebie gniew potwora i zadać mu jak największe obrażenia. Po to między innymi wyposażony został w dwie potężne bronie, miny zbliżeniowe i prywatną tarcze ochronną. Rozgrywka tą klasą nie należy do szczególnie skomplikowanych. Znacznie trudniej ogarnąć rolę trapera. Dlaczego? Bo to na nim spoczywa ciężar wytropienia i zatrzymania bestii na tyle długo, aby spuścić jej łomot. Między innymi dlatego w pierwszych rozgrywkach wspomagał nas człowiek z 2K Games, który z powodzeniem wcielał się w rolę tropiciela wprowadzając nas jednocześnie w tajniki tej klasy.

Wiecie już zapewne, że poruszający się potwór zostawia ślady, które dodatkowo mienią się na naszych ekranach niczym psu… znaczy, bombki na choince. Myślicie pewnie – to spore ułatwienie. I tak i nie. Bestia potrafi bowiem całkiem nieźle skakać i to na dość konkretne odległości. Wówczas ślad się urywa. Aby ponownie znaleźć trop traper rozstawia na mapie czujniki dźwięku. Nie ma ich jednak za wiele, a poza tym ich zasięg jest bardzo ograniczony. Zostaje więc baczne przyglądanie się temu co dzieje się na mapie. Szczególnie ważne są ptaki, które spłoszone dają jednoznaczny sygnał niedawnej bytności bestii w okolicy. A gdy już w końcu nawiążemy z nią kontakt wzrokowy tropiciel musi szybko zadziałać aby znowu nie zaszyła się w gęstwinie. W tym celu może skorzystać z przenośnej areny, która zamyka wszystkich znajdujących się na danym obszarze pod specjalną kopułą energetyczną. Nikt z niej nie wyjdzie, ani do niej nie wejdzie. Trzeba więc uważać jak się ją aktywuje. Raz zdarzyło się bowiem, że potwór zdołał uciec, a my na chwile utkwiliśmy w pułapce.

Evolve boss

Na wyposażeniu tropiciela znajduje się również prawdopodobnie najistotniejsza broń dla całej ekipy – harpun energetyczny. To z jego pomocą możemy uchwycić potwora na przysłowiową smycz. Dzięki temu jego ruchy, po trafieniu są bardzo mocno ograniczone. Za to traper wystawia się na bezpośredniego strzała. Nie myślcie więc, że wystarczy raz skorzystać z harpuna i po zabawie. Bestia zazwyczaj bardzo szybko się uwalnia. Współdziałanie jest więc więcej niż kluczem do sukcesu – bez niej nie uda się przeżyć żadnemu z myśliwych. Szczególnie, że środowisko również dybie na naszych bohaterów – a to wielki krokodyl złapie któregoś przekraczającego niewielki zbiornik wodny (potwór także nie jest bezpieczny), a to mięsożerna roślinka zamknie się na nieuważnym łowcy, a to znowu – drapieżna horda mniejszych stworków dopadnie nas zadając słabe, ale irytujące obrażenia spowalniając dodatkowo cały zespół.

Evolve kooperacja

Na koniec zabawy przyszło mi poczuć jak to jest w skórze Goliatha. Niestety, pomimo sporego doświadczenia jako łowca (wcześniej wypróbowałem wszystkie pozostałe klasy i jak powiedział człowiek z 2K – powinienem znać już możliwości myśliwych) moje panowanie nad bestią dwukrotnie zakończyło się przed czasem. Wcielenie się w potwora wcale nie jest takie proste, choć faktycznie – jest to całkowicie inne, znacznie ciekawsze doznanie. Kamera ląduje za plecami potwora, a my próbujemy ogarnąć jego prawdziwy potencjał. Warto wiedzieć, że w pierwszym stadium ekipa łowców znacznie nas przewyższa. Co prawda zaczynamy z kilkunastosekundowym wyprzedzeniem, ale to wystarcza zazwyczaj aby się wykluć i rozpocząć pożywianie się okoliczną fauną. Ten element jest szczególnie ważny. Raz że pożywienie jest niezbędne do osiągnięcia punktu, w którym możliwa jest ewolucja, a dwa, że dzięki niej możemy uzupełnić zdrowie uszczuplone podczas starcia z myśliwymi. W pierwszym etapie zazwyczaj kryjemy się przed pościgiem i próbujemy znaleźć dogodne miejsce na przeobrażenie, które chwile zajmuje (w tym czasie dobieramy również dodatkowe perki). Spocone dłonie, dreszcze na plecach i nerwy na granicy wytrzymałości – tak właśnie wyglądała w tym momencie moja rozgrywka. W drugim stadium rozpoczyna się już prawdziwa zabawa, bo bestia powoli staje się łowcą.

Evolve bitwa

Myślicie zapewne, że przed pościgiem nie ma się gdzie schować. No skoro nasz potworek zostawia ślady widoczne z daleka to cała zabawa Goliathem polega zapewne na stałej ucieczce. Otóż nie. Nie powiedziałem Wam jeszcze, że bestia potrafi przejść w tryb skradania się. Nagle jej ślady znikają co dobry gracz może wykorzystać na 100 różnych sposobów. Podczas starcia z Iainem, producentem z 2K kilkukrotnie przeszliśmy koło niego, gdy czaił się w zaroślach. Jak to zrobił? Po prostu wrócił skradając się po własnych śladach. I szukaj wiatru w polu. A jak już osiągnął trzecie stadium to nie było nawet cienia szansy żeby obronić generator, który dla Goliatha stanowi wyznacznik zwycięstwa danej rundy.

Evolve potwór

Mimo, iż w roli potwora nie sprawdziłem się zupełnie, po tych kilku emocjonujących godzinach spędzonych w siedzibie 2K Games wiem jedno – tego tytułu po prostu nie możecie przegapić. Evolve ma niesamowity potencjał. Asymetryczna rozgrywka, olbrzymi nacisk na kooperacje drużyny i kopniaki adrenaliny towarzyszące zabawie czynią z niej niemal gwarantowanego pretendenta do miana najlepszej sieciowej gry akcji. Czy mam rację przekonamy się już tej jesieni. Ja już zacząłem odliczać dni do premiery....